Witam
Szukałem podobnego wpisu aby niepotrzebnie nie walić tutaj tematem, ale każde wątki są inne, jesteśmy różnymi ludźmi i przechodzimy przez różne sytuacje.
Panowie postaram się jak najlepiej opisać problem.
Niecały miesiąc temu, poznałem śliczną blondynkę, lat 26, ułożona jeśli chodzi o pracę i takie tam tematy.
Coś tam z nią poklikałem trochę i zaproponowałem spotkanie. Niezobowiązująca kawa, aby się lepiej poznać. 2-3 godziny przed spotkaniem napisała że nie da rady bo jest chora. Ok, nie ma problemu, czekam na reakcję, zaproponowała inny termin. Umówiliśmy się w 3cim terminie mi pasującym. Było spoko, siedzieliśmy od 18 do 22 w kawiarni i było całkiem miło.
Później wymiana wiadomości przez kilka dni, zaproponowałem kino, gdyż podczas rozmowy o gustach filmowych wspomniała że ma straszne tyły z tym.
Poszliśmy na spoko film, później spacer, odprowadziłem do samochodu, nic kompletnie nie było prócz przytulenia na pożegnanie.
Znów kilka dni pisania, wybraliśmy się 22 grudnia do miasta obok na jarmark świąteczny. Trochę spaceru, wspólna kawa, później grzane wino, znów spacer, dużo szczerej rozmowy o tym co było u niej, przez co przeszła w tym roku (po 6 latach zerwała z chłopakiem z tego co mówiła to z jego winy) wróciliśmy do domu, odprowadziłem ja, w sumie prócz misia nie było. Nie byłem pewny czy ona mi się tak bardzo podoba aby pakować się w coś więcej.
Teraz przemyślałem, wiem że jest wartościowa. I mi się bardzo podobać zaczęła. Tyle że od następnego dnia nasz kontakt się zmienił, ochłodził się.
Zaproponowałem w tym czasie 2 spotkania, jeśli chodzi o jedno to powiedziała że nie bo chce zostać w domu, zrobiłem chłodnik, wytrzymała cały wczorajszy dzień i napisała.
Dzisiaj chwilę pogadaliśmy, zaproponowałem spotkanie, mała wymówka że nie wie o której się wyrobi bo jedzie do rodziny i kosmetyczki i da mi znać co i jak. Napisałem że będę czekał na wiadomość.
Panowie wiem że temat jest kruchy jak lód, który jest cienki jak skóra na kaszance
Sporo przeżyła dziewczyna dlatego też podchodzę do tego bardzo ostrożnie. Napewno wielkiego zaufania nie zbuduje u niej szybko, ale lubię ryzyko i raczej nie przejmuje się porażkami. Myślę, że ona jest warta tego aby spróbować.
I teraz pytanie, pakować się w to mimo iż wiem że będzie ciężko. Zastosować chłodnik i czekać na rozwój sytuacji? Czy totalnie olać? Raczej ona chcę tej znajomości bo po ostatnim spotkaniu wymieniliśmy dodatkowo kontaktem na FB, pokazała mi gdzie mieszka, i kilka innych rzeczy więc raczej trochę tego zaufania zdobyłem.
Co o tym myślą starzy wyjadacze? 
Mi się wydaje, że mało w tej relacji jest konkretu. Spacer, spacer i więcej spaceru. Trzy kilo pisania. I spacer. I kino. Ty się w to wkręcasz, widzisz, że Panna dobrze się prowadzi. Ona jednak chyba nie, bo nawet ja, czytając to, odczułem nudę i zupełny brak pomysłu na jej poderwanie. Gadacie o filmach, co u was, idziecie do kina. Po dwóch spotkaniach wrażenie powinno być mocne - ale nie jest. Laska nie przebiera na twój widok nogami, a mam wrażenie, że zaczyna odczuwać, że kolejne spotkania będą po prostu nudne. Tutaj nie trzeba nic wychładzać, tylko dobrze pierdolnąć basem.
Rozumiem, co w takim wypadku począć? Poczekać jakiś czas i zaatakować?
Teraz jest taki okres, że ciężko o spotkanie , zjeżdza się cała familia przygotowania do świąt,sylwester itp, być może dalej rozmyśla o byłym bo wszystkie wcześniejsze święta spędzali razem i ma jakieś rozkminy. Poczekaj na spokojnie, nie katując jej do nowego roku, i wtedy zadziałać na spokojnie w między czasie na pewno będą jakieś życzenia noworocznego, więc okazja/pretekst na pewno się znajdzie
No i zdecydowanie musisz to domknąć przynajmniej jakimś KC a nie same tuli bo wpadniesz w FZ.
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.."
Nie oczkuj nic, będziesz plastrem i czasoumilaczem
6lat to kawał czasu i to tak szybko się nie zakończy.
Taa jaki on był zły i niedobry a dalej o nim pieprzy:
" przez co przeszła w tym roku (po 6 latach zerwała z chłopakiem z tego co mówiła to z jego winy)"
Wydaje mi się że bardzo wrażliwy jesteś, spacery kino grzane wino i inne pierdolniki.. a Ona kopnie Cię w dupę w najmniej oczekiwanym momencie jak tylko jej ex zacznie coś skomleć że się zmienił i że mogą zacząć od nowa.
