Boi się zburzyć swojej rutyny, przyzwyczajeń. jest w długim związku z facetem którego zna, byc może wiele do niego czuje. A nagle ma to zostawić dla nieznanej emocji ktora jest miedzy Wami i niewiadomo jak się potoczy. Zwyczajnie się wystraszyła według mnie. Powinieneś zostawić to tak jak jest. To ona powinna teraz podjąc jakies kroki aby rozwinąc coś z Tobą. A jak widać zamyka sie, odrzuca Twoje wyznanie.. Chcesz grać tego drugiego??Chyba nie.
Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.
Serio mam 25 lat Taki tytuł stwierdziłem, że będzie efektywny, gdyż żadna kobieta nie zawróciła mi tak w głowie jak ona i chyba przez to poległem na starcie.
poza tym skoro miedzy wami taka wieź to czemu nie jesteście razem? (tylko nie tlumacz ze jest z tamtym bo to nie tlumaczenie).
Skoro taki pociąg jest to do kurwy czemu seksu nie było?
Ja na Twoim miejscu lałbym na to, bo i tak za plastra skończysz w najlepszym wypadku, a laska będzie Ci fundowac takie jazdy i gierki ze w psychiatryku skonczysz.
ps. milosc zycia chyba weryfikuje sie po jakims czasie przezycia z dana osoba np. w starosci na lozu smierci itp. Glupie jest pierdolenie w wieku 25 lat bedac zauroczonym, ze to jest MILOSC zycia..
Proszę o odpowiedź jakiegoś psychologa, może jest tutaj na forum: Dlaczego My faceci przechodzimy przez okres takiej PIZDOWATOŚCI, i to już niezależnie od wieku: 25 lat, 18 lat, 35 lat. Z czego to wynika ? Musi być jakieś logiczne wytłumaczenie, że facet dla tej jedynej, kiedy go prządnie trafiło wyzbywa się swoich zasad (zakładając, że je jednak ma), stawia siebie w roli proszącego pieska, oczy mu zarastają i nie widzi tragizmu swojego położenia.
Z czego to wynika ? Gdzie mechanizmy samoobronne, które powinny się uaktywniać właśnie w takich szczególnych momentach, gdzie trzeźwość umysłu ? Pytam, bo też przez to przechodziłem. Męska genetyka ?
W momencie kiedy dostałem po raz kolejny obuchem po gębie obudziłem się, że wszystko zjebałem od początku do końca. Zapomniałem w ogóle, że ona jest jak reszta kobiet, gdyż mnie przyćmiło wszystkie jej zalety i wady. W dodatku ma wszystko czego zawsze szukam w dziewczynach. Jedno tylko wiem, że chyba mi trzeba było dostać po gębie, poczuć się jak frajer i pizda, każdy musi przejść przez coś takiego, aby wiedzieć co robić dalej. Jedno wiem, że nie chce jej odpuścić, ale w tym momencie będę pogrążał się dalej, bo już nie jestem tym kim byłem wcześniej.
Ja jebie. Cóż za tytuł, rodem z Disneya tudzież komedii romantycznych made by Hollywood. Niezwykle górnolotne słowa, coś w stylu wenezuelskich telenoweli. Z kim/czym walczysz? Skąd wiesz, że o "miłość" Twojego życia? Skąd wiesz, że to JUŻ jest to? Czy poznałeś dostateczną ilość kobiet i przeżyłeś tyle, aby dojść do takich radykalnych wniosków? Po co "walczyć" o miłość? Albo ona jest/rodzi się, albo nie. Nie będziesz się z nikim nakurwiał na gołe pięści o to- na takiej samej zasadzie działają być może kolesie, którzy szlachetnie dają po ryju nowym facetom swojej ex i liczą, że dzięki temu ona do nich wróci. Skoro ta "miłość" faktycznie by była lub miała szanse na zaistnienie, to trochę na innych zasadach jednak i przypadkowy koleś, z którym ona jest, poszedłby w odstawkę na rzecz Ciebie, czyli jej "wielkiej", "prawdziwej" miłości, a tak się nie dzieje- i nie, nie dlatego, że ona musi "dojrzeć" do tej decyzji i dojść do wniosku, że to Ciebie kocha, tylko po prostu dlatego, że ta "miłość" powstała TYLKO w Twojej głowie. Transakcja niestety nie jest wiązana, kontrakt jedynie ze zobowiązaniem jednostronnym ma miejsce. W ogóle już sam tytuł pokazuje, jak ta sytuacja wygląda z Twojej perspektywy, mianowicie: TY jesteś bardzo nakręcony i zauroczony, najarany na nią, jak proboszcz na nowego ministranta, wizualizujesz sobie jakieś niestworzone rzeczy, chcesz "walczyć" o "miłość życia", jak jakiś bohater romantyczny, typu pieprzony Werter, podczas, gdy ona ma faceta, leje na to i jest jej dobrze, tak jak jest, że o miłości życia z jej strony do Ciebie nie może być już tu zupełnie mowy. CO najwyżej bawi się Tobą,a dowód na to poniżej.
