Panowie bardzo ciekawy temat. W zasadzie bardzo chętnie przeczytałbym o tym bloga i podejrzewam że nie jestem sam. Jakby ktoś coś na ten temat napisał byłbym wdzięczny (fajnie by było spojrzeć na doświadczenia bardziej dojrzałych użytkowników tej strony).
Prowadzę stronę z historiami nieudanych randek. Ciekawy opowieści? A może sam chciałbyś się czymś podzielić? Zapraszam - http://NieudanaRandka.pl/
hmmm.. rozmowa telefoniczna z kolegą Tantosem nie pozostawia złudzeń.. skoro taki młody dupek jak on potwierdza moje spostrzeżenia, tzn. że pani 22 letnia tancerka, instruktorka fitness, spędzająca 34 godziny dziennie na siłowni - fotomodelka ale bez żadnych innych zainteresowań.. to jednak nie partia dla mnie.
k.. mać fizycznie kręci, k.. bardzo nawet. Jednak.. brakuje wsadu.. to jak jeść roladę bez nadzienia.. no nie da się.. człowiek krztusi się i w najlepszym wypadku wymiotuje - w najgorszym dusi...
po etapie neutralno-zapoznawczo-poznawczym panna oblegana przez samców, kreuje kolegę (pana septo) w rejony pieskowania - problem jest taki, że (pan septo) momentalnie wypierdala w podskokach z takiego układu nie omieszkając zaznaczyć iż takowy ze swadą zdołał zidentyfikować.. szkoda.. bo mądra panienka lat 22 miałaby ze nim dobrze.. a tak trza się przyłożyć do wtorkowej randki z brunetką..
dokładnie snoofie, przy czym ów laska chyba jest generalnie nie teges w kwestii przyszłości - bo na codzień i w weekendy jebie na umowę zlecenie, nie studiuje..
nagle pojawia się niewydarzony, ale jednak jak na te okoliczność książę z bajki (ja) i jest kurwa zabawa, w uciekającego króliczka (w tym wypadku rudą wiewiórę)
nie kumam, ale w dupie to mam, bo życie w pewnym momencie okaże się trochę cięższe niż hantelki
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
aaaa... no Guest - ja jestem ustatkowanym mężczyzom na kierowniczym stanowisku we wiodącej firmie finansowej w naszym pięknym kraju tj. na poziomie wyższym średnim, a to jest siksa, która zrezygnowała ze studiów na 2 roku i tańczy..
książę może nie, ale już koniuszy księcia - na bank
panie snoofie, bo to było tak, że przed poznaniem imć dzierlatki nijak wiedzy o niej zdobyć było niepodobna !
im więcej wiedzy, tym większy rozstrzał między podszeptami serca, mózgu i kutasa..
serce z mózgiem mówią - człowieku....
a kutas RUDA, MŁODA, CIEMNE OCZY, TAŃCZY, CYCKI FAJNE
dobrze, że mam tę randkę we wtorek z równie ładną (...ale (kutas) - NIEŚMIAŁĄ) brunetką, bo jednak człowiek się ceni, a ktoś ci mówi, że jesteś jak ruski rubel,, a ceną jest SEKSOWNA MŁODOŚĆ..
no to nie wiem jak Snoof, ale ja z dziką rozkoszą będę śledził losy kierownika-księcia i brunetki... ;P
a tak na serio... po co ten temat tak w ogóle?
Już pytałem: na serio nie wiesz, jakie masz priorytety (ustatkowany, dojrzały) czy... niczym herold...?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
hahahaha....
ja to sie do tych okolic palcem ani innymi czesciami ciała ni epcham;P No jakoś nie lubie, nie lubie...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Escherichia coli:P:P calkiem niezła dupa w dupie na tej kupie:P Owłosiona... rzęski ma:P
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Guest, pierścień analny i przednówek bywają osmolone, ale za pierścieniem w głąb (czego nie widzisz) jest już czyściutko jak w kancelarii prezydenta na 3 maja
aaaaa... no to jak jestes kierownik no to zupełnie zmienia postać rzeczy.... Ale taki KIEROWNIK, czy kierownik... bo wiesz.
dystans, septo, dystans... pamiętasz...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
dystans szefie - oczywiście... uff uff.. tak sobie tu marudzę, bo w chwilach słabości trza się wyspowiadać publicznie. Jak to w nowej europie się przyjęło.. obrządek protestancki..
podkreślam, że mam za sobą stanowisko z dużej literki, ale to raczej tak dla kontrastu.. bo są przecież także i literki WIELKIE i to jest poprawna polszczyzna..
