Witam, 4 miesiace temu rozstalem sie z dziewczyna.Wiem, temat jak wiele innych jednak historia nie wyglada do konca jak wszystkie.Moze zaczne od tego, ze mieszkalismy razem dwa lata, przez ten okres bylismy nierozlaczni, przetrwalismy wiele zyciowych zakretow i problemow.Postanowilismy wyjechac za granice do mojego przyjaciela.Tam nie zaglebiajac sie w szczegoly, moj przyjaciel popelnil samobojstwo.Bardzo mocno to przezylem, bylem nieswiadomy, ze wpadlem w depresje.Od tamtego czasu zaczalem byc dziwny, nerwowy, smutny, przestalem dbac o siebie, a zawsze bylem nawet dobrze wygladajacyn facetem.Po kolejnej awanturze wywolanej moimi humorami, moja kobieta powiedziala, ze mnie nie kocha.Przewalilem cala strone i wiem, ze zrobilem najwiekszy blad, zaczalem spelniac jej zachcianki, stalem sie pieskiem.Wszystko rozsypalo sie w momencie, gdy moja kobieta wyjechala na trzy dni do Polski.Pewnie jak sie domyslacie nigdy juz nie wrocila.Pierwsego dnia rozmawialismy normalnie, mowila, ze bardzo teskni.Na drugi dzien w nocy dostalem telefon, ze z nami koniec i nie wraca.Wrocilem, wiec do Polski i ja z nadzieja, ze to tylko chwilowy kryzys.W Polsce to juz nie byla ta sama kobieta, zimna, niewzruszona.Wszystkie proby zblizenia sie nie wychodzily, ona nie chciala miec kontaktu.Latalem za nia z placzem, meczony wyrzutami sumienia, bo przeciez przez okres trwania depresji traktowalem ja zle.Ostatni raz gdy ja widzialem, przywiozlem jej sushi, pogadalismy, mowila, ze zal jej zwiazku, ale stalo sie i nic juz nie poradzimy.Dwa dni pozniej po naszej rozmowie okazalo sie, ze udostepnila zdjecie, gdy caluje sie z facetem.Zadzwonilem do niej, powiedziala, ze to nikt znaczacy.Jednak puściły mi nerwy, nawyzywalem ja od najgorszych i powiedzialem, ze stracila mnie na zawsze.Od tamtej pory nie utrzymuje z nia kontaktu, rozliczylismy sie jedynie w sposob oficjalny z pieniedzy.Ta strone znam od lat, jednak rozwijalem sie jedynie na plaszczyznie podrywania.Dopiero po fakcie, siegnalem po ksiazke Adepta"Jak odzyskac byla".Informacje zawarte tam jednak u mnie sie nie sprawdzily, gdyz ona chciala, zebym zniknal z jej zycia.Przeczytalem mase blogow i tematów, wszyscy radza tu zerwanie kontaktow, jednak przeciez ona zerwania tych kontaktow chciala.Mijaja juz prawie dwa miesiace.Wczoraj wstawila zdjecia na instagramie z innym juz gosciem.Ciagle jednak za kazdym razem obserwuje moje relacje mimo, ze nie mamy siebie w znajomych.Komentuje tez zdjecia mojej mamy, z ktora miala dobry kontakt podczas naszego zwiazku.Panowie, wiem, ze nie moge odezwac sie pierwszy, wiem tez, ze w swieta bedziemy mieli okazje na siebie wpasc.Podjalem ciezka prace nad soba, cwicze na silowni, zmieniam sie fizycznie, dbam o siebie.Podjalem tez walke z depresja i ta walke wygrywam.Z tego co sie dowiedzialem, jej byly chlopak, ktorego dla mnie zostawila strasznie znowu za nia lata.Ja zostaje w cieniu, zniknalem tak jak o to prosila(nie jestem pewien czy w tym przypadku dobrze robie).Oczywiscie spotykam sie z innymi kobietami, robie to tak, zeby o tym zbyt wiele nie wiedziala.Jednak Panowie, wiem, ze to ja zjebalem, mozecie sie smiac ale jestem tez pewien, ze z ta kobieta chce zyc i miec dzieci.Zrozumialem swoje bledy, jednak nie mam pojecia jak to wszystko naprawic.Jesli sa tu starsi doseiadczeni forumowicze, to koledzy bardzo prosze Was o pomoc.Przeczytalem wiele tematow, jednak uważam, ze problemem rozpadu nie bylo pieskowanie, ale zbyt zle traktowanie osoby, ktora szczerze kochalem i stracilem .Czy jest mozliwe, ze ona juz calkiem o mnie nie mysli, po takim okresie codziennego zycia razem ? Czy moge cos zrobic, aby zetesknila ? Czy widzicie szanse naprawy realcji ?