"Na jednym ze spotkań wymusiła na mnie, abym jej powiedział, iż ona mi się podoba." i " Przez internet spytała mnie dlaczego to zrobiłem i czy bym mógł napisać to co czuje aktualnie do niej".- Kobieta, jak to kobieta. Są różne typy kobiet, natomiast zapewne większość (a jak nie większość, to i tak spora grupa) z nich lubi być adorowana, kokietowana, lubi flirtować, lubi być w centrum czyjegoś życia/uwagi (być na świeczniku) tak po prostu, dla samego bycia, samej takiej świadomości, że ktoś by dla niej góry przenosił, chce, aby ktoś poświęcał jej swoją atencję, mieć pieska na zawołanie, który w ogień za nią skoczy. Przykre- prawdziwe- może egoistyczne i puste, ale życiowe. Tak więc nasza femme fatale wyciąga na siłę Twoje deklaracje, chce wiedzieć, że pomimo faktu posiadania faceta, i tak ma jeszcze w odwodzie kilu, którzy na jej widok "sikajo po nogach". Niewątpliwie musi być to miła świadomość. Zresztą widzisz, że pospiesznie, czym prędzej poinformowała Cię, że nie masz szans, bo ma faceta i go dla Ciebie nie zostawi. Także gdzie ta "miłość życia"? Where is the love? Nie ma takiego wagonu, którego się nie da odczepić, szczególnie, gdy wagon nie jest odpowiedni (jest lekko wykolejony), a na horyzoncie czai się ten jeden, jedyny, prawdziwy i wymarzony wagon i warto w związku z tym zrobić małą podmiankę w składzie pociągu. Tak więc same te wymuszone wyznania to tylko chęć połechtania własnego ego przez panią.
"W momencie kiedy poprosiła mnie o wyznanie tego co czuje wszystko się zmieniło. Napisała, że ona mnie lubi i nic więcej, i że możemy być przyjaciółmi."- Dopóty, dopóki flircik zdawał się pannie niewinny i niezobowiązujący, to bawiła się w to, a jak wyskoczyłeś z tymi zacnymi wyznaniami i to jeszcze z uporem maniaka przekonując ją, żeś desperat, to zauważyła, że czas się ewakuować i zwijać, coby nic niebezpiecznego z tego nie wynikło po drodze i grunt pod nogami się nie zapadł. Żeby dopełnić formalności, na koniec nieśmiertelny motyw przyjaźni, tak na osłodę.
"Pytanie do moje tyczy tego czy mam jeszcze szanse? Jak naprawić popełnione błędy? Czy zacząć olewać ją i nie odzywać się?"- Odp.:
- Nie (bo nie ma sensu)
- Nie naprawiać (bo nie ma sensu)
- Tak (ale nie po to, żeby panna zrozumiała swój "błąd" i wybrała w końcu Ciebie, ale tak zwyczajnie po prostu).
Bonus: Standard (a jakże)- Olej, zapomnij, spotykaj się i poznawaj inne, aż trafisz na ciekawszy materiał na ulokowanie swoich uczuć, energię, którą zapewne chciałbyś skanalizować na usilne przekonywanie TEJ panny do tego, że TY faktycznie jesteś dla niej stworzony, a ona dla Ciebie, bo jest "miłością Twojego życia", spożytkuj na inne cele, rozwój i obcowanie z innymi obiektami płci pięknej- to tak dla zdrowia i dobrej kondycji psychicznej na przyszłość.
"Namawia mnie również na udział w sztukach walki"- Może, cobyś skuteczniej walczył o miłość swojego życia na przyszłość.
Weź jedź na te wakacje:) poderwij 10 razy lepsza dupe niż ona a na bonus przerznij w pokoju obok, wyjdź i przedstaw jej swoją przyjaciółkę z chłopakiem;)
za dużo komedii romantycznych się naoglądałeś. Nie zabrzmi to nowatorsko, no ale zajmij się innymi laskami, ją olej, czytaj teorie podrywaj i ZROZUM co i dlaczego robiłeś źle (tzn wszystko robiłeś źle, ale musisz zrozumieć że kobiety działają inaczej niż w romantycznych filmach), bez tego nic z tego nie wyjdzie. Za jakiś czas jak się ogarniesz podbij ponownie.
Wszystkie wasze rady są dobre. Tytuł tytułem,gdyż wiem, że to bardzo silne zauroczenie, z którego jakby poszło dobrze by mogło być coś wspaniałego. Jednakże nigdy nie uwierzę, że nie spotkaliście kobiety, która by była zbiorem wszystkich cech jakiś zawsze poszukiwaliście w kobietach. Spotkałem swój ideał, a znam bardzo wiele kobiet, które zawsze olewałem a potem trochę żałowałem, że nie próbowałem. Może to zemściło się, gdyż nigdy nie robiłem żadnych sztuczek podrywania. Próbowałem być sobą i większości sytuacji zawsze to wygrywało. W tym przypadku to za mało, a z braku wiedzy wpadłem w sidła, które mnie pogrążyły. Przeczytałem główne poradniki, z tej strony i uświadomiłem sobie jaki ze mnie frajer był do tej pory w przypadku tak dla mnie ważnej kobiety. Dlatego potrzebuje dobre rady jak to rozegrać, aby zdobyć szacunek i zaufanie owej Panny ponownie?
PS Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ona chce ze mną utrzymywać kontakt oraz aby uczestniczył w jej życiu po przez sport czy inne imprezy, a co za tym idzie robi ze mnie rezerwowego. W momencie kiedy powiedziała, że w tym momencie nie stwierdziła, że "czuje się przy mnie pewnie i bezpiecznie. Jestem osobą pełną zaufania, lecz tylko mnie lubi nic więcej"
Oglądałeś film "Sposób na blondynkę ?", nie - to obejrzyj. Tam był taki gostek, który zgrywał niepełnosprawnego, aby tylko być blisko laski w której się zakochał i żył nadzieją, że ona też go kiedyś pokocha. Miał taki szatański plan i wierzył w ten plan, a czas leciał, nic nie ugrał, a ona przyjaźniła się z nim z litości chyba.
Ty też tak chcesz ? Tobie na niej zależy, już sobie pewnie wyobrażałeś ją, jak wychowujecie gromadkę swoich dzieci, jak utula Cię do snu, a jak idziecie ulicą to wszyscy faceci niemal głów sobie nie ukręcą, bo widzą, że masz taką zajebistą laskę.
No niestety, jesteś tylko w worze przyjaciel. Dokładnie, nawet nie znajomy, ale przyjaciel. Ja osobiście nie mam takich przyjaciółek, a byłe to tylko koleżanki. Podobno są faceci, że mają przyjaciółki, czy tzw. kumpele z którymi można konie kraść, ale to są przypadki, gdzie relacja nigdy nie przejdzie na relację seksualną.
Swoją drogą, to szczyt kurestwa zaangażowanemu facetowi proponować przyjaźń. Lepiej już gdyby zerwała kontakt, byłoby to dla mnie bardziej naturalne, albo nawet nic nie mówić, a relację kontynuować jako zwykłe koleżeństwo, czyli kontakt okazjonalny. A tu ten stary oklepany manewr z przyjaźnią.
Dalej - chcesz uknuć plan i dzięki temu ją zdobyć. Innymi słowy, dzięki chytremu planowi ją do siebie przekonać. Jesteś pewien, że chcesz w to brnąć ? Można założyć, ze już ją obrałeś na cel - to jest teraz cel nr 1 aby zdobyć tą pannę.