..nieprawdaż..
szkoda mi po prostu.. ale cóż - jedziemy dalej
nie chciałem urazić - i fakt, pozerskie to.. świadczy o braku jakichś tam pierwiastków elementarnych
a właśnie że nie do konca... obecne autorytety się spierają, ale skłonni są do DUŻEJ litery
jakiej słabości, septo... wrecz przeciwnie. Pogoniłeś jedną i umowiony jestes z drugą.
Teraz to już całe forum Ci kibicuje:P:P:P
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
A ja wam przedstawie drugą stronę medalu. O ile moje kobiety z którymi byłem w związku, były rówieśniczkami lub były młodsze ( tylko jedna z nich była dużo starsza) to dużo moich relacji i ff to były relacje ze starszymi i dużo starszymi kobietami. Rzeczywiście macie dużo racji w kwestii zgorzknienia, księżniczkowania itd.
Ja jednak miałem przyjemność być z kobietami którym w życiu nie wyszło,ale z innych powodów. Dwie z nich to do dziś fantastyczne koleżanki. Obie mają córki, są pięknymi kobietami za którymi do dziś faceci się oglądają. Powiem Wam że ja chyba trafiłem dobrze, bo kiedy się z nimi spotykałem to zachowywaliśmy się jak nastolatki. To właśnie te młodsze kobiety gdy mnie spotykały truły mi dupe o rodzinie, o tym że jestem niepoważny, że imprezuje, że nie mam odpowiedniego statusu materialnego itd. Z Em było tak że wszystko było na początku zabawą, która przeorodziła się w przyjaźń. Ustaliliśmy reguły gry i w zasadzie znamy się od 4 lat. Kobieta na poziomie, wymagająca, jednak dała się przekonać do siebie takiemu chłopakowi jak ja. Jednak kiedy zbliżałem się do trzydziestki zauważyłem że nie chciałbym mieć starszej partnerki. W moim wieku dostrzegam równowagę. Wydaje mi się że szybko dojrzałem jak na swój wiek i łatwo nawiązywało mi się kontakt ze starszymi, a z młodszymi było mi ciężej. Mogło też być odwrotnie, może to te starsze miały wszystko w dupie i zdesperowane szukały młodego ciacha;) W każdym bądź razie podobało mi się w tym wszystkim to że nie było z ich strony ST, relacje były spokojne jak święta bożego narodzenia, zero kurwa stresu itd i krzywych akcji...miałem błogi spokój i nigdy się nie angażowałem. Ciekawe rozmowy, dużo praktycznej wiedzy, dystans do siebie, pewność siebie i luzzzz - to były główne owoce tych relacji.
Jeśli chodzi o wiek to jestem dziś po 30stce i czuje że zaczyna się najpiękniejszy okres w życiu:) Wcześniej zainteresowanie kobiet było spore, ale zwykle coś tam musiałem robić albo byłem mniej świadomy tych relacji i możliwości. Dziś wygląda to tak że w ostatni Piątek się bawię i 3 kobiety są mną zainteresowane, a ja nie muszę robić praktycznie nic. Dodatkowo kręci się koło mnie dużo kobiet ze starych relacji. Ostatnio nawet 21 latki mi spokoju nie dają.....
Przeraża mnie jednak wizja tego że o ile tamte kobiety były wychowywane, że tak to ujmę w "normalniejszych czasach", to te młode siksy wychowane w dobie fb itp mogą w jeszcze większym stopniu utopić się we frustracji zgorzknieniu i niepowodzeniach ( tak mają nasrane do głowy)...
septo, tak zupełnie serio - jak sobie radzisz ze świeżo zagadywanymi laskami, które uparcie mówią do Ciebie per Pan? Aż mnie często mocno dziwi, że takie odważne niektóre wygadane laski, a boją się, mają blokady, żeby przejść na Ty z gościem koło 30-tki...
