Cześć, mam pewien problem. Spotykam się z dziewczyną od pół roku. Na początku obywało się bez większych
spin, ale im dalej w las...
Widujemy się bardzo często, a jak się nie widzimy, mamy kontakt telefoniczno-internetowy. W czwartek miło spędziliśmy dzień, w piątek trochę popisaliśmy, aż do wieczora. Wtedy przestała mi odpisywać - ot tak. Olałem to i w sobotę pytam, czy już jej przeszło. Odpisała: ":(". Olałem znów. Po południu zapytała, czy się widzimy - niestety musiałem odmówić, bo umówiłem się już z ziomeczkiem - nie będę cały dzień siedzieć i czekać na sygnał od niej. Następnego dnia jej odpowiedzi były mniej więcej takie: "Spoko.", "Ok.", "No tak, pamiętam", "Mhm" -
ewidentna olewka. Odpuściłem sobie.
Jako, iż nie lubię gierek, wczoraj rano zapytałem się jej, czy dziś się widzimy. I teraz najlepsze:
11:27
"No możemy, ale ostatnio mnie olałeś i tego nie zapomnę..."
(...)
11:59
"Jednak się nie widzimy, cześć"
(...)
13:27
"To może jednak?"
Odpisałem, że jak chce, to możemy i miała przyjechać ok. 16:30. Tymczasem:
(...)
15:55
Albo jednak nie wychodź po mnie. Bez łaski, nara.
16:37
Gdzie ty jesteś? Czekam w parku.
Odpisałem jej zatem, że niech sobie czeka. Co za kpina. Strasznie podniosła mi czymś takim ciśnienie, bo podejrzewam, że już nawet 15 latki się tak nie zachowują. Panowie, co teraz? Z mojego punktu widzenia, postąpiłem dobrze, bo zmieniając zdanie co chwilę robiła sobie ze mnie żarty. Podejrzewam zaś, że ona odbierze to jako przejaw mega olewki i sam już nie wiem. Dzisiaj się nie odzywa (nic dziwnego), ale na jutro byliśmy umówieni i nie wiem, jak reagować. Czekać? Z jednej strony - nagle przestała się odzywać, potem ja zaproponowałem spotkanie i odwaliła, co odwaliła...
Bo myślała, że jak napisze "nie wychodź po mnie, bez łaski, nara" to piesek przyleci, bo się przestraszy. A tu zonk
Dobrze zrobiłeś. Spytaj się, czy ma zamiar skończyć te gierki, humorki i inne pierdolamento i się spotkać, czy dalej obstaje przy swoim. Ot tak, prosto z mostu. Nie podoba się, to pa.
Miej wyjebane, a będzie ci dane!
Jak pokazuje czymś takim, że jej nie zależy to niech wypierdala.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Zapomniałem dodać, że ona ma 20 lat.
W sumie, tylko utwierdziliście mnie w przekonaniu... Problem w tym, że ona coraz częściej robi jakieś krzywe akcje, na każdym kroku dodając "Nie zależy ci", "Masz mnie gdzieś", "Jest mi przykro", "Źle mnie traktujesz", itp. Na 99% jeśli się jej wprost zapytam, odpisze mi coś w stylu "Ok.", "Nara." (konecznie z kropkami na końcu, bo jest fanką profili 'Kropka Nienawiści' xD).
Myślę, żeby pomilczeć parę dni, tylko, kurde, na środę mamy już rezerwacje w kinie. Się pomyśli jeszcze...
Skoro tak Ci napisze to po co sie w to bawic?
Odczekaj jeszcze kilka dni, jak nic to zadzwoń i powiedz że to ważne i musicie się zobaczyć, daj dwa terminy. Jak przyjdzie to powiedz, że nie masz ochoty się bawić w ciuciubabkę i albo zaczyna zachowywać się jak dorosły ludź, albo nara. Jak będzie odwlekać to spotkanie, to możesz od razu jej zakomunikować, że nie chciałeś tego robić przez telefon, ale nie daje Ci wyboru. Masz dosyć takich gierek i albo si, albo się żegnasz. Ewentualnie możesz od razu ją zostawić i później pozwolić jej wrócić na swoich "zasadach", ale ta opcja w podstawach zakłada Twoje niezdecydowanie, czyli odwlekasz tylko lipę na czas, bo mówisz A, a później zmieniasz zdanie na B, aczkolwiek wieksza szansa że panna dozna konkretnego szoku i przyleci szybciej niż myślisz. Pytanie czy w ogóle warto?
