miałem nie zakładać tematu, myślałem, że sam sobie poradze, ale w końcu musiałem... dobra, do rzeczy, zaczęła do mnie podbijać dziewczyna, zaczelismy sie spotykać, aż ona coś poczuła i naprawdę słowami i czynami pokazywała, że chce czegoś więcej, ale ja dałem jej do zrozumienia, że z tego nic nie będzie... powtarzałem, że nie niczego od niej nie oczekuje i takie tam... dałem jej tym do zrozumienia, że nic nie będzie z tego, ona dała sobie ze mną spokoj, a teraz kogoś ma... a ja się zabujałem... wie o tym, że sie zabujałem ale odkochała sie i już nic do mnie nie czuje i ma teraz innego, kolesia ktory był zainteresowany czyms wiecej nie to co ja... a ja sie kurwa zabujałem i nie wiem co robić.. chciałbym o ocene sytuacji i chciałbym to naprawić... jej naprawdę na mnie zależało ale zjebałem i sam narzuciłem tej znajomści "czasoumilacz"...
czyli pracować teraz nad sobą, poznawać inne, a nóż ta sie kiedys odezwie?
kolejny... no ja pier....!!!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
masz troche lat na karku a piszesz jak rozwydrzony nastolatek
popracuj nad gramatyką... o sobie piszemy w pierwszej osobie liczby pojedynczej. No chyba, ze "My, Król", ale o to dłuuuugo nie bedę cię podejrzewał
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
myślałem, że to jakiś 17latek pisał, taki pies ogrodnika hehe
they hate us cause they ain't us