Często jest tak, że ja od razu mówię laskom na Ty, dając jasno do zrozumienia, żebyśmy mówili sobie na Ty, a one pan i pan.. Wtedy zwykle przedstawiam się mówiąc tylko swoje imię albo jak któraś mniej kumata to dodaję z uśmiechem "Nie panujmy sobie" albo po prostu "Mów mi na Ty!", ew. powtarzam do znudzenia "Przemek jestem" a one często dalej uparcie - "Proszę. Niech już pan sobie pójdzie"
Przemo jak ma sie 25 lat to tez sie czasem per pan mowi do obcych ludzi. Ja nam mnostwo dziewczyn 20letnich i zadna nie ma problemu z przejsciem na "ty".
Inna sprawa jak zaczepiasz panne na ulicy ktora nie ma zwyczajnie ochoty na kontakt. Wtedy mechanizm obronny bedzie jej podpowiadal zeby trzymac dystans i nie spoufalac sie z nieznajomym. A przekroczysz cienka granice i otrzymasz np "spierdzielajze ....(tu sobie dowolnie wybierz)...".
Ja kompletnie nie rozumiem zaczepiania obcych kobiet na ulicy i mysle ze to dobre dla dzieciakow nie dla doroslych lidzi. Nosz kurwa, jak to brzmi ze przychodzi tu jakis liliput z meszkiem pod nosem i mowi: wyrwalem 5 telefonow, albo 10:). Dorosly, ogarniety czlek nie ma czasu ani ochoty na takie glupoty.
Co wcale nie oznacza ze nie mozna sie poznac na ulicy, usmiechac do ludzi. Nie wydaje mi sie jednak zeby dobrze bylo zrobic ze zdobywania telefonow cel sam w sobie.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
"Przemo jak ma sie 25 lat to tez sie czasem per pan mowi do obcych ludzi"
Nie bardzo rozumiem. Chodzi Ci o to, że jak ktoś ma 25 lat to zwraca się czasem do innych per pan (niezależnie od ich wieku O.o) czy raczej o to, że jak ktoś ma 25 lat to do niego zwracają się na pan ?? Na logikę powinno chodzić o to drugie, ale tak to napisałeś, że bezdyskusyjnie chodzi o to pierwsze.
Tak czy siak normalną rzeczą jest, że np. obcy 20-latek zwraca się do obcego 20-latka per pan. Czy ja dałem jakoś znać, że mnie to dziwi ??
Mnie chodziło w układ, w którym ja daję dziewczynie, którą zagaduję komendę byśmy byli po imieniu. Mam oczywiście jakieś zasady i wiadomo, że nie będę walił prosto z mostu na Ty do laski ewidentnie 30+
"Inna sprawa jak zaczepiasz panne na ulicy ktora nie ma zwyczajnie ochoty na kontakt. Wtedy mechanizm obronny bedzie jej podpowiadal zeby trzymac dystans i nie spoufalac sie z nieznajomym."
Dobry fragment z celnym spostrzeżeniem, który pokazuje przyczynę niechętnego przejścia na Ty ze strony dziewczyny. Tylko, że ja zadałem inne pytanie, na które odpowiedzi nie widzę. A pytanie było - jak sobie radzicie ze świeżo zagadywanymi laskami, które uparcie mówią do Ciebie per Pan?
"Ja kompletnie nie rozumiem zaczepiania obcych kobiet na ulicy i mysle ze to dobre dla dzieciakow nie dla doroslych ludzi."
Naprawdę myślisz, że tu powinny być jakieś ograniczenia wiekowe? To przepraszam bardzo - facet 30+, który jest sam ma dalej być sam i nie zagadywać obcych kobiet na ulicy, bo w tym wieku nie wypada ???
