Problem niby klasyk ale czy aby napewno?
No ale przechodząc do rzeczy...
Zawsze jakoś tam podobałem się kobietom, mniej lub więcej. Mega przystojniakiem w każdym bądź razie nie jestem. Kiedyś byłem nieśmiały z czasem nabyłem ogłady towarzyskiej i przyjaciół.
Umawiałem się z dziewczynami, zazwyczaj nudziły mi się, uciekałem zrywałem. Natomiast gdy ja coś chciałem więcej one zrywały bądź uciekały.
No i teraz opisze swój ostatni przypadek:
Dziewczyna z tak zwanej wyższej ligi, inteligentna, wykształcona , dalej się kształcąca. Podobne pasje do moich.
Poznaliśmy się w klubie. Pierwsze spotkanie zaproponowałem ja, było bardzo udane. Wogle za nim do niego doszło ona nie mogła przyjść, ponieważ zachorowała ale zaproponowała inny termin jak się podleczyła. Po spotkaniu kazałem by puściła strzałkę jak będzie już bezpieczna w domu. Ona napisała esa.
Drugie spotkanie zaproponowała ona, mimo, iż ja dzwoniłem i chciałem je zaproponować ale ona już podczas rozmowy sama wyszła z inicjatywą. Spotkanie udane chodź bez pocałunku jeszcze, na tym spotkaniu wydarzyła się dziwna rzecz ponieważ powiedziała mi ona tak nagle, że przypominam jej kolegę, który po dwóch, trzech spotkaniach chce związku. Zdziwiło mnie to bo nie mówiłem i nie wspominałem jej o takich rzeczach no i w odpowiedzi na te porównanie zaprzeczyłem, ze nie chce związku ona też mówiła ze chodziła z chłopakiem 3 lata i nie szuka związku, nie chce. Na pożegnanie pocałowałem ją w policzek, jakoś zniechęciło mnie te jej porównanie do walnięcia KC. Co zresztą napisałem jej potem w esie, że gdyby nie te wspominanie o koledze bym inaczej ją pocałował na dobranoc, odpisała, ze już wie czego mi nie mówić.
Trzecie spotkanie akurat wypadło w dzień kobiet, zgodziła się spotkać, świetne spotkanie,na koniec KC, namiętny pocałunek w usta.
Na czwarte spotkanie zaprosiła mnie ona, było to spotkanie na imprezie jej znajomych ze studiów i przyjaciółek. Bez krępacji siedziała ze mną przytulona, chodziła za rękę a no i całowała się ale już w kiblu. Raz siedzieliśmy sami to wzięła mnie za rękę i powiedziała: ‘’chodź usiądziemy do moich znajomych’’. Stwierdziłem, że to dobry znak. Potem się upiłem, ona też ale ja bardziej i walnąłem w przystanek ręką, uznała, że to głupie ale specjalnie pretensji nie miała.
Dzień po imprezie zadzwoniłem do niej i zaproponowałem kolejne spotkanie za dwa dni, jam session w klubie. Ona stwierdziła, że z chęcią ale ma mnóstwo nauki i da jeszcze znać, że napisze na drugi dzień esa co i jak.
Na drugi dzień napisała esa, że ma mnóstwo nauki i spotkanie odpada, podobnie w reszcie tygodnia też nie da rady bo ma full nauki.
Ja odpisałem, że ok spoko rozumiem.
Kolejnego dnia ona nagle zaczyna do mnie dzwonić, że chce się spotkać, że ma chwilkę, że będzie blisko mnie w mieście i na godzinkę na kawę może wyskoczyć. Spotkanie świetne, nie trwało godzinkę a cztery godziny, było przytulanie, pocałunki. Nawet powiedziała, że jestem inny niż reszta facetów bo konkretnie podejmuje decyzje i działam. Wracaliśmy za rękę w środku nocy, stwierdziłem, ze jest za późno by wracała sama a było po 23ciej i wsadziłem ją w taxi dałem kasę (mieszka na drugim końcu miasta) i powiedziałem, że reszta mi odda a za kurs postawi piwo.
Na spotkaniach płaciłem raz ja raz ona. Sama proponowała.
Co mnie ujęło to to, że jak na pierwsze spotkanie się miała spóźnić to mnie przed w esie uprzedziła i przeprosiła.
Po tym spotkaniu w zasadzie nie było smsów ani rozmów przez telefon. Ale nie dziwiło mnie to bo ona nie umiała pisać czy rozmawiać przez fona, sama mi mówiła. Jak jej napisałem grzecznie i miło odpisała.
Po dwóch dniach zadzwoniłem, lecz nie odebrała, napisała, ze ma zajęcia do 18:00. O tej godzinie zadzwoniła i zaproponowałem spotkanie a ona, że ma dziś pilne spotkanie planowane od roku z kolegami ze starej szkoły ale i tak znalazła dla mnie jakoś czas wieczorem…
No i się zaczęło…
Napisała, że się ulatnia z imprezy i czy chcę się spotkać. Spotkaliśmy się, ona była mega najebana, nawalona, ledwo szła, żle się czuła. Powiedziałem, że wróci taxi (sama płaciła teraz za kurs).
Jak szliśmy na taxi ona nagle mówi do mnie coś takiego: ‘’Słuchaj, ja nie chce się spotykać, nie chcę się wiązać, nie umiem jeszcze się zaangażować nie ochłonęłam po moim długim 3letnim związku z chłopakiem’’. Ja zadziwiony co ona pierdoli odrzekłem: ‘’ok spoko, rozumiem do niczego cię nie zmuszam, nie musimy się spotykać’’. Mówiłem to z uśmiechem na twarzy a ona dalej się tłumaczyła (mimo, iż nawalona była), że jestem fajny itd.
Wsadziłem ją w taxi, wręcz z nią pojechałem, nie chciała jechać do matki ale do jakiegoś kolegi przenocować na noc (WTF!) bo się bała reakcji matki swojej. Odprowadziłem, zawiozłem i tyle.
Co sądzić, już któryś raz mam taką sytuacje, że pani nie umie się zaangażować???
Co ja kurwa mać robię źle? Coś ze mną jest nie tak???
Byla najebana, pierdolila po to zeby pierdolic...
Ja na twoim miejscu poczekalbym teraz na jej reakcje- telefon czy tam esa zobaczymy co napisze jak przeprosi i powie ze pierdolila bez sensu to spoko, zjeb ja za to ze zachowala sie nie dojrzale i probuj dalej. Jezeli nie napisze/zadzwoni to daj sobie spokój
Pozdrawiam i powodzenia
"Strach" to tylko rzeczownik
Wyluzuj chłopaku
Zaczynasz wyolbrzymiać problem jak laski
To jest dopiero początek tej gry. Ona jeszcze zadzwoni. Poza tym, jak to jest? Mówisz jej, że nie chcesz związku, a chcesz związku? Dobrze wiesz, że kobieta Cię szybko rozgryzie. Więc ogarnij najpierw czego od niej chcesz. Podstawowe podstawy chłopaku. Bez tego ni rusz.
Przecież to był ST. W miarę dobrze odbity choć mogło być lepiej. Tak jak koledzy wyżej. Trzeba czekać na jej ruch a jak nie odpisze to zluzuj majty z niej
waliłaby takie ST po pijaku?
No pewnie, jeszcze bardziej bo w takim stanie powiesz wszystko co Ci leży na sercu. Może była najebana ale jakaś tam trzeźwość umysłu pozostała jak potrafiła jako tako określić swoją sytuacje w jakiej się znalazła o której na pewno myślała po trzeźwemu.
no ale jak mi panna wali taki ST, mimo, że znajomość szła na fajne tory to ja daje sobie spokój z taką panną.
Przecież to normalna reakcja. Nie patrz co mówi tylko na to co robi.
tak jak pisalem wyzej nie rob nic poki ona nic nie zrobi
"Strach" to tylko rzeczownik
zadzwoniła, przeprosiła i zaproponowała spotkanie na kawę... nie wiem co myśleć
Kurcze a czy nie możesz się spotkać i robić swoje? Musisz ciągnąc to koniecznie do związku? Dąż do seku a ona bedzie dążyć do związku.
tak też myślę ale dziwi mnie to, że wcześniej sama proponowała spotkania itd. takie jakby no NIE LOGICZNE to jest
tak też myślę ale dziwi mnie to, że wcześniej sama proponowała spotkania itd. takie jakby no NIE LOGICZNE to jest
Za dużo myślisz...
Ojej.. no i rozmyślasz jak strateg na wojnie wszystkie możliwe scenariusze i rozwiązania.. taktyki.
Czy to pole walki?
Wyluzuj kolego..
Żyj najlepiej jak się da, czerp z życia, baw się, zajmuj pasjami, a kobieta to miły akcent i dodatek do Twojego zajebistego życia powinien być.
Nie chce się spotykać? Nie to nie, nie powinieneś mieć ujmy żadnej w tym momencie, jest dużo innych. Z takim podejściem to ona nie chciała by odejść, gwarantuję.
Za bardzo rozkminiasz, wkręcasz się, idealizujesz. Ja wiem że kobiety bywają słodkie, kochane i w ogóle i że można się zauroczyć, ale trzeba też trzeźwo myśleć i być facetem, który wie co ma między nogami.
A to czy zależy jej na Tobie zauważysz sam. Może teraz Ty się zdystansuj lekko, niech ona wykaże większą inicjatywę spotkań.
Słuchaj starożytnych, a oni mawiali, że in vino veritas. Pobądź trochę z nią, ochłodź emocje ze swojej strony i obserwuj bez przesadnej namiętności. Nie nastawiaj się na związek z tą Panną. Ja bym to zlał i sobie ją ruchał. Traktuj ją jak mięso - tak jak tego chce. A Ty w ogóle byłeś z nią w łóżku ???
Nie powinieneś się przejmować tą akcją po pijaku. Zdystansuj się lekko i poczekaj na jej krok. Daj jej do zrozumienia, że nie jesteś na każde jej skinienie. Nie zmieniaj swoich planów dnia dla niej. Za wcześnie na to.. zrób się lekko niedostępny.. Pokaż, że nie ma łatwo
skoro chce sie spotkac to sie spotkaj i poczekaj co powie...
"Strach" to tylko rzeczownik
Także kolejne spotkano zaproponowała ona... chodzenie za rączke KC, jest miło.
I nagle ona znowu, już tym razem na trzeźwo, że nie możemy się spotykać, ona ma pełno nauki, nie umie się zaangażować itd.
A ja ok spoko
z uśmiechem
A ona: nie obraziłeś się i nie wkurzyłeś jak wszyscy???
A ja: niby czemu
i chciałem ją pocałować ale nie dała się...
No nic uśmiechnąłem się zmieniłem temat, potem chwyciłem ją za rękę, szliśmy tak znowu i weszło znowu KC ;D
Echhh te kobitki, ciekawe są ;D
Kołboju, a mi się wydaje, że Tobie się wydaje, że masz wszystko pod kontrolą i super Ci wszystko wychodzi, tym czasem wg mnie to ona okręciła sobie ciebie wokół palca. Ona już ustaliła zasady waszej znajomości, ma cię wtedy kiedy chce i daje sobie wolną rękę na szukanie innego. Jeszcze ok, jeśli masz na nią wywalone, ale jeśli myślisz o czymś więcej i wydaje ci się, że wszystko idzie w dobrym kierunku to wg mnie gruuubo się mylisz.
Owszem i może tak być, chodź ona zawsze się mnie pyta o zdanie itd. odnosi się z szacunkiem.
Jakie przesłanki przemawiają za Twoim twierdzeniem?
no ogólnie rzecz biorąc to... wszystkie:)
mam wrażenie, że jest tak: jak ona chce się spotkać to się spotykacie, jak ty chcesz a ona nie, to mówi ci, że jest zajęta. chcesz ją pocałować to ona decyduje czy chce czy nie, dlatego raz ci wchodzi kc a raz nie. no i najważniejsza sprawa: powiedziała ci nie raz, że nie chce z tobą związku (ale chce mieć kogoś przy sobie na w razie czego) i otrzymała od ciebie super odpowiedź(super dla niej), że ci to pasuje, więc jak pozna jakiegoś kolesia to ci o tym powie bez ogródek "przecież wiedziałeś jaka jest nasza relacja, mówiłam, że nie chcę związku". Ona w waszej relacji rządzi, robi to na co ma ochotę i kiedy ma ochotę.
Mam wrażenie, że godzisz się na to, bo nie wiesz jak powinna wyglądać prawdziwa, dobra relacja między parą. Ja ci radzę, żebyś się w nią nie wkręcał i poszukał jakiejś innej, a z nią co najwyżej utrzymał relację tak na "w razie czego" (podobnie jak mam wrażenie ona robi w tej chwili z tobą)
Nie do końca...
Ona proponuje spotkania owszem,
Płaci za siebie owszem,
Gdy ja proponuje, zgadza się a jak coś podaje alternatywny termin.
Raz mi nie weszło KC po tym jak wypowiedziała tą słynną formułkę.
Ostatnio zrobiła mi super niespodziankę ale nie będę o tym pisał bo to trochę priv.temat
Generalnie stara się widać, czasami coś palnie ale kto wie czy to nie jest sprawdzenie jak u mnie?
Jaki ja mam stosunek do niej?
Czy jestem zabujany czy nie?
Bo to co mówi to nieprawda, bo na dotyk i KC reaguje tym samym plus chce się dalej spotykać.
RÓŻNIE TO JEST.
Co z tego będzie? Nie wiem.
Narazie zapowiada się dobrze wbrew pozorom.
Nie jestem napalony, mam umiarkowany stosunek narazie do tego.
Pisze posty z przyczyn czysto akademickich, naukowych
PS. Konwersacja sms/fon/fejs - NIE ISTNIEJE. Tylko i wyłącznie jak chcemy się spotkać to tego używamy by ustalić termin.