Cześć.
Zbliża się 3 rocznica mojego związku. Zauważyłem, że mojej kobiecie coraz bardziej zależy na zaręczynach, ślubie, potocznie zwanemu ustatkowaniu się. Ja mam 24 lata, ona jest rok starsza. Nie spieszy mi się do sakramentalnego tak... Tyle słowem wstępu.
Zanim ją poznałem sporo plażowałem. Nie powiem jednak, że byłem w tym doświadczony. Uczyłem się sporo, miałem kilka małych sukcesów. Rozwijałem się, podobało mi się to. Byłem stałym czytelnikiem tego forum. Pewnego razu trafiłem właśnie na Nią. Podryw jak z wpisu typu "success story". Wychodziło mi wszystko. Kontrolowałem podryw, miałem silną ramę. I rozkochałem ją. Tak bardzo, że nie było później odwrotu. Skupiłem się na związku przestałem plażować. Ostatnio pojawiły się u mnie pewne wątpliwości. Coraz bardziej tęsknie za dawnym życiem. Za plażowaniem...
Ostatnio sporo się kłóciliśmy. Kilka dni temu poszedłem z kolegami do klubu i prawie pocałowałem jedną laskę. Z powodu braku treningu w plażowaniu, oczywiście spaliłem kontakt. Jednak podczas flirtu odżyłem. Poczułem się jak 3 lata temu. Pewny siebie, spontaniczny, zabawny, pełen energii. Od tamtego dnia ciągle o tym myślę. Raczej o sytuacji a nie o tej lasce (choć może czasem). Uwielbiam tą adrenalinę towarzyszącą podrywaniu. Poczułem to silniejsze bicie serce - tak dawno nieodczuwalne.
Tęsknię za tym. Z drugiej strony nie jestem raczej w stanie przerwać tego związku. Prawdę mówiąc kocham moją kobietę. Chcę z nią być. Ale brakuje mi tego czegoś w życiu. Brakuje mi przygód z innymi. Jestem rozdarty. Czy ktoś z Was jest w podobnej sytuacji? Łączycie związki z plażowaniem? Czy raczej będąc w związku jesteście monogamistami? Macie na to jakąś radę? Byłbym wdzięczny za każdą odpowiedź.
Pzdr Tp
Słuchaj, a nie lepiej wziąć swoją dziewczynę i zrobić coś spontanicznego? Wyjazd z dnia na dzień, skok na bangee, skok na spadochronie?
Brakuje Ci emocji, jak rozkapryszonej kobiecie a sam nie umiesz sobie ich dostatecznie dobrze dostarczyć, bo nie ukrywajmy - jesteś leniwy i idziesz na łatwiznę. Spieprzysz sobie dobry związek, potem będzie płacz i "jak wrócić do byłej"...
Chcesz się dowartościować? Idź na siłownię, spowoduj jakiś sukces, daj radość swojej dziewczynie jakiej dawno jej nie dałeś. Przepraszam, ale niczym nie różnisz się teraz od większości kobiet, które tu są opisywane w "powrotach..."
Sam za siebie się nie weźmie więc chce spowodować najłatwiejszą zmianę, na jaką go stać. Proszę bardzo, idź plażować ale najpierw wszystko wyjaśnij swojej dziewczynie. Ona ma więcej oleju w głowie, da Ci odejść i zobaczymy kto potem będzie żałował.
Żal mi Ciebie.
Albo nieuważnie czytałeś, albo dopowiedziałeś sobie zbyt wiele. Prowadzę dynamiczne, spontaniczne życie. Z moją dziewczyną w ciągu 1,5 roku 4 razy byliśmy za granicą, z czego 2 były to wyjazdy z dnia na dzień.
A co do mnie to studiuję, pracuję, zarabiam dobre pieniądze, trenuję na siłowni i basenie, a adrenaliny dostarcza mi motor i kilka pozostałych aktywności, o których będę się rozpisywał.
