Witam
Postaram się w skrócie opisać moją sytuację.
Byłem z panną 2 lata. Na początku wiadomo "EDEN" lecz później "proza dnia codziennego". Panną emocje targały jak saleta nejmanem
Do tego stopnia, że często nie dałem rady nad soba panować i dochodziło do niepotrzebnych kłótni. Związek na odległość - lecz każdy wolny czas razem. Wspólne wyjazdy, spacery itp. stały się rutyną. Do tego doszły problemy związane z moim poprzednim związkiem -mam synka/problemy z jego matką. Panna chciała we wszystkim uczestniczyć, rozdawać karty, ingerować we wszystko. Ja stawiałem opór - o to też były kłótnie, że ją odrzucam, że mam swoje pewne sprawy. Mogła wisieć na tel. po kilka godzin - przeważnie to ja pierwszy kończyłem rozmowy. Miałem dużo pracy i panna poczuła się odrzucona. W końcu słyszę tekst - zostańmy przyjaciółmi. Wiadomo co się kręci - ok rozumiem (przez tel). Laska ładna więc alternatywa w postaci innego osobnika. Chłodnik z mojej strony - zero kontaktu. Laska dzwoniła dośc często, lecz powtarzała, że nie jesteśmy razem - "koło ratunkowe" ??? Krótkie spotkanie, panna płacze i nie wie co ma robić. Zagubiona jest. Wspomina o koledze itp. Wycofałem się. W końcu nadszedł dzień wesela, na które mieliśmy iść razem - zero odzewu. Poszła z kolegą. Na 2 dzień wydzwania do mnie, ale ja miałem zły humor - nie odebrałem. Po tygodniu dzwonie, że podjadę do niej rzeczy oddać - ona, że spotyka się z kolegą i jest u niej. Wycofałem się. I tutaj mój błąd – po kilku dniach pojechałem niezapowiedzianie żeby pogadać - laska pojechała gdzieś z kolesiem i z matka jej się widziałem, która powiedziała mi, że ona mnie kocha. Przez tel. powiedziała, że nie będzie zmieniać planów ze swoim facetem. Potem kolejne spotkanie - formalności załatwić. Płacz, lament i mój błąd bo wdałem się w niepotrzebna rozmowę o powrocie ...
Minął miesiąc - zero kontaktu.
Tel. od niej, że jestem w mieście i chce mi coś oddać (ostatnia rzecz). Pytam skąd wiesz, że jestem a ona, że mijała mnie jadąc ze swoim narzeczonym
Ja: a pierścionek masz? Chwila przerwy - mam (ściema). Prosi abym pod jej chate podjechal na 5 min i mi to da. Ja, że nie mam ochoty jej oglądać i niech to odda bratu a ja od niego odbiorę. Ona nalega a mi zależało na tej rzeczy i zgodziłem się. Przyjechała z narzeczonym . Zależało jej na tym abym podjechał. Koleś ewidentnie jej pieskuje - leciał za nią niczym na promocję do biedronki. Panna daje mi to mówiąc siema. Ja zero odzewu wsiadłem do auta i pojechałem.
Nie szukam rady jak ją odzyskać, chociaż jeszcze ją kocham, ale NIE CHCĘ DO NIEJ WRACAĆ.
Po prostu nie chcę być w jej oczach frajerem. Spotykam się z innymi, podrywam, ale wciąż nie mogę zdjąć jej z pieprzonego "piedestału".
No więc sfrajerzyłem się czy nie?
Dziękuję i pozdrawiam
Trosze dałeś sobie wejść na głowę....za brakło u ciebie stanowczości. Nie byłbys z nią szczęśliwy.
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
Dzięki BAYT
Stanowczośc - dopuki nie dotarło do mnie, że ktoś obraca moją niunię było ok.
Potem zacząłem myśleć. Znam ją dobrze i wiem, że chciała mnie podkurw..... z tym narzeczonym.
