Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Szach-mat z byłą, miłością, koleżanką, przyjaciółką i pies wie co jeszcze

12 posts / 0 new
Ostatni
Slay
Nieobecny
Wiek: dzieciak :)
Miejscowość: Tu i tam

Dołączył: 2013-05-25
Punkty pomocy: 125
Szach-mat z byłą, miłością, koleżanką, przyjaciółką i pies wie co jeszcze

Witam,

jakiś czas temu zasięgałem opinii na forum w sprawie "ostatecznego rozwiązania". Chłodne spojrzenie z dystansu się jednak przydało i zaczekałem, chcąc pomyśleć.
Rzecz jasna się nic nie zmieniło.

Postanowiłem jednak to koncertowo i jasno zakończyć, bo się człowiek zajebie psychicznie w tym tempie. (Nie moi Drodzy, nie da się o tym nie myśleć, jeśli na kimś nam zależy - moje zdanie)

A że kochałem (i nadal kocham) tą małą zołzę, że bardzo ją lubię i cenię za pewne cechy charakteru - o tyle jej kłamstwa (może ona sama tego nie dostrzega?) mocno mi się nie spodobały. O gierkach i próbach manipulacji nie wspomnę, bo tu i mojej winy na pewno jest sporo (Przy pierwszej takiej próbie było jebnąć w stół, ahh ta wyrozumiałość, miłość Wink ) - dałem sobie wejść i nasrać na głowę. Trochę i innych czynników było, ale to już szczególik.

A więc doszło do frontalnej wymiany zdań, wypunktowania kłamstw, które jak dla mnie oznaczają brak szacunku do mojej osoby, próbie wyjaśnienia w czym rzecz(ah ta próżność - myślał człowiek, że zrozumie...), która oczywiście spełzła na niczym. W końcu puściły jej trochę nerwy, stwierdziła że ma dość, że faktycznie trzeba tą znajomość zakończyć (no jest progres, w końcu się z czymś zgodziliśmy). Rozmowa zmierzała ku końcowi, ale za moment znów pierdolnęło mną zdziwienie jak huragan o Nowy Orlean - zapytała, czy chciałbym powrotu "dawnej " Już na szczęście nie byłem taki w ciemię bity, ładnie jej na to odpowiedziałem. Chciała się już żegnać, ale zapytała co o niej myślę - to jej odpowiedziałem rzeczywiście szczerze i opuściłem jej towarzystwo. Zawczasu jednak poprosiłem ten pierwszy raz o konsekwencję.

Na drugi dzień pochwaliła się pewnej lubianej przez nas oboje kobitce, która nijako była "świadkiem" tego naszego uczucia i znajomości, że kazałem pokasować numery, skończyć to i że tego Dawida nie rozumie - w sumie to ładnie odkręciła kotka ogonkiem.

Konsekwencja rzecz święta, dostałem taką informację, ale żadnych dalszych działań nie podejmowałem. No właśnie, konsekwencja... Tego samego dnia znów (a miało nie być..) doszło do wesołych zaczepek, ale na nie już nie odpowiadałem.

Mam 2 pytania w sumie do Was:
1. Czy odnoszę poprawne wrażenie, że to po niej spłynęło i dalej zamierza to kontynuować (no właśnie, co to kurwa jest, jak to nazwać?)
2. Nie jest łatwe takie olewanie osoby, która bądź co bądź wiele w naszym życiu znaczy(ła?) - jak długo się z tym pomęczę ?

Tony Smith
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2012-08-14
Punkty pomocy: 95

Ciężko się postawić w takiej sytuacji to zbyt skomplikowane dla mnie. Czujesz coś do niej,ale czujesz się również oszukany? Czujesz się nieszanowany przez nią? To nic na to nie poradzisz. Musiałbyś jakoś wzbudzić w niej respekt do Ciebie i tyle.

Al
Nieobecny
Wiek: 29
Miejscowość: -

Dołączył: 2012-09-02
Punkty pomocy: 507

1. Jeśli lubi obracać kota ogonem to możliwe, że będzie się kreowała teraz na prawdziwą "cierpiętnicę" - ona taka dobra, w porządku, a Ty tu nagle z takim werbalnym atakiem etc. Z Twojego opisu wnioskuję, że już dałeś wciągnąć się w gierkę. A wiesz kiedy? Gdy zacząłeś rzeczowo mówić co o niej myślisz. Na pewno nie były to komplementy, więc panna teraz stawia się w sytuacji, że to przecież Tobie coś w niej nie odpowiadało, a ona nie ma z tym końcem na dobrą sprawę nic wspólnego. To tylko i wyłącznie Twoje widzimisię, Twoja decyzja i Twoje pretensje - ona jest czysta. A to że wynikło to z jej kłamstw i manipulacji - o tym już zapomniała.

2. Najlepsze rozwiązanie to towarzystwo innych ludzi i nowe kobiety - klin klinem.

A tak na marginesie - Twój opis przypomina mi jedną z moich znajomości, którą opisałem we wpisie na blogu.

* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."

NaObiadKotlet
Portret użytkownika NaObiadKotlet
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2012-12-04
Punkty pomocy: 174

Hahaha "ostateczne rozwiązanie" Laughing out loud

Eryk
Portret użytkownika Eryk
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Pabianice

Dołączył: 2013-05-20
Punkty pomocy: 38

Bądź przede wszystkim konsekwentny i trzymaj się mocno swoich przekonań , zadziwisz ją i zaintrygujesz tym samym jeśli jej pokażesz że jednak nie dasz sobie wchodzić na łeb , masz jaja , własne zdanie i pomimo uczuć nie wpadasz w histerie gdyż ona nie jest w centrum twojego świata. Dzięki temu dostanie parcia na ciebie Wink to teraz pytania:
ad.1 : Teraz zapewne poczujesz Alaskę z jej strony (tzw.chłodnik) , to będzie najoczywistszy shit-test który ma na celu sprawdzenia prawdziwości twojego słowa i przekonań czyli jaj Laughing out loud , jeżeli wygrasz tą wojnę miedzy sercem-rozumem-penisem to udowodnisz jej że źle cię oceniła i nawet jeśli to po niej spłynęło to będzie miała lekkie gdy przekona się że jednak tym razem nie będzie tak łatwo i zyskasz na wartości w jej oczach ^^
ad.2: Każdy z nas jest inny i to kiedy przestaniesz się męczyć będziesz w stanie dowiedzieć się tylko i wyłącznie od swoich reakcji i myśli... A nastąpi to wtedy gdy już nie będzie telepać cię na jej widok Wink a seks z nią będzie tylko miłym wspomnieniem Laughing out loud , proces ten możesz oczywiście przyśpieszyć poznając kogoś zupełnie nowego , ciekawego czyli klasyczne: "Czym się strułeś, tym się lecz." ale jak mniemam na razie boisz się narazić swojej niuni żebyś nie wyszedł na ch*ja bez uczuć. Chociaż niestety laski na takich lecą i ciągle nie mogę zgodzić się z ich logiką ale cóż... ^^ Wyjdź do ludzi , nie bój się że cie zobaczy i już wszystko przegrane , zrób to dla siebie i nie przejmuj się co się wydarzy Laughing out loud Gdzieś było napisane że : "Żałoba po zawiązku , trwa około 1/3 czasu jego trwania" ... to głupota bo jeden za 2 dni obejrzy się za inną a drugi będzie ryczał co chwilę ...

Podsumowując : Jeżeli chcesz odzyskać przede wszystkim samego siebie (bo teraz najważniejszy jesteś ty) to ochłoń i nie działaj pod wpływem emocji ,,, Masz jakieś pamiątki wspólne telefonie lub w domu ? Wrzuć je do pudełka i schowaj do komórki a jak będziesz silniejszy to spal , musisz odzyskać swą męskość którą utraciłeś wybaczając te kłamstwa i dając wchodzić sobie na głowę i już nie dać sobie wejść znów bo pamiętaj że to ty jesteś marynarzem statku o imieniu związek i jeżeli pozwolisz żeby kołysał się jak chciał to pogódź się z tym że prędzej czy później rozje*ie się na kawałki i utonie... Wydaję mi się że nie spłynie to po niej ale ona sprawi że będziesz czuł że spłynęło (Ahh ta zagmatwana logika<3) Jeśli nie chcesz być z nią już więcej to wyrzuć pamiątki i usuń numery a jeśli chciałbyś naprawić ten związek to zachowaj zimną krew i jaja , w każdym bądź razie nie zadręczaj się , wychodź do ludzi i nie marnuj czasu na smutek bo życie jest na to za krótkie Wink 3maj się Laughing out loud

Ulrich II
Portret użytkownika Ulrich II
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 34
Miejscowość: .

