Aragorn! Pozwolisz, że zacytuję początek tematu autora-bohatera:
"Mój szwagier zdradza moja siostrę, ona o tym wie broni go mówiąc że go kocha, maja 3 dzieci."
a teraz zacytuję Ciebie:
"Nie rozumiecie, że ona go wcale nie broni i jej się to nie podoba?"
I pozwol, zeby o ew. rozwodzie, podziale majątku, alimentach, dochodzącym /albo i nie dochodzącym/ ojcu zadecydowała SIOSTRA, bo..... to jej mąż, jej małżeństwo, jej życie, jej dzieci, jej ew. alimenty... i KONIEC!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
To patrz kilka postów niżej samego Autora. Ona go chciała wyrzucić z domu, ale szantaż zrobił swoje i ta kobieta teraz wierzy, że może coś zrozumiał i się zmieni...
Nie przypomina Ci to podejścia kobiet z patologicznych rodzin gdzie facet co kilka dni sprawia, żeby twarz żony nabrała "rumieńców"? One też ich bardzo "kochają".
Polecam książkę Johna Bradshaw'a "Zrozumieć rodzinę".
Więc zamiast skupiać się na tekście, spróbuj odrobinę zrozumieć sytuację bo zobaczysz co się będzie działo za kilkanaście miesięcy w tej rodzinie gdy sprawa przycichnie. Oczywiście Autor już tego może nie napisać ale podobną sprawę miała moja siostra tylko dwa miesiące przed ślubem (byłem za "cientki" żeby interweniować ale na całe szczęście zrobił to mój ojciec).
Co do ostatniego akapitu: tak, ona o tym decyduje. Tylko, że tak jak wcześniej napisałem, wszyscy ci co mają, mają o tym wiedzieć (zdrada) żeby nie było żadnych niedopowiedzeń. Bo właśnie w razie konkretnej sytuacji zacznie się wojna między rodzinami, wzajemnie oskarżenia i przekupywanie dzieci. Bo przecież teściowa za kilka lat jak usłyszy, że jej synek zdradził swoją żonę, to nie uwierzy...
Więc nie wmawiaj mi, że decyduje o czyimś losie. Ok?
ona nie chciała... mamusia pewnie jej kazała. A gdyby chciała to by o tym nie mowiła, tylko to zrobiła...
Szantaż? Ze sobie coś zrobi? Ktos to traktuje poważnie? Wątpię. Wymówka dla niej!
jak mozna zrozumiec sytuację pomijając tekst, a nie siedząc w niej osobiście. Jasnowidzenie... potężny dar...
Tak naprawde jedyną osobą, ktora POWINNA coś zrobić jest ona sama. Cała reszta może jedynie DORADZAC i sugerować rozwiązania... A jak takie doradzanie sie może skonczyc? Zerknij na jeden z koncowych postów TYAB... I ja byłem świadkiem podobnej sytuacji, na szczeście jako obserwator (uczestniczył w takim "doradzaniu/działaniu" mój kumpel).
Jezeli pod wplywem dzialan brata on od niej odejdzie przy braku jej pełnego zdecydowania w tej materii, to - wierz mi - przy pierwszej sytuacji kryzysowej, kiedy nie bedzie co miala do gara wlozyc, kiedy nie bedzie miala go obok siebie, gdy bedzie doskwierac jej samotnosc - ona mu (swojemu bratu) to wypomni! Nawet w glebi duszy bedąc przekonaną, ze tak powinna byla zrobić. Ale ktos bedzie winny! Zgadnij, kto?
I wariant drugi: facet od niej odchodzi pod wplywem dzialan brata, a po kilku miesiącach się schodzą... I co wtedy? Zapewne szwagier padnie z radoscią w jego ramiona i ucałują się serdecznie. Mysle ze opcja "wspolnego wroga" bedzie wtedy bardzo realna!
Moim zdaniem mówic, przekonywac, argumentowac, ale ostateczne działanie i decyzja musi wyjsc od niej.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Szkoda, że nie posłuchała mamy, bo miałaby już zrobiony krok do przodu. Najgorzej jest coś zacząć.
Co do szantażu to ona nie tyle dbała o jego życie co o samą informację, że on chce zostać i BYĆ MOŻE się zmieni.
Tak, potężny dar a później okaże się czy słuszny... Bo taka sytuacja nigdy nie dobiega do końca o ile sama siostra Autora się nie odetnie.