I nie mówię broń Boże o zbieraniu nr jako celu głównym, no ale jakiś kontakt trzeba najpierw wziąć prawda? Nie będę przecież jej na ulicy od razu dymał
"Dorosly, ogarniety czlek nie ma czasu ani ochoty na takie głupoty"
Zgadzam się z tym. Też nie lubię tego seryjnego zagadywania, ale czasami człowieka życie do tego zmusza...
Racja. Napisalem tak, ze nie wiadomo o co mi chodzi. Wynika to z faktu ze pisze czasem z telefonu w samochodzie;)
Chodzi mi oczywiscie o jedno i drugie, ale tez o trzecie. Nie ma nic nadzwyczajnego w tym ze ludzie mowia sobie, niezaleznie od wieku per "pan". Majac tak 20cia jak i 25 czy 40 lat i wiecej do obcych w kazdej grupie wiekowej.
Ja np bardzo szybko przechodze na Ty, ale chocby z klientami. Nawet jesli klientem jest np 22letnia panna. Ale robie to dlatego, latwiej nam sie tak pracuje. Czy zauwazylem opory? Nie.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
jestem dłużny mały update w temacie ( skoro kibicujecie ) ..
(ale) po pierwsze (sprostowanko) - kilka postów napisałem tu pod wpływem (raz) alku (dwa) emocji i czytając to, można odnieść wrażenie, że jestem niezłą pipą. Przeczytałem swoje komentarze jeszcze raz i wydaję właśnie taki werdykt.. dlatego też "po drugie" piszę po to, żeby złamać charakterystykę przypisaną wcześniej, a która mnie dręczy - mimo, że jest totalnie anonimowa. Powstała i wisi - więc czas ją "odwisnąć".
(i rzeczone) "po drugie" - ruda mimo młodego wieku sporo przeszła, i nie odsłania się od razu. Ja się coś szarpałem, a ta dziewczyna po prostu przy pierwszym kontakcie gra w "męskie karty", bo to jest najprostsza zagrywka kobiet w celu wyhamowania naszego zainteresowania - "no co ty jesteśmy kumplami".. jednak tu z biegiem czasu wyłazi jej delikatność i jakieś tam póki co małe ale zaangażowanie.. nie będę pisał po czym to poznałem, ale widzę że ona daje mi się poznawać powoli, mi to pasuje i chyba jej też. Wiem, że dochodzę do punktu, w którym muszę zadecydować, czy chcę od niej czegoś więcej. Myślę, że tak właśnie powinienem zrobić, nie chcę być kolejnym matołem w jej zbiorze pod nazwą "faceci to palanty".
Była jeszcze brunetka (jak to napisałem skromna, czy nieśmiała ?) zgodnie z zasadą, że trzeba się spóźnić na spotkanie - przyszedłem jakąś minutę przed czasem i musiałem odstać swoje 10 min (haha). Na spotkaniu okazało się, że dziewczynie gęba się nie zamyka, że zdarza jej się przekląć, jest zabawna, łapie żarty i generalnie ok.. jedynym minusem było to, że w trakcie spotkania zadzwonił jej facet.. stwierdziłem po tym, że musimy lecieć i wyszedłem się odlać. Kiedy wróciłem okazało się, że wszystko zapłacone, a ja "muszę się zrewanżować". Chce mi się bardzo zwłaszcza, że moją babkę z dzieckiem odbił koleś po 8 latach minęło dwa i ona już jest w ciąży.. nie wiem co niektórzy mają w głowach..
tak więc tym bardziej mi głupio z powodu tych "podlanych" powierzchownych ocen sprzed paru tygodni..
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
Z rodzicami nie mieszkam odkąd wróciłem z wyjazdu do USA, czyli od 5-6 lat. Oczywiście jestem niezależny finansowo.
A czemu miałoby pani zdaniem mieć to wpływ?
Skoro nie mieszkasz, nie ma rozmowy.

Panowie bardzo ciekawy temat. W zasadzie bardzo chętnie przeczytałbym o tym bloga i podejrzewam że nie jestem sam. Jakby ktoś coś na ten temat napisał byłbym wdzięczny (fajnie by było spojrzeć na doświadczenia bardziej dojrzałych użytkowników tej strony).
