Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Taka, jedna, dziwna...

14 posts / 0 new
Ostatni
Viceroy
Portret użytkownika Viceroy
Nieobecny
Wiek: *
Miejscowość: *

Dołączył: 2012-09-11
Punkty pomocy: 9
Taka, jedna, dziwna...

Prawie dwa miesiące temu o bardzo podobnej porze napisałem co nie co na forum. Powiedzmy, że zapytałem o radę, dzięki za odpowiedzi. Przez te dwa miesiące bardzo dużo się zmieniło, ale teraz intryguje mnie jedna rzecz.

Wtedy pisałem wam, że od paru miesięcy była dziewczyna odnawia ze mną kontakt. Po napisaniu paru słów na forum, kilka dni po tym znowu się do mnie odezwała. Nalegała na spotkanie. Szukałem wymówek, ponieważ niespecjalnie miałem ochotę na spotkanie z nią, a tym bardziej na charakter spotkania, który mi proponowała - "przyjedź do mnie wieczorem". Z jednej strony fajnie, bo nie ukrywam, że K. - tak dalej będą ją nazywał, podnieca mnie cholernie, to z drugiej strony uświadomiłem sobie, że coś do niej nadal czuję i nie chciałem tego specjalnie pogłębiać, a wręcz chciałem to w jakiś stosunkowo delikatny sposób zakończyć.
Finalnie pojechałem do niej, oczywiście już w progu drzwi utwierdziłem się w przekonaniu jaki charakter ma ta wizyta. Usiedliśmy na sofie, trochę porozmawialiśmy i to K. przeszła do działania, poddałem jej się kompletnie, ale sprawy tak się potoczyły, że do niczego specjalnego nie doszło.

Bardzo spokojnie zapytałem K. dlaczego to robi, przedstawiłem jej mój punkt widzenia, że taki układ - seks raz na jakiś czas kiedy się widzimy, z byłą dziewczyną niespecjalnie mi odpowiada. Szczerze mówiąc to naprawdę wiązało mi to ręce. Rozstaliśmy się ponad 1,5 roku temu, o ile przez prawie rok próbowałem to w mniejszym lub większym stopniu coś jeszcze zdziałać - bo mi zależało na niej, to kończyło się na kopniaku w tyłek. A tutaj nagle po pół roku, kiedy zdecydowanie odpuściłem, przy każdym spotkaniu seks.

K. powiedziała mi, że bardzo ją podniecam i lubi się ze mną kochać, że z jej strony to tylko seks, zgodziła się z tym co jej powiedziałem i w skrócie kiedy wydawało mi się, że wszystko sobie wyjaśniliśmy i ustaliśmy, że więcej do takiej sytuacji nie dojdzie, to K. zaczęła się bardzo dziwnie zachowywać, co nazwałbym jakimś dziwnym nakręcaniem się. Zaczęła mi wytykać jakieś sprawy z naszego związku, jakieś rzeczy, które jej we mnie przeszkadzały, od tak sobie, totalny random.
Co to ma do rzeczy, zapytałem? No niby nic. Po chwili uspokoiła się, zaczęła mi mówić, że teraz będziemy po prostu kumplami, dobrymi znajomymi - wiecie to wyglądało trochę jak wmawianie sobie czegoś, a później kolejny atak ni to złości ni to ciężko to określić. K. powiedziała po chwili, że dobrze że się rzadko spotykamy, bo jej zachowania przy moich to nic, a następnie oznajmiła, że martwi się o mnie, czy sobie czegoś przypadkiem nie zrobię...
Byłem lekko w szoku słuchając jej wywodów, powiedziałem, że wychodzę, pożegnałem się z nią, spytała mnie jeszcze czy zobaczymy się w ciągu kilku najbliższych dni, czy gdzieś razem wyjdziemy - powiedziałem jej po prostu, że nie i wyszedłem.