Z doradzaniem się z Tobą zgadzam i jestem pewien, że ta kobieta wie co powinna zrobić ale tego nie robi ze swoich powodów (patrz post Head'a). Chodzi o to, żeby nie zostawiać ją samą sobie bo kto spodziewa się zdecydowanych kroków od bezsilnej kobiety? Poza tym na tym forum masz masę dowodów na to, że decyzje podejmowane samemu pod dużym wpływem emocji nie należą do najlepszych...
Mi chodzi o samo ujawnienie i udowodnienie tej winy, żeby nie było wątpliwości co do samego czynu bo to nie czas na konspiracje i partyzantkę mama-brat.
Kawa na ławę i rozmawiają o wyjściach. Wszyscy. Dzieci również powinny zobaczyć jakiego mają ojca.
On proponuje różne wyjścia, przyznaje się do winy, okazuje skruchę i potem się zobaczy. W razie niedopełnienia ustaleń przy świadkach ta Pani sama będzie już wiedziała co zrobić. Oczywiście najlepszym wyjściem byłaby najprostsza wyjebka za drzwi bo zdradę się wybacza ale nie daje drugiej szansy.
Co do późniejszych reakcji kobiety to również wróżysz. Winowajca jest tylko jeden i to nie jest jej brat. On ma za zadanie jedynie ujawnić ten z dupy sekret i pilnować, żeby sytuacja nie wymknęła się jeszcze bardziej spod kontroli.
Co do "wspólnego wroga" to będzie tylko widać, jak bardzo siostra jest warta swojego brata.
A że Tyab ma takich znajomych... Widocznie osoby z tamtej historii są siebie warte. W każdym razie nie odczułbym straty takich "przyjaciół".
a nie jestem do konca pewien, czy publiczne poinformowanie wszystkich to dobry pomysł. Jezeli jest to preludium do kopnięcia w dupę, takiego definitywnego, to może tak. Ale jesli siostrzyczka planuje inne rozwiązanie problemu (zamiatamy pod dywan), to...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
jakiś czas temu bylem, że tak powiem ''przyjacielem rodziny'' pewnej pary, którą znałem od dziecka. Oni są ze sobą no już będzie 9 rok w styczniu, czyli można powiedzieć bardzo długo od czasów licealnych. Niestety jak to w związku bywa, mój bardzo dobry kolega zaczął walić po rogach, moją koleżankę, która wypłakiwała mi się w rękaw, byłem jej tamponem emocjonalnym, skarżyła mi się,że on z kimś się spotyka, prosiła o rady, powiem więcej nawet żaliła mi się, że kilka razy podniósł rękę na nią.
Prosiła mnie, żebym z nim pogadał i przemówił mu do rozumu. No więc tak zrobiłem, zacząłem z nim rozmawiać, ale do niego nie docierało...powiedział mi, żebym się nie wpierdalał bo to nie moja sprawa. Nie będę streszczał tej całej historii, ale powiem tylko tyle jak to się zakończyło.
ZOSTAŁEM WROGIEM DLA NICH!!!. Oni się pogodzili i oboje zgodnie twierdzą, że chciałem ich skłócić i rozbić ich związek ponieważ sam jestem ''singlem'':). Ta kobieta, która tak prosiła mnie, żebym ''porozmawiał'' z jej chłopakiem nie poznaje mnie na mieście.
Coś w tym jest. Zgadzam się z Tobą. U mnie w rodzinie przydarzyła się inna historia o pieniądze i interesy no ale morał tej bajki jest taki sam.
Autor tematu zrobił co mógł(tzn. porozmawiał i zasugerował), więcej nic nie może, bo to nie jego życie i związek. To jest siostry życie i to ona musi podejmować decyzje. Później okazałoby się, że wrócili do siebie a autor tematu straciłby i szwagra i siostrę.
Sam mam siostrę i chcę dla niej jak najlepiej, ale tylko mogę sugerować jak ma postąpić, nic nie mogę narzucać.
Najgorsi są ludzie, którzy chcą ustawiać innym życie wedle własnego uznania. Robią to patrząc z boku, nie wiedząc co tak na prawdę w "trawie piszczy" i uważają się za zbawicieli świata. A jak się coś później zjebie to jedyne co mają do powiedzenia "bo ja chciałem dobrze". Problem w tym, że wszyscy patrzymy na świat z własnej perspektywy. Postronni mogą się wtrącać jedynie by łagodzić, a jak nie mają nic pozytywnego do dodania to morda w kubeł - i najlepiej wtedy zrobią.
