Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

ślub, związek i zagranica

18 posts / 0 new
Ostatni
Rozdygotany
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Jaroslaw

Dołączył: 2015-10-23
Punkty pomocy: 0
ślub, związek i zagranica

Witam wszystkich forumowiczów,

Jestem nowy na forum, które znalazłem przypadkiem na internecie i odrazu mi się spodobało:)

ONA:
Wiek: 22
Miła, kochająca - na swój sposób, nie okazująca za bardzo uczuć, trudność z dotrzymywaniem obietnic, często zmienia nastroje.
Pogodna, zawsze uśmiechnięta, kobieta która twardo stąpa po ziemi.

JA:
Wiek 25
Sporo doświadczeń życiowych, dostałem po dupie od życia - lecz się tym nie przejmuję, bo szkoda na to czasu i rozmyślania.
śmieszek, lekkoduch - choć to się zmienia powoli, odpowiedzialny, kochający - niespełniony romantyk:)

OPIS:
Wiadomo na początku było miło - wspólne spacery, zauroczenie spędzanie każdej wolnej chwili ze sobą z ubiegiem lat powoli zaczyna się wypalać. W tej chwili 4-letni staż w związku, zaręczony - za rok dokładnie 10.09.2015 mamy ustaloną datę ślubu (sala załatwiona i zaliczka wpłacona, jak również orkiestra i fotograf, wódka kupiona - opłacona).
Problem nasila się powolutku od kiedy pokazałem że mi zależy - odtąd też stałem się przysłowiową "pi*dą". Gdy byliśmy w związku zaczęła wyjeżdżać za granicę w tej chwili jest już 2 raz w tym roku, wcześniej nie widzieliśmy się 5 miesięcy - mieliśmy się nie widzieć 4, jednak przedłużyła swój wyjazd o miesiąc - pojechała tam z ze swoją koleżanką i jej chłopakiem, mieszkają razem. Sprawa jest o tyle zamotana że wszystko zaczęło się rok temu: rok temu, gdy byliśmy już zaręczeni i przyjechała z zagranicy oczywiście zrobiłem standardową kontrol telefonu i laptopu, w telefonie miała jakieś smsy od jej kolegi Pawła, nie zdążyłem ich jednak przeczytać ponieważ wyrwała mi telefon i usunęła mimo że powiedziałem że będzie to koniec jeśli ich nie przeczytam. Potem znalazłem zdjęcie jak leży na kocyku ona jej koleżanka i właśnie ten paweł z klatą wywaloną na słońce i jakby ją obejmował, no nic miałem to zakończyć ale rozpłakała się i błagała żebym nie zrywał z Nią i że ona tam nic nie robiła, oczywiście jak się później dowiedziałem dzwonił do Niej - ona kasowała w telefonie odebrane połączenia i tak dalej, wiadomości też wykasowane na dodatek teraz przyjechała z nim i również pojechała i jeszcze mi chama przedstawiła pod domem jak przyjechał po Nią, powiem Wam że wiem jak to wygląda - pizda na całej linii.

Obecnie siedzi tam-miałem do Niej jechać i z Nią tam być, okazuje się że nie jednak nie ściągają przynajmniej niby w tej chwili ludzi choć miałem mieć niby załatwione - z pracy się zwolniłem (rzuciłem wszystko dla Niej),obecnie mam już nagraną robotę jednak powiedziałem jej że musi wybrać jak przyjedzie albo ja albo niemcy, oczywiście awantura i nieodzywanie się, pouczanie mnie że nie wiem co to jest życie i dokładnie: że nie szanuje nawet stałej pracy, gdzie się jej wcześniej pytałem czy na 100% to wypali to zawsze nie wiem może, może w poniedziałek będę coś wiedzieć a może we wtorek, (mój pracodawca to znajomy - nie mogłem mu powiedzieć dwa lub trzy dni przed wyjazdem że się zwalniam, bo tak się nie robi). Ogólnie sprawa wygląda teraz tak Ona zarabia "na ślub", bo ja nie mam kasy, bo nie pracuje, bo gdyby nie nemcy to by nie bylo planowania ślubu i tak dalej i zawsze jest jakaś wymówka - sądzę że o to właśnie chodziło żeby postawić mnie w takiej sytuacji żebym czul się jak śmieć i w dodatku nieodpowiedzialny. Dodam też że na czas swojego pobytu nie gadamy już o problemie a ona udaje że go nie ma. Kontaktu z tym pawłem też niby nie ma, przynajmniej ja o tym nic ie wiem - mówi że nie dzwoni i że to tylko kolega, zarzeka się że nigdy mnie nie zdradziła i nawet jest o mnie zazdrosna. A ja ciągle ją kocham ale już nie mam sił do tego wszystkiego...