Tyle laseczek jest poszukaj se coś bez takiego przebiegu, a nie używaną.
“Życie to to, co się wydarza, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów.”
Tak, 6 lat to spory kawał czasu, może i plastrem i czasoumilaczem a może tak nie będzie. Słyszałem od niej kilka razy że teraz jej zależy na ogarnięciu swojego życia. Do chłopa raczej nie wróci, bo jak wspominała już wracała do niego bo niby się zmienił. A ten sprzedał jej samochód bo miał długi...
To fakt, jestem wrażliwy... nie boje się tego przyznać.
Ogólnie to dałem dupy, teraz to do mnie dotarło... ale człowiek się uczy na błędach... szkoda że częściej na swoich niż na czyichś.
Powiem tak, zaryzykuje, jak nie wyjdzie, będę czasoumilaczem, przynajmniej będę miał fajną koleżankę.
Jaki wniosek wyciągam z tego rozważania? Chłodnik, chłodnik, chłodnik... idę na siłownię, ona jest najlepsza na wszystko, jak jestem zły, smutny, nudzi mi się
"Słyszałem od niej kilka razy że teraz jej zależy na ogarnięciu swojego życia. Do chłopa raczej nie wróci, bo jak wspominała już wracała do niego bo niby się zmienił."
Moja znajoma wracała 10 razy
Twoje życie, twoja sprawa co zrobisz. Moje zdanie jest takie że jak na poważnie z laską po takim przebiegu to musiałby być ze dwa lata sama.
“Życie to to, co się wydarza, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów.”
Ja do swojej byłej nie wracałem, gdy spojrzałem na nasz związek z innej perspektywy to zrozumiałem że była to olbrzymia strata czasu, nie jej, mojego
Dobra robisz to na własną odpowiedzialność.
Piszesz ze nie boisz się wyzwań i tego że ją stracisz a robisz co innego.
Za dużo pisania i innych pierdół non stop tylko jakieś spacery. Pijesz z nią wino i po tym winie nawet jej nie dotknąłeś.
Gadasz z nią o jej byłym, a po co? Od żalenia się to ma koleżanki..
W jej oczach to już chyba frajerem się stałeś, weź ją może tak ze spontana przyprzyj do ściany i pocałuj..
Pokaż jej że mimo to że taki wrażliwy miły chłopak to jednak ma jaja.
“Życie to to, co się wydarza, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów.”
Robson nie ja nawinąłem temat o byłym... sama zaczęła gadać o tym...
A w czasie picia wina i po był kontakt.. tylko jakoś ja dupa nie wykorzystałem sytuacji aby polecieć w ślinę jak bambi...
Panowie, jest cień szansy, spotykam się z nią jutro. O wynikach poinformuje
Edit, niech moderator wybaczy że nie edytowałem poprzedniego postu
Słuchaj kolego w ostatnim czasie miałem bliźniaczą sytuacje. Tylko Panna przyjechała do rodziny na świetą z zagranicy, też sie rozstała z gościem, bodajże po 3 latach. Nie widziałem jej ze 4 lata albo wiecej, kiedyś była zajęta wiec nie kręciłem. Umówiłem sie z nią na piwko.
Nawet nie myślałem, żeby coś działać, raczej byłem nastawiony na normalne spotkanie. Spotkanie okazało się tak zajebiste, że na drugi dzień spałem u niej. Z resztą sama mi zaproponowała nocleg. W domu oczywiście pocałunki i przytulanie, dalej nie poszło, bo miała opory i dobrze.
Co do tej sytuacji, to zauważyłem że nagle poczuła się spuszczona ze smyczy. Też mi mówiła jaki to były niedobry itd. Wysłuchałem i jej powiedziałem, że nie wiem co powiedzieć bo go nie znam. Dalej robiłem swoje, to dało efekty.
Wczoraj wróciła do siebie. Oczywiście włączył jej sie pewnie kac moralny, że po co bajerowała ze mną bo już ochłodziła kontakt i coś tam zaczeła gadać, że potrzebuje przerwy od związków. Zbyłem to. W tej Twojej relacji chodzi o to samo, masz nie przytulać dziewczynę bo sie rozstała tylko dać jej dobre emocje, chwilę, żeby nie myślała o swoim byłym jaki to był super, tylko myślała: o kurwa! ten facet był naprawde spoko. Jednak są jeszcze mężczyźni.
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
1 U autora totalny brak inicjatywy w dążeniu do pocałunku i do seksu.
2 Ciśnienie na spotkanie.
3 Zapewne propozycje padały bez wprowadzenia jej w fajny nastrój uprzednio.
4 Brak pomysłu na rozwinięcie relacji
5 Totalne zero oznak pożądania z Twojej strony, nawet w tym co piszesz. Z Twoich postów wyłania się obraz bardzo przeciętnej kobiety, którą sobie upatrzyłeś bo chwilowo nie masz innej. Czuć to z kilometra.
Spacer, kino, spacer, jarmark, rozmowy - a gdzie chociaż lizanko? Jak bedziesz się zachowywać jak koleżanka do koleżanką zostaniesz.
I nie ciśnij jej tak o spotkania, bo to zabija Twoją atrakcyjność.
Panowie, temat raczej zamknięty:
Sytuacja wygląda następująco, po 13stej zadzwoniłem do Panny w celu potwierdzenia co gdzie i jak. Nie odebrała, napisałem aby zadzwoniła, zrobiła to, gadka szmatka że ma dużo tematów na głowie i nie wie na którą się wyrobi... żółta lampka u mnie się zapaliła... myślę ok, to daj mi znać.
Dała znać że o godzinie 20stej będzie wolna, myślę sobie faktycznie nie będę cisnąć (wziąłem sobie wasze porady do serca). Zapytałem czy będzie na siłach jeszcze itp.. odpisała że jak wolę bo musi o 6stej wstać do pracy.
W sumie pomyślałem że warto by domknąć ten temat i w końcu pokazać że mam jaja... na pytanie czy podjechać po nią czy się gdzieś umawiamy napisała że da znać... bo jeszcze ma jakieś tematy do załatwienia... przeprosiła że jest nieogarnięta ale ma tyle spraw do pozamykania i wogóle.
W każdym bądź razie napisałem że będę po 20stej się kręcił w okolicy i tutaj game changer z jej strony.... że ona będzie zmęczona i pewnie po 30 minutach bedzie chciała wracać do domu. Że to jest strasznie zwariowany czas i żeby sobie to dzisiaj odpuścić.
Przepraszała że raz mówi tak, raz siak... ale nie chce żeby wyszło źle...
Moją zasadą jest że otwarcie mówię co myślę o czymś... napisałem jej że nie lubię owijania w bawełnę...
Ja wiem że teraz tylko chłodnik... ale dać temu czas czy poprostu next???
Chłodnik tu nic nie da, Ona ma innego w bani..daj se spokój i poszukaj se normalnej bo tylko zmarnujesz czas
“Życie to to, co się wydarza, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów.”
Dzięki Robson, też tak zrobię
Jak to pewien gość powiedział... "szkoda strzępić ryja" 
Gdyby miała serio coś "innego na głowie" to otwarcie przeprosiłaby, że być nie może, co ma jeszcze do ogarnięcia i po temacie.
A tak jak kręci to szukała tzw. wymówki... już jak czytałem, to wiedziałem, że tak czy siak nie przyjdzie.. bo wcale o te "jej sprawy" nie chodziło.. tylko własnie o zlewkę w Twoją stronę..
Co nie zmienia faktu, że powodem nie musi być "były", tzn jest to bardzo prawdopodobne, ale powodów mogło być dużo: nie zainteresowałeś jej, coś jej w Tobie nie pasowało, serio woli trochę ochłonąć..
Next. puści się z 2-3 facetami i jej przejdzie..
Nie idealizuj jej, dużo jest pięknych blondynek. Poznasz jeszcze takich full
Ona go sobie nie odpuści bo potrzebny jest jej pocieszyciel i będzie go zwodzić, już zaczeła naturalne p&p, jak czuje się samotna to przyciąga, a kiedy chce być sama bo wspomnienia wracają to odpycha.
Autor raczej chciałby raczej coś na poważnie, ale z nią się nie da póki co bo rozdrapuje sprawy byłego= burdel na strychu.
Nie odradzałbym gdyby autor miał dystans do tej relacji, spotykał się równolegle z innymi, ale ja tu widzę już syndrom tej jedynej, więc szkoda zmarnowania czasu.
“Życie to to, co się wydarza, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów.”
TO jak do cholery jesteś zdecydowany i konkretny, to po co proponowałeś jej tą 20'stą i jeszcze kręcenie się w okilicy (czyt. jak tylko bedziesz miała ochote, to piesek poczeka)? Przecież Ty robisz zupełnie na odwrotnie niż Ci podpowidają. Miałeś sie nie podawać na tacy, a Ty jedziesz i płaszczysz się przed nią, że jak łaskawie skonczy to niech Ci da znać.
Nie dojdziesz w ten sposób do niej.
Romanek, z tego co wiem to faktycznie miała co innego na głowie, pomaga mamie w prowadzeniu sklepu. Broń Boże jej tutaj nie bronie. Bo ja jak wiem że nie dam rady, to od razu powiem a nie owijam w bawełnę... tak jak to ona zrobiła.
Co do postu Robsona, serio wolałbym coś na poważnie...
Shaker, twoja wypowiedź to tak jakbym dostał po twarzy, ale cenię sobie to, może w końcu się ogarnę.
Morał jest z tego taki, popełniłem kolejny/e błędy, ale uczę się na nich.
A co do niej? Cisza w eterze nie ma chłopa ( w sensie mnie ), jak się odezwie.. to może coś spróbuje, na pewno już nie popełnie poprzednich błędów.
Ogólnie wcześniej wiedziałem, że ona jest po przejściach i dlatego starałem się ostrożnie podchodzić do tematu. Teraz wiem że nie ma co się pieprzyć jeśli to faktycznie moja wina.