Ja też taką sytuację miałem, że mamusia mojej ex się wpierdalała nieustannie. Koniec końców, exowa została sama z dwójką dzieci. No, ale akurat w jej przypadku to mamuśka się plątała w niejeden związek córeczki bo zawsze chciała dla niej najlepiej, a córcia się słuchała mamusi. A co będzie za 10 lat jak rodzice ze starości znajdą się na cmentarzu i "dobrych rad" nie będzie miał kto udzielać ? Kobieta mając lat 52 i dwójkę dzieci z dwóch różnych związków już dupą nie zakręci by faceta skusić na coś więcej aniżeli jedną noc.
Inny przypadek - wiem, że mój kumpel zdradzał i nadal prawdopodobnie zdradza swoją żonę. ALE w domu jest niemal jak w świątyni i dziecko widać, że kocha rodziców. I co - ktoś mądry miałby teraz wparować ze swoimi radami i doradzać żonie by zostawiła męża ? I co później ? A czy ten "mądrala" zadał by sobie pytanie dlaczego mąż zdradza ? A może dlatego, że żona dupy od kilku miesięcy nie daje bo ma focha o damski chuj ? A czy mąż składał śluby czystości po zawarciu związku małżeńskiego ?
"Mądrali" od wtrącania się w cudze związki na świecie jest wielu.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
To tak tylko się wtrącę - Twoja ex ubezwłasnowolniona była? Każdy ma swój rozum.
Nie wiem jak to wyglądało u Ciebie, może faktycznie teściowa właziła wam na łeb. Mam taki przypadek w swojej rodzinie.
Jest jedno ale - nie powiesz mi, że jak Twój syn będzie sobie układał życie z ewidentnym gold-diggerem, a córka z alkoholikiem co ją leje, to będziesz sobie na to biernie patrzył z boku.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
Skąd ten optymizm ? Niektórzy mają cudzy rozum - a nawet powiedziałbym, że większość. Dlatego jest tak ważne by babę odizolować od jebniętej mamusi czy chorych koleżaneczek po rozwodach. Gorzej jak baba nie chce i ją ciągnie do rzeczywistości rozwodników i nieszczęśliwej miłości.
"nie powiesz mi, że jak córka z alkoholikiem co ją leje, to będziesz sobie na to biernie patrzył z boku."
Piszemy o sytuacjach z których wynikają przeważnie pozytywne rzeczy, a nie jedynie negatywne. Co ma kobieta ze związku z ochlapusem, który nic innego nie robi tylko chla i leje żonę ? Wybór jest wówczas oczywisty.
Teściowa nie wchodziła mi na łeb, ale wnerwiała swoją codzienną obecnością. Chcesz pobyć sam na sam z babą, ale nie możesz bo mamusia siedzi obok na kanapie i komunikuje się z tobą za pośrednictwem córki mówiąc per "on". I tak dzień w dzień musisz znosić obecność 72 letniej starego babsztyla, któremu się w głowie ujebało, że córka powinna wyjść za bogatego faceta. Córcia już kiedyś próbowała z bogatym zagranicznym i kicha z tego wyszła (matka swoją drogą też próbowała i taka sama kicha wyszła, ale chociaż samochodu dla syna się dorobiła za dawanie Niemcowi dupy). Eksowa uznała, że lepiej jak nowo narodzony syn będzie miał 72 letnią babcię aniżeli 30 letniego ojca. No cóż ...
Zanim przejdziemy do meritum dyskusji - pamiętaj, że to jest sytuacja, gdzie "wpierdalasz" się w czyjś prawie patologiczny (mąż notorycznie zdradza) związek, a nie tak jak u Ciebie, w normalny związek.
OK, fakt, z pierwszym się zgadzam. Sam to przerobiłem u siebie, choć nie w takim wymiarze, bo teściowa była w h*j i więcej daleko, ale była koleżanka w zrypanym związku z alkoholikiem. Była z nim tylko dlatego, by powiedziała mu "pierścionek, albo wypierd*laj". A teraz gdy z nim jest, to cieszy się jak go w chacie nie ma. Fuck logic.