Próbuj, ale daj sobie czas - konkretny czas na przekonanie jej do siebie. 3 - 6 miesięcy ? Po tym czasie, podejmujesz decyzję. Dalej kombinujesz, czy odpuszczasz. Ten czas da Ci również możliwość jej poznania - może się okazać, że wcale nie jest taka zajebista, ze ma wady, które Ci przeszkadzają - poglądy całkiem inne od Twoich. No i jeszcze jedna faja rzecz - dzięki niej możesz poznać jakiś ciekawych ludzi - może ma super koleżanki ?
Bądź jej kolegą, ale nie przyjacielem - poszukaj tutaj na stronie jak nie być przyjacielem laski i jak wyjść z ramy przyjaciela.
Ponadto, ona ma chłopaka - nie jest zdrowe zadawanie się z laską, która wskakuje z jednego związku w drugi. U niej to wszystko będzie jeszcze świeże i mogą być z tym same problemy. Jak zawsze decyzja należy do Ciebie i już wreszcie na sam koniec - w gierkach manipulacjach i knowaniach laski nie pobijesz, taka prawda.
Jak on nie poradził sobie z panną,a ty mu mówisz, żeby poderwał 10 razy lepszą. Przecież sztuki 10 razy lepsze ( wnioskuje, że myślisz o SHB ) to by się przejechały po nim jak czołg. Najpierw niech nauczy się latać szybowcem, zanim usiądzie za MIGIEM.
Cóż mogę ci poradzić, poczytać podstawy i ogranicz kontakt. Na razie masz za słabe podstawy i nie poradzisz sobie z nią. Musisz zacząć podrywać inne, ogólnie zacząć podrywać. Nic nie da się zrobić bo jesteś frajerem. Jak ktoś wyżej napisał maks będziesz plastrem.
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
Boi się zburzyć swojej rutyny, przyzwyczajeń. jest w długim związku z facetem którego zna, byc może wiele do niego czuje. A nagle ma to zostawić dla nieznanej emocji ktora jest miedzy Wami i niewiadomo jak się potoczy. Zwyczajnie się wystraszyła według mnie. Powinieneś zostawić to tak jak jest. To ona powinna teraz podjąc jakies kroki aby rozwinąc coś z Tobą. A jak widać zamyka sie, odrzuca Twoje wyznanie.. Chcesz grać tego drugiego??Chyba nie.
Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.
serio masz 25 lat?
walczyc to mozesz w ringu albo w ciemnej ulicy z dresami.
Zasady portalu
Serio mam 25 lat
Taki tytuł stwierdziłem, że będzie efektywny, gdyż żadna kobieta nie zawróciła mi tak w głowie jak ona i chyba przez to poległem na starcie.
chlopie czy Ty widzisz co piszesz?
opisujesz zwykle zauroczenie...
poza tym skoro miedzy wami taka wieź to czemu nie jesteście razem? (tylko nie tlumacz ze jest z tamtym bo to nie tlumaczenie).
Skoro taki pociąg jest to do kurwy czemu seksu nie było?
Ja na Twoim miejscu lałbym na to, bo i tak za plastra skończysz w najlepszym wypadku, a laska będzie Ci fundowac takie jazdy i gierki ze w psychiatryku skonczysz.
ps. milosc zycia chyba weryfikuje sie po jakims czasie przezycia z dana osoba np. w starosci
na lozu smierci itp. Glupie jest pierdolenie w wieku 25 lat bedac zauroczonym, ze to jest MILOSC zycia..
Jebnac w łeb?
Zasady portalu
Proszę o odpowiedź jakiegoś psychologa, może jest tutaj na forum: Dlaczego My faceci przechodzimy przez okres takiej PIZDOWATOŚCI, i to już niezależnie od wieku: 25 lat, 18 lat, 35 lat. Z czego to wynika ? Musi być jakieś logiczne wytłumaczenie, że facet dla tej jedynej, kiedy go prządnie trafiło wyzbywa się swoich zasad (zakładając, że je jednak ma), stawia siebie w roli proszącego pieska, oczy mu zarastają i nie widzi tragizmu swojego położenia.