Prowadzę stronę z historiami nieudanych randek. Ciekawy opowieści? A może sam chciałbyś się czymś podzielić? Zapraszam - http://NieudanaRandka.pl/
hmmm.. rozmowa telefoniczna z kolegą Tantosem nie pozostawia złudzeń.. skoro taki młody dupek jak on potwierdza moje spostrzeżenia, tzn. że pani 22 letnia tancerka, instruktorka fitness, spędzająca 34 godziny dziennie na siłowni - fotomodelka ale bez żadnych innych zainteresowań.. to jednak nie partia dla mnie.
k.. mać fizycznie kręci, k.. bardzo nawet. Jednak.. brakuje wsadu.. to jak jeść roladę bez nadzienia.. no nie da się.. człowiek krztusi się i w najlepszym wypadku wymiotuje - w najgorszym dusi...
po etapie neutralno-zapoznawczo-poznawczym panna oblegana przez samców, kreuje kolegę (pana septo) w rejony pieskowania - problem jest taki, że (pan septo) momentalnie wypierdala w podskokach z takiego układu nie omieszkając zaznaczyć iż takowy ze swadą zdołał zidentyfikować.. szkoda.. bo mądra panienka lat 22 miałaby ze nim dobrze.. a tak trza się przyłożyć do wtorkowej randki z brunetką..
Tantos (młody dupku) gracjas ziom
dokładnie snoofie, przy czym ów laska chyba jest generalnie nie teges w kwestii przyszłości - bo na codzień i w weekendy jebie na umowę zlecenie, nie studiuje..
nagle pojawia się niewydarzony, ale jednak jak na te okoliczność książę z bajki (ja) i jest kurwa zabawa, w uciekającego króliczka (w tym wypadku rudą wiewiórę)
nie kumam, ale w dupie to mam, bo życie w pewnym momencie okaże się trochę cięższe niż hantelki
umowa o dzieło a umowa zlecenie - duża różnica (mówi były aplikant)
ty nie roznosisz papierów po budynku jako goniec, więc twój odcisk w tym bucie nie zaboli
przy czym biorąc to co mówisz i to co podpisał Guest - wychodzi, że mam żal do świata,, muszę to przemyśleć
tiaaaaaaa
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
że tak powiem ?
ty nasz "księciu z bajki",
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
aaaa... no Guest - ja jestem ustatkowanym mężczyzom na kierowniczym stanowisku we wiodącej firmie finansowej w naszym pięknym kraju tj. na poziomie wyższym średnim, a to jest siksa, która zrezygnowała ze studiów na 2 roku i tańczy..
książę może nie, ale już koniuszy księcia - na bank
panie snoofie, bo to było tak, że przed poznaniem imć dzierlatki nijak wiedzy o niej zdobyć było niepodobna !
im więcej wiedzy, tym większy rozstrzał między podszeptami serca, mózgu i kutasa..
serce z mózgiem mówią - człowieku....
a kutas RUDA, MŁODA, CIEMNE OCZY, TAŃCZY, CYCKI FAJNE
dobrze, że mam tę randkę we wtorek z równie ładną (...ale (kutas) - NIEŚMIAŁĄ) brunetką, bo jednak człowiek się ceni, a ktoś ci mówi, że jesteś jak ruski rubel,, a ceną jest SEKSOWNA MŁODOŚĆ..
chuj w to brunetka 28.. młoda ledwo 22
no to nie wiem jak Snoof, ale ja z dziką rozkoszą będę śledził losy kierownika-księcia i brunetki... ;P
a tak na serio... po co ten temat tak w ogóle?