Ale też moja matka zawsze mi powtarzała: synu, uważaj, bo gdzie drwa rąbią, tak wióry lecą. Jak się za pannę bierzesz, to myśl o tym, czy może być Twoją żoną, bo jak zaciąży, to się skończy słodkie życie. I co? I mi tym dupę uratowała, bo kto wie, czy nie miałbym tak jak Ty.
A co do drugiego... z takich powodów jestem zdania, że przeszłości nie można oddzielać grubą krechą, jak to niektórzy tutaj piszą. Że nie liczy się co i z kim typiara robiła wcześniej - znając jej historię już mniej więcej możesz się czegoś spodziewać.
Zanim się za kogoś bierzesz - w sensie układania życia, mieszkania razem, dupczenia bez gumki - dobrze sprawdź z kim masz do czynienia. Rodzina, jej znajomi, środowisko z którego się wywodzi. To wszystko da się sprawdzić.
Dlaczego to jest ważne? By wyważyć cechy, które pannie przypisujemy, a gdy ona ich nie ma - idealizacja.
Bo potem jest tylko jedno: jak nie uważałeś jak robisz, to rób jak uważasz.
Tylko jak napisałem wyżej - to, o czym piszesz jest oderwane od sytuacji, o której piszemy. I mam wrażenie, że przemawia przez Ciebie więcej goryczy i złości, niźli zdrowego rozsądku.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
Nie rób nic bez zezwolenia Twoje siostry, bo na końcu TY wyjdziesz na chuja. Większość kobiet nie rozumie "męskich" zasad, a najmniej tej, że "nie ma litości dla skurwysynów".
Wyobraź sobie, że mu będziesz grozić, że mu (np. z kolesiami) wpierdolicie. On Cię oleje i będzie dalej robił. Jeśli mu odpuścisz, to będziesz w jego oczach totalnym idiotą i będzie się na każdej imprezie Tobie w oczy śmiał. Jeśli mu wpierdolicie, to będziesz miał przejebane u siostry i u jej dzieci (bo pobiłeś ojca).
Nie wtryniaj się w problemy związkowe kobiet bez ich woli, możesz tylko przegrać.
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
Aragorn! Pozwolisz, że zacytuję początek tematu autora-bohatera:
"Mój szwagier zdradza moja siostrę, ona o tym wie broni go mówiąc że go kocha, maja 3 dzieci."
a teraz zacytuję Ciebie:
"Nie rozumiecie, że ona go wcale nie broni i jej się to nie podoba?"
I pozwol, zeby o ew. rozwodzie, podziale majątku, alimentach, dochodzącym /albo i nie dochodzącym/ ojcu zadecydowała SIOSTRA, bo..... to jej mąż, jej małżeństwo, jej życie, jej dzieci, jej ew. alimenty... i KONIEC!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
To patrz kilka postów niżej samego Autora. Ona go chciała wyrzucić z domu, ale szantaż zrobił swoje i ta kobieta teraz wierzy, że może coś zrozumiał i się zmieni...
Nie przypomina Ci to podejścia kobiet z patologicznych rodzin gdzie facet co kilka dni sprawia, żeby twarz żony nabrała "rumieńców"? One też ich bardzo "kochają".
Polecam książkę Johna Bradshaw'a "Zrozumieć rodzinę".
Więc zamiast skupiać się na tekście, spróbuj odrobinę zrozumieć sytuację bo zobaczysz co się będzie działo za kilkanaście miesięcy w tej rodzinie gdy sprawa przycichnie. Oczywiście Autor już tego może nie napisać ale podobną sprawę miała moja siostra tylko dwa miesiące przed ślubem (byłem za "cientki" żeby interweniować ale na całe szczęście zrobił to mój ojciec).
Co do ostatniego akapitu: tak, ona o tym decyduje. Tylko, że tak jak wcześniej napisałem, wszyscy ci co mają, mają o tym wiedzieć (zdrada) żeby nie było żadnych niedopowiedzeń. Bo właśnie w razie konkretnej sytuacji zacznie się wojna między rodzinami, wzajemnie oskarżenia i przekupywanie dzieci. Bo przecież teściowa za kilka lat jak usłyszy, że jej synek zdradził swoją żonę, to nie uwierzy...
Więc nie wmawiaj mi, że decyduje o czyimś losie. Ok?
ona nie chciała... mamusia pewnie jej kazała. A gdyby chciała to by o tym nie mowiła, tylko to zrobiła...
