Witam Wszystkich
O swoich problemach czy perypetiach w związku już kiedyś tu pisałem .Mimo wszystko jakoś przetrwałem kolejny 2 już rok prawie związku na odległość ,o perypetiach takiej sytuacji na dłuższa mete można by napisać książkę.Ale pojawiło się w mej głowie pytanie co zrobić jeśli w takim związku na odległość gdy widzę się z partnerką raz góra 2 razy w tygodniu na weekendzie pojawia się ktoś inny kto wykazuję nią zainteresowanie, nie znam jej otoczenia przez 5 dni tygodnia przebywa ponad 200 km odemnie ,naprawdę ciężka sprawa , mimo deklaracji przenosin do miasta gdzie studiuje obawiam się tego jak można rywalizować z kimś kto teoretycznie przebywa bliżej niej niż ja i ma więcej okazji do zwrócenia na siebie uwagi i próby odbicia kobiety niż ja czasu na to by o ten związek zadbać .Jeśli ktoś zastanawiał się nad tym kiedyś albo miał podobnie to proszę o wypowiedzi.
Dlatego właśnie w związku podstawa to ZAUFANIE...jeśli go nie ma to nie ma związku...musisz jej ufać po prostu,a nie inwigilować i sprawdzać...jak cie zostawi to przynajmniej będziesz wiedział jaka była naprawdę i szkoda było na nią czasu(raz że pewnie ją zaniedbałeś uczuciowo),i ten gość Ciebie uwolnił od tego problemu...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Tak rozumiem macie dużo racji naprawdę starając się odpowiedzieć obu z was powiem tak że jeśli mi się uda to postaram się przenieść po tych wakacjach jeśli do nich dotrwamy bez ingerencji osoby 3 .Jesteśmy blisko wielkie plany z jej strony w które staram się obiektywni i nie za bardzo komentować ,Nie wiem czy role gra tu rutyna zawsze staram się robić z nią coś innego szukać ciekawych miejsc i zajęć itd. Uczuciowo też myślę że jest okej tzn raz ciepło raz zimno nie popadam raczej w skrajności. A z tą zazdrością to wiecie jak jest mimo że mam własne zajęcia przed zimą bieganie teraz siłownia i hala to ciężko jest nie myśleć o tym co się tam dzieje a mozg wiadomo samo potrafi wytworzyć niezłe impulsy . Podsumowując mogę dojść do podobnego wniosku Chuj wie.. i nikt inny ,najgorsza jest ta niemoc w tej sprawie i ta pasywność jaką jedynie można okazać bądź nie.
Najpierw było że ona ale w moim mieście nie ma tego kierunku i 2 okolicznych, wiec jedynym wyjściem są moje przenosiny.a poza tym forma moich studiów jest 3 letnia jej 5 letnia magisterka.Także patrząc na to mam łatwiej się przenieśc. No tak nie dokładnie to napisałem racja.