Witam, Panowie, sytuacja wygląda następująco - przez 3 lata byłem w związku z dziewczyną. Od początku stosowałem się wskazówkom tej strony i było pięknie - panna za mną szalała. Zawsze ona pierwsza dzwoniła, pisała, inicjowała spotkania, zapewniała o miłości itd itp. Ostatnio jednak, gdy w czerwcu skończyła osiemnastkę to jakby wszystko się odmieniło. Zaczęła mnie olewać, coraz rzadziej się odzywać. Może dużo w tym mojej winy - zacząłem naprawdę być nudny (nie wychodziłem z nią praktycznie na żadne imprezy - po prostu nie lubię, nie znałem jej znajomych, miałem do niej pretensje). I tutaj chyba zaczęły się moje błędy - powiedziałem że chcę odejść - przerwa na tydzień, po tygodniu zadzwoniłem umówiliśmy się no i spontanicznie "się zeszliśmy". Znowu jednak to samo, gdy rozmawiamy to ona cały czas mówi że to przeze mnie, że przez te 3 lata ją źle traktowałem, że ona tak nie chce itd itp. no i fakt że przyznawałem się do tego że źle ją traktowałem, powiedziałem jej że jak chce odejść to niech odchodzi, droga wolna, że nie mam żalu, pretensji no i się rozeszliśmy. Jednak wczoraj popełniłem kolejną gafę. Można powiedzieć, że jestem abstynentem i nie piję alkoholu, jednak postanowiłem wczoraj, że się napiję. Miałem zasadę, że zero kontaktu z byłą, ale pod wpływem alko zacząłem do niej wydzwaniać, nie odbierała więc wykonałem kilka połączeń. Gdy oddzwoniła myśląc że coś się stało to ja zacząłem jej wygarniać, że przez nią się napiłem, że miałem zasady że nie piję, a wypiłem, odpowiedziała "nie zrzucaj całej winy na mnie" po czym się rozłączyła. Na szczęście potem brat mnie ogarnął, zabrał telefon i poszedłem spać
Panowie podstawowe pytanie, co dalej robić, skontaktować się z nią? Kulturalnie przeprosić za to, że wydzwaniałem pijany? Ogólnie wyczuwam taką sytuację, że ona chce rozejść się z poczuciem mojej, a nie swojej winy. Nie wiem, czy chciałbym nadal z nią być, ale chcę przynajmniej zachować wartość w jej oczach którą zbudowałem przez te 3 lata dzięki tej stronie...
Jak ci to lepiej zrobi to ją przeproś. Każdy po pijaku kiedyś odwalił coś w tym stylu, mi też się zdarzyło. Jednak przeprosiny nic nie zmienią, wy już nie jesteście razem i twoje przeprosiny jej latają koło ch*ja tak na prawdę. No i poczytaj sobie o powrotach do byłych jakieś blogi/tematy, żebyś ziomek nie próbował, bo myślę że ty na coś liczysz jak ją przeprosisz.
Wykorzystywałeś jej energie przez 3 lata, manipulowałeś tak, by to ona wkładała w relacje więcej niż Ty. Obraz Ciebie w jej oczach to zwyczajne spekulacje, nic prawdziwego. Zwyczajne aktorstwo, przekroczyłeś granicę, w której to, co inni o Tobie myślą jest ważniejsze niż to, co myślisz sam o sobie.
Nie zachowasz swej wartości w jej oczach, nie po tym, jak jej powiedziałeś, że "przez nią się napiłeś". To ją tylko utwierdziło w przekonaniu, że sam za siebie nie potrafisz myśleć.
Twoja 3 letnia przebyta droga to był najprawdopodobniej fałsz. Oszukiwałeś i sam siebie, i swoją dziewczynę. Czas spojrzeć na siebie głębiej i zrobić porządek.
Możesz ją przeprosić, ale tylko dla siebie. Jeżeli da Ci to więcej dobrego samopoczucia.
Na dobrą sprawę po przeprosinach, jeżeli takie będą, najlepszą opcją będzie zerwanie kontaktu. Wkładała więcej w relacje, fajnie. Myślę, że czasem Ty też powinieneś coś włożyć. Teraz jednak dobrze jest się pogodzić, że to przeszłość i już nie ma dużych szans, żeby to odbudować.
Bo widzisz mój drogi. To czego tu uczą to taka bron obosieczna i wystarczy nieopatrznie dotyczac kilka rzeczy zbyt dosłownie i porażka murowana...Ale nie martw się...jak laska madra to tez ja trochę wyrzuty pomecza tylko ci tego nie pokaże a zresztą ciebie juz nie powinno interesować jej o Tobie zdanie...
gdy to ona się zastanawia-wygrales
gdy ty...zaopatrz się w apap bo pewnie będzie ja glowa bolec
Przez 3 lata nie poznałeś jej znajomych? o.O Dziwny koleś z Ciebie. Co do reszty to tak jak Skarpety Ci radzi, jeśli ma Ci to pomóc ulżyć na duszy to przeproś.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie