witam byłem z dziewczyna około 3 lata rozstałem się z nią około 4 miesiące temu - nie pieskowalem itp . Zaakceptowałem już tez fakt chociaż nie powiem na początku było ciężko- rozmyślanie , deprecha itp . Najgorzej tylko boli ze ktoś inny teraz będzie ją posuwał z nią układał przyszłość itp
wiem ze na chwile obecna nie ma jeszcze nikogo dlatego jakoś mi lżej.
chociaż napewno nastąpi taki moment ze znajdzie sobie kogoś i wrzuci na social media itp , które tez notorycznie właśnie jeszcze sprawdzam - co nie ukrywam ze bardzo mnie to meczy ... czy każdy z was miał. Coś takiego jak ten syndrom psa ogrodnika i śledzenie byłej na social
Mediach kogo dodała do znajomych kto ja lajkuje itp ? Po jakim czasie u was to minęło itp ? Jeżeli tak to jakie macie metody aby z tym się uporać itp ?
Z góry dzięki za odpowiedz
Nie, nie miałem tak. Jak Cię to męczy, to po co wchodzisz? Zablokuj ją na socjalach, zajmij się sobą i spotykaj się z innymi. Jakbyś się spotykał z innymi, to raczej byś nie zakładał tematu.
Jakie metody? Poblokuj ją lub przestań obserwować.
Pies ogrodnika to chujowy typ ludzi. Daj jej święty spokój. Mieliście swoje 5 minut i nie pyklo. Trzeba iść do przodu.
Jack sparrow i panowie , a co powiecie na to ze spotykam już się od około 3 tyg z nowa dziewczyna ale to nie to cały czas mam w bani byłą porównuje ją itp był
Już sex dziewczyna wpatrzona we mnie codzień przyjeżdża do mnie przywozi obiadki itp - z góry powiedziałem jej ze mogę się z nią spotykać ale na luzie nie chce związku na ta chwile ponieważ muszę odpocząć po 3 letnim
Związku a wcześniej jeszcze byłem z inna dziewczyna 4 lata czyli łącznie 7 lat w ciągłych związkach . Z jednej strony nie chce dziewczynie zakręcić w głowie skoro czuje jeszcze nie wyleczony się z tamtego związku i nie chce aby robiła za plaster , ale z drugiej strony tez nie chce siedzieć sam ..... i myśleć ciagle o byłej .... tymbardziej ze minęły już 4 miesiące .....
jak myślicie ciągnąć znajomość i czekać aż przeleje uczucia na nią i wyleczę się z byłej .... czy może leczyć się w samotności ?
Obiadki to już nie tylko seks. Spróbuj poczekać i daj nowemu związkowi szansę albo będziesz musiał sam gotować. Tak na poważnie z czasem ci minie tęsknota do byłej i tyle.
W tym jest cały ambaras, żeby dwoje chciało na raz.
Na pewno sam sobie stwarzasz problem. Po co na co dzień ją stalkujesz? Chyba lubisz się umartwiać niczym święty Aleksiej. Nie rozumiem cierpiętników na własne życzenie. Ja bym po prostu nie wchodziła na profil eks i po problemie.
smerf8903 trochę sie zagalopowała Stalking z wikipedi :
Obecnie stalking jest definiowany jako „złośliwe i powtarzające się nagabywanie, naprzykrzanie się czy prześladowanie zagrażające czyjemuś bezpieczeństwu”.
Stalking jest często powiązany z czynami karalnymi, tj. obrazą i zniewagą, zniszczeniem mienia, przemocą domową. Przykładowe zachowania definiowane jako stalking to śledzenie ofiary, osaczanie jej (np. poprzez ciągłe wizyty, telefony, smsy, pocztę elektroniczną, podarunki) i ciągłe, powtarzające się nagabywanie. Działania te są szczególnie niebezpieczne, gdy mogą przybrać formę przemocy fizycznej, zagrażającej życiu ofiary[2].
Po prostu zaradny jest ciekawy co u niej słychać i zagląda na jej profil a nie że ją stalkuje. Każdy jest inny 4 miesiące to jeszcze nie jest długi czas. Ja np potrzebowałem roku, żeby mniej myslec o ex. Na pewno tym, ze zaglądasz na jej profil nie ułatwiasz sobie sprawy tylko rozniecasz byłe uczucia. Poznałes inna daj szanse na rozwinięcie sie relacji a czas wyleczy Cie z poprzedniego związku.
Niektóre kobiety są po to, by je wielbić, inne – żeby je bzykać. Problem mężczyzn polega na tym, że ciągle mylą pierwsze z drugimi.
Autorowi wątku coś się chyba pomyliło. Syndrom psa ogrodnika to jest wtedy, kiedy to TY RZUCASZ kobietę, a potem ubolewasz że idzie do łóżka z kimś innym. U Ciebie to jest zwyczajny syndrom gościa RZUCONEGO PRZEZ DZIEWCZYNĘ. Jest różnica?
Jeśli rzuca Cię kobieta, która na dodatek nie odeszła do innego, tylko woli być sama niż z Tobą, to znaczy że relację z nią poprowadziłeś fatalnie. Jestem pewny że gdzieś pod skórą czujesz, że dałeś dupy i nie możesz tego przeboleć. To w sumie całkiem normalne.
Ale skoro już tak się stało, to wróć do podstaw i je sobie przypomnij. A potem działaj z innymi. Nie interesuj się byłą, bo to Ci do niczego nie jest potrzebne. Porażka może zdarzyć się każdemu. Trzeba to przyjąć na klatę, iść do przodu i nie oglądać się za siebie.
Jak będziesz się mazgaił i użalał nad swoim biednym losem, daleko nie zajedziesz. Było, minęło, pierdolić to.
LUdwik nie jest do końca tak jak mówisz - miałem typ
Księżniczki która potrafiła zajebsc focha i nie odzywać się 2 - 3 tyg i była kompletna cisza za nim to pierwszy nie wyciągnąłem
Ręki . Zreszta wcześniej już zakładałem tu tematy co robić
Itp. Nic nie pomagało poprostu takie ego wysoko łeb nosi . W zimę ostrzegłem ją przed tym ze tez musi inicjować kontakt po kłótni a nie może być to ze tylko ja wyciągam
Rękę i ze jak tsk dalej pójdzie będę musiał zakończyć relacje . No i w lato była kłótnia i powiedziałem sobie ze nie będę pieskowal i ze nie polecę do niej - no i tak to się skończyło rozstanie bez rozstania może to trochę dziecinne ale i ja i ona się nie skontaktowaliśmy nawet ze sobą aby powiedzieć ze to koniec i ona się nie odezwała i ja tym raZem tez ...... może dlatego tez to tak odczuwam ze było to takie rozstanie bez emocji itp ? No ale uważam ze zachowałem się po męsku i nie straciłem jaj bo przeciez jakbym cały czas leciał i to ja inicjował kontakt to później na łeb by wlazła .......
Muszę Cię bardzo zmartwić Zaradny. Nie ma czegoś takiego jak "typ księżniczki". Jest za to typ faceta, który nazywa się pieskiem.
Kobieta pozwala sobie na takie zagrywki tylko z facetem, z którym wie, że może sobie pozwolić.
A może, bo kobieta nie patrzy na to co mówisz, ale na to co robisz. Twoich pogróżek, strofowania, grożenia odejściem nie bieże serio, bo gdybyś miał to zrobić, to byś zrobił.
Raz miałem kobietę, która próbowała być "księżniczką" i po drobnej sprzeczce, przestała się odzywać. Ja też się nie odzywałem, bo byłem gotowy to zakończyć. Jeśli masz szacunek do samego siebie to wiesz, że lepiej nie być w żadnej relacji, niż być w chujowej. Jeśli odezwiesz się pierwszy- leżysz.
Dziewczyna po jakimś czasie widząc brak reakcji z mojej strony, sama zaczęła szukać kontaktu. Najpierw przez głupie zaczepki. Potrzebowała trochę czasu aby zrozumieć, że jeśli sama tego nie odkręci, to koniec naszej znajomości (ja nie musiałem jej tego mówić). Koniec końców role się odwróciły i nigdy więcej takie kretyńskie zagrywki nie przyszły jej do głowy.
Od kilku lat już takich sytuacji nie miewam. Każdy kto chce zbudować sensowną relację opartą na szacunku, musi się liczyć z tym, że w każdym momencie może nastąpić koniec. Wtedy obie strony potrafią docenić to co mają. Kiedy masz przy sobie pieska, który chce się utrzymać przy Twojej nodze za wszelką cenę, zwyczajnie go nie szanujesz, a jego powarkiwania, szczekania, nie traktujesz serio.
Witamy na podrywaju
Ludwik napisałem prv
Tez mam tak jak autor z tym ze u mnie ok 2 miesiące minęły i nie radzę sobie kompletnie mino wszelakich prób
Problemem jest twoje myślenie. Cytując Ciebie :
"Z jednej strony nie chce dziewczynie zakręcić w głowie skoro czuje jeszcze nie wyleczony się z tamtego związku i nie chce aby robiła za plaster , ale z drugiej strony tez nie chce siedzieć sam ..... i myśleć ciagle o byłej .... tymbardziej ze minęły już 4 miesiące "
Odnoszę wrażenie, że ty po prostu nie chcesz być sam i wydaje Ci się, że kobieta da Ci szczęście. Nie tak ma to działać. Kobieta ma być dodatkiem do Twojego życia. Musisz być szczęśliwy najpierw sam ze sobą.
Po drugie musisz zaakceptować tą sytuacje w której jesteś. Zrozumieć, że tej relacji już nie ma i nie będzie. Wyciągnij wnioski, zrób rachunek sumienia co robiłeś źle a co dobrze. Jeśli chodzi o Twoje rozstanie i stracenie jaj to straciłeś je tak, ale już dużo wcześniej skoro dawałeś pogrywać sobą w taki sposób.
Z tą dziewczyną z która się spotykasz to robisz to dla siebie z czystej przyjemności czy tylko po to aby się z kimś spotykać bo akurat trafiła się jedna i chciałeś zapomnieć o byłej ? Jeśli robisz to dla przyjemności to spotkaj się jeszcze z innymi kobietami i wtedy zobaczysz co się stanie.
A jeśli spotykasz się z nią tylko dlatego, że akurat gdzieś tam się trafiła to nie rób tego. Robisz tym krzywdę sobie ale i jej.
Mówisz żadna spoko, nie ma drugiej takiej
Nie możesz chcieć czegoś, o czego istnieniu nie wiesz, łapiesz?
Iraklis w moim przypadku nie chodziło tu o utratę jaj jako tako bo nigdy jej nie pieskowalem ani nie byla tylko moim życiem mam swoje życie praca treningi 6 x w tyg . zaczęło się psuć gdy powiedziałem ze narazie nie chce dzieci i ślubów a dziewczyna jak na dziewczęcy wiek już wiekowa 28 lat także już ciśnienie na ten temat ma mocne , przypuszczam ze tez przyczyniło się do do rozpadu związku rodzice itp nagabywali wpędzi cie w lata i nic z tego nie będzie ..... no cóż ja poprostu nie czuje jesszcze się na tyle aby być ojcem i wchodzic w poważne śluby itp ... tymbardziej z księżniczka a zapędy na księżniczkę miała ....jakoś zlękniony byłem z lekka wizja ze będzie moja żona , a nie o to chyba w tym chodzi .....
Piszesz, ze zaakceptowałeś fakt, ze się rozstaliście i myśle, ze to tutaj leży problem. Z tego co piszesz, według mnie wynika, ze nie pogodziłeś się z tym. To nic złego, nie miałbym do siebie za to pretensji, różni ludzie potrzebują rożna ilość czasu do pogodzenia się z takimi rzeczami. Co ja bym zrobił to na pewno wypierdolilbym ja z każdego portalu, żeby nie mieć zielonego pojęcia co u niej słychać i przestałbym o niej całkowicie myśleć, wyjebać wspólne foty, które oglądasz pewnie regularnie i zapomnieć o niej. Pod żadnym pozorem, nie zaglądać na jej profil, po co Ci ta wiedza? Po chuj to robić? Zająć się czymś, może jakiś sport? Hobby? Wakacje? Z pozytywnych rzeczy to mogę Ci powiedzieć, ze w przyszłości poznasz pannę, znów się zakochasz i będziesz szczęśliwy i pomyślisz patrząc wstecz, ze dobrze się stało, ze nie jesteś z panna, która była toksyczna.
Dzięki Benrot , fakt masz racje ująłeś to chyba nie ma lepszego określenia - toksyczna baba jak nic z która relacja nie jest przyjemnością , no ale cóż ja o tym wiem ze to był ” huj nie związek ” no bo co z związku gdzie fochy trwają 2-3 tyg a ty niewiesz nawet czy druga osoba żyje , no ale u mnie to chyba kwestia przyzwyczajenia bo nawet do najgorszego toksyka się przyzwyczaisz ...... ps tez liczę na to ze to minie i poznam kiedyś normalna ludzką uczuciową kobietę a nie grające zimne suczysko..... z nastawioną mordą ...