Już pytałem: na serio nie wiesz, jakie masz priorytety (ustatkowany, dojrzały) czy... niczym herold...?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
hahahaha....
ja to sie do tych okolic palcem ani innymi czesciami ciała ni epcham;P No jakoś nie lubie, nie lubie...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Escherichia coli:P:P calkiem niezła dupa w dupie na tej kupie:P Owłosiona... rzęski ma:P
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Guest, pierścień analny i przednówek bywają osmolone, ale za pierścieniem w głąb (czego nie widzisz) jest już czyściutko jak w kancelarii prezydenta na 3 maja
aaaaa... no to jak jestes kierownik no to zupełnie zmienia postać rzeczy.... Ale taki KIEROWNIK, czy kierownik... bo wiesz.
dystans, septo, dystans... pamiętasz...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
dystans szefie - oczywiście... uff uff.. tak sobie tu marudzę, bo w chwilach słabości trza się wyspowiadać publicznie. Jak to w nowej europie się przyjęło.. obrządek protestancki..
podkreślam, że mam za sobą stanowisko z dużej literki, ale to raczej tak dla kontrastu.. bo są przecież także i literki WIELKIE i to jest poprawna polszczyzna..
..nieprawdaż..
szkoda mi po prostu.. ale cóż - jedziemy dalej
nie chciałem urazić - i fakt, pozerskie to.. świadczy o braku jakichś tam pierwiastków elementarnych
zmilczę więc z szacunku do panów tu obecnych
a właśnie że nie do konca... obecne autorytety się spierają, ale skłonni są do DUŻEJ litery
jakiej słabości, septo... wrecz przeciwnie. Pogoniłeś jedną i umowiony jestes z drugą.
Teraz to już całe forum Ci kibicuje:P:P:P
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
haha jeszcze wyjdę na swoje !! pozdro z pyrladii niewierni !!
se-pto! se-pto! se-pto!
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
A ja wam przedstawie drugą stronę medalu. O ile moje kobiety z którymi byłem w związku, były rówieśniczkami lub były młodsze ( tylko jedna z nich była dużo starsza) to dużo moich relacji i ff to były relacje ze starszymi i dużo starszymi kobietami. Rzeczywiście macie dużo racji w kwestii zgorzknienia, księżniczkowania itd.
Ja jednak miałem przyjemność być z kobietami którym w życiu nie wyszło,ale z innych powodów. Dwie z nich to do dziś fantastyczne koleżanki. Obie mają córki, są pięknymi kobietami za którymi do dziś faceci się oglądają. Powiem Wam że ja chyba trafiłem dobrze, bo kiedy się z nimi spotykałem to zachowywaliśmy się jak nastolatki. To właśnie te młodsze kobiety gdy mnie spotykały truły mi dupe o rodzinie, o tym że jestem niepoważny, że imprezuje, że nie mam odpowiedniego statusu materialnego itd. Z Em było tak że wszystko było na początku zabawą, która przeorodziła się w przyjaźń. Ustaliliśmy reguły gry i w zasadzie znamy się od 4 lat. Kobieta na poziomie, wymagająca, jednak dała się przekonać do siebie takiemu chłopakowi jak ja. Jednak kiedy zbliżałem się do trzydziestki zauważyłem że nie chciałbym mieć starszej partnerki. W moim wieku dostrzegam równowagę. Wydaje mi się że szybko dojrzałem jak na swój wiek i łatwo nawiązywało mi się kontakt ze starszymi, a z młodszymi było mi ciężej. Mogło też być odwrotnie, może to te starsze miały wszystko w dupie i zdesperowane szukały młodego ciacha;) W każdym bądź razie podobało mi się w tym wszystkim to że nie było z ich strony ST, relacje były spokojne jak święta bożego narodzenia, zero kurwa stresu itd i krzywych akcji...miałem błogi spokój i nigdy się nie angażowałem. Ciekawe rozmowy, dużo praktycznej wiedzy, dystans do siebie, pewność siebie i luzzzz - to były główne owoce tych relacji.
Jeśli chodzi o wiek to jestem dziś po 30stce i czuje że zaczyna się najpiękniejszy okres w życiu:) Wcześniej zainteresowanie kobiet było spore, ale zwykle coś tam musiałem robić albo byłem mniej świadomy tych relacji i możliwości. Dziś wygląda to tak że w ostatni Piątek się bawię i 3 kobiety są mną zainteresowane, a ja nie muszę robić praktycznie nic. Dodatkowo kręci się koło mnie dużo kobiet ze starych relacji. Ostatnio nawet 21 latki mi spokoju nie dają.....
