Witam wszystkich ponownie. Długo tu nic nie pisałem bo nawet dobrze mi się w życiu powodziło. No właśnie powodziło bo teraz czuję się jak ostatnia cipa i kupa gówna. Ale po kolei.
Od ostatnich przygód wziąłem się za siebie. Siłownia, runmageddon, trochę pozwiedzałem. Ogólnie było mi dobrze mimo iż robiłem to wszystko sam. Poznałem parę dziewczyn, z niektórymi tylko pisałem a z innymi się spotkałem. no i jak to bywa ale ja nie spasowałem komuś albo ona mi. Ale poznałem jedna fajna dziewczynę z którą spotykałem się 2 miesiące. Dobrze się nam dogadywało, zostawałem u niej na noc no i jakieś macanko czy coś (bazy nie zdobyłem).
I tu się zaczyna problem. Bo z tego gościa wyluzowanego, mającego własne cele i marzenia na nowo stałem się emocjonalną pizdą. Za każdym razem gdy u niej byłem zbliżałem się do niej coraz bardziej i traciłem grunt pod nogami. Przyzwyczaiłem się i wkręciłem. Było zajebiście jechać do kogoś, całować się z ta osobą, czuć ją przy sobie całą noc, jej ciepło jak się tuli do Ciebie. Wkręciłem się na maksa. I dałem dupy.
Na ostatnim spotkaniu (tydzień temu) zostałem u niej na 2 noce. Miałem urodziny , dostałem prezenty od niej i ogólnie było super. Taka prawdziwa namiastka związku. Ogólnie napisze że to jest typ dziewczyny która ma dużo znajomych, w większości facetów więc ma kumpli z którymi utrzymuje kontakt. Nie robiło mi to problemu do czasu gdy leżeliśmy pisała z gościem i ewidentnie gość chciał się z nią spotkać. Od razu zapaliła się mi żarówka że coś jest nie tak. Nie dawało mi to życia, tym bardziej jak się okazało że to jej były z którym się przestała spotykać przez odległość jaka ich dzieliła.
No ale gdzie w tym problem? Problem jest taki że w chwili gdy się wkręciłem na maksa pojawiła się chorobliwa zazdrość. Ciągle to było w głowie. Ciągle coraz to inne myśli jak mnie robi w chuja i znowu dostane kopa w dupę. Cały czas mi to wierciło w głowie. Nie pomógł fakt że od czasu jak pojechałem zaczęła mniej pisać. Przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie, bo tez praca i wgl załatwienia na studiach i nie miała czasu. I tu kolejna informacja co mi nieźle ryła psychę to że co jakiś czas była na fb a mi nie odpisywała. No i przyszedł dzień że skumulowało się wszystko, miliard czarnych myśli, złe samopoczucie, nerwy. Już miałem dość i mi się płakać chciało. Wybuchłem. Napisałem czy to chodzi o niego. Szybka odpowiedź o co mi chodzi. Zadzwoniłem i przedstawiłem jej swoje odczucia. Że widziałem że gościu się na siłę wprasza, że mnie zaczęła olewać itd. Co z tego wynikło? Że była w szoku że tak myślę i że tak nie jest.Bo mówiła że ma dużo kolegów ale tylko kolegów i jak się spotyka ze mną na poważnie to nie ma zamiaru robić tego z innymi. Tylko koleżeńskie wypady. I że teraz musi się zastanowić czy jest sens to ciągnąć dalej bo będzie tylko gorzej z mojej strony. A co do byłego to że chciał się z nia spotkać ale się nie zgodziła bo między nimi wszystko skończone a tak tylko utrzymują kontakt (pomaga mu z dietą).
Ogólnie wymiana zdań trochę trwała a potem juz jakoś normalnie pogadaliśmy. Pisanie dalej jest rzadkie i 2 telefony też już takie krótkie.
Dałem dupy znowu. Juz czuje że wszystko chuj i tak trafi. Cały wysiłek który włożyłem w zmianę siebie, wszystkie plany nie mają znaczenia teraz. Robiłem kursy żeby mieć lepsza robotę, iść na swoje i przeprowadzić się do Krk tam gdzie ona mieszka żeby się częściej widywać no i stworzyć z nią związek. Nie ma to juz dla mnie żadnego znaczenia. Jestem na dnie. Nie mam żadnych chęci by znowu ruszyć do przodu. Byłem tak blisko wszystkiego i znowu nic nie wyszło z tego. Kolejny raz żeby uprawiać sobie seks z fajna kobieta zostaje z krzyckami w oczach, tysiącem głupich myśli i waląc konia przed kompem. Do tego dochodzi fakt że 2 przyjaciół z którymi się przyjaźniłem po 7 lat wyjebali się na mnie. Wyjebali sie kumple bo nikt teraz nic nie potrzebuje. Zostałem sam nie mając kompletnie w nikim oparcia i bez możliwości pogadania z kimkolwiek. Nie mam poczucia własnej wartości przez to wszystko. już od podstawówki byłem ciągle pomiatany i wyśmiewany przez wszystkich. Czuje że już wtedy zaczął się problem i póki co się tylko pogłębia. Nikt nie wierzył we mnie, nawet rodzice mimo iż za każdym razem udowadniałem im że daje radę i moje plany i pomysły wychodzą mi na dobre. zawsze było "po co" "nie szkoda pieniędzy" "masz dobra prace" "pewnie nic z tego nie wyniknie dobrego". Ciągłe podcinanie skrzydeł przez wszystkich.
Nie czuję się mężczyzną. Mam 25 lat a bliżej mi do kupy gówna lub płaczliwej baby niż do faceta. I co teraz? Mam wszystko jebnąć i zerwać z nią kontakt? Jak mam teraz znów się stać facetem jakiego poznała , z tym błyskiem w oku i głowa pełna marzeń. Jak znów stać się wartościowym facetem z którym mogła by sobie ułożyć życie ? Czy po prostu zostać w jej oczach pizdą i poświęcić kolejny rok na to by odzyskać sztuczną pewność siebie i poznać inne kobiety. By być może sytuacja się powtórzyła i znowu został z chujem w reku?
Dziś to jest punkt kulminacyjny tego wszystkiego.Mam problem. I to bardzo duży.
O @severius, temu koledze akurat polecił bym psychologa lub psychiatrę.
Jak sam napisaleś " mam 25 lat a bliżej mi do kupy gówna lub płaczliwej baby niż do faceta "
Lepiej bym tego nie ujął. Ale skoro to wiesz, czemu nie chcesz nic z tym zrobić?
"Jak znów stać się wartościowym facetem z którym mogła by sobie ułożyć życie ?"
Widzisz, ty chcesz stać się wartościowym facetem, by ONA mogła ułożyć sobie z tobą życie. Dla niej, kolejnego aniolka na piedestale.
Zawsze musi być jakiś walidator z cyckami? Nie możesz być wartościowym gościem tak po prostu?
Ciekawe kto z nas ma większe "kompetencje" w udzielaniu rady odnośnie pójście lub nie do psychologa/psychiatry.
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Piszesz tak jakby ona była całym światem dla Ciebie, ale tak na prawdę zakochany pod wpływem hormonów pierdolisz nadzwyczajniej głupoty.
Wziąłeś się za siebie, zobaczyłeś efekty i dla jednej laski wymiękasz? To jest zasadniczy błąd młodych, lub osób zaczynających przygodę z podrywaniem kobiet.
Najpierw dostrzegacie błędy, naprawiacie je, stajecie się atrakcyjni, byle jakaś kobita zakręci dupą to próbujecie ustawiać świat pod nią... Z laską nie wypala a Wy to co pracowaliście przez kilka miesięcy, tracicie choćby jednego wieczoru..
Błąd jest klasyczny - skupiacie się na jednej kobiecie. Prawdziwy facet który posiada umiejętność podrywania kobiet, nie skupia swej uwagi na jednej kobiecie, spotyka się z wieloma, jak z tą nie wyjdzie to spotyka się z inną, międzyczasie poznając nowe. Ma wyjebane na porażki. Porażki są dla niego czasami krótszą drogą do sukcesu, o ile wyciąga odpowiednie wnioski.
Bardzo lamentujesz, przejmujesz się pierdołami. To Ty masz być szczęśliwy, a nie inni. Nie ustawiaj swojego życia tak aby inni byli szczęśliwi tylko Ty sam!
Weź się chłopie w garść.
No i na tę zazdrość powinieneś mieć wyjebane!
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Przestan marudzic jestes facet tylko sobie wmawiasz tak nie sluchaj innych co mowia ő tobie.szukaj innych kobiet ktore docenia twoje starania zaloty nie badz emocjonalnym tamponem .Wmawiaj sobie ze jestes wartosciowy de
Kobiety Mogą Pokochać Cię Za To Kim Naprawdę Jesteś, jeśli tylko odkryjesz jak stać się prawdziwie naturalnym i nauczysz się w pełni akceptować siebie i cieszyć się życiem"
Wlacz sobie hipnozy ma pewnosc siebie na pewno ci pomoga í poczujesz sie lepiej
Kobiety Mogą Pokochać Cię Za To Kim Naprawdę Jesteś, jeśli tylko odkryjesz jak stać się prawdziwie naturalnym i nauczysz się w pełni akceptować siebie i cieszyć się życiem"
1. brak Ci samoświadomości emocjonalnej, tj. inner game,
2. pewnie nakręciłeś filmów jak to super z nią będzie. Więc stworzyłeś sobie iluzję, która pękła,
3. nie postawiłeś na swoje potrzeby, tylko spełnianie oczekiwań innych,
4. za szybko się w nią wkręciłeś,
5. brak Ci poczucia bezpieczeństwa w relacji. Ona niby pisze z byłym i co z tego?
6. z braku poczucia bezpieczeństwa traktujesz laskę jak matkę, która uspokoi synusia w chwilach wątpliwości.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Cenne rady i dziękuję za taki odzew. Tylko to już jest 3 czy 4 sytuacja w tym roku że inwestuję w znajomość + zmiana siebie a kończy się to tym samym , laska ma mnie w dupie a do miesiąca ktoś inny ją posuwa. No kurwa mać!! To ma budować moją pewność siebie? To że inni ruchają panienki które mi były bliskie ? Znacznie się zmieniłem w tym roku ale nie widać żadnych efektów z kobietami, ciągle ten sam schemat. Ja buduję z panna związek a ktoś dupczy. Przecież to samo działa na psychikę panowie że jestem do dupy. Taka zabaweczka na chwilę aż się były nie odezwie że chce ja puknąć albo nie znajdzie się jakiś jebaka spod bloku. To tak wkurwia strasznie.
@Jakey cały rok próbuje to zmienić. Pytasz czy musza być cycki zawsze. No wg mnie fajnie by było jak by były. Nie wiem jak ty czy inni na tym forum ale chciałbym poznać fajna kobietę z która będę miał dzieci itd itd. Mam być fajny dla siebie no ok. Ale będę fajnym kolesiem i będę się dobrze czuł z tym waląc konia tak jak teraz. Ja rozumiem że się muszę zmienić bo innego wyjścia nie ma ale przy takich efektach to wkurwia i rujnuje.
@Dominikkow piszesz o braku poczucia bezpieczeństwa w związku. O co dokładnie chodzi? O pełna wyjebke i zaufanie pannie ? Ciężko mi zaufać komukolwiek po takich akcjach jak miałem. Zaufam i co jak poleci do byłego bo zrobi maślane oczka ? Jeszcze gorzej to wyjdzie jak teraz. Nie jestem kolesiem co wychodzi na ulice, pstryknie palcami i jak kury do ziarna się zlatują i mnie macaja po jajach na sam widok. Wszystko przychodzi mi z trudem dlatego jestem w takiej dupie jak teraz.
P.S.
Potrzebuje kogoś na DG w Krk od niedzieli do środy.
To co pisaliśmy wyżej, cała ta twoja inwestycja w siebie i praca nad sobą, nie jest dla ciebie. Ty to robisz dla kobiet, by być dla nich 'wystarczająco dobry', stawiasz kobiety na piedestale i dlatego przegrywasz. Pisałem czy zawsze musi być walidator z cyckami - bo ty nie masz żadnej ramy czy poczucia własnej wartości, czujesz się na takiego, na jakiego oceni cię kobieta. Z lasek robisz wyznacznik tego, czy jesteś wartościowy czy nie.
Generalnie, problem nie jest w kobietach tylko w syfie jaki sobie włożyłeś do głowy, cała masa jakiś szkodliwych przekonań. Połączonych z jakimś pokręconym idealizmem - chcesz kobiety, z którą będziesz miał dzieci , za dużo projektujesz sobie w głowie.
Często to tu powtarzam, ludzie robią z seksu z kobietami jakieś 'rocket science', a to jest jak jedzenie kanapki, czy poranna kupa - robi to ( albo będzie robić) 6 miliardów ludzi na świecie. Jak z realicji z kobietami robisz jakiś kosmos, to tak też masz, mimo, że to nic trudnego. Dlatego ty przegrywasz, a 'jebaka z klatki obok' puka twoją dziewczynę.
Generalnie ciężko ci pomóc w jednym poście, bo po prostu potrzebujesz porządnej literatury i pracy nad swoimi przekonaniami - same DG/NG/TinderGamy bym sobie odpuścił, dopóki sobie pewnych rzeczy w głowie nie poukładasz, bo widać w tobie ultra ból dupy i ciśnienie, a kobiety nie chcą desperatów.
Co to DG?
Skoro wspomniałeś o literaturze to co polecasz?
Jakoś kobiety muszę poznawać, przecież się nie zamknę w 4 ścianach i będę marnował kolejny rok czy więcej .