Z jednej strony chce tego ślubu bo wiele dla mnie znaczy z drugiej mam dość - nie wiem co robić...

WNIOSKI:
Mogę się założyć że z tym Pawłem coś ją łączy (choć gość ma żonę i małe dziecko) i choć ona twierdzi że nic nie było między nimi że już nie dzwoni i że nic dla niej nie znaczy oraz że mnie kocha - pytanie po co by kasowała wtedy wiadomości i po jakiego h*ja by on dzwonił wtedy do Niej, gdyby nie miała nic do ukrycia to by się tak nie zachowywała - głupi byłem wtedy że nie rzuciłem tego tylko tak starałem się to łatać. Gdy tu jest to jest dobrze, gdy tylko wyjeżdża osoba nie do poznania choć sama pisze że mnie kocha - arogancka, kłótliwa, pewna siebie i swoich wartości i piękności aż zanadto.
Już nawet nie wiem ile razy mi obiecywała że nie wyjedzie a i tak wyjeżdża - nacierpiałem się przez Nią aż za bardzo, lecz w głębi duszy jeszcze ją kocham.
Napisałem Jej już ze musimy porozmawiać poważnie...
Ona się nie zmieni, ja ją kocham i zarazem nie mam sił do tego - zależy mi też na jakimś sprawnym rozwiązaniu wszystkich tych "ślubnych przygotowań" żeby nie skłócać ze sobą rodzin jej i mojej gdybyśmy się rozeszli...

Co do cholery robić? - mam dość bycia pi*dą i biorę sprawy w swoje ręce to napewno..., nie będę nieudacznikiem mam jaja i chcę jej to pokazać.
Potrzebuje Waszej porady: zerwać czy nie?
I jak mam odejść to jak to zrobić z klasą żeby nie myślała o mnie burak itp.?

Dodam że mamy się widzieć na święta później dalej ma jechać na 5 miesięcy chce mnie wziąć do siebie w marcu, ale czy ja mam czekać na to?, w styczniu prawdopodobnie wyjeżdżam do szkocji, czego ona jeszcze nie wie.

Mam do Niej ogromny szacunek za to wszystko co razem przeżyliśmy i naprawdę było mi z Nią dobrze. Chciałbym wszystko zrobić z klasą, jestem bardzo zżyty z Jej rodziną.

proszę Was o pomoc co o tym sądzicie patrząc z boku?

SebastianŁdz
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Łdz

Dołączył: 2014-12-09
Punkty pomocy: 55

Jeszcze nie przeczytałem całości, a już piszę komentarz bo nie mogę się powstrzymać, tam u was to chujowo jest ;/ Wracam do czytania. Stary z tą pracą to poproś znajomego by Cię znowu zatrudnił lub szukaj nowej i to intensywnie. Czytam dalej. Jestem przed Wnioskami i już teraz proponuję Ci byś rozważył możliwość, że ślubu wcale nie będzie, jest sporo czasu jeszcze, ale wydaje mi się że nic nie wyjdzie na tą chwilę z waszego wspólnego życia. Czytam dalej.

Po przeczytaniu Twoich wniosków, to jest masakra między wami, nie chce Ci nic radzić, bo pewnie dużo jest Twojej winny i Jej winny i są rzeczy o których nie wiemy, ale proponuję Ci dobrze zastanowić się nad możliwościami jak z tego wyjść i podjęcia zdecydowanego kroku. "Wóz albo przewóz"

Pierwszą rzeczą jaką bym zrobił na Twoim miejscu to zabranie się za Swoje życie, odzyskanie pracy lub nowa praca, zmniejszenie kontaktu ze Swoją dziewczyną, która działa na Ciebie toksycznie, przewartościowanie Swojego życia, zastanowienie się co jest dla Ciebie dobre i czy na prawdę ten ślub to dobry pomysł, czy to nie jest próba reanimowania trupa ;/

Pozdro i życzę Ci by się udało Wink

Rozdygotany
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Jaroslaw

Dołączył: 2015-10-23
Punkty pomocy: 0

Dzięki Kolego za tak szybką odpowiedź, naprawdę nie wiem co robić i Twoja rada mnie tylko w tym utwierdza że pewne rzeczy są już nie do naprawienia... Dodam że moja narzeczona jest bardzo zakompleksiona i może te telefony dodawały poprawiały jej samoocenę, chociaż cały czas jej mówiłem że jest dla mnie najpiękniejszą dziewczyną pod słońcem.

