Cześć.
To mój drugi temat na forum, z pierwszym z waszą pomocą udało mi się uporać, także dzięki wszystkim, którzy się tam udzielili.
Teraz problem jest "nieco" poważniejszy.
Zaczynając od początku...
Od października zacząłem studia w sąsiednim mieście, w którym mieszka moja dziewczyna. Początkowo było całkiem miło, wpadałem do niej na okienkach, oglądaliśmy filmy itd..
Tylko problem polega w tym, że w kółko jest ten sam schemat. Wieczorami raczej nie wychodzimy, bo jest dziadowski rozkład o czym za chwilę
(nie mam prawka)
Postanowiłem szczerze powiedzieć jej co mnie trapi, że jest rutyna w tym związku i czuję, że się wypalamy i jeśli nic się nie zmieni to będziemy musieli się rozstać(jak jesteśmy u mnie staram się robić z nią coś ciekawego). Jak łatwo było przewidzieć, dziewczyna potwierdziła moje słowa i powiedziała, że zacznie nad tym pracować. Myślę, sobie ok, uwierzę jak zobaczę efekty.
Wczoraj to w ogóle zostałem rozłożony na łopatki.
Postanowiłem do niej podjechać od siebie po zajęciach o 19, dwie godzinki później miałem powrót, wiec myślałem ze wyskoczymy na małe piwko, rozluźnimy się.
Fakt, początkowo było super, potem nie wdając się w szczegóły nie zdążyłem na powrót i wyszła kaszana.
Usiedliśmy sobie na ławce i zaczęła się rozmowa o nas, dosłownie wyplułem całą frustrację z siebie, na co dostawałem odpowiedzi, że jej zależy blablabla, wręcz kazałem jej się ogarnąć i podjąć większą inicjatywę, zamiast mydlić mi oczy, że za słowami mają iść czyny.
Postanowiłem ją odprowadzić do domu, szczerze mówiąc z nadzieja ze mnie przenocuje, ale się przejechałem(nie chce jej usprawiedliwiać, choć być może to przez fakt, ze ma zasadniczą matkę i wiem, że mogłaby robić o to jazdy, mimo to ze jesteśmy ze sobą 9 MIESIĘCY)
A teraz bonus. 
O-ona
J-ja
O. Hej! Mam nadzieje, ze po wczorajszych przygodach szczęśliwie i bez uszczerbku na zdrowiu znalazles sie w domu?
J- Przyjedz i sama zobacz
O-Mam rozumieć, ze to propozycja nie do odrzucenia?
J-Jak uważasz
O-Niestety mam trochę rzeczy do ogarnięcia i nie chce i nie mogę tego odłożyć tego na później
J-Wczoraj mówiłaś coś innego, ale trudno. Miłego ogarniania
O- Bo wczorajsza rozmowa dała mi porządnego kopa na zapęd, aby wykazać się inicjatywą. >(raczej to nie wymówka)
Wiem, że to wszystko jest jak z brazylijskiej telenoweli, ale do tej pory związek był na prawdę dobry, tylko przyznam szczerze, że ostatnio jestem strasznie rozdrażniony przez studia i może to oddziaływać na nasz związek.
Zbierając to wszystko do kupy:
-Mam zamiar zrobić krok w tył i dać jej pole do manewru(przy czym nie chce wyjść na hipokrytę, który wymaga, nic nie dając w zamian)
-Ostatnio krucho stoję z finansami i pytanko co można robić w taka porę roku, bo naprawdę już nie mam pomysłów?
-Jak polepszyć, relacje z jej matką, bo nie ufa mi, a nie dałem jej do tego powodów
-Jak wy byście się zachowali na moim miejscu?
Możecie uważać mnie za pipkę, ale Panowie, dawno nie byłem taki zagubiony w tym wszystkm.
1. myślę, że to dobre wyjście, wtedy zobaczysz czy NAPRAWDĘ jej zależy
2.można chodzić w klimatyczne miejscówki jak już jest ciemniej, jak spadnie śnieg to na bałwana albo sanki
3.ja zawsze chcąc polepszyć relację z matką/nauczycielkami odnośiłem się do nich z uśmiechem przede wszystkim, ale zadawałem też wiele pytań, na które odpowiedź znałem, ale wiedziałem, że np. taka nauczycielka z biologii ucieszy się, że pytam ją o jakiś organizm czy coś.
4.jeżeli mocno zależy Ci na tym związku to spróbuj z "chłodnikiem".
Według mnie dobrze myślisz, jesteś ogarnięty. Zrób krok w tył i niech jej słowa przejdą w czyny. Sam wiem że panienki dużo mówią, niby jest szczera rozmowa zależy jej nie raz łzy a chuj z tego wychodzi. A jak się nie wykaże to bym ją zostawił póki czas. Bo im dłużej takie coś trwa tym gorzej później z tego wyjść.
czy naprawde ogromnym problemem jest wymyslic cos spontanicznego i zwariowanego na randke
?? nie musisz miec koniecznie duzych pieniedzy ja ide z kobieta na spacer i zapewni jej wiecej wrazen niz kolacja w 5 gwiazdkowym hotelu.. rusz glowa 
Spacerowanie w ziąbie musi być naprawdę spoko.
Chodzimy na koncerty, kręgle, bilard, strzelnice(tak:D), gotujemy razem etc, także myślę, że potrafię czas zorganizować, ale na to wszystko potrzebne są dingi, a na chwilę obecną mam wielki dół finansowy i nie jestem w stanie wygospodarować funduszy nawet na powyższe wyjścia. Sytuacja ustabilizuje się dopiero pod koniec przyszłego miesiąca, a nie chce siedzieć w domu i walić smutów, dlatego zależy mi na pomocy z waszej strony.
Jeszcze zapytanko o jej mamę, bo kurczę pomaga mi w studiach, załatwia notatki i inne materiały, ale z drugiej strony czuję się skrępowany w jej towarzystwie i nie wiem czy wyolbrzymiam, ale chciałbym polepszyć z nią relację.
Postanowiłem, że faktycznie dam sobie lekko na wstrzymanie i przejęcie inicjatywy przez nią i może lekki chłód, ale bez przesady, bo sprawa jest delikatna. Jak mam się zachować na jej odzew? Odpisywac na te wszystkie esemeski typu "jak sie mam", "co slychac", czy "ranna kupka była"?
No to przecież JAKOŚ czas spędzacie
Ja zrobiłbym lekkie ochłodzenie, niech laska trochę się wykaże (zainwestuje czas i pieniądze teraz) a Ty po prostu przeczekaj.
Z mamą jej to podziękuj jej za pomoc czymś słodkim
drobny gest a będzie jej miło.
Zasady portalu