Witam ponownie po bardzo długiej przerwie. Do sedna, nie będę rozpisywał się na mój temat. Postaram się opisać w pigułce najważniejsze fakty/punkty zwrotne :
Aktualnie studia Informatyczne, jest kobieta które ma akurat te same nazwisko co ja ( podkreślam, nie jesteśmy spokrewnieni) czysty zbieg. Chciałem ją poznać ze względu na nazwisko , akurat się złożyło że znajomy ją zna bo pochodzi z okolicy. Widziałem ją na uczelni to podbiłem, rozmowa normalna wymiana numerami i bywaj. Tego samego dnia dowiedziałem się od znajomego że ma chłopaka z którym jest ponad 5 miesięcy ( ok, chciałem ją tylko poznać ). Z czasem częściej się widywaliśmy , gadaliśmy, pracowalismy nad projektami. Zachowałem się naturalnie , spontaniczne akcje, wygłupy no i oczywiście nuta seksualności z odwzajemnieniem z jej strony. Odziwo, o swoim chłopaku mało wspomina. Zaprosiłem ja na wesele rodzinne ( dobrze mi się z nią gada), zgodziła się i przekazała info chłopakowi że idziemy razem ( brak sprzeciwu z jego strony) , wybawiła się solidnie dziękując mi za tą weselną imprezę. Na domówce trzymała się mnie blisko oraz razem popijaliśmy, nalegała żebym jej teraz masaż zrobił ( zamknęliśmy się w pokoju). Oczywiście szło wszystko elegancko , z jej cichym zdaniem " nie posuwajmy się za daleko bo nie wytłumaczę się XXX " , w najlepszym momencie przerwali nam ( przed KC ). Zauważyłem że częściej chce ze mną pobyć/porobić coś, wspomniała mi że miała spinę z chłopakiem o mega błachostkę (gościowi kaktus zdechł), z komentarzem z jego strony " obiecaj mi że nie zerwiesz ze mną" . Ale pogodzili się bo jej zależy na nim , cool cool . Przez corone kontakt jest tylko telefoniczny ( głupoty, studia ). W zeszłym tygodniu mieliśmy popracować nad projektem , ale ta z godziny na godzinę że musi wyjechać na 2 dni do chłopaka "ratować związek " , dzwoniła do mnie z tłumaczeniami. Odpowiedziałem jej że po *uj jedzie jak tylko ci zależy , a mu nie, w odpowiedzi usłyszałem tylko " jak ty byś był moim chłopakiem zrobił bym to samo ", skończyłem rozmowę zdaniem : "uważaj na drodze i jedź powoli".
Wybaczcie za tą brazylijską telenowelę, ale może w tym wszystkim znajdą się kluczowe frazy. Z pisowni zawsze byłem słaby (tak już mam ). Ogólnie chodzi mi o tłumaczenie jej zachowania i tego całego "Tanga da fuq ". Sytuacja wygląda czasami tak jak by sama miała łapać za spodnie, a z drugiej strony przypomina jej się że ma chłopaka. Akcji było dużo więcej , poprostu ich nie opisałem.
Dziękuję za poświęcony czas za przeczytanie tych wymiocin 
"Ale pogodzili się bo jej zależy na nim"
Jak jej zależy skoro daje ci się podrywać i prawie się przespaliście?
"Odpowiedziałem jej że po *uj jedzie jak tylko ci zależy"
Pytała cie o zdanie co o tym sądzisz? Prosiła o rade, że bawisz sie w doradce?
"(gościowi kaktus zdechł), z komentarzem z jego strony " obiecaj mi że nie zerwiesz ze mną" "
Aż mi się szkoda gościa zrobiło. Zrób dobry uczynek i uwolnij chłopa od ciężaru jakim jest ta laska.
". Sytuacja wygląda czasami tak jak by sama miała łapać za spodnie"
Czego ty w ogole oczekujesz? seksu? zwiazku? Chcesz się pobawić czy zgarnąć ją dla siebie?
Ziomuś, tyle lat wciskali, żeby robić co się chce i mówi co się chce. Żeby tak działać to trzeba najpierw wiedzieć czego się chce. No i nie chce się analizować zachowania lasek no. Bez sensu, skup się na tym czego chcesz i szarżuj.
"Odpowiedziałem jej że po *uj jedzie jak tylko ci zależy , a mu nie"
O fuck
""Ok, szerokiej drogi. Gdy wrócisz pokaże Ci bajeczne miejsce, w którym dawno nie byłem...tam dokończę swój masaż.""
Krótko i nic dalej.
* Pinochet : Właśnie nigdy nie robiłem za doradcę dla niej. Zwrot " Odpowiedziałem jej że po *uj jedzie, jak tylko ci zależy" wyszło samoistnie w rozmowie. Jak mnie się pyta o doradzenie w sprawach sercowych/związkowych odrazu odpowiadam że nie chce słuchać takich farmazon.
*Kensei : Całkowicie zgadzam się z tobą, ale tutaj leży problem. Tak naprawdę nie wiem czego oczekiwać szczerze, w głównej mierze jest mi to obojętne. Głównie chodziło mi dlaczego tak się zachowuje ( zrozumieć kobietę, hah klasyk)