Z kolesiem pracują w jednej firmie, po pracy razem, ciągle razem - szybko może się znudzić. Zresztą na jednym spotkaniu powiedziała mi, że on sobie nie poradzi jak go rzuci. Po miesiącu oznajmił, że ja kocha a ona jemu bo przeciez on tego oczekiwał - piszę tak bo chciałbym aby na mojej twarzy pojawił się banan
BAYT z tym frajerstwem?
stiwen
Po co ty się z nią zadajesz? na chuj sobie życie utrudniasz? nie możesz ją olać? nie widzisz kurwa jak się zachowuje? jak gra?, ona jest z nim i niech sobie bedzie, a czy go rzuci czy nie ,czy sobie poradzi czy nie to nie twój problem. Po co sobie nią dupe zawracasz? ja wiem, że przezywasz ciężkie chwile, ale każdy kontakt z nią to bedzie katorga dla ciebie.
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
To nie tak. Nie szukam kontaktu. Mam świadomośc, że to ja źle karty rozdałem. Poprostu nie chcę być w jej oczach frajerem i tyle. Mam na nią wyjeb ..... bo nie mam innego wyjścia.
BAYT odpowiesz mi na postawione pytanie w tytule?
stiwen
no to chyba nie jest trudne, prawda? Osobiście kontaktu mieć nie będziecie. Ona wyciągnie wnioski na podstawie tego co zobaczy (wzrokowo) i od znajmomych...
a więc
nowy fryz, nowy ciuch, uśmiech na twarzy, nieunikanie towarzystwa waszych wspólnych znajomych, kontakty z kobietami - takie zwykłe, niewymuszone, nie na pokaz, niepokazywanie przy niej że cała sytuacja Cię w jakikolwiek sposób ruszyła, a jeżeli gdzieśtam przypadkiem wpadniecie na siebie to zachowuj się tak jakbyś zobaczył dawno niewidzianą koleżankę ze szkoły - miła atmosfera, krótka kurtuazyjna wymiana zdań i tyle.
Kolego... ale wszystko w tym temacie jest na stronie... poczytaj trochę
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Guest to są rady jak wrócić do byłej. Znam te wpisy. Lecz ja nie o powrocie chciałem. Uważam, że nie tylko ja lecz wszyscy faceci nie chcieliby aby ktoś określił ich mianem frajera. To słowo często pojawia się na portalu a większośc porad stanowi jak tego unikać i nie być przy tym cip.. , pieskiem itp.
Chodzi mi o analizę opisanej sytuacji, na podstawie której można stwierdzić, że moje poczynania są dalekie lub bliskie frajerstwu.
Dzięki za wpis
stiwen
chyba jednak nie do końca zrozumiałeś...
Jeżeli mówimy o powrocie do byłej to pierwszym krokiem jest pokazać, że nie jest się frajerem. Krok drugi to decyzja o reaktywacji związku, jeżeli ona tego chce. W/g mnie w większości przypadków decyzja niesłuszna.
bez względu na to, jak potocza się wasze dalsze losy, krok nr 1 musi być zrobiony. To, co Ci napisałem nie spowoduje, że będziesz w jej oczach frajerem
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
czy ja wiem czy sie sfrajerzyleś... Sytuacja nietuzinkowa, bo tu nie chodzi o zwykły podryw ale - jeśli dobrze zrozumiałem - o związek powazny. Tym bardziej, jak mówisz, ze masz potomstwo.
Na pewno błedy popełniłes. Jednak prawda zwykle lezy po środku... Pisałes, ze panną targały emocje. I Tobie też puszczały nerwy. No cóz, nie chcesz do nie wracać ale nie możesz zapomnieć. Na to chyba trochę czasu będzie potrzeba. Natomiast zastanów czy chciałbys związku z kobietą która Cię notorycznie wkurwia?
Czy to było frajestwo? Błedy popełniamy wszyscy. Jeśli jednak miałes odwage zakończyc ten związek to koniec końców wyszło, że jaja jednak masz. Przez ten czas, który spędziłem na stronie widziałem wielu którzy nie umieli sie od kobiety odkleic mimo że okoliczności do tego niemal zmuszały.
Także głowa do góry.