Dołączył: 2012-12-25
Punkty pomocy: 5416

Co tu mysleć, analizować, tu trzeba spierdalać amigo:
"o tyle jej kłamstwa (może ona sama tego nie dostrzega?) mocno mi się nie spodobały. O gierkach i próbach manipulacji nie wspomnę"

zero dialogu, idziesz dalej, uwierz mi, nie próbuj nawet z nią gadać, nie ma sensu Wink

they hate us cause they ain't us

kjet
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Gdansk

Dołączył: 2011-06-23
Punkty pomocy: 346

jak wyżej, po cholere było to "wypunktowanie kłamstw"? czy to cokolwiek zmieni? mówisz, że przemyślałeś sprawę i nie widzisz ze swojej perspektywy dla tego związku przyszłości, życzysz jej szczęścia i koniec.

Slay
Nieobecny
Wiek: dzieciak :)
Miejscowość: Tu i tam

Dołączył: 2013-05-25
Punkty pomocy: 125

Ano po to, żeby podać logiczne powody.
To nie był związek od jakiegoś czasu, aktualnie to nie było koleżeństwo i przyjaźń jak sama mówiła, aktualnie to nawet nie była przelotna znajomość - a takie chuj wie co.

A że chuj wie co mi nie bardzo odpowiadało, to się skończyło jak skończyło. Cóż.. szkoda, ale tak to już bywa.

Życzę sobie konsekwencji, a Wam dobrej nocy.
Dobranoc Wink

expat
Portret użytkownika expat
Nieobecny
Wiek: 39
Miejscowość: Bywam w Lublinie ;-)

Dołączył: 2012-11-05
Punkty pomocy: 597

Jakie logiczne powody w dialogu z kobietą? Smile Komuś to zadziałało? Ja zawsze słyszałem stos uzasadnień dlaczego no musiałam dać dupy na boku bo to, bo tamto, bo sramto. One są mistrzyniami w klepaniu rzeczywistości a jedyne co do nich dociera to EMOCJE. Niezależnie czy pozytywne czy negatywne, mają być i koniec! Tu kolega wyżej dobrze radził i go przyplusowałem nawet. Łap za inną laskę i wkurwiaj kołtuna ile wlezie nie bacząc na jej skamlanie, trzepanie ozorem i tego typu bzdety. Jedno ważne - rób to naturalnie i nie myśl w żaden sposób o powrocie do byłej. Szkoda życia dla takich kobietek Wink
Pozdrawiam

////Pani twierdzi, że jest w ciąży, po wizycie u lekarza przychodzi do mnie sms: "Byłam u lekarza, okazało się, że to nie ciąża tylko polip na macicy. Po tym co usłyszałam nie chcę Ciebie znać." Wink ////

Wojtek1243
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: Warszawa - okolice

Dołączył: 2012-06-11
Punkty pomocy: 308

Wiesz miałem nie tak dawno coś podobnego. Sam chciałem to zakończyć bo mnie już to wkurwiało. Co mi pomogło? Napierdoliłem się jak szpak, następnie poznałem mnóstwo nowych kobiet (w końcu trzeba było nadrobić stracony czas) i po miesiącu byłem nówka człowiek. Teraz jest już dwa miesiące po tym i potrafię bez przypału przejść obok niej w szkole ścinając ją wzrokiem Smile Powodzenia przyjacielu.

Slay
Nieobecny
Wiek: dzieciak :)
Miejscowość: Tu i tam

Dołączył: 2013-05-25
Punkty pomocy: 125

Wiecie Panowie, to miała być moja żona, a nie jakaś tam panienka na parę tygodni, to trochę inna bajka.

W każdym razie tym razem koniec z moimi sentymentami. Miota nią jak chorągiewką na wietrze.
Nie należy do tych, które pierwsze wyciągną rękę - raczej zamknięta jest.
Po sobotnim "mam dość!", już wczoraj przyleciała, przystanęła i z żałośnie smutną miną wymamrotała "to nie będziemy nawet rozmawiać?" i uciekła. Cóż, sumienie gryzie, w środku boli - ale rzeczywiście tak trzeba...

Pozdrawiam i myślę że to by było na tyle w temacie. Dziękuję za odpowiedzi.