Przeraża mnie jednak wizja tego że o ile tamte kobiety były wychowywane, że tak to ujmę w "normalniejszych czasach", to te młode siksy wychowane w dobie fb itp mogą w jeszcze większym stopniu utopić się we frustracji zgorzknieniu i niepowodzeniach ( tak mają nasrane do głowy)...
septo, tak zupełnie serio - jak sobie radzisz ze świeżo zagadywanymi laskami, które uparcie mówią do Ciebie per Pan? Aż mnie często mocno dziwi, że takie odważne niektóre wygadane laski, a boją się, mają blokady, żeby przejść na Ty z gościem koło 30-tki...
Często jest tak, że ja od razu mówię laskom na Ty, dając jasno do zrozumienia, żebyśmy mówili sobie na Ty, a one pan i pan.. Wtedy zwykle przedstawiam się mówiąc tylko swoje imię albo jak któraś mniej kumata to dodaję z uśmiechem "Nie panujmy sobie" albo po prostu "Mów mi na Ty!", ew. powtarzam do znudzenia "Przemek jestem"
a one często dalej uparcie - "Proszę. Niech już pan sobie pójdzie"
Przemo jak ma sie 25 lat to tez sie czasem per pan mowi do obcych ludzi. Ja nam mnostwo dziewczyn 20letnich i zadna nie ma problemu z przejsciem na "ty".
Inna sprawa jak zaczepiasz panne na ulicy ktora nie ma zwyczajnie ochoty na kontakt. Wtedy mechanizm obronny bedzie jej podpowiadal zeby trzymac dystans i nie spoufalac sie z nieznajomym. A przekroczysz cienka granice i otrzymasz np "spierdzielajze ....(tu sobie dowolnie wybierz)...".
Ja kompletnie nie rozumiem zaczepiania obcych kobiet na ulicy i mysle ze to dobre dla dzieciakow nie dla doroslych lidzi. Nosz kurwa, jak to brzmi ze przychodzi tu jakis liliput z meszkiem pod nosem i mowi: wyrwalem 5 telefonow, albo 10:). Dorosly, ogarniety czlek nie ma czasu ani ochoty na takie glupoty.
Co wcale nie oznacza ze nie mozna sie poznac na ulicy, usmiechac do ludzi. Nie wydaje mi sie jednak zeby dobrze bylo zrobic ze zdobywania telefonow cel sam w sobie.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
"Przemo jak ma sie 25 lat to tez sie czasem per pan mowi do obcych ludzi"
Nie bardzo rozumiem. Chodzi Ci o to, że jak ktoś ma 25 lat to zwraca się czasem do innych per pan (niezależnie od ich wieku O.o) czy raczej o to, że jak ktoś ma 25 lat to do niego zwracają się na pan ?? Na logikę powinno chodzić o to drugie, ale tak to napisałeś, że bezdyskusyjnie chodzi o to pierwsze.
Tak czy siak normalną rzeczą jest, że np. obcy 20-latek zwraca się do obcego 20-latka per pan. Czy ja dałem jakoś znać, że mnie to dziwi ??
Mnie chodziło w układ, w którym ja daję dziewczynie, którą zagaduję komendę byśmy byli po imieniu. Mam oczywiście jakieś zasady i wiadomo, że nie będę walił prosto z mostu na Ty do laski ewidentnie 30+
"Inna sprawa jak zaczepiasz panne na ulicy ktora nie ma zwyczajnie ochoty na kontakt. Wtedy mechanizm obronny bedzie jej podpowiadal zeby trzymac dystans i nie spoufalac sie z nieznajomym."
Dobry fragment z celnym spostrzeżeniem, który pokazuje przyczynę niechętnego przejścia na Ty ze strony dziewczyny. Tylko, że ja zadałem inne pytanie, na które odpowiedzi nie widzę. A pytanie było - jak sobie radzicie ze świeżo zagadywanymi laskami, które uparcie mówią do Ciebie per Pan?