Z czego to wynika ? Gdzie mechanizmy samoobronne, które powinny się uaktywniać właśnie w takich szczególnych momentach, gdzie trzeźwość umysłu ? Pytam, bo też przez to przechodziłem. Męska genetyka ?
P.S. Sorry za offtop, ale mnie poniosło.
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
W momencie kiedy dostałem po raz kolejny obuchem po gębie obudziłem się, że wszystko zjebałem od początku do końca. Zapomniałem w ogóle, że ona jest jak reszta kobiet, gdyż mnie przyćmiło wszystkie jej zalety i wady. W dodatku ma wszystko czego zawsze szukam w dziewczynach. Jedno tylko wiem, że chyba mi trzeba było dostać po gębie, poczuć się jak frajer i pizda, każdy musi przejść przez coś takiego, aby wiedzieć co robić dalej. Jedno wiem, że nie chce jej odpuścić, ale w tym momencie będę pogrążał się dalej, bo już nie jestem tym kim byłem wcześniej.
Poczytaj podstawy i poczytaj blog ,,Podrywanie Koleżanki" a potem poćwicz i zastosuj!Powodzenia!
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Ja jebie. Cóż za tytuł, rodem z Disneya tudzież komedii romantycznych made by Hollywood. Niezwykle górnolotne słowa, coś w stylu wenezuelskich telenoweli. Z kim/czym walczysz? Skąd wiesz, że o "miłość" Twojego życia? Skąd wiesz, że to JUŻ jest to? Czy poznałeś dostateczną ilość kobiet i przeżyłeś tyle, aby dojść do takich radykalnych wniosków? Po co "walczyć" o miłość? Albo ona jest/rodzi się, albo nie. Nie będziesz się z nikim nakurwiał na gołe pięści o to- na takiej samej zasadzie działają być może kolesie, którzy szlachetnie dają po ryju nowym facetom swojej ex i liczą, że dzięki temu ona do nich wróci. Skoro ta "miłość" faktycznie by była lub miała szanse na zaistnienie, to trochę na innych zasadach jednak i przypadkowy koleś, z którym ona jest, poszedłby w odstawkę na rzecz Ciebie, czyli jej "wielkiej", "prawdziwej" miłości, a tak się nie dzieje- i nie, nie dlatego, że ona musi "dojrzeć" do tej decyzji i dojść do wniosku, że to Ciebie kocha, tylko po prostu dlatego, że ta "miłość" powstała TYLKO w Twojej głowie. Transakcja niestety nie jest wiązana, kontrakt jedynie ze zobowiązaniem jednostronnym ma miejsce. W ogóle już sam tytuł pokazuje, jak ta sytuacja wygląda z Twojej perspektywy, mianowicie: TY jesteś bardzo nakręcony i zauroczony, najarany na nią, jak proboszcz na nowego ministranta, wizualizujesz sobie jakieś niestworzone rzeczy, chcesz "walczyć" o "miłość życia", jak jakiś bohater romantyczny, typu pieprzony Werter, podczas, gdy ona ma faceta, leje na to i jest jej dobrze, tak jak jest, że o miłości życia z jej strony do Ciebie nie może być już tu zupełnie mowy. CO najwyżej bawi się Tobą,a dowód na to poniżej.
"Na jednym ze spotkań wymusiła na mnie, abym jej powiedział, iż ona mi się podoba." i " Przez internet spytała mnie dlaczego to zrobiłem i czy bym mógł napisać to co czuje aktualnie do niej".- Kobieta, jak to kobieta. Są różne typy kobiet, natomiast zapewne większość (a jak nie większość, to i tak spora grupa) z nich lubi być adorowana, kokietowana, lubi flirtować, lubi być w centrum czyjegoś życia/uwagi (być na świeczniku) tak po prostu, dla samego bycia, samej takiej świadomości, że ktoś by dla niej góry przenosił, chce, aby ktoś poświęcał jej swoją atencję, mieć pieska na zawołanie, który w ogień za nią skoczy. Przykre- prawdziwe- może egoistyczne i puste, ale życiowe. Tak więc nasza femme fatale wyciąga na siłę Twoje deklaracje, chce wiedzieć, że pomimo faktu posiadania faceta, i tak ma jeszcze w odwodzie kilu, którzy na jej widok "sikajo po nogach". Niewątpliwie musi być to miła świadomość. Zresztą widzisz, że pospiesznie, czym prędzej poinformowała Cię, że nie masz szans, bo ma faceta i go dla Ciebie nie zostawi. Także gdzie ta "miłość życia"? Where is the love? Nie ma takiego wagonu, którego się nie da odczepić, szczególnie, gdy wagon nie jest odpowiedni (jest lekko wykolejony), a na horyzoncie czai się ten jeden, jedyny, prawdziwy i wymarzony wagon i warto w związku z tym zrobić małą podmiankę w składzie pociągu. Tak więc same te wymuszone wyznania to tylko chęć połechtania własnego ego przez panią.
