Wygląda to tak.
Poznaliśmy się w tamtym roku na imprezie- wspólni znajomi. Przez 3 miesiące się spotykaliśmy (powiedzmy że raz na tydzień), byliśmy wspólnie na weselu (ona jako moja osoba towarzysząca)
Niestety przegrałem walkę z innym (z którym tak jak ze mną, też się spotykała). Później mnie pod pretekstem banalnej "błachostki" poblokowała wszędzie gdzie się dało.
Było pół roku bez jakiegokolwiek kontaktu.
2 miesiące temu się przypadkiem spotkaliśmy na imprezie. Okazało się, że od miesiąca jest singielką. Pobawaliśmy się, potańczyliśmy trochę. Kilka razy się umówiliśmy, było kilka fajnych wypadów we dwójkę. Generalnie tak jakby zaczęło się od nowa i szło w dobrą stronę... wydawało mi sie że w bardzo dobrą
Ale piszę tutaj, ponieważ od niedawna zauważyłem że już nie idzie tak dobrze. Od pewnego czasu zaczyna się czepiać o pierdoły. Jeszcze niedawno mogłem sobie z niej żartować (tak grzecznie oczywiście).
Teraz za każdy żarcik się obraża.(ostatnio przed wspólnym wyjściem napisałem jej "ubierz się ładnie- mini, szpileczki i dekoldzik :p"
Bardzo się tym zbulwersowała. Co prawda wyszliśmy razem (to był koncert, na który miesiąc wcześniej zakupiłem bilety), ale wypad nie należał do najlepszych (podobno zasugerowałem że źle się ubiera i za to strzeliła focha).
O buziaczkach mogę zapomnieć. Za każdym razem jak próbuję ją pocałować, ma jakąś wymówkę typu "na to jeszcze przyjdzie czas", "nie zasłużyłeś", "nagrabiłeś sobie".
Wkurza się też o łaskotki- kiedyś mogłem ją łąskotać do woli, a ona się po prostu śmiała. Teraz za każdą próbę łąskotek się odgraża że "przestanie się dzywać", że nie będzie "buziaczków".
W zamian za tego sms'a o ubiorze chciałem ją przeprosić i w ramach tego miała dostać kwiatka, ale jak sie chciałem umówić to nie miała czasu... kwiatek poszedł w kosz.
A może to i dobrze, że akurat wtedy nie miała czasu?
No i generalnie jest problem, bo za miesiąc mam iść na złote wesele (wcześniej na 3 tygodnie wyjezdam za granicę), chciałem ją zabrać jako partnerkę, bo dziewczyna na prawdę mi się podoba... ale kurcze cięzko to widzę... a chciałbym z nią iść
Aha- zapomniałem dodać.
W sobotę (a może i nawet w niedzielę) na pewno się będziemy widzieć, bo jest u nas w okolicy duża impreza z fajnym programem (dożynki). Na 100% się tma spotkamy.
Jakieś więc rady?
dziwię się, ze się dziwisz....
wtedy przegrałeś, byłeś nr 2. I takie miejsce ma dla Ciebie w swojej główce. Taki Adaś Miauczyński jesteś.
a jej reakcje na twoje żarty? No to już wiesz, dlaczego jest singielką
No i tresuje swój "numero secundo" Bo może. Bo nie odpowiesz, nie zareagujesz. Bo jesteś baaaaardzo potrzebujący.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Robisz wszystko źle, jak widzę, nie masz elementarnej wiedzy o relacjach damsko-męskich.
Przede wszystkim odpuść sobie, bo sprawa jest przegrana. Nic "nie szło dobrze", bo sumiennie od samego początku na to pracujesz, ba nie ma nawet co się "chrzanić" bo to relacja czysto jednostronna.
Było kilka spotkań, ale z tego co piszesz nic między wami nie zaszło. Jeśli nie doprowadzisz do pocałunku/seksu stosunkowo szybko, kobieta szufladkuje cię jako "kolega" opcjonalnie "cipa" i nic więcej nie ugrasz i już. Dala ci szansę po raz drugi, ale jej nie wykorzystałeś.
