Witam.
Od dawna czytam na tym portalu artykuly zwiazane z uwodzeniem i stosunkami mesko-damskimi.
W obecnej chwili te porady bardzo duzo mi uswiadomily i pomogly chociaz bardzo sceptycznie podchodzilem do nich.
Przestudiowalem, sprobowalem, dziala.
Poznalem kolejna kobiete (akurat w Pracy) rozmawialismy dlugo, zaczela mnie uwazac za wartosciowego faceta i atrakcyjnego.
Spotykalismy sie, pojechalismy razem w gory na 5 dni na sylwestra, spalismy ze soba [po czym sama stwierdzila ze nie wie jak to sie stalo ze udalo mi sie ja przeleciec (chociaz ja bym to nazwal rznieciem) i ze tak dlugiego i ciekawego seksu jeszcze nie miala]
Na poczatku bylo wszystko ok, szlo dokladnie tak jak w opisywanych sytuacjach w lekcjach czy artykulach. Wszystko szlo gladko i bez zbednego uczuciowego angazowania sie, sprawdzalem ja pod katem wszystkich rzeczy na ktorych mi w kobiecie zalezy (wszystko "zdala" dobrze), .
Nagle poczulem jej zmiane nastawienia.
Zaczela mowic ze nie wie co z nami bedzie, jak to sie rozwinie, cieszy sie ze mogla mnie poznac, ze naprawde jestem fajny, ze jestem taki fajny ze nie chce mnie zranic bo ona ma tak ze zawsze cos zrobi zle i sie wszystko psuje. Kolezankom swoim powiedziala o mnie i ze jest ze mna wszystko ok i ze sie cieszy ze mnie poznala.
Kontrolka ostrzegawcza sie zapalila i bylem bardzo czujny w tym co mowilem do niej i robilem.
Nigdy jej nie obiecywalem zadnego zwiazku (powiedzialem jasno na poczatku ze nie mam zamiaru sie pakowac w kolejny zwiazek bez celu co zrozumiala) ani nawet tego tematu sam nie poruszalem bo nie bylo takiej potrzeby, na poczatku byly ustalone zasady i ona dobrze o nich wiedziala ze wejde w zwiazek dopiero wtedy kiedy spotkam wartosciowa kobiete.
Czegos sie wystraszyla. Nie moge rozgryzc czego. Z jednej strony mowi ze jest jej bosko i cudownie a z drugiej strony obawia sie tego ze cos moze sie zepsuc.
Nie wiem jak bezpiecznie wybrnac z tej sytuacji bo jest to kobieta ktora jest wartosciowa i z ktora moglbym wejsc w zwiazek ale celowo z nia o tym nie rozmawiam bo nie chce zeby wyszlo na to ze ja za nia latam i ze to mi bardziej zalezy niz jej.
Pytanie moje brzmi: czy popelniam gdzies blad w swoim rozumowaniu i postepowaniu (stanowczym i zgodnie z ustalonymi zasadami)? I jaki kierunek obrac by to ona czula ze powinnismy byc razem? Powinienem jej wprost o tym powiedziec (mi sie wydaje ze tylko to pogorszy sytuacje)
"sama stwierdzila ze nie wie jak to sie stalo ze udalo mi sie ja przeleciec" - to znaczy w "babskim" języku - nie jestem łatwa (tak sobie pani usprawiedliwia w głowie własne postępowanie).
"Zaczela mowic ze nie wie co z nami bedzie, jak to sie rozwinie" - Pani daje do zrozumienia, że układ FF ją nie interesuje.
"Nigdy jej nie obiecywalem zadnego zwiazku (powiedzialem jasno na poczatku ze nie mam zamiaru sie pakowac w kolejny zwiazek bez celu co zrozumiala)" - owszem, zrozumiała ale w głowie dopowiedziała sobie: OK, pożyjemy, zobaczymy, zrobię wszystko żebyś się zaangażował...
"wiedziala ze wejde w zwiazek dopiero wtedy kiedy spotkam wartosciowa kobiete." - Naprawdę dokładnie tak jej powiedziałeś?
Tak, dokladnie jej tak powiedzialem, ona tez na poczatku mowila ze nie chce zwiazku ktory do niczego nie prowadzi wiec rozumielismy to od samego poczatku, od pierwszego dnia znajomosci
z tym ukladem FF moze cos byc, bo po kilku ciekawych nocach nagle zmienila nastawienie, opowiadala mi rowniez ze z wczesniejszych partnerem sie rozstala (mowi ze nie wie dlaczego) ale i tak dalej jakos sie spotykali rzadko bo rzadko i chodzili ze soba do lozka ale jej to po jakims czasie zaczelo przeszkadzac i uciela kontakt.
No i jej sie udalo zrobic tak zebym zaczal o niej myslec powaznie. A nie tylko FF. I chyba nikt nie lubi takich sytuacji
ja wtedy glupieje a wiem ze nie powinienem
co do seksu nie ma zadnych zastrzezen i co chwile ten temat jest jakos tak niby od niechcenia ale jednak poruszany i lubi jak pobudzam jej fantazje.
aaaa... czyli ona nie jest wartosciową kobietą, bo nie chcesz wejść z nią w związek.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Z mojego opisu jasno wynika ze mysle o niej powaznie :=)
uwazam ze jest wartosciowa kobieta, testowalem ja pod tym katem i odpowiada mi to jaka jest
bardziej istotne jest CO mówisz, a nie co MYŚLISZ
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Madrze prawisz
czasami sie mozna zdziwic jak sie spotyka innych ludzi
Nie wiem kto wie, brat to niekoniecznie osoba ktora jest z tej samej krwi co ty
Po tym jak powiedzila ze seks byl fajny powiedzialem mniej wiecej cos w stylu ze dobrze ze sie jej podobalo i ze bylo jej przyjemnie ze mna.
Fakt fakt, czasami czlowiek nie patrzy na wszystko tak jak powinien. Z tymi tekstami masz racje
dzieki za rzucenie innego swiatla na ta sprawe
dam znac jak to sie rozwinelo/zakonczylo 