Kolego, piszesz że zjebałeś. Jesteś na takim etapie po rozstaniu, że obwiniasz siebie. Pamiętaj, że to dwie osoby dbają o związek. Kobiety często robią tak: coś im nie pasuje, nie odzywają się, a facet się nawet nie domyśla - bo i skąd? Nie ma symptomów. A potem odchodzą, mówiąc że było coś nie tak i szkoda. Ale już wtedy wiedziały, że nie chcą tego ratować. Czyli de facto odeszły już wtedy. Ona zapewne też tak zrobiła.
Wasz wyjazd też jest tu istotny. Często zmiana miejsca rozbija związki, bo nagle zmienia się wszystko, pojawiają się nowe szanse, więc po co ciągnąć starego partnera?
Ty byłeś na zakręcie - poważnym, bo depresja to nie jest przeziębienie - a ona Cię zostawiła. To Ci powinno dać do myślenia. Chcesz z taką osobą być na stałe i mieć dzieci? Zastanów się nad tym.
Rób swoje, walcz z chorobą i tyle. Daj sobie czas. Proponowałbym Ci zablokowanie jej na portalach, przynajmniej na jakiś czas, żebyś mógł odpocząć od niej. Depresja też Ci nie pomaga, bo teraz wybitnie kogoś potrzebujesz. I czujesz się samotny w trudnym dla siebie momencie. Za jakiś czas już zaakceptujesz to i przestaniesz widzieć swoją wyłączną winę.
Na początek to ty też całuj się z innymi i pokazuj to w sieci niech widzi może coś ją skręci niech widzi że dajesz radę bez niej.Tobie plaster się przyda,a ona jak coś do ciebie czuję to może o ciebie zawalczy,ale to piłka po jej stronie ty możesz czekać i prowokować ruch.
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
Dziekuje Skol za odpowiedz.Czyli uwazasz, ze powrót jest raczej malo realnym scenariuszem rozumiem.Walcze i naprawde sporo poprawilem w wygladzie fizycznym, jak i psychicznym.Masz racje, ze widze swoja winę, gdyz nie robilem z tym nic i swoim stanem wykonczylem drugą osobe.Tak jak wspomnialem, z atrakcyjnego i ciekawego faceta w pewnym momencie stalem sie wrakiem.Wiec kobieta odeszla ratujac swoje zycie.Jej najlepsza przyjaciolka, ktora jest zareczona, wczoraj napisala, ze nie mozemy ze soba rozmawiac, bo sie zauroczyla.Wiec te kontakty z kobietami tez wracaja do normy.Tocze teraz wewnetrzna walke odbudowania swojego "ja".Jescze raz dzieki za odpowiedz.Czyli nie kryc sie z nowymi laskami, robic dokladnie to co ona ? W zwiazku wytykala mi moja przeszlosc zwiazana z moim wczesniejszym zyciem zwiazanym z kobietami.Wiec myslalem, ze w tym przypadku zadziala to odwrotnie, w stylu "nie zmienil sie".Pozdrawiam Grunwald
Z człowiekiem się jest na dobre i na złe. Gdyby chciała, to sama by Cię z tego wyciągała. Wygląda na to, że jak było dobrze, to fajnie. Ale miałeś problem i szybko sobie odpuściła.