Wiele osób w moim wieku marzy o takim życiu jakie mam. Nie potrzebuję się "dowartościować". Napisałem, że czasem chciałbym wrócić do dawnego życia z wieloma kobietami, nie chciałbym jednak rezygnować z mojej. Jeśli w tej kwestii masz coś ciekawego do przekazania to z ogromną chęcią to przeczytam.
Pzdr
Pokaż mi, gdzie jest o Twoim życiu w pierwszym poście! Poza tym, za długo jestem na tym forum, jak i w internecie, żeby nie trafić na takie osoby jak Ty. Pisze jedno, myśli drugie a co innego robi.
"Napisałem, że czasem chciałbym wrócić do dawnego życia z wieloma kobietami, nie chciałbym jednak rezygnować z mojej. Jeśli w tej kwestii masz coś ciekawego do przekazania to z ogromną chęcią to przeczytam."
Jebnij się w łeb i sam to przeczytaj. Nie możesz mieć wszystkiego. Wybieraj! Ja wiem, że będziesz żałował bo odpowiedzialnością dorównujesz 16latce.
Mój pierwszy post nie był o moim życiu. Ten temat poruszyłeś dopiero w swoim komentarzu.
Jednak dzięki za szczerą opinię dotyczącą tematu
że zacytuję klasykę: "...Kobitki! Ot co!!! Ciurlać sie chcą z nimi!"
stary - nie dojrzałeś do kolejnego etapu. To nie Twoja wina, po prostu kwestia predyspozycji. Chcesz sie bawic, podrywać, a ona Ci w tym przeszkadza. I przypuszczam, ze nie przymknie oka na Twoje wyskoki. Co zrobić - sam sobie odpowiedz!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Ciężko będzie plażować, bo październik... Ale nikomu się to nie podoba, głowa do góry - lato jeszcze przyjdzie, zacznie się plaża.
Zrobi to jak kobieta. Nie zerwie póki nie będzie miał zamiennika...
Podrywanie zajętej panny to kwestia moralności ale podrywanie, wiedząc, że ma się w domu oddaną kobietę to czyste skurwysyństwo.
Aragorn z całym szacunkiem dla Twoich dokonań i wkładu w to forum, ale nie jesteś wizjonerem. Nie wiesz czy jest oddana, nie wiesz nawet tego czy jestem "jak kobieta", ani jak jest między mną a nią. Być może nie układa nam się tak dobrze jak Ci się wydaje.
Nie znasz mnie, ani nie znasz jej. W każdym komentarzu atakujesz moją osobę, nie wnosząc za wiele jeśli chodzi o temat.
Pzdr
Nie, nie jestem. Jestem osobą, którą ludzie szanują bo ma swoje zasady. Jeżeli nie masz zasad, jesteś równie bezwartościowy, co kupka popiołu.
3 lata, chce zaręczyn, śluby... Nie jest oddana? Ty poczułeś się za pewnie, znudziłeś się i już szukasz czegoś innego. Zwykłe męskie ego + chęć wyzwania.
Jeżeli jest źle, to dlaczego nie zerwiesz jak Ci nie odpowiada? Musisz koniecznie chwytać się najpierw innej?
Aż tak boisz się zostać sam?
Oj, mój drogi - ja nie atakuję. Próbowałeś zignorować wcześniej ale prawda w oczy kole. Może Ci przyklaskują klauni ale spójrz na siebie człowieku! Kogo chcesz oszukać? Wybielasz się jak 16latka, zachowujesz się jak 16latka, Twój system wartości i odpowiedzialność przypominają jak ten 16latki.
Tak Ci jest źle? Oj, Ty mój biedaczku. Musisz zdradzić bo to "zła kobieta była".
Edit: Zaraz będzie, że nie chciałeś zdradzić. Szkoda tylko, że takim "PUA" jesteś, bo inaczej już by się to stało.
Tony, martw się o siebie ale nie krzywdź dziewczyny - będziesz wtedy szczęśliwy.