Po wyjściu pomyślałem, że trochę przesadziłem, tyle że...
Ogólnie rzecz biorąc to K. ma 23 lata, jest bardzo inteligenta, ma swoje pasje, zainteresowania, świetny gust, urodę którą uwielbiam - to sprawiało, że wielokrotnie traciłem dla niej głowę co kończyło się różnie - zazwyczaj, że średnim skutkiem dla mnie, ostatnią konsekwencją tuż po rozstaniu tym 1,5 roku temu było to, że od tamtego czasu nie spotykałem się z żadną inną kobietą. To właśnie określam jako związane ręce - oczywiście mentalnie. Druga sprawa - to że kiedy zaczęliśmy się spotykać po tym rozstaniu, raz na jakiś czas żeby wylądować w łóżku, z początku rzeczywiście chyba miało to postać seksu bez zobowiązań, to jednak zaczęło to przybierać nieco inną formę. Chociażby to, że K. bardzo często do mnie dzwoniła, dzwoniła żeby powiedzieć co u niej słychać i spytać co u mnie ciekawego. Odzywała się kiedy nie było u niej najciekawiej czy kiedyś coś ważnego dla niej się wydarzyło, a wszystko to przeplatało się seksem. Sęk w tym, że zaczęło mnie naprawdę to ruszać i przyznam wam, że zacząłem myśleć o tym jakby to było z nią jeszcze raz, tyle że bardzo często z jej strony, jakieś milsze chwile przeplatały się od razu, odrobinę maniakalnymi stwierdzeniami typu " nic z tego nie będzie, nie pasujemy do siebie " itd, itd.
Wiecie, słowa słowami, a czyny... Poza tym K. proponowała mi wspólne wypady w różne miejsca i jednym z ostatnich "wypadów" miał być sylwester spędzony razem. Pisałbym się na to, ale spodziewałem jak się jak zwykle tego samego.

Dlatego myśląc o tym wszystkim poczułem się kompletnie bez winy i dałem sobie na spokój z tym. K. odezwała się do mnie po chyba dwóch dniach, zadzwoniła bez większego celu, miała smutny głos i w sumie rozmowa była o niczym, tak dla rozmowy. Później jeszcze wysłała mi kilka smsów i kontakt zanikł. Niezły finał, co?
Dla mnie tak, wystarczyło trochę czasu w przekonaniu, że to koniec znajomości i w moim życiu nagle pojawiło się mnóstwo kobiet. Wreszcie, coś niesamowitego po takim czasie. Ostatnio nawet bardzo fajnie idzie temat z jedną SHB, co chyba wam opiszę za jakiś czas na jakimś blogu, od takie wtrącenie.

Ale wiecie co? K. dzisiaj się znowu do mnie odezwała. Zarzuciła mi delikatnie, że się długo do niej nie odzywałem, później jeszcze do mnie napisała i tak czy siak temat znowu "odżywa" tym bardziej, że poruszyła temat spotkania...
Jest jeszcze coś czego nie uwidoczniłem w tych moich wypocinach. Ja się z nią rozstałem, bo bardzo przeszkadzały mi jej wahania nastrojów i jej aż nadto irracjonalne zachowania, za które to ja przepraszałem i za której ja czułem się wtedy winny. K. z kochającej kobiety, nagle zamieniła się w sukę, która tworzyła problem z niczego. Obudziłem się w momencie kiedy wiedziałem, że K. w niedługim czasie kopnie mnie w tyłek i po prostu spasowałem. Wtedy też przez pewien czas był niezłe cyrki, kiedy K. po prostu prowokowała mnie pokazując że jej bardzo zależy na mnie, a kiedy coś z tym robiłem pokazywała, że jest kompletnie na odwrót. Wtedy dałem się złapać i trochę dłużej "coś z tym robiłem" na czym średnio wychodziłem. Tutaj dostrzegam analogię, ale ma to już zdecydowanie mniejsze natężenie i pozostaje aspekt tego, że od tych kilku miesięcy tej wg mnie trudnej do opisania relacji, to ona jest stroną zabiegającą. Tylko pytanie o co? Wiecie, ani ze mnie przyjaciel, ani kolega czy koleżanka. Czy może po prostu dostarczałem jej dobrych emocji i niepotrzebnie próbuję zamknąć to w jakimś schemacie?