Pomyśl o tym, że jej nie ma i nie afiszuj się z niczym. Robisz to co chcesz, masz prawo się spotykać z kim chcesz. Przecież to ona Cię zostawiła. To co, masz płakać w poduszkę? Jej zdanie o Tobie już Cię nie interesuje.
Ktoś tu założył podobny wątek i napiszę to samo co tam: nie wierzę w powroty. Nawet jeśli następują to na krótko. Ty myślisz, że ona odeszła od Ciebie 4 miesiące temu. A ona odeszła dużo wcześniej, tylko oswajała się z tą myślą. Może liczyła, że w tym czasie znajdzie kogoś innego i przeskoczy sobie.
Co do samej idei powrotow, to uwazam, ze temat jest bardzo skomplikowany.Sam znam pary, ktore rozstaly sie, a nastepnie zeszly i sa teraz po ślubie i maja dzieciaczki, to jakos ich wzmocnilo, jednak w moim przypadku wydaje mi sie, ze jej uczucie kompletnie wygaslo.
Powroty są w mojej ocenie sensowne w dwóch przypadkach: jeśli odbędzie się w ciągu kilku-kilkunastu dni lub po kilku latach, gdzie ludzie niejako poznają się od nowa.
Ile ona ma lat 18, 19?
Miałeś trudny okres w życiu, laska Cię kopnęła w dupę zamiast pomóc Ci wrócić do normalności. To nie jest dobry materiał na związek.
Ciesz się, że pozbyłeś się jej. Poznasz lepszą!
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Ma 22 lata, ja mam 25.Rozumiem, ze nawiazanie z nia kontaktu jako pierwszy nie wchodzi w gre.Sluchajcie przez pewien okres to ja bylem ciezki do wytrzymania, zreszta jak glosi teoria z tej strony, kobieta odchodzi, bo Ty sam robiles tak, zeby odeszla.W tym wypadku dopiero po powrocie do Polski i skontaktowaniu sie ze specjalista zrozumialem co tak naprawdę bylo tego przyczyna.Rozumiem jednak, ze nic nie moge zrobic, a zerwaniem kontaktow pozwolilem jej ostatecznie sie uwolnic od problemu.
Ma 22 lata, ja mam 25.Rozumiem, ze nawiazanie z nia kontaktu jako pierwszy nie wchodzi w gre.Sluchajcie przez pewien okres to ja bylem ciezki do wytrzymania, zreszta jak glosi teoria z tej strony, kobieta odchodzi, bo Ty sam robiles tak, zeby odeszla.W tym wypadku dopiero po powrocie do Polski i skontaktowaniu sie ze specjalista zrozumialem co tak naprawdę bylo tego przyczyna.Rozumiem jednak, ze nic nie moge zrobic, a zerwaniem kontaktow pozwolilem jej ostatecznie sie uwolnic od problemu.Blog juz klasyczny, ktory napisal Bane o strategii chociażby dla utarcia nosa dziewczynie przypadl mi do gustu.W momencie gdy sie zobaczymy w swieta na pewnej imprezie mam zamiar wjechac jak stary ja.Jesli oczywiscie nie bedzie juz w zwiazku z kolesiem z ktorym wystwaia zdjecia.Korzystajac z okazji,zapraszam wszystkich chetnych na dg lub ng na terenie Warszawy.
ja widzę to w taki sposób..
im więcej będziesz się płaszczy przed nią i zabiegał o nią wymyślając dziwne rzeczy, tym bardziej będziesz odrzucany przez nią..
moim zdaniem w danej sytuacji jest cień szans, jeśli to ona sama się odezwie ,chociaż w co wątpię, gdyż kategorycznie napisała Tobie,że koniec, no i ma juz innych bolców jak sam piszesz.