"W momencie kiedy poprosiła mnie o wyznanie tego co czuje wszystko się zmieniło. Napisała, że ona mnie lubi i nic więcej, i że możemy być przyjaciółmi."- Dopóty, dopóki flircik zdawał się pannie niewinny i niezobowiązujący, to bawiła się w to, a jak wyskoczyłeś z tymi zacnymi wyznaniami i to jeszcze z uporem maniaka przekonując ją, żeś desperat, to zauważyła, że czas się ewakuować i zwijać, coby nic niebezpiecznego z tego nie wynikło po drodze i grunt pod nogami się nie zapadł. Żeby dopełnić formalności, na koniec nieśmiertelny motyw przyjaźni, tak na osłodę.
"Pytanie do moje tyczy tego czy mam jeszcze szanse? Jak naprawić popełnione błędy? Czy zacząć olewać ją i nie odzywać się?"- Odp.:
- Nie (bo nie ma sensu)
- Nie naprawiać (bo nie ma sensu)
- Tak (ale nie po to, żeby panna zrozumiała swój "błąd" i wybrała w końcu Ciebie, ale tak zwyczajnie po prostu).
Bonus: Standard (a jakże)- Olej, zapomnij, spotykaj się i poznawaj inne, aż trafisz na ciekawszy materiał na ulokowanie swoich uczuć, energię, którą zapewne chciałbyś skanalizować na usilne przekonywanie TEJ panny do tego, że TY faktycznie jesteś dla niej stworzony, a ona dla Ciebie, bo jest "miłością Twojego życia", spożytkuj na inne cele, rozwój i obcowanie z innymi obiektami płci pięknej- to tak dla zdrowia i dobrej kondycji psychicznej na przyszłość.
"Namawia mnie również na udział w sztukach walki"- Może, cobyś skuteczniej walczył o miłość swojego życia na przyszłość.
"Don't trust the smile, trust the actions"
Weź jedź na te wakacje:) poderwij 10 razy lepsza dupe niż ona a na bonus przerznij w pokoju obok, wyjdź i przedstaw jej swoją przyjaciółkę z chłopakiem;)
za dużo komedii romantycznych się naoglądałeś. Nie zabrzmi to nowatorsko, no ale zajmij się innymi laskami, ją olej, czytaj teorie podrywaj i ZROZUM co i dlaczego robiłeś źle (tzn wszystko robiłeś źle, ale musisz zrozumieć że kobiety działają inaczej niż w romantycznych filmach), bez tego nic z tego nie wyjdzie. Za jakiś czas jak się ogarniesz podbij ponownie.
Wszystkie wasze rady są dobre. Tytuł tytułem,gdyż wiem, że to bardzo silne zauroczenie, z którego jakby poszło dobrze by mogło być coś wspaniałego. Jednakże nigdy nie uwierzę, że nie spotkaliście kobiety, która by była zbiorem wszystkich cech jakiś zawsze poszukiwaliście w kobietach. Spotkałem swój ideał, a znam bardzo wiele kobiet, które zawsze olewałem a potem trochę żałowałem, że nie próbowałem. Może to zemściło się, gdyż nigdy nie robiłem żadnych sztuczek podrywania. Próbowałem być sobą i większości sytuacji zawsze to wygrywało. W tym przypadku to za mało, a z braku wiedzy wpadłem w sidła, które mnie pogrążyły. Przeczytałem główne poradniki, z tej strony i uświadomiłem sobie jaki ze mnie frajer był do tej pory w przypadku tak dla mnie ważnej kobiety. Dlatego potrzebuje dobre rady jak to rozegrać, aby zdobyć szacunek i zaufanie owej Panny ponownie?