Z pracą poprosiłem Go ma mnie przyjąć jeszcze do stycznia do póki nie wyjadę do tej szkocji - muszę sobie zrobić urlop od tego wszystkiego i sam sobie w głowie na nowo to wszystko pookładać.

Wina zawsze leży po obu stronach i wcale nie uważam że jest to tylko i wyłącznie jej wina - wiem że tak samo zawiniłem jak i ona - jesteśmy dorosłymi osobami i nie bawimy się w dziecinadę. Chociaż był okres że ja się w to bawiłem: samotność, chęć bycia z Nią była niekiedy silniejsza - na siłę próbowałem ją zatrzymać - były groźby, płacze, prośby - dzisiaj już wiem że nie ma sensu nikogo na siłę zatrzymywać przy sobie...

Od dzisiaj właśnie zabieram się za zmniejszanie kontaktu z Nią i dobrze mi idzie - Ona też chyba nie ma ochoty po ostatniej kłótni. Napisała mi tylko dzisiaj esa że mnie kocha i nic więcej a ja że się cieszę i że musimy właśnie pogadać poważnie po jej przyjeździe... Nie chce też żeby pomyślała że problemu nie ma i że zapomnę o tym wszystkim jak zawsze i będę udawać idealny związek - bo już nie mam do tego sił, prawdą jest też że świruję tu bez Niej i niekiedy odwalam akcję typu: "Wracaj albo albo", wiem że źle robię - od tego się zaczęło - nic nie poradzę że zależy mi na bliskości z Nią - to przecież naturalne.. - na inne się też nie patrze bo nie zdradzam i nie zdradzę jej nigdy, ale mam po prostu dość..

Dzięki jeszcze raz potrzebuję doświadczonych osób w takich sprawach i opinii kogoś, kto patrzy na to z innej perspektywy.

Michał
Nieobecny
Wiek: Still 20`s
Miejscowość: Wawa

Dołączył: 2014-03-10
Punkty pomocy: 54

"oczywiście zrobiłem standardową kontrol telefonu i laptopu, w telefonie miała jakieś smsy od jej kolegi Pawła, nie zdążyłem ich jednak przeczytać ponieważ wyrwała mi telefon i usunęła mimo że powiedziałem że będzie to koniec jeśli ich nie przeczytam." -

- a co ty kanar jesteś że tak lubisz kontrolę? Ile to już jej takich kontroli odwaliłeś, jeżeli tą określiłeś jako "standardową"..

Rozdygotany
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Jaroslaw

Dołączył: 2015-10-23
Punkty pomocy: 0

No pierwsza i ostatnia - lecz bez tego nic bym nie wiedział.

SebastianŁdz
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Łdz

Dołączył: 2014-12-09
Punkty pomocy: 55

Ten komentarz musi boleć ;/ ah nie chciałbym być na miejscu autora ;/

Edytując dodam że cieżko trafić na wartościową dziewczynę by było warto się tak na całego zaangażować, chyba miałem mylne pojęcie o związku od zawsze, że jak się coś pierdoli to druga strona pomoże, zrozumie, czytając większość postów, czytam tylko że w momencie "pierdolnięcia relacji" dziewczyna poznaje kogoś nowego lub inne "kwiatki"

p.s. Też zawsze myślałem że to Ja mam nie przyjemne doświadczenia w związkach, ale to chyba moje złe podejście i fakt, że liczę na to że w chwili kryzysu dziewczyna wesprze, a teraz coraz mniej w to wierzę ;/

NieBylobyTematu
Portret użytkownika NieBylobyTematu
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: PODKARPACIE

Dołączył: 2014-02-20
Punkty pomocy: 193

On ma boleć, bo ma uświadamiać w jakim położeniu jest autor tematu, nikt tu nie będzie głaskał po głowie jak ewidentnie widać, że źle się dzieje. Konkretne kroki , choć na to już pewnie za późno albo ewakuacja z relacji, bo tkwienie w takim czymś zalatuje masochistycznym podejsciem do zycia Laughing out loud

Nie byłoby tematu gdybym znał tego następstwa...

