Cześć elo witam! Ostatnio byłem na imprezie, gdzie była moja znajoma. ( w sumie prawie jej nie znam, tylko z widzenia). Zagadałem, porozmawialiśmy. W pewnym momencie, temat zszedł na siłownie. Powiedziała mi, że chodzi na siłkę, raz tu raz tam, raz w taki dzień raz w taki - różnie. Powiedziałem jej, że w takim razie następnym razem idziemy razem. Na początku myślała, że żartuje, ale jak ją utwierdziłem w tym, że mówię serio, powiedziała "okey to trzymam Cie za słowo, poniedziałek pod wieczór" - Ok. Problem tkwi w tym, że obiło mi się o uszy, że na siłkę często chodzi z kolegą z klasy. Pytanie moje jest następujące:
- Jak zasugerować lasce, że idziemy NA PEWNO sami, tylko we dwoje.
- I co, jeżeli i tak przyjdzie z kolegą (bo z koleżankom to pół biedy).
Pzdr. 
No zobacz jaką masz super okazje do pocwiczenia neutralizacji innego faceta
zawsze jest ktoś kto będzie ci przeszkadzal. Ogólnie to nie mów jej ze idziecie sami, skoro zawsze chodzi z kolegą to ona będzie wolała iść na silke z tym kolegą niż z tobą.
Nie wybierajcie silowni jako miejsca schadzek !
Silka powinna byc miejscem w ktorym mozna od siebie odpoczac, odskocznia od zwiazkow i bab.
Poza tym, mozna tu duzo stracic -zwlaszcza jesli nie masz ekstra ciala. Lepiej zadzwonic i zmienic miejsce spotkania. Robiac tak zaplusujesz wzbudzajac ciekawosc.
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
Bzdura. Dlaczego mają razem nie robić czegoś co im sprawia przyjemność? Do tego na siłowni może w neutralny sposób działać z dotykiem, pokazać jakieś ćwiczenie, dotknąć to w ramię, to w udo, i będzie to niezobowiązujące, ale ją do tego przyzwyczai i na przyszłej randce pójdzie mu to jak z płatka. A to czy ma ekstra ciało czy nie, ta dziewczyna widziała rozmawiając z nim. Nie trzeba wyglądać jak instruktor fitnessu żeby pociągać kobiety. Ot cała filozofia.
Powinno sie wybierac miejsca w ktorym stajesz sie panem sytuacji. Jak jestes dowcipny to miejsce w ktorym mozesz swobodnie pogadac. Jak przystojny to gdzies gdzie mozna to wyeksponowac- bar, dyskoteka... a nie cos co jedzie pierdem z szejka proteinowego.
Poza tym przy pannie latwiej o kontuzje. No i nie kazdy lubi robic to co mu sie kaze (zwlaszcza jesli laska ma juz jakis staz na silowni ). Czyli rola trenera moze przyniesc odwrotny skutek od zamierzonego.
Moim zdanie. Silka to nie miejsce na podryw ... ale to tylko moje zdanie.
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
@Bali wybieranie miejsc gdzie jest się Panem Sytuacji jest dobrym rozwiązaniem. Łatwo jednak jest o wejście w schemat. Może czasem warto wybrać miejsce nowe, aby rozwinąć własne umiejętności jeszcze bardziej?
Raz wyszedlem z panna na nauke wchodzenia po sciance wspinaczkowej. Bylo ok.
Raz zabralem na nauke gry na gitarze(to ja mialem ja uczyc ) Nie potrafie grac ani stroic gitary... prawie polała sie ze smiechu. Bylo fajnie i bardzo spontanicznie.
... ale i tak bede obstawal przy tym ze na pierwsze wyjscie powinno sie wybrac cos co juz znasz i jestes w tym dobry
Nigdy nie zabralbym laski na silke... mimo ze trenuje kilka lat.
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
Ja na pierwszym spotkaniu chcę dziewczynę po prostu trochę poznać i zobaczyć czy warto szykować coś lepszego. Dlatego idę zazwyczaj na spacer, karmić kaczki, wypić gorącą czekoladę, cokolwiek. Z tego co widzę, cartman, Ty trochę znasz tę laskę także moim zdaniem siłownia jest ok. Sam wziąłem ostatnio laskę na trening (2-spotkanie) i zamknęliśmy to kolacją ze śniadaniem
Mała rada: skoro ona chodzi na siłownię, wie o co kaman, idźcie wspólnie na jakiś fitnes, tudzież zaplanuj wspólny trening dla dwojga. W przeciwnym razie, każdy odda się swojemu planowi i może być nieciekawie.
________________________________________________________________
Każdą kobietę da się poderwać, wystarczy tylko nie trzymać się schematów.