Moja historia zaczęła się jakieś 8 miesięcy temu. Do drzwi mojego biura zapukała młoda,ładna blondynka, ubiegająca się o "posadę" ulotkarki i od razu przez myśl przebiegło mi "z chęcią bym ją zaliczył". Właściwie od początku wiedziałem, że jest zajęta, ale jakoś to mi nie przeszkadzało, by mniej lub bardziej z nią flirtować, na co z resztą była dość podatna. Dziewczyna z gościem chodzi już 5 lat (z czego co najmniej raz zrywała z powodu innego). Żeby streścić Wam sytuacje do meritum, około 2 miesiące temu zaproponowałem jej praktyki w moim biurze, no i wtedy się zaczęło... Przestałem już myśleć o niej w ten sposób, że tylko chciałbym ją zaliczyć, zaczęło mi nawet zależeć na czymś więcej. Przystąpiłem do dzieła, często żartowałem w dwuznaczny sposób, dotykałem ją, przytulałem, a cała sprawa nabrała rozpędu kiedy miała urodziny. Wtedy postanowiłem przyspieszyć odrobinę tok wydarzeń, zaprosiłem ją do teatru (bez problemu się zgodziła), na jej urodziny otrzymała ode mnie różę i.... bardzo romantyczny wiersz. Zastanawiałem się jaka będzie jej reakcja i była bardzo pozytywna. W kolejnym dniu między nami było jeszcze lepiej, pozwała na dotyk, na przytulanie no i w końcu nadszedł dzień w którym niestety się nie popisałem. Mieliśmy iść do tego zasranego teatru, a ja w żartach coś chlapnąłem o randce, rozmowa przeszła na poważne tory, a ona obawiając się że to robi się zbyt poważne oddała mi bilety, mówiąc, że nie wiedziała, że liczę na stały związek z nią. Myślałem że to kosz, że to koniec, nawet się z nią już pożegnałem (przy okazji wyznałem już wtedy co do niej czułem) i wtedy....obudziła mnie w nocy telefonem, była pijana, mówiła że pije z mojego powodu, bo jak to ja się z nia żegnam, a ona nie chce żeby tak to wyglądało. Nie wiedziałem co robić, radziłem się innych, sto razy przeanalizowałem sytuację i doszedłem wniosku że mogę zrobić już tylko jedno....pocałować ją!!! Spotkaliśmy się na spokojnie znów w pracy, było bardzo miło, poszliśmy do parku, rozmawialiśmy długo, oboje stwierdziliśmy że tamta rozmowa była bez sensu no i tak po prostu nagle ją pocałowałem. To był bardzo długi pocałunek, który powtórzyliśmy jeszcze następnego dnia i następnego i własciwie teraz tak wygląda każde nasze wyjście na "papierosa". Od jednej z osób dowiedziałem się, że ona do chłopaka nic nie czuje, że z checia go zostawi, ale jej szkoda, bo już 5 lat, bo to przywiązanie itp. No i teraz moje pytanie. Co ja mam dalej robić? Ciągnąć to dalej? Nie rozmawiam z nią już poważnie, wiem jak to się kończy, staram się być czuły, przytulać ją i całować. Ale czy ta historia ma prawo mieć poztywyne dla mnie zakończenie. Jak sprawić żeby ona wkońcu odstawiła swojego przydupasa? Z góry dziękuję za wszelkie rady:)
Nie naciskaj, olej ja na troche, niech sama podejmie decyzję. Nie pokazuj, że jest "tą jedyną". Ile oboje macie lat?
Jakie to piękne, gdy dziewczyna zapomina, że jest dobrze wychowana.
"Żeby streścić Wam sytuacje do meritum, około 2 miesiące temu zaproponowałem jej praktyki w moim biurze, no i wtedy się zaczęło... "
Awans w pol roku z ulotkarki na stażystkę ? Podchody, rozkminy, taktyki. Próbujesz zajeta kobiete kupić wizja awansu. Zero naturalności i szczerości. Na co Ty liczysz ? Jak dla mnie jest to żałosne postępowanie. Wyruchasz ja moze , ale szczęśliwego związku z tego nie będzie.
Haha nie do końca tak było:P Najpierw u mnie ulokowała, później po jakimś czasie jak nie miała co robić zaproponowałem praktyki:) A po zakończeniu praktyk i tak nie zatrudniamy więc to nie awans:)
Stań na rogu ulicy i zacznij rozdawać ulotki z tym co tutaj napisałeś.....myślę, że przechodnie Ci pomogą;)
Ps. przeczytaj to sobie jeszcze raz jako ulotkę;)
Niezly z Ciebie gosc. Wykorzystales swoj status zeby zaimponowac biednej lub duzo mlodszej (zwykle ludzie bez grosza lub bardzo mlodzi podejmuja taka prace) od siebie dziewczynie, ktora jest w dodatku zajeta.
Byc moze pozwala sobie na Twoje gierki bo posrednio zmusza ja do tego sytuacja materialna. To co robisz to zwykly mobbingi na tle seksualnym. Naucz sie rozgraniczac prace i zycie prywatne. Zycze Ci odwiedzin jej chlopaka.
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.
To moze zrob tak : dopoki nie zakonczy tych calych praktyk, traktuj ja tylko jak kolezanke z pracy. Pozniej zobaczysz czy ona serio cos czuje. I apropo uczuc, upewnij sie co do swoich, bo dla mnie jako 18latka 5 lat to kuuupa czasu.
To nie kłamstwo. To flirt.
Ona ma 24 a ja 27 więc różnica wieku żadna, a i wcale nie jest biedna, po prostu sobie u mnie kiedyś dorabiała, teraz praktyki jej już się kończą, co do traktowania jej jako koleżankę chyba już zapóźno, przytulamy się całujemy i ona sama tego chce, więc tak to wygląda. A i ona wcale nie jest święta, mówiła mi że ma problemy z wiernością, że już wcześniej romansowała mając chłopaka i że lubi być wolna...
24 lata , zarabia na życie rozdając ulotki , czasami da dupy na boku - wartościowa kobieta , niemalże ideał. Dobraliście sie