Mój dobry kumpel kiedy mu o tym powiedziałem, powiedział po prostu - "znowu?"
Niesamowicie mnie intryguje, o co jej chodzi. Co o tym sądzicie koledzy?

bastequ
Portret użytkownika bastequ
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Wrocław/Lodz/Bamberg(De)

Dołączył: 2010-09-07
Punkty pomocy: 39

Z tego co widze ta dziewczyna nie nadaje sie na zbudowanie trwalego i powaznego zwiazku. Jedynie czego jej potrzeba to jakich emocjionalny rollercoaster, ktory predzej czy pozniej (raczej predzej) zle odbije sie na niej, a przede wszystkim na jej drugiej 'polowce'. Zastanawia mnie ten tekst 'martwi się o mnie, czy sobie czegoś przypadkiem nie zrobię...', uwaga teraz podaje skrajny przyklad, nie oceniam jej: jest taka choroba psychiczna, czy tam zaburzenia. Przewaznie dotykaja one kobiet, polegaja na checi opieki nad innymi, pomocy itp, w ten sposoj osoby chore czuja sie potrzebne. W skrajnosci takie hcore osoby potrafia same poddtruwac swoje cele, aby sie nimi opiekowac. Tutaj nie twierdze ze dziewczyna ma az takie problemy, ale sam stwierdzisz, ze sama sobie wkreca - 'on moze popelnic samobuja, na pweno to zrobi, jestem mu teraz potrzebna' - sama sobie funduje te fantazje, tutaj sama rozmowa z nia nic nie pomoze. Jedyne do mozesz: odpusc sobie sex i relacje FF bo to nie wyjdzie, sam twierdzisz, ze cie do niej ciagnie, a ona - ona sama nie wie co jej w glowie siedzi...

"Świat wyszedł z orbit - mnież to los srogi karze prostować jego błędne drogi?"
... nie oglądaj się za siebie, bo ci z przodu ktoś przy***ie...

Jajo
Portret użytkownika Jajo
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2010-07-30
Punkty pomocy: 34

Tu nie ma się nad czym zastanawiać o co jej chodzi, gdyż za pewne ona sama tego nie wie, jej dojrzałość emocjonalna zatrzymała się na etapie nastolatki.

Uciekaj z tego okrętu jak najprędzej. Jak sam zauważyłeś, na tym świecie jest więcej niż jedna kobieta, a Ciebie pewnie stać na lepszą Wink

Aragorn
Portret użytkownika Aragorn
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 586

Zobacz - byłeś słaby w tamtejszym związku, tak jak sam to określiłeś, a jednak z nią zerwałeś. Logicznie rzecz ujmując, pomyśl - jak ona się poczuła? Takie "coś" czym manipulowała jak tylko chciała, nagle odstawiło ją w kąt. Tak więc dużą rolę tutaj odgrywa zranione ego i póki nie pokazujesz jej swojego zaangażowania wciąż jesteś na wygranej pozycji. Pokażesz = znikasz z jej życia.

Kolejna sprawa jest taka, że dziewczyna może nie umie sobie nikogo znaleźć, więc wraca do ostatniego punktu wyjścia, bo tak jest łatwiej...
Zresztą sam też tutaj nam napisałeś, że jest to bardzo emocjonalna dziewczyna o dużych wahaniach nastroju. A jak widzisz, te zapotrzebowanie na emocje dostaje u Ciebie. Zaczyna się wkręcać, nie odpisywać, potem martwić się o Ciebie, kłócić, przymilać, proponować spotkania...

Mi wygląda to na etap przejściowy. Znajdzie sobie innego to zostaniesz na lodzie. Zaczniesz się angażować - zostaniesz na lodzie. Od Ciebie teraz zależy co zadecydujesz i czy z tej relacji wychodzisz na zdrowo (chyba nie, bo po co taki wątek).