Jej obrazy i fochy - po pierwsze ( gdybyś nie pieprzył kardynalnie wszystkich innych rzeczy) można by to potraktować jako s-testy, które jak się okazuje pięknie oblewasz. Chcesz, przepraszać(!), kupować kwiatki ( !!!!!!), fakt że ostatecznie trafił do kosza uratował chociaż reszty twojej męskiej godności w jej oczach.
Wątek z buziaczkami już dobitnie pokazuje jaki ona ma do ciebie stosunek - "Nie zasłużyłeś", "Przyjdzie na to czas". W najlepszym przypadku jest to friendship, w najgorszym, frajer którego można wykorzystać.
Podsumowując - po pierwsze wiedza - najłatwiej podstawy z tej strony plus "klasyki", byś więcej nie robił krzywdy sobie i kobietom. Po drugie - odpuść sobie tą, bo tego meczu już nie wygrasz, za bardzo spaliłeś się w jej oczach. Jesteś niesamowicie needy, więc o żadnym złotym weselu nie powinno być mowy.
ja pier... a myślałem, że to ja jestem przypadkiem beznadziejnym
iDest, nie warto, serio. Jesteś zauroczony, uzalezniony czy chuj wie co tam jeszcze. W takich sytuacjach z tego co sie orientuję z własnego doświadczenia lepiej w ogóle zerwać kontakt i ewentualnie czekac na jej krok. Choc powiem szczerze ja bym wybuchł po tych tekstach ze nie zaslużyłeś itp. A kim ona jest? Twoją panią co daje Ci, jak wygłodniałemu kundelkowi ochłap mięska? Wkurzyłbym się, przynajmniej gdybym był po seksie z nią, bo zakładam, że coś działałeś, a działałeś, prawda? Jesli nie to chyba pora to zakończyć.
Laska znajdzie kogoś innego i znowu zablokuje, bo jesteś tylko planem b, a nawet może nie...
Podstawy.
z tego chleba już nie będzie, zakończ tą relacje planie B,C czy inny
Dekoldzik, buziaczek, kwiatek... kiedy ciebie wykastrowali?
No jak przez tyle czasu się do niej nawet nie zbliżyłeś i ona nie chce buziaczków to chujnia z grzybnią nic z tego już nie bedzie, trzeba było działać jak była na to pora xd
tomrom
No jak przez tyle czasu się do niej nawet nie zbliżyłeś i ona nie chce buziaczków to chujnia z grzybnią nic z tego już nie bedzie, trzeba było działać jak była na to pora xd
tomrom
Panowie, jest mała "rewolucja".
W zeszłą sobote zaprosiła mnie na wesele, które odbędzie sie teraz w sobotę.
Zgodziłem sie.
Dobrze? Źle?
Jak to rozegrać dalej ?
zastanow się, czy to odwilż, czy po prostu nie wypaliło jej z kims innym.
Przeanalizuj całosc zdarzen. Tydzien przed to trochę jakby w ostatniej chwili się zdecydowała.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Byliśmy na weselu.
Bylo całkiem spoko. Poznałem jej rodzinkę. W tym tę najbliższą (rodziców). W pewnym momencie wpadła nawet na pomysł abysmy zaprosili do tańca jej rodziców (ona z ojcem, ja z jej mama).
Generalnie było całkiem spoko.
Po weselu bylo małe buzi-buzi w samochodzie.
Teraz spadam za granicę na 3 tygodnie. Jak wracam to idziemy tym razem do mnie na wesele, bo juz ją zaprosiłem.
Panowie, jakieś rady?
Jak to rozegrać, zeby było ok?
Ograniczyć kontakt podczas mojego pobytu za granica ? Całkowicie?
Czy moze sie raz na jakiś czas odezwać ? (Bo jak sie domyslam, pisanie co dzień, dwa... to raczej głupi pomysł)
Co było? Wsadziles chociaz reke pod jej bluzke albo miedzy nogi?
skończony koleś trening czyni mistrza, Ucz się na błędach bo każdy się na nich uczy nawet ci najlepsi pozdro
Kobiety Mogą Pokochać Cię Za To Kim Naprawdę Jesteś, jeśli tylko odkryjesz jak stać się prawdziwie naturalnym i nauczysz się w pełni akceptować siebie i cieszyć się życiem"