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
Guest - wszystko jasne
frozenKAI - miałem odwagę ją olać i pozwolić jej odejść. Jednak później kilka spotkań i rozmów o powrotach dało mi do myślenia z tym frajerstwem. Kobiety lubia odwracać kota ogonem - usłyszałem, że się nie odzywałem więc to moja wina - stek bzdur.
stiwen
Zważ jeszcze na jeden istotny aspekt dotyczący ów sfrajerzenia się.
Nawet jeśli uderzysz z nową fryzurą, kupisz sobie nowych ciuch, otaczać się będziesz w większym lub mniejszym stopniu atrakcyjnymi kobietami - ona (prędzej czy później) w obronie swojego ja zakopie głęboko w ziemi Twoją cudowną zmianę i trzymanie klasy, jak na prawdziwego mężczyznę przystało. Na powierzchni zaś posadzi sobie fikusa, którego nazwie Twoim imieniem, otoczy go epitetami pokroju: skurwiel, frajer i będzie do niego przemawiać każdego wieczora, więc zbyt szybko nie uschnie.
Dopóki inwestujesz energię w ów zmianę, ale dla samego siebie, dopóty jest to mądra inwestycja. W przeciwnym przypadku będzie to niczym branie kredytu na nowy samochód, aby go sąsiad zobaczył. Sąsiad i tak powie, żeś zjeb, bo się nie opłaca, albo żeś kupił KIĘ, toś frajer.
Nie bądź frajerem, ale dla siebie i według siebie. Ona i tak zinterpretuje to sobie względem komfortu i bezpieczeństwa własnego ja.
Nie dogodzisz...
Pozdrawiam.
Ale oni byli w związku na odległość. Przecież w tej sytuacji nawet nie będzie okazji zauważyć zmianę. Odstawka i zapomnienie to naturalna kolej rzeczy, kiedy ludzi dzielą kilometry.
Undergroun - to prawda związki na odległość sa trudne ale nie niemożliwe. Kumpel z panną 4 lata byli w takim związku a teraz są małżeństwem i mają dzieci. Mi się 2 posypały. nie ma reguły.
stiwen
Jeśli to zakończył, to fakt, iż nie będzie miała większych szans ów zmianę zauważyć, nie powinien być problemem.
Sedno mojego wpisu to zrozumienie, że ostatecznie ona najprawdopodobniej wybierze swój komfort ponad prawdę - jego postawę, która jej ujmuje.
Witku - jeżeli zmiana to tylko i wyłącznie dla siebie.
W dupie mam jej zdanie na mój temat.
Wcale taka idealna nie była.
Inne też mają
stiwen
wszystko na miejscu stiwen
jak widze radzisz sobie choć nie jest łatwo.
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
Doczytuję do piątej linijki:
"Związek na odległość".
Nie ważne, ile czasu wolnego spędzaliście razem. Odległość wyniszcza. W związku potrzebna jest OBECNOŚĆ, SMAK, ZAPACH drugiej osoby. Nie nawijki przez telefon.
To nie miało sensu.
nie rozumiem jednego, nie zależy ci na niej ale nie chcesz być w jej oczach frajerem ?
jeśli już stałeś się w jej oczach frajerem i masz ją w dupie po chuj chcesz jej pokazać że nim nie jesteś ?
skoro masz ją w dupie to masz ją w dupie a ona niech sobie myśli co chce grunt by kolejna kobieta nie widziała w tobie frajera.
Torop - odpowiedź znajdziesz w jednym z moich wpisów. Nikt nie chce mieć przypisanej łaty pt. frajer. Ja nie chcę jej nic udowadniać a wpis na forum motywowany jest analizą sytuacji pod kątem frajerstwa.
Zresztą te jej obnoszenie sie z narzeczeństwem po miesiącu czasu jest dla mnie dziecinadą.
stiwen
taaa wóź jej rzeczy a ona rucha się w tym czasie. BRAWO.
Zero konsekwencji. Po co z uporem maniaka chcesz reanimować trupa?
Zasady portalu
Sneakers. - nikogo nie chcę reanimować. Z mojej strony absolutna cisza i tak już pozostanie. Pozamiatane.
stiwen