P.S.: Od początku zakładam, że dziewczyna nie zrozumiała swoich błędów z waszego pierwszego związku - jedna na milion tylko tak robi.

smagacz
Nieobecny
Ostrzeżenie punkt 3

Dołączył: 2010-02-10
Punkty pomocy: 15

Czy ja dobrze rozumiem? Zerwałeś z nią 1,5 roku temu i przez kolejny rok próbowałeś do niej wrócić?

Al
Nieobecny
Wiek: 29
Miejscowość: -

Dołączył: 2012-09-02
Punkty pomocy: 507

Zgadzam się w 100% z Aragorn. Czego byś nie zrobił to i tak przegrasz. Cały problem polega na tym, że nadal jesteś pod jej wpływem - zerwałeś, odciąłeś się, ale mimo to udało jej się z powrotem sprawić byś się z nią spotkał i - jak widać - o niej myślał.

Kiedyś miałem podobny rollercoaster - http://www.podrywaj.org/blog/wyr... - ona też próbowała potem rozpędzić tę znajomość na nowo. Na szczęście za tamtym razem nie wszedłem drugi raz do tej samej rzeki, czego i Tobie życzę.

* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."

Ian Watkins
Portret użytkownika Ian Watkins
Nieobecny
Wiek: 36
Miejscowość: Walia / UK

Dołączył: 2010-10-13
Punkty pomocy: 1008

''Ogólnie rzecz biorąc to K. ma 23 lata, jest bardzo inteligenta, ma swoje pasje, zainteresowania, świetny gust, urodę którą uwielbiam - to sprawiało, że wielokrotnie traciłem dla niej głowę co kończyło się różnie - zazwyczaj, że średnim skutkiem dla mnie, ostatnią konsekwencją tuż po rozstaniu tym 1,5 roku temu było to, że od tamtego czasu nie spotykałem się z żadną inną kobietą''

Syndrom jedynej? Otwórz się na inne kobiety, stary. Co w niej takiego wyjątkowego jak za każdym razem Cię niszczy od środka? Mnie wyjątkowa kobieta mojego życia buduje i wspiera, a nie niszczy przy każdej dłuższej próbie relacji.

Wiarus
Portret użytkownika Wiarus
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: Wielkopolska

Dołączył: 2012-11-16
Punkty pomocy: 1193

"Niesamowicie mnie intryguje, o co jej chodzi. Co o tym sądzicie koledzy?"

O to jej chodzi byś o niej myślał i nigdy nie zapomniał, a ona miała tego świadomość. Sądzę, że jakbyś zrobił jej dzieciaka to zostałbyś z alimentami na 25 lat. Chcesz tego ? To jest rodzaj babsztyla, którego trzeba zjebać od góry do dołu i się pożegnać arogancko i po chamsku tak jak baba na to zasługuje. To jest pies ogrodnika - jebnięta baba, która sama nie weźmie, a drugiej nie da. To jest zimna suka z tym, że czasem zamienia się w anioła by coś od Ciebie zyskać. A jak już dostanie to co chciała to ma ten komfort by znowu być sobą - czyli francą.

qumbus
Portret użytkownika qumbus
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2011-12-09
Punkty pomocy: 82

Jak bym nie napisał nic w tym temacie to bym się jeszcze bardziej rozchorował niż jestem chory.
Ona po prostu nie znalazła sobie jeszcze lepszego od ciebie i jej brakuje tego co było ,chwilowo ,znam te wszystkie zachowania ,bo tez je przerabiałem ,nawet nie myśl o powrocie ,bo to ci już nie wypali ,daje maks 4 michy po powrocie do niej i sie znowu rozstaniecie.

Już więcej się z nią nie spotykaj ,bo wiesz jak to dział ,ty jej pomagasz się w ten sposób wyleczyć z ciebie tym seksem ,mówię ci.
A jednocześnie kochając się z nią na jej zawołanie dajesz jej czas na szukanie partnera ,mając ciebie nie musi się martwić o brak doznań w tej swerze i jest nadal adorowana.