Oczywiście musisz też założyć, że na niej to wrażenia nie zrobi i za tydzień będzie w związku z jakimś nowym fagasem. Niech Cie ręką boska wtedy broni żeby mięknąć i lecieć z powrotem bo tylko się zbłaźnisz.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
To jest chore, bo jak tu planować. Może sprawdza, czy jesteś gotowy, żeby odejść, czy będziesz za nią biegał i się prosił, żeby tylko ona tego nie zrobiła. Czasem przesadzają, najlepsza opcja to po prostu całkowicie to zlać.
Naucz się, że jak laska robi krzywe akcje, to lipa jest. Wiec albo wprowadzasz twardą swoją rame, albo niech ona wypierdala. Póki co, ona ma beke, a Ty prosisz o rade..
YOLO.
Poraził mnie twój tekst, że jak ona chce to możemy się spotkać. Dla kobiety to bardzo przykry tekst, a dodatkowo po takim tekście automatycznie stajesz się pizdą, bo proponujesz coś czego nie chcesz. Nie mów tak.
Dokładnie
stawiasz się w takiej roli: Ja jestem już gotowy! jestem na twoje wezwanie! Jeśli tylko chcesz to daj znać i się spotkamy!
Pisz, że TY chcesz się spotkać, tu i o tej godzinie, bo tak to sam oddajesz jej prowadzenie.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Z ciekawości - dlaczego przykry?
podsumowując

"Rozchwiana emocjonalnie dziewczyna" to nie jest żadna nowość i każdy facet powinien być na taką ewentualność przygotowany
czytać klasyki, podstawy i być twardy jak granice niemieckie
they hate us cause they ain't us
Chyba już po zawodach.
Wczoraj napisałem do niej wiadomość - nie raczyła na nią odpowiedzieć przez 3h, więc zadzwoniłem. "Dlaczego się nie odzywasz?" zapytałem, na co ona "No bo się nie odzywam". Wiedziałem, jak będzie wyglądała ta rozmowa, więc żeby tylko się upewnić zapytałem "O co ci chodzi?". Odpowiedź brzmiała... uwaga... uwaga... "O nic". Potem wysłuchałem monologu.
Dowiedziałem się, że:
- traktuje ją jak śmiecia
- biedulka czekała na mnie 2 godziny w tym parku (gówno prawda, tak swoją drogą)
- wykończyłem ją psychicznie
- jest dla mnie kozłem ofiarnym
- gdybym ją kochał, to przyszedłbym mimo wszystko
- nie szanuję jej
- ona nie da sobą pomiatać
- ma dość mojego zachowania
- oczekuje, że się zmienię, bo dalej ona tak nie wytrzyma
Nie dała mi nawet dojść do słowa (a zadzwoniłem, żeby się z nią umówić na rozmowę), na koniec rzuciła "I tej chwili
cię zostawiam". Rozłączyła się.
No cóż - choćbym miał sobie rękę odgryźć, nie odezwę się do niej. Biedna, pokrzywdzona dziewczyna... A ja wszystkiemu winny. Tak, tak... Zastanawia mnie tylko, dlaczego jeszcze nic nie usunęła z Fejsa. Prognozuję, że i tak w ciągu tygodnia zacznie robić mi wyrzuty, że "nie walczę", no ale bądźmy poważni.