"Ja kompletnie nie rozumiem zaczepiania obcych kobiet na ulicy i mysle ze to dobre dla dzieciakow nie dla doroslych ludzi."
Naprawdę myślisz, że tu powinny być jakieś ograniczenia wiekowe? To przepraszam bardzo - facet 30+, który jest sam ma dalej być sam i nie zagadywać obcych kobiet na ulicy, bo w tym wieku nie wypada ???
I nie mówię broń Boże o zbieraniu nr jako celu głównym, no ale jakiś kontakt trzeba najpierw wziąć prawda? Nie będę przecież jej na ulicy od razu dymał
"Dorosly, ogarniety czlek nie ma czasu ani ochoty na takie głupoty"
Zgadzam się z tym. Też nie lubię tego seryjnego zagadywania, ale czasami człowieka życie do tego zmusza...
ps. a pan septo się podąsał czy jak ?
Racja. Napisalem tak, ze nie wiadomo o co mi chodzi. Wynika to z faktu ze pisze czasem z telefonu w samochodzie;)
Chodzi mi oczywiscie o jedno i drugie, ale tez o trzecie. Nie ma nic nadzwyczajnego w tym ze ludzie mowia sobie, niezaleznie od wieku per "pan". Majac tak 20cia jak i 25 czy 40 lat i wiecej do obcych w kazdej grupie wiekowej.
Ja np bardzo szybko przechodze na Ty, ale chocby z klientami. Nawet jesli klientem jest np 22letnia panna. Ale robie to dlatego, latwiej nam sie tak pracuje. Czy zauwazylem opory? Nie.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
jestem dłużny mały update w temacie ( skoro kibicujecie
) ..
(ale) po pierwsze (sprostowanko) - kilka postów napisałem tu pod wpływem (raz) alku (dwa) emocji i czytając to, można odnieść wrażenie, że jestem niezłą pipą. Przeczytałem swoje komentarze jeszcze raz i wydaję właśnie taki werdykt.. dlatego też "po drugie" piszę po to, żeby złamać charakterystykę przypisaną wcześniej, a która mnie dręczy - mimo, że jest totalnie anonimowa. Powstała i wisi - więc czas ją "odwisnąć".
(i rzeczone) "po drugie" - ruda mimo młodego wieku sporo przeszła, i nie odsłania się od razu. Ja się coś szarpałem, a ta dziewczyna po prostu przy pierwszym kontakcie gra w "męskie karty", bo to jest najprostsza zagrywka kobiet w celu wyhamowania naszego zainteresowania - "no co ty jesteśmy kumplami".. jednak tu z biegiem czasu wyłazi jej delikatność i jakieś tam póki co małe ale zaangażowanie.. nie będę pisał po czym to poznałem, ale widzę że ona daje mi się poznawać powoli, mi to pasuje i chyba jej też. Wiem, że dochodzę do punktu, w którym muszę zadecydować, czy chcę od niej czegoś więcej. Myślę, że tak właśnie powinienem zrobić, nie chcę być kolejnym matołem w jej zbiorze pod nazwą "faceci to palanty".
Była jeszcze brunetka (jak to napisałem skromna, czy nieśmiała ?) zgodnie z zasadą, że trzeba się spóźnić na spotkanie - przyszedłem jakąś minutę przed czasem i musiałem odstać swoje 10 min (haha). Na spotkaniu okazało się, że dziewczynie gęba się nie zamyka, że zdarza jej się przekląć, jest zabawna, łapie żarty i generalnie ok.. jedynym minusem było to, że w trakcie spotkania zadzwonił jej facet.. stwierdziłem po tym, że musimy lecieć i wyszedłem się odlać. Kiedy wróciłem okazało się, że wszystko zapłacone, a ja "muszę się zrewanżować". Chce mi się bardzo zwłaszcza, że moją babkę z dzieckiem odbił koleś po 8 latach minęło dwa i ona już jest w ciąży.. nie wiem co niektórzy mają w głowach..
tak więc tym bardziej mi głupio z powodu tych "podlanych" powierzchownych ocen sprzed paru tygodni..