Szantaż? Ze sobie coś zrobi? Ktos to traktuje poważnie? Wątpię. Wymówka dla niej!
jak mozna zrozumiec sytuację pomijając tekst, a nie siedząc w niej osobiście. Jasnowidzenie... potężny dar...
Tak naprawde jedyną osobą, ktora POWINNA coś zrobić jest ona sama. Cała reszta może jedynie DORADZAC i sugerować rozwiązania... A jak takie doradzanie sie może skonczyc? Zerknij na jeden z koncowych postów TYAB... I ja byłem świadkiem podobnej sytuacji, na szczeście jako obserwator (uczestniczył w takim "doradzaniu/działaniu" mój kumpel).
Jezeli pod wplywem dzialan brata on od niej odejdzie przy braku jej pełnego zdecydowania w tej materii, to - wierz mi - przy pierwszej sytuacji kryzysowej, kiedy nie bedzie co miala do gara wlozyc, kiedy nie bedzie miala go obok siebie, gdy bedzie doskwierac jej samotnosc - ona mu (swojemu bratu) to wypomni! Nawet w glebi duszy bedąc przekonaną, ze tak powinna byla zrobić. Ale ktos bedzie winny! Zgadnij, kto?
I wariant drugi: facet od niej odchodzi pod wplywem dzialan brata, a po kilku miesiącach się schodzą... I co wtedy? Zapewne szwagier padnie z radoscią w jego ramiona i ucałują się serdecznie. Mysle ze opcja "wspolnego wroga" bedzie wtedy bardzo realna!
Moim zdaniem mówic, przekonywac, argumentowac, ale ostateczne działanie i decyzja musi wyjsc od niej.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Szkoda, że nie posłuchała mamy, bo miałaby już zrobiony krok do przodu. Najgorzej jest coś zacząć.
Co do szantażu to ona nie tyle dbała o jego życie co o samą informację, że on chce zostać i BYĆ MOŻE się zmieni.
Tak, potężny dar a później okaże się czy słuszny... Bo taka sytuacja nigdy nie dobiega do końca o ile sama siostra Autora się nie odetnie.
Z doradzaniem się z Tobą zgadzam i jestem pewien, że ta kobieta wie co powinna zrobić ale tego nie robi ze swoich powodów (patrz post Head'a). Chodzi o to, żeby nie zostawiać ją samą sobie bo kto spodziewa się zdecydowanych kroków od bezsilnej kobiety? Poza tym na tym forum masz masę dowodów na to, że decyzje podejmowane samemu pod dużym wpływem emocji nie należą do najlepszych...
Mi chodzi o samo ujawnienie i udowodnienie tej winy, żeby nie było wątpliwości co do samego czynu bo to nie czas na konspiracje i partyzantkę mama-brat.
Kawa na ławę i rozmawiają o wyjściach. Wszyscy. Dzieci również powinny zobaczyć jakiego mają ojca.
On proponuje różne wyjścia, przyznaje się do winy, okazuje skruchę i potem się zobaczy. W razie niedopełnienia ustaleń przy świadkach ta Pani sama będzie już wiedziała co zrobić. Oczywiście najlepszym wyjściem byłaby najprostsza wyjebka za drzwi bo zdradę się wybacza ale nie daje drugiej szansy.
Co do późniejszych reakcji kobiety to również wróżysz. Winowajca jest tylko jeden i to nie jest jej brat. On ma za zadanie jedynie ujawnić ten z dupy sekret i pilnować, żeby sytuacja nie wymknęła się jeszcze bardziej spod kontroli.
Co do "wspólnego wroga" to będzie tylko widać, jak bardzo siostra jest warta swojego brata.
A że Tyab ma takich znajomych... Widocznie osoby z tamtej historii są siebie warte. W każdym razie nie odczułbym straty takich "przyjaciół".
a nie jestem do konca pewien, czy publiczne poinformowanie wszystkich to dobry pomysł. Jezeli jest to preludium do kopnięcia w dupę, takiego definitywnego, to może tak. Ale jesli siostrzyczka planuje inne rozwiązanie problemu (zamiatamy pod dywan), to...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
jakiś czas temu bylem, że tak powiem ''przyjacielem rodziny'' pewnej pary, którą znałem od dziecka. Oni są ze sobą no już będzie 9 rok w styczniu, czyli można powiedzieć bardzo długo od czasów licealnych. Niestety jak to w związku bywa, mój bardzo dobry kolega zaczął walić po rogach, moją koleżankę, która wypłakiwała mi się w rękaw, byłem jej tamponem emocjonalnym, skarżyła mi się,że on z kimś się spotyka, prosiła o rady, powiem więcej nawet żaliła mi się, że kilka razy podniósł rękę na nią.
