Witam.
Poznałem parę miesięcy temu dziewczynę na domówce, zrobiłem na niej super wrażenie, było dużo Kina, dobrze odbijałem ST, było blisko pocałunku ale koleżanki ją speszyły w ostatniej chwili. Ogólnie odebrała mnie jako ostrego podrywacza, sama mi to powiedziała i podobało jej się to. Wziąłem numer, ale nie zadzwoniłem.
Po paru miesiącach znowu spotkałem się z nią na domówce, od początku się do mnie kleiła, dopóki nie zaczęły się tańce.
Tańczę jak drewniana kłoda i mam przed tym ogromne opory, wszyscy ją obracali, szczególnie taki jeden, zajebiście się z nim bawiła całą noc i mimo, że wcześniej zwracała tylko na mnie uwagę to tak ją zakręcił, że później dosłownie się na nim kładła. A ja siedziałem jak ciota i patrzyłem na to wszystko (myślałem: co ja kurwa robię?), w końcu się odważyłem i zatańczyłem z nią i tak jak myślałem - tragicznie tańczę więc jeszcze bardziej ją odepchnąłem. Najgorsze jest to, że nawet kiedy nie tańczyliśmy ja się do niej nie odzywałem, po prostu jakaś blokada, zero, pustka w mózgu. Teraz uważa mnie na 100% za cipkę co siedzi w koncie, a pierwsze spotkanie było obiecujące.
Po powrocie do domu czułem się, jakbym znowu był w gimnazjum i miał opory przed zapytaniem dziewczyny o cokolwiek, wiem że to tylko i wyłącznie moja wina to wszystko. Od ładnych paru lat nie miałem żadnych oporów przed podbijaniem do lasek (tylko ten cholerny taniec).
Teraz raczej się już z nią na żywo nie spotkam, moim zdaniem dzwonić też nie ma po co, bo nie mam szans po tym co odwaliłem. Chyba muszę o niej zapomnieć.
Na moją niekorzyść pewnie zagrało jeszcze to, że parę razy ją pocałowałem w policzek i próbowałem w usta. Jakoś przed tym nie miałem oporów, ale już przed utrzymaniem kontaktu wzrokowego tak. Więc mogłem też wyjść na napalonego idiotę, z którym nie ma o czym gadać.
Teraz moje pytania i przemyślenia:
1. Jak myślicie przestała na mnie zwracać uwagę "za karę" że nawet się do niej nie odzywam, a co dopiero zatańczyć? Czy po prostu dlatego, że okazałem się frajerem? Prosiła do tańca wszystkich innych zamulających kolesi, oprócz mnie (jakby na pokaz).
2. Obawiam się, że znowu się zablokuję w relacjach z kobietami przez ten incydent.
3. Są i plusy tego wszystkiego. Zapisuję się na kurs tańca, bo w sumie to dało mi niezłego kopa. Nad pewnością siebie muszę pracować od początku, bo odkryłem jaka ze mnie cipa.
4. Laskę chyba odpuścić prawda?
5. W gruncie rzeczy to piszę tu, bo mam nadzieję, że dacie mi jakiegoś kopniaka do działania, po to żebym następnym razem znowu nie odrzucił od siebie dziewczyny, która praktycznie jest moja.
6. Jak myślicie co może teraz o mnie myśleć? Na pierwszym spotkaniu taki kozak, który wie czego chce, a na kolejnym skończona łajza.
Hobby mam, właśnie siłkę. Języków się uczę, bo to uwielbiam
Problem w tym, że nie potrafię się tym dzielić, bo wychodzi na to że się przechwalam.
Wydaje mi się, że teraz jakiś odzew do niej byłby strzałem w kolano, bo zapamiętała mnie jako frajera, może za jakiś czas ale teraz jakoś mi się nie widzi spotkanie z nią.
Ech jak to jest, że zawsze z tymi najlepszymi laskami wszystko muszę spieprzyć.
ona byla jedyną dziewczyną na tej imprezie? Jesli nie to nie rozumiem...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Dokładnie tak było
Z tym tańcem to wydaje mi się, że po prostu chciałeś za dobrze wypaść. Każdy jakoś umie tańczyć i nawet jak najlepszym tancerzem nie jesteś, to nie powinno to zniechęcić w tak znacznym stopniu dziewczyny do siebie.
Jeżeli dobrze sie bawisz i nie skupiasz sie na tym, żeby pokazać tancerskie skillsy, to co najwyżej śmiesznie wyjdzie, zawsze, można się z siebie pośmiać i skierować uwagę na inne swoje zalety.
Jednakowoż, jeżeli doda Ci to pewności siebie, to zapisanie się na taniec spoko sprawa, bardzo rozwijająca sprawa. Sam bym się zapisał, jakbym miał jakiś wolny czas.
Druga sprawa, nie przejmuj się co ona o Tobie myśli, miej to gdzieś. Nikt nie jest najlepszy we wszystkim, a chyba lepiej spotkać się z facetem, który fajnie potrafi zabawić rozmową, niż z takim, który potrafi tylko dobrze tańczyć. Spójrz sobie z drugiej strony. Wolałbyś spotkać się z laską, która jest mega-łał-modelka, ale pogadać się z nią da tylko o modzie, czy z nieco brzydszą, ale z wieloma tematami do rozmowy?

Przynajmniej w moim przypadku odpowiedź byłaby jednoznaczna.
Dzięki stary
właśnie o takie posty mi chodziło, pomogłeś mi trzeźwiej spojrzeć na sprawę.