Z jednej strony czujesz gdy zerwiesz że niby wszystko co do tej pory z nią przeżyłeś pójdzie na marne.
Moim zdaniem siedzenie w czym na siłę to idiotyzm ja na twoim miejscu już dawno bym się zastanawiał nad dalszym działaniem. Jesteś młody, osobiście w wieku 24 lat nie wyobrażam sobie swoich zaręczyn. Mówi się że kobiety szybciej dojrzewają pytanie na ile ona chce cię na siłę przytrzymać a na ile jest to nacisk ze strony przyjaciół jej rodziny i pokazania się.
Przemyśl sprawę i zastanów się co by było gdyby to ona była na twoim miejscu - mam na myśli nie chciała się ustatkować, a ty byś był właśnie osobą na której na tym zależy.
Jeżeli jest to dziewczyna inna niż wszystkie, a takie rzeczy się czuje jeśli się jakiś czas temu plażowało. To moim zdaniem najpierw z nią porozmawiaj, dostarcz więcej emocji związkowi bo taka kobieta może ci się już nie trafić - wśród dzisiejszych często kiepskich pań.
Sam najlepiej znasz jej wartość. To jak ze zmianą samochodu. Sprzedajesz poczciwego golfa kupując francuza. Francuzik fajniutki, ładniutki do czasu pierwszego spierdolenia. Później zaczynają się problemy i tęsknota do dawnych czasów.
Oczywiście tak być nie musi bo istnieje wiele fajnych kobiet na tym świecie które często nawet nie są uwodzone bo są np zbyt ładne, lub pracują w nudnych miejscach.
Poważny problem nad którym musisz sam się zastanowić.
pozdro i powodzenia.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Każdy ma czasami myśli co by było gdyby, a ładnych kobiet w wokół nie brakuje, ale też trzeba się zastanowić czy chwila ekscytacji jest warta 3 lat związku, łatwo ulec chwili tylko trzeba pamiętać że pewnych spraw juz nie cofniesz.
Jeśli już musisz flirtować, całować to zakończ obecny związek z klasą, bo jeśli zatęsknisz za obecną to będzie przynajmniej jakaś tam ewentualna możliwość powrotu no i jej nie upokorzysz zdradą, a jak cie przyłapie na zdradzie to spierdoli sie dokumentnie, dodatkowo opinię będziesz miał średnią
they hate us cause they ain't us
ja po 4 latach też mam czasem ochotę coś wyrwać, jesteś facetem więc to normalne. Odpowiedz sobie tylko czy warto. Ja mam kobietę pod każdym względem taką jaką chciałem ale nie ważne jaka by nie była, to i tak za fajnym tyłkiem się obejrzę. Musisz się zastanowić czy z tą kobietą w ogóle masz zamiar być przez całe życie. Minęły 3 lata, znacie się już zajebiście więc stwierdź czy to jest to. Inne laski często kuszą ale stary nie warto, rly. Ja czasem kumplom winguję i po kilku minutach rozmowy i tak stwierdzam że w życiu bym mojej na żadną nie zamienił
Coś mi się wydaje, że nudą wieje w Waszym związku, skoro oglądasz się za innymi. Ja osobiście zawsze staram się flirtować z kobietami nie ważne czy w związku czy nie, bo to jest po prostu mega zabawa, z tym że zawsze stawiam sprawę jasno. Wszystko jest kwestią zaufania.
Trzeci rok w związku to zazwyczaj moment kiedy dochodzi do weryfikacji tego czy pasujecie do siebie czy nie. Zastanów się nad Waszą relacją, bo sam pamiętam jakiego hojraka "zgrywałem". Do tego stopnia, że namówiłem, a raczej zaszczepiłem swojej byłej, otwarty związek. Nie chce mi się opisywać, co się działo potem i jak to się skończyło, chodź można się domyślić, jak mówię "była".
Dobrze się kolego zastanów. Jeżeli masz jaja to jakiegoś wyboru musisz dokonać i jaki by on nie był będzie słuszny.