Jasne, dzieki za opinie,czyli powiedzenie, ze one zawsze wracaja obalone.Tak czy inaczej pracuje nad soba dla siebie i chyba czas brac sie konkretnie za inne kobiety.Moja zmiane juz dostrzegaja osoby z zewnątrz co daje mi dodatkowa motywację, wroce silniejszy Panowie.
Bzdura, nie wracają. Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie. Rzadziej wracają niż nie. Najlepsze co możesz zrobić to daruj sobie ją.
Wydaje mi sie, ze ona sama siebie nie rozumie.Trudno trzeba przyjac temat jak facet i swoje uczucia schowac gleboko jakiejs innej lasce.Chcialem sie upewnic, czy moge cos zrobic, jednak utwierdziliscie mnie w przekonaniu, ze niestety nic zrobic nie moge.Trudno, wiem, ze to ja zjebalem sprawe, mam szkole na dalsze zycie.
.
"Czy moge cos zrobic, aby zetesknila ?"
Możesz i to ma mase rzeczy, ale... po co? Serio, po co? Teraz jest fajnie, masz "ćwiartkę" na karku, ja jestem niewiele starszy. Jak miałem 25 lat, to też kończyłem związek, ale 3 letni. Też miałem w głowie to samo co Ty teraz plus problem ze zdrowiem, a dodatkowo kończyłem studia i to tak ciężkie, że czasem nie spałem po 3 dni z rzędu. Czyli totalnie skupiłem się na sobie, stałem się egoistą jeżeli chodzi o moje życie, bo po takim zachowaniu kobiety zrozumiałem dwie rzeczy:
1. Powtórki z życia nie będzie, jeżeli dam dupy i zwiąże się z niewłaściwą kobietą, to spieprze je sobie na własne życzenie.
2. Jeżeli to będzie niewłaściwa kobieta, czyli właśnie taka, która znika jak w moim życiu pojawią się problemy, czy to ze zdrowiem, czy finansowe, czy z brakiem pracy, to będę w większej dupie wtedy, niż byłem po rozstaniu.
Rozumiem, że są wspomnienia, miłe, złe, kryzysy, które wygraliście itd. Ale to czas weryfikuje siłe związku, bo niesie nam takie problemy jak masz Ty, albo jak miałem ja.
Co do pytania, co zrobić aby zaczęła tęsknić. To pytanie jest do bólu wałkowane przez tematy, na tym forum. Sam się z tym zmagałem i na początku jak ktoś mi mówił, że ma taki problem to wiedziałem co mu odpisać/powiedzieć. Później stąło się to sztampowe, ludzie zaczęli pisać blogi, admini blokować takie tematy, bo "to nie jest forum o wracaniu do byłych dziewczyn!", a innym zaczęło to brzydnąć. To tak jak narzekanie starego dziadka, że "za komuny to beło lepij". Ale skąd ktoś świeży ma to wiedzieć? Przecież dla niego ta jego dziewczyny była wyjątkowa i to jest tak nagląca sprawa, że tematy powinny być przypięte i to jeszcze w kolorze czerwonym. Nie, nie jest. Ani moja nie była, ani Twoja. Ale jest też dobra wiadomość, jest sposób, żeby zatęskniła. Zmieniaj się, zmieniaj swoje życie, idź po swoje i staraj się wyjść z depresji. A co najważniejsze nie wkręcaj jej sobie, bo takie coś powinien rozpoznać specjalista, a mnie np. to wygląda na stan przed depresyjny, a lekarzem nie jestem. Dlatego dystans też jest bardzo ważny. Wtedy jak się zmienisz, to zatęskni... ale...
"Czy widzicie szanse naprawy realcji ?"