PS Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ona chce ze mną utrzymywać kontakt oraz aby uczestniczył w jej życiu po przez sport czy inne imprezy, a co za tym idzie robi ze mnie rezerwowego. W momencie kiedy powiedziała, że w tym momencie nie stwierdziła, że "czuje się przy mnie pewnie i bezpiecznie. Jestem osobą pełną zaufania, lecz tylko mnie lubi nic więcej"
Oglądałeś film "Sposób na blondynkę ?", nie - to obejrzyj. Tam był taki gostek, który zgrywał niepełnosprawnego, aby tylko być blisko laski w której się zakochał i żył nadzieją, że ona też go kiedyś pokocha. Miał taki szatański plan i wierzył w ten plan, a czas leciał, nic nie ugrał, a ona przyjaźniła się z nim z litości chyba.
Ty też tak chcesz ? Tobie na niej zależy, już sobie pewnie wyobrażałeś ją, jak wychowujecie gromadkę swoich dzieci, jak utula Cię do snu, a jak idziecie ulicą to wszyscy faceci niemal głów sobie nie ukręcą, bo widzą, że masz taką zajebistą laskę.
No niestety, jesteś tylko w worze przyjaciel. Dokładnie, nawet nie znajomy, ale przyjaciel. Ja osobiście nie mam takich przyjaciółek, a byłe to tylko koleżanki. Podobno są faceci, że mają przyjaciółki, czy tzw. kumpele z którymi można konie kraść, ale to są przypadki, gdzie relacja nigdy nie przejdzie na relację seksualną.
Swoją drogą, to szczyt kurestwa zaangażowanemu facetowi proponować przyjaźń. Lepiej już gdyby zerwała kontakt, byłoby to dla mnie bardziej naturalne, albo nawet nic nie mówić, a relację kontynuować jako zwykłe koleżeństwo, czyli kontakt okazjonalny. A tu ten stary oklepany manewr z przyjaźnią.
Dalej - chcesz uknuć plan i dzięki temu ją zdobyć. Innymi słowy, dzięki chytremu planowi ją do siebie przekonać. Jesteś pewien, że chcesz w to brnąć ? Można założyć, ze już ją obrałeś na cel - to jest teraz cel nr 1 aby zdobyć tą pannę.
Próbuj, ale daj sobie czas - konkretny czas na przekonanie jej do siebie. 3 - 6 miesięcy ? Po tym czasie, podejmujesz decyzję. Dalej kombinujesz, czy odpuszczasz. Ten czas da Ci również możliwość jej poznania - może się okazać, że wcale nie jest taka zajebista, ze ma wady, które Ci przeszkadzają - poglądy całkiem inne od Twoich. No i jeszcze jedna faja rzecz - dzięki niej możesz poznać jakiś ciekawych ludzi - może ma super koleżanki ?
Bądź jej kolegą, ale nie przyjacielem - poszukaj tutaj na stronie jak nie być przyjacielem laski i jak wyjść z ramy przyjaciela.
Ponadto, ona ma chłopaka - nie jest zdrowe zadawanie się z laską, która wskakuje z jednego związku w drugi. U niej to wszystko będzie jeszcze świeże i mogą być z tym same problemy. Jak zawsze decyzja należy do Ciebie i już wreszcie na sam koniec - w gierkach manipulacjach i knowaniach laski nie pobijesz, taka prawda.
Tak czy siak - powodzenia !
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
Mento5
Jak on nie poradził sobie z panną,a ty mu mówisz, żeby poderwał 10 razy lepszą. Przecież sztuki 10 razy lepsze ( wnioskuje, że myślisz o SHB ) to by się przejechały po nim jak czołg. Najpierw niech nauczy się latać szybowcem, zanim usiądzie za MIGIEM.
Cóż mogę ci poradzić, poczytać podstawy i ogranicz kontakt. Na razie masz za słabe podstawy i nie poradzisz sobie z nią. Musisz zacząć podrywać inne, ogólnie zacząć podrywać. Nic nie da się zrobić bo jesteś frajerem. Jak ktoś wyżej napisał maks będziesz plastrem.
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."