Już wpadłeś trochę w gówno ,bo się dałeś na mówić na spotkanie i masz mętlik w gówce,ale szybka recepta dal ciebie kompletnie urwać kontakt ,ale to kompletnie.
Nie ma juz smsów ,spotkań tym bardziej ,nie ma oglądania zdjęć.I wyobrażania sobie jej w głowie ,bo to tylko będzie utrudniało ci funkcjonowanie ,pojawia się wątpliwości ,czy ,aby na pewno nie spróbować ,bo to jest włąśnie programowanie społeczne ,jest masa filmów jak najgorszy frajer poznaje dziewczynę ona go olewa zakochuje się w niej potem się spotykają i żyja szczęśliwie.
Tak się kurwa nie stanie!!!

Dal swojego lepszego samopoczucia psychicznego ,odpuść kontakt ,masz zapomnieć jak by umarła to jest najlepsze rozwiązanie ,bo myśle ,zę czujesz się teraz nie zbyt dobrze z tym wszystkim.
Z kobietami jest tak ,że wszystko pięknie nłądnie ,ona cię zniszczy emocjonalenie ,nawet nie specjalnie ,a potem ci powie ,ze to twoja wina ,bo sie nie starałeś.
Myślisz ,zę dlaczego jest tyle samobójstw wśród facetów po rozstaniach ,właśnie przez takie latanie za swoją siksą.

Na koniec masz się odciąć od niej całkowicie ,zero kontaktu i wykasowanie jej z głowy ,jest wiele na to sposobów poszukaj.

I nie życzę ci powodzenia ,tylko wiem ,zę to zrobisz ,pomyśl tak jak tego nie zostawisz to gwarantuje ci ,zę będzie to rzutowało na twoja relację ,z tą druga dziewczyną.Nie znam dokładnie tej nomenklatury SHB coś tam hehe Smile

"Większość ludzi nie prowadzi swojego życia. Oni tylko je akceptują."

John Kotter

Walkie101
Portret użytkownika Walkie101
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 1010

Przewidywany scenariusz: Będzie Cię zwodzić do czasu póki sobie nie znajdzie innego, po czym jak za dotknięciem magicznej różdżki przestanie do Ciebie pisać. Teraz się zastanawiasz o co jej chodzi, bo niby się stara, ale nie chce niczego, później będziesz się zastanawiać czemu już w ogóle nie pisze. Zadzwonisz do niej, powie Ci że bardzo dużo się u niej zmieniło i że się zakochała i ma teraz już faceta. W ogóle - że rok czasu trwasz w tym czyśćcu? Masakra! Dla Twojego dobra powinna sobie już znaleźć jakiegoś kolesia...

Viceroy
Portret użytkownika Viceroy
Nieobecny
Wiek: *
Miejscowość: *

Dołączył: 2012-09-11
Punkty pomocy: 9

Ależ koledzy, ja nie mam zamiaru do niej wracać. Fakt faktem, że jeszcze z dwa miesiące temu gdzieś tam w głowie przewijała się taka myśl, ale ostatnio w moim życiu pojawiło się sporo kobiet co w końcu otworzyło mi oczy. Nie ma szans.
Fakt, zdarza mi się myśleć o tej sytuacji, tym bardziej, że zdarza jej się do mnie zadzwonić, ale to myślenie bazuje już tylko na tym, że jak dla mnie jej zachowania są ciekawym przypadkiem popieprzonej natury kobiecej i chciałbym to sobie jakoś logicznie wytłumaczyć, ale chyba nie ma co próbować.
Szukam sobie jakiegoś wytłumaczenia, bo trochę boli to co zresztą jeden z was wypunktował, że poświęciłem temu naprawdę sporo czasu i sporo mnie to kosztowało. Poza czasem, to jeszcze nerwy, ale spokojnie, przechodzi.

Walkie101
Portret użytkownika Walkie101
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 1010

A ja myślę, że dopóki jeszcze istnieje jakiś cień szansy(odzywa się, nie ma chłopaka) Ty podświadomie jeszcze chcesz wrócić, mimo że się zarzekasz. Obym się mylił, obyś nie był tak głupi jak ja Laughing out loud