Beka. Toż to jakiś bachor jest.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Komu ty to mówisz
Jak pisałem, akceptowałem jej odpały, ale to już za dużo. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ona przestała się do mnie odzywać i wczoraj chyba z 15 razy powiedziała "Ale to twoja wina". Coś tam jeszcze rzuciła, że nie zachowuje się jak facet - nie zależy mi na niej. Aha. Coś tam jeszcze mruknęła, że gdyby sytuacja była odwrotna, to pisałaby do mnie, dzwoniła i czekała nawet całą noc, bo tak jej na mnie zależy, a ja ją wyniszczam 
Jestem po lekturze większości przydatnych artykułów tutaj - wyczytałem, że kobiecie trzeba zapewnić cały wachlarz emocji. Uznałem, że skoro ona sama raz na tydzień robi kwas, huśtawki emocjonalne i kwasy, to mam ułatwione zadanie. A jednak nie.
Oby tylko wytrzymał i się do niej nie odezwał. Oby.
Niestety strasznie się czuję... Wczoraj gadałem z kolegą. Powiedział mi "Stary, o kobietę trzeba walczyć. Kup kwiaty i zapierdalaj do niej". Oczywiście jego rada była dla mnie irracjonalna. Laska ewidentnie leci w chuja, więc nie będę się przed nią płaszczyć. Chcę milczeć, tylko już mnie nosi. Co chwilę spoglądam na pierdoloną komórkę. Byłem przed chwilą w sklepie - spotkałem tam innego ziomka, który nakreślił sprawę z innej strony.
A mianowicie - ta dziewczyna jest moją pierwszą. I emocjonalnie i seksualnie. Może dlatego nie mogę się od niej uwolnić - ciągle o niej myślę. No i kolega poddał mi pomysł, który sam praktykował - konkretnie, może jak zakosztowałbym innej kobiety, to przestałbym tak obsesyjnie myśleć o "byłej"? Zdradą to to nie będzie, bo mnie zostawiła, ale sam już nie wiem. To może mi pomóc, czy jak już to zrobię będę czuć się jak śmieć i będzie ze mną jeszcze gorzej? Wiadomo, wszystko zależy od konkretnego człowieka, ale może ktoś z was próbował czegoś takiego? Mam na myśli przygodę, a nie plasterek na ranę w postaci nowego związku. Hmm?
No ale to nie jest kwestia odpalenia konsoli i wgrania nowego scenariusza, tylko konkretnego działania. Tu i teraz.
No chyba że kolega poradził Ci iść na dziwki i o taką przygodę tu chodzi.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Kolego, ja byłem, jestem w podobnym "gównie" emocjonalnym, tak się stało, że doszło u mnie do dużego zbliżenia z inną dziewczyną, ale to mi tylko w tym pomogło, że ze dwa dni nie myślałem o tej pierwszej. Dodam, że nawet w zbliżeniu z tą drugą w głowie były porównania... i ta pierwsza zawsze wygrywała:( Myślę, że najlepszym lekarstwem jest czas, odcięcie się od pierwszej i dać sobie "zapomnieć". Dopiero wtedy możemy naprawdę zaczynać z innymi kobietami, ale jak napisał kolega wyżej, wszystko zależy od człowieka, każdy z nas ma inaczej, więc może skok w inną Ci pomoże. Trzymam za Ciebie kciuki bo wiem jaki to syf.
"Jestem po lekturze większości przydatnych artykułów tutaj - wyczytałem, że kobiecie trzeba zapewnić cały wachlarz emocji. Uznałem, że skoro ona sama raz na tydzień robi kwas, huśtawki emocjonalne i kwasy, to mam ułatwione zadanie. A jednak nie. "
Niby tak ale nie starasz się o nią i Cię olała..
Po prostu dziewczyna jest w Tobie zakochana - jesteście przecież już parą (właśnie od ilu miesięcy dokładnie?) ale nie starasz się o nią co tu dużo nie mówić - sama to czuje, mówi Ci o tym zresztą więc jest zakochana w Tobie jak widać ale z drugiej strony odwraca się od Ciebie powoli... Mało czasu a to spartolisz bo naprawdę oblewasz u niej test.
jeszcze raz to zedytujesz to cały tekst ci wywale, zebys sie nie męczył
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"