Może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego tak jest, że gdy dziewczyna wykona jakiś drobny gest w moją stronę np. jakiś uścisk, przytulanie, ja po krótkiej chwili dosłownie tracę głowę, później przez długi czas myślę o tej osobie i się wkurwiam, że tak łatwo panienka może mi namieszać w czajniku. Nie wiem czy to wynika z psychiki, czy może z tego, że posiadam zerowe doświadczenie w sprawach z kobietami.
Według mnie to zbyt małe obycie w gronie płci przeciwnej im więcej z nimi przebywasz stajesz się pewniejszy i rozgraniczasz pewne gierki ,obracając na swoją korzyść..
Ostatnio pojechałem na sylwka w 5 ze znajomymi, znałem z tej paczki tylko mojego kumpla, który załatwił mi swoją przyjaciółkę jako osobę towarzyszącą. Imprezka się rozkręciła, tańczyliśmy razem, uczyłem ją nawet jakichś ruchów tanecznych, bo twierdziła, ze nie potrafi tańczyć
, coś tam rozmawialiśmy i żartowaliśmy, przy stoliku często przytulaliśmy się no i po tym jak tańczyła z innymi to już zazdrosny i wkurwiony, tak jakby była conajmniej moją dziewczyną, a znałem ją raptem pare godzin.
Sam je dotykaj, ocieraj się i przytulaj. Nie czekaj, aż łaska Pańska na ciebie spłynie i nimfa cyckiem smyrnie. Przyzwyczaj się do dotyku. Tylko nie rób tego nachalnie, bo sobie łatkę dorobisz.
Spowodowane jest to, że za mało kobiet/dziewczyn spotykasz. Musisz oswajać się z dotykiem. Zwykłe buziak na przywitanie i pozegnanie z kolezankami na początek.
Im wiecej tym lepiej
Nie ma Game Over, jest tylko Next Level . . .
Sprawę którą również zjebałem to po sylwku. Poszliśmy spać do takiego znajomego, byłem z nią w pokoju. Wyspaliśmy się i na 2 dzień widać było, że lubi moje towarzystwo, jak przy niej siedziałem, owijała sobie włosy na palec i zerkała kątem oka, ale nic nie potrafiłem zdziałać, siedziałem jak cipa, którą ktoś związał sznurkiem i zakleił japę taśmą, a jak już coś powiedziałem to nic ciekawego i raczej sztywno to wychodziło, raz tylko mi się zdarzyło, położyć się na jej nogach, czesała mnie po włosach, ale ogólnie to nic się nie działo, po całym dniu kierowca wytrzeźwiał i w końcu pojechaliśmy do domu, nie wziąłem nr, a jak wychodziłem z auta, było tylko cześć, cześć i tyle. Możecie mnie zhejtować, że ciptok, ze dupa wołowa, ale tak mam, jak się denerwuję to mój mózg jest opustoszały i mało co się odzywam, jakby ktoś mi mowę i pomysły odebrał, ale teraz sobie uświadomiłem, że następnym razem będę wolał dostać w pysk i zlewe, niż siedzieć w jebanym pokoju, żałować tego czego zrobiłem i również nie zrobiłem i zakładać durne posty, żeby dostać pożądaną wskazówkę i odpowiedź
Też tak mam, ale od jakiegoś czasu z tym walczę
Podoba mi się dziewczyna, znajoma. Widzę że jest mną zainteresowana, zaraz wielka spina co mówić i po chwili mam w głowie ,,Ej Stary co ty sobie gadasz, to jest zwykła dziewczyna, koleżanka, zobaczymy co z tego wyjdzie". I od razu robi mi się lepiej, rozmowa się klei i niczym się nie martwię. Z zazdrością podobnie, ale od razu pokazuje że jestem od tego drugiego lepszy np. w dotykaniu
"U miss 100% of the shots you don't take" -Wayne Gretzky" - Michael Scott
Zapraszam tutaj : www.podrywaj.org/podstawy-uwodzenie
a póżniej PRAKTYKA, PRAKTYKA i ew. PRAKTYKA
- a co jeśli pewnego dnia będę musiał odejść, Puchatku? ...
- to wypierdalaj !!!
"Nie wiem czy to wynika z psychiki, czy może z tego, że posiadam zerowe doświadczenie w sprawach z kobietami."
Z obu rzeczy. Brak obycia skutkuje tym, że nie wiesz do końca jak w danym momencie reagować i nie robisz nic, albo działasz nie do końca właściwie. Druga rzecz, to że napalasz się, jak dostaniesz minimalne oznaki zainteresowania i wiążesz z tym od razu wielkie nadzieje. Czyli po prostu klasyczna postawa needy.
Działaj dalej, tylko staraj się niczego nie oczekiwać, nie podpalać - wyjdzie, to zajebiście, nie wyjdzie, to nie ma problemu. No i jak sam zauważyłeś - lepiej dostać po pysku, niż się bać i nie robić nic.
Dzięki za rady i cenne spostrzeżenia, na przyszłość na pewno je wykorzystam