Prosiła mnie, żebym z nim pogadał i przemówił mu do rozumu. No więc tak zrobiłem, zacząłem z nim rozmawiać, ale do niego nie docierało...powiedział mi, żebym się nie wpierdalał bo to nie moja sprawa. Nie będę streszczał tej całej historii, ale powiem tylko tyle jak to się zakończyło.
ZOSTAŁEM WROGIEM DLA NICH!!!. Oni się pogodzili i oboje zgodnie twierdzą, że chciałem ich skłócić i rozbić ich związek ponieważ sam jestem ''singlem'':)
. Ta kobieta, która tak prosiła mnie, żebym ''porozmawiał'' z jej chłopakiem nie poznaje mnie na mieście.
Dam Ci do myślenia
Coś w tym jest. Zgadzam się z Tobą. U mnie w rodzinie przydarzyła się inna historia o pieniądze i interesy no ale morał tej bajki jest taki sam.
Autor tematu zrobił co mógł(tzn. porozmawiał i zasugerował), więcej nic nie może, bo to nie jego życie i związek. To jest siostry życie i to ona musi podejmować decyzje. Później okazałoby się, że wrócili do siebie a autor tematu straciłby i szwagra i siostrę.
Sam mam siostrę i chcę dla niej jak najlepiej, ale tylko mogę sugerować jak ma postąpić, nic nie mogę narzucać.
Najgorsi są ludzie, którzy chcą ustawiać innym życie wedle własnego uznania. Robią to patrząc z boku, nie wiedząc co tak na prawdę w "trawie piszczy" i uważają się za zbawicieli świata. A jak się coś później zjebie to jedyne co mają do powiedzenia "bo ja chciałem dobrze". Problem w tym, że wszyscy patrzymy na świat z własnej perspektywy. Postronni mogą się wtrącać jedynie by łagodzić, a jak nie mają nic pozytywnego do dodania to morda w kubeł - i najlepiej wtedy zrobią.
Ja też taką sytuację miałem, że mamusia mojej ex się wpierdalała nieustannie. Koniec końców, exowa została sama z dwójką dzieci. No, ale akurat w jej przypadku to mamuśka się plątała w niejeden związek córeczki bo zawsze chciała dla niej najlepiej, a córcia się słuchała mamusi. A co będzie za 10 lat jak rodzice ze starości znajdą się na cmentarzu i "dobrych rad" nie będzie miał kto udzielać ? Kobieta mając lat 52 i dwójkę dzieci z dwóch różnych związków już dupą nie zakręci by faceta skusić na coś więcej aniżeli jedną noc.
Inny przypadek - wiem, że mój kumpel zdradzał i nadal prawdopodobnie zdradza swoją żonę. ALE w domu jest niemal jak w świątyni i dziecko widać, że kocha rodziców. I co - ktoś mądry miałby teraz wparować ze swoimi radami i doradzać żonie by zostawiła męża ? I co później ? A czy ten "mądrala" zadał by sobie pytanie dlaczego mąż zdradza ? A może dlatego, że żona dupy od kilku miesięcy nie daje bo ma focha o damski chuj ? A czy mąż składał śluby czystości po zawarciu związku małżeńskiego ?
"Mądrali" od wtrącania się w cudze związki na świecie jest wielu.
O widzisz. A to nie wiedzialem ze biorac slub nie skladam slubow czystosci, i moge dymac co mi pasuje
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Widocznie "ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską" i "przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności" znaczą coś zupełnie innego
EDIT
w cywilnym jest inaczej: "i przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i trwałe."
Widocznie brali tylko cywilny
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
hahahaha... no podoba mnie się to
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
To tak tylko się wtrącę - Twoja ex ubezwłasnowolniona była? Każdy ma swój rozum.
Nie wiem jak to wyglądało u Ciebie, może faktycznie teściowa właziła wam na łeb. Mam taki przypadek w swojej rodzinie.
Jest jedno ale - nie powiesz mi, że jak Twój syn będzie sobie układał życie z ewidentnym gold-diggerem, a córka z alkoholikiem co ją leje, to będziesz sobie na to biernie patrzył z boku.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
"Każdy ma swój rozum."