Ulrich II
Portret użytkownika Ulrich II
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 34
Miejscowość: .

Dołączył: 2012-12-25
Punkty pomocy: 5416

to taka sytuacja jak nieraz z piłkarzami w klubie, grają za zasługi, a nie za obecną formę
myślę, że u was jest podobnie, szanujesz ją za to co tam kiedyś było (i nie wróci)

masz opcje podziału z tym pawłem, albo poszukać porządnej kobity co wyjazdów nie lubi, tak czy siak, powodzenia bro Wink

they hate us cause they ain't us

kazik
Nieobecny
Wiek: 29
Miejscowość: Łomża

Dołączył: 2011-04-17
Punkty pomocy: 58

Miałem kiedyś identyczną sytuację. Po trzech latach związku i zaręczynach moja była pojechała na dwa miesiące do Belgii. Jak się później dowiedziałem co tam wyprawiała to słodki sen sie skończył. Teraz też jestem zaręczony, w kwietniu ślub i obecnej dziewczyny kijem by nikt nie dał rady wygonić za granicę. Powiem tak jeśli podejrzewasz dziewczyne, że miała lub ma kogoś na boku to na 90% masz racje. Całą sytuację czarno widzę. W tej sytuacji nie powiem tobie co robić ale lepiej rozejść się teraz niż narobić sobie problemów. A że tak z ciekawości spytam zaliczki dawaliście po połowie czy ty?

GRUNWALD
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 45
Miejscowość: w cetrum

Dołączył: 2015-09-03
Punkty pomocy: 433

A jakie będziesz miał z nią życie po ślubie pomyśl, a jakie masz teraz każdy dorosły chłop potrzebuje kobiety a ty wierny i nieszczęśliwy tym postępowaniem podbijasz jej wartość

Narząd nie używany staje się nie użyteczny

GRUNWALD
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 45
Miejscowość: w cetrum

Dołączył: 2015-09-03
Punkty pomocy: 433

A jakie będziesz miał z nią życie po ślubie pomyśl, a jakie masz teraz każdy dorosły chłop potrzebuje kobiety a ty wierny i nieszczęśliwy tym postępowaniem podbijasz jej wartość

Narząd nie używany staje się nie użyteczny

Maciu54
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: Coraz bliżej 30...
Miejscowość: Poznan

Dołączył: 2013-10-17
Punkty pomocy: 146

Podejmij zyciowa decyzje powiedz zeby oddala Ci pierscionek ,slubu nie bedzie ...Definitywny koniec...Wyobraz sobie ,ze jednak wesele sie odbedzie a Ona i tak bedzie dalej wyjezdzala za granice z Pawlem....

don't ever give up...

Rozdygotany
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Jaroslaw

Dołączył: 2015-10-23
Punkty pomocy: 0

Nie wiedziałem że tak zaangażujecie się - dzięki za wszystkie wypowiedzi, utwierdzacie mnie tylko w tym że czas to skończyć i iść inna drogą - bo to co się stało z nami robi się toksyczne (już się zrobiło), to racja jestem świadomy tego że przez te wszystkie akcje moje i głównie przez to straciła szacunek do mnie, usprawiedliwiam się tym że przynajmniej nie byłem robiony w balona bo sam się dowiedziałem o tym..

Co do mojej narzeczonej to decyzję o wyjeździe pierwszym razem podjęła sama i przedstawiła mi ją dzień przed wyjazdem, postawiła mnie przed faktem dokonanym i nawet nie spytała jak się z tym czuję - to jeszcze jak było dobrze między nami. Później wszystko się posypało - nie występuję tu w roli pokrzywdzonego - sam po części sobie na to zasłużyłem, wiem o tym...

MrSnoofie - dzięki za prawdziwy komentarz, nie zależy mi na tym żeby ktoś mi napisał że będzie dobrze spróbujcie od nowa i tak dalej, wielki szacun dla Ciebie kolego.
Wiem zjebałem to przez swoje krzywe akcje, co jednak jej nie usprawiedliwia, przez te wszystkie lata starałem się to naprawić ale mam już kurwa dość takiej relacji, życie jest za krótkie żeby sobie je marnować.

kazik - zaliczki płacone były po połowie za wszystko, kwestia kasy chyba rozwiązana, prawda? nie będę płacić za jej połowę - nie ma takiej opcji...

Maciu54 - Sram na ten pierścionek kosztował dwie wypłaty ale niech sobie go zatrzyma, lub sprzeda - nie na kasie mi zależy tylko na zdrowym podejściu do życia - a takie coś jak jest w tej chwili ryje tylko banie. Chęć bycia z Nią, przyzwyczajenia i klapki na oczach przysłaniało mi to co się naprawdę dzieje - i dziękuję Bogu że znalazłem te forum, bo dopiero Wy uświadamiacie mi w jak beznadziejnym położeniu na własne życzenie się znalazłem.

Heathcliff - może działa może nie - tego nie wiem na 100% właśnie, za rękę jej nie złapałem choć dowiedziałem się od jej koleżanki że (coś w tym stylu):

Jej koleżanka, z którą tam wcześniej (pierwszym razem tylko we dwójkę były) żaliła się do mojej baby że po przyjeździe już nie czuję tego czegoś do swojego chłopaka i że nie cieszą ja już pocałunki jego czy coś w tym stylu i że się w coś władowała noo. A później pytała się mojej jak jej się ze mną po przyjeździe układa i ona do niej coś w stylu że sama nie wie ale udaje że jest dobrze i że trzeba "to" skończyć bo źle się "to" dla nich skończy... No i później tamta z kolei pytała czy właśnie ten Paweł do Niej dzwonił i kazała go pozdrowić.. także wszystko wskazuje na to że jednak coś było w tych niemczech, tylko głupi rozum kazał jej we wszystko wierzyć że to niemożliwe i że jak mówi że mnie kocha to prawda, że nic tam nie było a Paweł to tylko "kolega" i właśnie po tym zrobiłem tą akcję ze sprawdzaniem żeby wiedzieć na czym stoję i tak to ciągnę do tej pory...
Wszystko układa się po jej myśli a gdy tylko próbuję rozmawiać o tym co się stało to zaczynają się fochy i lamenty...

Co do wyjazdu tam do Niej - miałem możliwość pojechania tam w lipcu - ale myślałem wtedy że ślub na głowie to chociaż jedna ze stron powinna mieć stałą pracę, oczywiście przedyskutowałem to z nią wcześniej i doradziła mi żebym wziął tą pracę a w razie "w" - co stały dochód to stały... później zadzwoniła czy chcę jechać i jak chcę to za dwa dni mam tam być - odmówiłem miałem zobowiązania wobec znajomego bo dopiero otwierał sklep i nie wiedział co do czego i obiecałem mu że pomogę - ona też o tym wiedziała, mówiłem jej że jak się przyjmę to już nie będzie odwrotu i świetnie wiedziała o tym - nie wiem dlaczego zadzwoniła, no ale w końcu rzuciłem wszystko dla Niej i teraz gdy chciała mnie ponownie "niby" ściągnąć okazało się że nie ma miejsca dla polaków bo ich cały szef zaczyna ściągać jebanych rumunów ponieważ taniej mu to wychodzi.

dzięki wszystkim za wypowiedzi

SebastianŁdz
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Łdz

Dołączył: 2014-12-09
Punkty pomocy: 55

Jak będziesz miał możliwość zabrania pierścionka to zabierz i sprzedaj, kasa się zawsze przyda szczególnie że piszesz że zrezygnowałeś z roboty u znajomego przez Nią, zwróci Ci się zawsze coś Wink

Rozdygotany
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Jaroslaw

Dołączył: 2015-10-23
Punkty pomocy: 0

Nie wiedziałem że tak zaangażujecie się - dzięki za wszystkie wypowiedzi, utwierdzacie mnie tylko w tym że czas to skończyć i iść inna drogą - bo to co się stało z nami robi się toksyczne (już się zrobiło), to racja jestem świadomy tego że przez te wszystkie akcje moje i głównie przez to straciła szacunek do mnie, usprawiedliwiam się tym że przynajmniej nie byłem robiony w balona bo sam się dowiedziałem o tym..

Co do mojej narzeczonej to decyzję o wyjeździe pierwszym razem podjęła sama i przedstawiła mi ją dzień przed wyjazdem, postawiła mnie przed faktem dokonanym i nawet nie spytała jak się z tym czuję - to jeszcze jak było dobrze między nami. Później wszystko się posypało - nie występuję tu w roli pokrzywdzonego - sam po części sobie na to zasłużyłem, wiem o tym...

MrSnoofie - dzięki za prawdziwy komentarz, nie zależy mi na tym żeby ktoś mi napisał że będzie dobrze spróbujcie od nowa i tak dalej, wielki szacun dla Ciebie kolego.
Wiem zjebałem to przez swoje krzywe akcje, co jednak jej nie usprawiedliwia, przez te wszystkie lata starałem się to naprawić ale mam już kurwa dość takiej relacji, życie jest za krótkie żeby sobie je marnować.

kazik - zaliczki płacone były po połowie za wszystko, kwestia kasy chyba rozwiązana, prawda? nie będę płacić za jej połowę - nie ma takiej opcji...

Maciu54 - Sram na ten pierścionek kosztował dwie wypłaty ale niech sobie go zatrzyma, lub sprzeda - nie na kasie mi zależy tylko na zdrowym podejściu do życia - a takie coś jak jest w tej chwili ryje tylko banie. Chęć bycia z Nią, przyzwyczajenia i klapki na oczach przysłaniało mi to co się naprawdę dzieje - i dziękuję Bogu że znalazłem te forum, bo dopiero Wy uświadamiacie mi w jak beznadziejnym położeniu na własne życzenie się znalazłem.

Heathcliff - może działa może nie - tego nie wiem na 100% właśnie, za rękę jej nie złapałem choć dowiedziałem się od jej koleżanki że (coś w tym stylu):

Jej koleżanka, z którą tam wcześniej (pierwszym razem tylko we dwójkę były) żaliła się do mojej baby że po przyjeździe już nie czuję tego czegoś do swojego chłopaka i że nie cieszą ja już pocałunki jego czy coś w tym stylu i że się w coś władowała noo. A później pytała się mojej jak jej się ze mną po przyjeździe układa i ona do niej coś w stylu że sama nie wie ale udaje że jest dobrze i że trzeba "to" skończyć bo źle się "to" dla nich skończy... No i później tamta z kolei pytała czy właśnie ten Paweł do Niej dzwonił i kazała go pozdrowić.. także wszystko wskazuje na to że jednak coś było w tych niemczech, tylko głupi rozum kazał jej we wszystko wierzyć że to niemożliwe i że jak mówi że mnie kocha to prawda, że nic tam nie było a Paweł to tylko "kolega" i właśnie po tym zrobiłem tą akcję ze sprawdzaniem żeby wiedzieć na czym stoję i tak to ciągnę do tej pory...
Wszystko układa się po jej myśli a gdy tylko próbuję rozmawiać o tym co się stało to zaczynają się fochy i lamenty...

Co do wyjazdu tam do Niej - miałem możliwość pojechania tam w lipcu - ale myślałem wtedy że ślub na głowie to chociaż jedna ze stron powinna mieć stałą pracę, oczywiście przedyskutowałem to z nią wcześniej i doradziła mi żebym wziął tą pracę a w razie "w" - co stały dochód to stały... później zadzwoniła czy chcę jechać i jak chcę to za dwa dni mam tam być - odmówiłem miałem zobowiązania wobec znajomego bo dopiero otwierał sklep i nie wiedział co do czego i obiecałem mu że pomogę - ona też o tym wiedziała, mówiłem jej że jak się przyjmę to już nie będzie odwrotu i świetnie wiedziała o tym - nie wiem dlaczego zadzwoniła, no ale w końcu rzuciłem wszystko dla Niej i teraz gdy chciała mnie ponownie "niby" ściągnąć okazało się że nie ma miejsca dla polaków bo ich cały szef zaczyna ściągać jebanych rumunów ponieważ taniej mu to wychodzi.

dzięki wszystkim za wypowiedzi

oon24
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Trójmiasto

Dołączył: 2012-06-29
Punkty pomocy: 229

"Gdy tu jest to jest dobrze, gdy tylko wyjeżdża osoba nie do poznania choć sama pisze że mnie kocha - arogancka, kłótliwa, pewna siebie i swoich wartości i piękności aż zanadto."

Laskom odbija, gdy gdzieś za granicę wyjadą. Coraz częściej to zauważam...

"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"