Witam.
Jestem z dziewczyna prawie rok razem przez większość czasu było między nami naprawdę dobrze, a kłótnie pojawiały się sporadycznie i były to zazwyczaj mało istotne sprawy.
Ale na początku tygodnia zaczęliśmy się sprzeczać przez sms, bo według mnie spotkania dwa razy w tygodniu to trochę mało, plus dodałem, że specjalnie odrzucam oferty pracy, gdzie trzeba pracować na zmiany i rzuciłem studia, tylko dlatego żeby mieć więcej czasu na spotkania z nią, a ona napisała mi coś takiego "no to nie musisz odrzucać takich ofert, idź sobie teraz do takiej pracy. Ja poświęciłam całe swoje POPRZEDNIE życie dla Ciebie, nie mam już znajomych, bo nie mam na nic czasu".
No i po tej wiadomości zacząłem jej pisać, że skoro tak bardzo zjebałem jej życie i przez tyle miesięcy ze mną o tym nie porozmawiała, to powinniśmy się rozstać, bo minęliśmy się gdzieś, zamiast iść w tym samym kierunku. A ona to tak jakby przyjęła do wiadomości (nie było żadnej histerii czy zaprzeczenia) i poszła spać.
Uważacie, że dobrze postąpiłem? Czy jest jakaś szansa dla naszego związku? Czy po prostu mieliśmy inne oczekiwania i nie pasujemy do siebie, żeby żyć razem?
ona teraz mi mówi, że jest jej dobrze ze mną, ale potrzebuje więcej swobody. tylko jest taka sprawa, że kiedyś miała 100% swobody i nawet nie myślałem, że moze robić coś, co mi się nie spodoba i dwa razy miałem jakieś przeczucia i sprawdziłem jej telefon i raz pisała z jakimś gościem i on pisał do niej jakieś seksualne aluzje i wyszło, że widziała się z nim dwa razy, niby na kilka minut i on dawał jej nawet jakieś słodycze i przynosił jej do pracy. A drugi raz widziałem jej rozmowę niby z jej przyjacielem z klubu sportowego i oni tylko podobno gadali na tematy sportowe i ona mowila mi, że ten gośc się w niej zakochał, ale go zlewa, ale był sms, że ona pisala mu, że chce go mocno przytulić i że nadrobią to na nastepnym spotkaniu (wtf) i te dwa razy mialem się z nią rozstawać, ale jakoś ufałem znowu i przez pół roku nic takiego nie było. dlatego ona teraz nie czuje swobodny, ale sama przecież zjebała sprawę
Rozmowa o takich sprawach przez sms - błąd
Odrzucanie ofert pracy dla niej - błąd
Rzucenie studiów dla niej - błąd
Brak pasji, zainteresowań - błąd
Suma błędów - brak Twojej atrakcyjności w jej oczach, co powoduje, że wcale tak nie przejęła się groźbą rozstania i nie skacze koło Ciebie. A na to liczyłeś
---------
Nigdy porażka. Zawsze lekcja.
No trudno, tak bywa, ale słabo zrobiłeś z tym rzuceniem studiów dla laski... dziwne strasznie
wiem, że słabo. ale nie rzucałem studiów tylko ze względu na nią. po prostu to były studia humanistyczne, bez perspektyw i kolidowało by to z pracą. poza tym studia były dzienne i w innym mieście, więc wtedy w ogóle bym nie był z nią w związku, bo nie wierzę w związki na odległość.
"według mnie spotkania dwa razy w tygodniu to trochę mało, plus dodałem, że specjalnie odrzucam oferty pracy, gdzie trzeba pracować na zmiany i rzuciłem studia, tylko dlatego żeby mieć więcej czasu na spotkania z nią"
Oj, zabrzmiało to fatalnie. Zrobiłeś z siebie kompletną ofiarę losu, a kto lubi być z przegranymi?
Pokazałeś pannie, że swoje własne życie dostosowujesz do niej. Jakie wnioski wyciągnęła?
Otóż, pomyślała, że jest znacznie lepsza (bardziej wartościowa, atrakcyjniejsza etc...) od Ciebie, poczuła się zbyt pewnie (wie, że choćby nie wiem co, i tak będziesz za nią latał), na dodatek Ty upadłeś w jej oczach kompletnie.
Co teraz?
Mega lodówa dla tej pani.
Może jeszcze da się to uratować, choć pytanie czy warto? I czy będziesz potrafił to zrobić?