Skąd ten optymizm ? Niektórzy mają cudzy rozum - a nawet powiedziałbym, że większość. Dlatego jest tak ważne by babę odizolować od jebniętej mamusi czy chorych koleżaneczek po rozwodach. Gorzej jak baba nie chce i ją ciągnie do rzeczywistości rozwodników i nieszczęśliwej miłości.
"nie powiesz mi, że jak córka z alkoholikiem co ją leje, to będziesz sobie na to biernie patrzył z boku."
Piszemy o sytuacjach z których wynikają przeważnie pozytywne rzeczy, a nie jedynie negatywne. Co ma kobieta ze związku z ochlapusem, który nic innego nie robi tylko chla i leje żonę ? Wybór jest wówczas oczywisty.
Teściowa nie wchodziła mi na łeb, ale wnerwiała swoją codzienną obecnością. Chcesz pobyć sam na sam z babą, ale nie możesz bo mamusia siedzi obok na kanapie i komunikuje się z tobą za pośrednictwem córki mówiąc per "on". I tak dzień w dzień musisz znosić obecność 72 letniej starego babsztyla, któremu się w głowie ujebało, że córka powinna wyjść za bogatego faceta. Córcia już kiedyś próbowała z bogatym zagranicznym i kicha z tego wyszła (matka swoją drogą też próbowała i taka sama kicha wyszła, ale chociaż samochodu dla syna się dorobiła za dawanie Niemcowi dupy). Eksowa uznała, że lepiej jak nowo narodzony syn będzie miał 72 letnią babcię aniżeli 30 letniego ojca. No cóż ...
Zanim przejdziemy do meritum dyskusji - pamiętaj, że to jest sytuacja, gdzie "wpierdalasz" się w czyjś prawie patologiczny (mąż notorycznie zdradza) związek, a nie tak jak u Ciebie, w normalny związek.
OK, fakt, z pierwszym się zgadzam. Sam to przerobiłem u siebie, choć nie w takim wymiarze, bo teściowa była w h*j i więcej daleko, ale była koleżanka w zrypanym związku z alkoholikiem. Była z nim tylko dlatego, by powiedziała mu "pierścionek, albo wypierd*laj". A teraz gdy z nim jest, to cieszy się jak go w chacie nie ma. Fuck logic.
Ale też moja matka zawsze mi powtarzała: synu, uważaj, bo gdzie drwa rąbią, tak wióry lecą. Jak się za pannę bierzesz, to myśl o tym, czy może być Twoją żoną, bo jak zaciąży, to się skończy słodkie życie. I co? I mi tym dupę uratowała, bo kto wie, czy nie miałbym tak jak Ty.
A co do drugiego... z takich powodów jestem zdania, że przeszłości nie można oddzielać grubą krechą, jak to niektórzy tutaj piszą. Że nie liczy się co i z kim typiara robiła wcześniej - znając jej historię już mniej więcej możesz się czegoś spodziewać.
Zanim się za kogoś bierzesz - w sensie układania życia, mieszkania razem, dupczenia bez gumki - dobrze sprawdź z kim masz do czynienia. Rodzina, jej znajomi, środowisko z którego się wywodzi. To wszystko da się sprawdzić.
Dlaczego to jest ważne? By wyważyć cechy, które pannie przypisujemy, a gdy ona ich nie ma - idealizacja.
Bo potem jest tylko jedno: jak nie uważałeś jak robisz, to rób jak uważasz.
Tylko jak napisałem wyżej - to, o czym piszesz jest oderwane od sytuacji, o której piszemy. I mam wrażenie, że przemawia przez Ciebie więcej goryczy i złości, niźli zdrowego rozsądku.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
Nie rób nic bez zezwolenia Twoje siostry, bo na końcu TY wyjdziesz na chuja. Większość kobiet nie rozumie "męskich" zasad, a najmniej tej, że "nie ma litości dla skurwysynów".
Wyobraź sobie, że mu będziesz grozić, że mu (np. z kolesiami) wpierdolicie. On Cię oleje i będzie dalej robił. Jeśli mu odpuścisz, to będziesz w jego oczach totalnym idiotą i będzie się na każdej imprezie Tobie w oczy śmiał. Jeśli mu wpierdolicie, to będziesz miał przejebane u siostry i u jej dzieci (bo pobiłeś ojca).
Nie wtryniaj się w problemy związkowe kobiet bez ich woli, możesz tylko przegrać.