... szanse widzimy, a raczej ja widzę, bo nie chce mówić za wszystkich. Sensu już nie widze kompletnie i na tym bym zakończył myśl
Pamiętaj, że człowiek zmienia się przez całe życie. I te zmiany mogą być różne. Coś, co było zaletą mając lat 20, może być już wadą w wieku 25 lat. Nie wierzę w to, że związek w wieku 20 lat może być na całe życie. Zbyt dużo się dzieje, wiele zmian. Ktoś robi karierę, ktoś zostaje w tyle. Ludzie wyjeżdżają, zdradzają, rozchodzą się.
W relacji ważna jest przyjaźń. Tyle tylko, że kobiety potrzebują emocji, a przyjaźń je gasi. U Ciebie, jak widać, nie było ani jednego ani drugiego.
Myślę, że prócz pracy nad sobą i wychodzeniem z doła, możesz też przeznaczyć na wyciągnięcie wniosków z tej relacji. To też pomoże i zaprocentuje. A co do tego, że związku w wieku 20 lat nie koniecznie muszą być na całe życie... cóż... zwykle tak jest. Tak widzę po znajomych, widziałem po sobie, są wyjątki owszem, ale raczej nikną w statystykach. Zależy od człowieka i tego w jakim kierunku chce popchnąć swoje życie, przecież równie dobrze może trafić na dziewczyne, która chce dokładnie tego samego. Nie mniej jednak, pamiętaj, to że komuś się nie udało, nie oznacza, że nie uda się Tobie. Ale raczej stawiałbym na to, żeby mieć dziewczynę, która będzie Cię wspierała w każdym momencie życia, nawet jakbyś miał ją poznać w wieku 30 lat, niż na siłę być z inną i tłumaczyć sobie to długi stażem relacji. Owszem, naprawiać można, a nawet trzeba, ale częstotliwość problemów nie może się nasilać, ani być częścią Waszego związku.
Dziekuje za odpowiedzi.Jesli chodzi o przemyslenia, to mialem ich bardzo duzo, podobnie jak wnioskow.Jedno jest pewne, musze czekac, nie odzywac sie i ciezko pracowac nad soba.Wszystko sie wyjasni jaka bedzie jej reakcja, gdy spotkamy sie na żywo.Na ten moment pozostaje mi jedynie brak kontaktow i ciezka praca nad soba.Jesli nawet z nia nie wyjdzie, to ta praca przyniesie owoce w dalszym zyciu.
Ja bym zrobił małą korektę u Ciebie, a mianowicie - "Wszystko sie wyjasni jaka bedzie jej reakcja, JEŻĘLI spotkamy sie na żywo"
Nie patrz na pracę nad sobą, jak w inwestycję, która ma zaprocentować powrotem do byłej. Żyj tak jakby tego powrotu nigdy nie miało być, jak będzie... ok. Jak nie, to będziesz na to przygotowany. Póki co nie widzę powodów, żeby się z nią spotykać na ten moment (a na późniejszy to sam uznasz, że też nie widzisz powodów), ani podtrzymywać kontakt, widzę powód, żeby wziąć się w garść i trochę to życie ogarnąć.
Zakladam, ze sie spotkamy, bo bedziemy na tej samej imprezie w święta ☺ masz całkowitą racje, na nic nie ma co sie nastawiac.
"temat jak wiele innych jednak historia nie wyglada do konca jak wszystkie". Pleciesz nam tutaj jak bardzo się zmieniłeś, jaki to teraz nie jesteś atrakcyjny i koniecznie chcesz jej to pokazać. Człowieniu to strzał w stopę. Pokazówka, może 8 latkę byś oszukał a nie nas a już na pewno nie ją. Historia jak wszystkie inne, myślisz że jesteś wyjątkiem BZDURA.
Aby ją odzyskać musisz być gotów ją stracić, zaakceptuj to że nie jesteście już razem i możecie już razem nigdy nie być. Pozwól jej odejść i przestań robić wszystko na pokaz.
P.S Już widzę jak twój misterny plan jebnie jak przyjdzie z kimś na tą imprezę. Bardziej dasz jej do myślenia, wcale się tam nie pokazując.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.