Witam serdecznie wszystkich Forumowiczów 
Pokrótce opisze historię mojego zwiazku:
Z dziewczyną jestem rok. Poznalismy sie w pracy i to ona rozpoczeła tą znajomość. Początkowo opierałem się jej ale losy sie potoczyly tak, że zostalismy parą. Na początku związku byłem sobą, czyli raczej oschły wobec niej, mało się starałem, można powiedzieć, że to ona za mna "latała".
Z czasem jednak zaczęło mi bardziej zależeć w zwiazku z czym zaczalem się bardziej starać, cześciej jej ulegałem, pewne rzeczy wymuszała awanturami, ale nie podporządkowąłem sie jej całkowicie. Nieraz byłem chamski. Ograniczyłem jej spotkania ze znajomymi, bo uważałem, że za czesto imprezuje. Spędzalismy razem duzo czasu, czy to w domu, czy "na mieście". Były powazne plany slub, dzieci, mieszkanie itp. Nie mieszkalismy jednak razem.
Awantury zdarzały się dosyć czesto. Po którejs z nich odpuscilem ta "zlota klatke". Jednak i tak kłocilismy sie o pierdoly. Ogolnie dziewczyna byla o mnie bardzo zazdrosna i doslowanie odcinala mnie od jakichkolwiek kolezanek. Nawet od swoich.
Ostatnio byla kolejna klotnia (ok 2 tyg temu), po której stwierdzila, że ma juz mnie dosyc i chce spokoju, wiec konczy ten zwiazek. W miedzyczasie zmarła bliska jej osoba co mysle tylko utrudnia cala sytuacje. Jednak nie odpuszczalem i zaczalem sie bardziej starac (wiem juz, że to blad) czasme przyjechalem na sile itp. Zblizylismy sie do siebie ale dalej ona twierdzi ze to koniec. Chociaz po spotkaniach zaczynala mi buski wysylac jak kiedys albo dzwonila o 4 rano powiedziec ze sie zle czuje...
Dzis znow mala klotnia i fajnie spedzony razem dzien. Pytala o imprezeke, która ma byc u mnie za tydzien niby niewiadomo po co. Ale przestałem juz tak o nia zabiegac i zaczalem mowic ze ja chce byc szczesliwy i byl tam odnosnik do innych kobitek. Najpierw sie wkurzyla a pozniej zaczela mowic, że mi juz nie zalezy. Ale byla znacznie milsza, sama mnie calowala itp. Dalej jednak twierdzi, że to koniec, że moge zmienic status na fb zapraszac kolezanki itp Mamy juz do siebie nie pisac, ale na odchodne oznajmila, że jezeli bede uwazał za konieczne to moge pisac, byla mila i usmiechnieta. Lecz ja powiedzialem, że jezeli konczymy to to bez sensu jest takie pisanie. Zdenerwowala sie i sie rozstalismy po czym przysłała sms typu: widze, że juz Ci nie zalezy...
Jak to wszystko rozumiec? Niby mnie rzuca ale jakby nie chciala. Problemem jest tez ta zmarła osoba, bo mi powiedziala, że chce teraz jej sie poswiecic...
Pisac z nia czy nie pisac? Jaka jest granica olewania, żeby sie nie zniecheciła... Rzucała mnie kilka razy ale nigdy nie tak powaznie i mialem jakos wywalone wiec rozchodzilo sie po kosciach...
Sytuacja byłaby jasna gdyby nie ta zmarła osoba. To wszystko komplikuje, bo ona mysle pogubila sie w swoich emocjach... Wlasciwie mi tak napisała...
Na 99% nie ma innego faceta!
Wszystkie rady mile widziane:)
Oczywiscie chyba nie musze pisac, że mi zależy na tym zwiazku...
Rozchwiana emocjonalnie i sama nie wie czego chce,zresztą na pewno już nie jesteś dla niej taki atrakcyjny jak wie,że ma gorszy moment i zawsze jesteś za nią.
Żyj swoim życiem,bo nadal oddychasz jej tlenem i to widać,szczerze aż się to rzuca w oczy.
Żyj tak byś miał co wspominać!.
Po chuj za nią myślisz? I co cię obchodzi że się pogubiła w emocjach. Jak ja się rok temu pogubiłem to klamkę pocałowałem.
Dziewczyny nie znamy, ale jeśli jest manipulantką i ma do tego skłonności to zwyczajnie olać.
Z mojej perspektywy to wygląda tak że ona cię po prostu sprawdza. Wie że to ona jest winna, mówi że chce się rozstać idzie przed siebie jednocześnie kątem oka patrząc czy za nią pobiegniesz. I ty biegniesz jak pies, ona znowu szarga na ciebie, ty robisz krok w tył. Po czym ona znowu się uśmiecha i tak kurwa do usranej śmierci.
A wiesz dlaczego?
Bo jej duma nie pozwala. A dziewczyny takie po prostu są że poczucie winny zrzucają zawsze na faceta żeby mieć czyste sumienie.
Nie pisz z nią już w ogóle, miej jaja i zobacz jak zareaguje. Jak sama przyjdzie do ciebie z przeprosinami to się wtedy zastanów.
I miej te jaja
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Panowie zmieńcie Elpsy ten opis. Nawet ten jazzbass zamiast precla przeboleje, ale jednak pisze z sensem.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Też myslę, że sprawdza i/lub jest rozchwiana emocjonalnie. Generalnie zła jest o to, że w momencie smierci waznej dla niej osony ja wyjezdzam z takimi rzeczami. I mowi, że nagromadzilo sie wiele takich spraw i juz wczesniej myslala czy nie skonczyc tego zwiazku...
A dzis pisala, że miala problem w pracy, ja tylko zapytałem czy ok odpisala ze tak po czym miala pretensje, że sie nie intersesuje nia...
Nie tylko zapytałeś tylko aż. Dalej jestes na jej każde skinienie, ma cię na smyczy jak jamnika. Ja napisalem co masz zrobić, ty dalej brniesz w ocalanie całego swiata.
Jak dla mnie, nie daje ci żadnych szans na cokolwiek w tej relacji.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
"I mowi, że nagromadzilo sie wiele takich spraw i juz wczesniej myslala czy nie skonczyc tego zwiazku...
A dzis pisala, że miala problem w pracy, ja tylko zapytałem czy ok odpisala ze tak po czym miala pretensje, że sie nie intersesuje nia..."
Pipka jesteś i tyle! Mówi, że to koniec to KONIEC, nie kontaktujesz się, nie oddzywasz, masz to W DUPIE! Żyjesz swoim zajebistym życiem i nie masz czasu dla niej choćbyś ryczał w kiblu i umierał z tęsknoty to się nie oddzywasz. Trzeba ponosić odpowiedzialność za swoje czyny i wypowiadane słowa! Brak Ci determinacji, konsekwencji, zdecydowania to rusz się na siłownię czy inny sport bo nic tak nie hartuje jak wysiłek. Ona to widzi i sobie pozwala na coraz więcej, tak naprawdę ma Ciebie na wyciągnięcie palca i wie, że co by nie zrobiła to i tak przylecisz z podkulonym ogonem i będziesz merdał na widok swojej Pani. Na dodatek jesteś NIE SPÓJNY, zaczęło Ci zależeć to laska zobaczyła prawdziwe Twoje JA, potulny, zazdrosny, starający się o kogoś kto ma go gdzieś. Poznała Ciebie i szacunek i zainteresowanie poleciało na łeb, na szyję. Raz Cię rzuca a raz się Tobą bawi jak znudzoną zabawką a Ty jej na to pozwalasz... i w sumie jej się nie dziwię, że ma Ciebie dość po tym co piszesz, wdajesz się w bezsensowne kłótnie po których ni chuja nie ma nic poza wkurwieniem jej i Twoim, brakuje Ci jaj do tego związku, którego już nie ma.
"Sytuacja byłaby jasna gdyby nie ta zmarła osoba. To wszystko komplikuje, bo ona mysle pogubila sie w swoich emocjach... Wlasciwie mi tak napisała...
Na 99% nie ma innego faceta!"
Pierdu, pierdu... Jakby nie to to by się pochrzaniło bo kromkę posmarowałeś nie z tej strony co trzeba, po prostu schrzaniłeś i nie zwalaj tego na inne sytuacje. Zacznij się zachowywać jak facet z jajami i jak chce skończyć to koniec a nie pisanko na dobranoc, latanie za nią itp. W jej oczach za wiele w tej chwili nie jesteś wart stąd zdecydowała się zakończyć to, prawda jest taka, że pozna kogoś innego i zaraz pójdzie za nim jeśli się wyda bardziej interesujący od Ciebie. Odpocznij od niej i poukładaj sobie wszystko w głowie bo na razie to nic z tego nie będzie
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
Ok macie racje ale teraz pytanie. Jak zamilkne jak grób to co z tego wyjdzie? Bo ja mysle, że tylko rozstanie... Od dawna slyszalem, że nie czuje sie kochana... Ale ostatnio zaczalem z nia luzniej rozmawiac i sie bardziej zachwowywac po swojemu. WIadomo jej nie zmienie, lecz ona zaczela sie do mnie zblizac, sama przytulac itp a milczenie jak pisalem pewnie zakonczy ten zwiazek...
Ok macie racje ale teraz pytanie. Jak zamilkne jak grób to co z tego wyjdzie? Bo ja mysle, że tylko rozstanie... Od dawna slyszalem, że nie czuje sie kochana... Ale ostatnio zaczalem z nia luzniej rozmawiac i sie bardziej zachwowywac po swojemu. WIadomo jej nie zmienie, lecz ona zaczela sie do mnie zblizac, sama przytulac itp a milczenie jak pisalem pewnie zakonczy ten zwiazek...
Jest jeszcze jeden problem. Moja Kobieta jest zazdrosna nawet o kolegów, że to oni sa wazniejsi od niej, o silke itp wszystko inne co nie zwiazane z nia. I tak w sumie niezaleznie od mojego zachowania byloo od poczatku... Zwiazane to pewnie jest z przeszloscia ze jakos bardziej potrzebuje akceptacji itp ale nie chce wchodzic w szczegóły...
spierdalaj od tej modliszki jak najdalej - wpierw pozbawi Ciebie znajomych/kumpli, hobby, wolnego czasu i wszystkiego co tam uzna... a potem i tak spuści w kiblu stwierdzając - jesteś nudny i przewidywalny a ja potrzebuję faceta...
"Moja Kobieta jest zazdrosna nawet o kolegów"
Przecież z Tobą zerwała, daj jej spokój bo widzę, że można Ci pisać a Ty i tak gówno z tym robisz... czemu jest zazdrosna? A chvj Cię to obchodzi i tyle, wdajesz się w jej gierki i widać gdzie Ciebie to zaprowadziło, jak może być zazdrosna jak ma Cię w dupie i z Tobą zerwała?! Weź ogarnij podstawy bo chyba sam sobie wmawiasz, że jeszcze jesteście razem. Może się mylę ale czytając to co piszesz to mam wrażenie, że jesteś rozchwiany emocjonalnie podobnie jak ona
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
Sorry napisałem z przyzwyczajenia.
Na forum wyczytałem, że trzeba patrzec co kobieta robi a nie mowi
A tak poważnie to myśle dac jej tak tydzien czy 2 niech sie ogarnie i zobaczymy czy się bedzie odzywać.
Definitywnie odejść mogę zawsze dlatego ta opcje zostawiam sobie na koniec
Zaczela pisac. Jak poprowadzic rozmowe?
Nikt nic nie poradzi?
Weź poszukaj jakiegoś czarodzieja. Może Panoramix zrobi Ci magiczny eliksir i po jego wypiciu ona zmieni się w wymarzoną partnerkę.
Stary, no kurwa... Co tu radzić, myślisz ze slowa cos zmienia? Zaraz znowu będzie to samo. Wszystko co trzeba zostalo już tutaj napisane.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Wiekszosc mowi rzuc lecz zerwac zawsze moge. Teraz chciałbym sie pogodzic, wrocic do starych relacji a nastepnie zaczac ogarniac jak kiedys. A jak sie nie uda to coz...