Cześć,
opiszę Wam sytuacje w której obecnie się znalazłem. Nie wiem już, jakie znaleźć wyjście z obecnego stanu.
Związek z dziewczyną układał się w mojej myśli dobrze, brak rutyny, większych kłótni, dziewczyna nie kryła słów jak mnie docenia i jej dobrze i ile jej daje w tym związku.
Planowaliśmy wakacje, przelała mi pieniądze za bilety lotnicze i nagle 2 dni później telefon, że ona już chyba nie da rady tak dłużej i nie wie czy może być ze mną. Sytuacja ta miała miejsce 2 tygodnie temu i nie wiedziałem skąd ta decyzja.
Problem leży w jej rodzicach(ojciec wojskowy) którzy wprost wpierają jej do głowy, że ona powinna mieć starszego faceta na czysty układ, który pomoże jej rozwinąć się w pracy i tylko tyle. Chcą kierować jej życiem, choć ma 26 lat i zarabia dobrze, utrzymuje się sama. Ona im mówi, że ona chce ze mną być i chce normlanego związku ale ojciec mówi, jej że jak ze mną będzie to nie ma po co prosić ich o pomoc i przyjeżdżać do domu. Przeszkadza im w sumie nie wiem co, jestem 3 lata młodszy od niej ale zarabiam dobrze, pracę mam dobrą i perspektywy i ambicje na przyszłość również. Dziewczyna sama sobie z tym nie radzi, rodzice nawpychali jej do głowy takich rzeczy, że ona jest rozdarta. Idzie z tym do psychologa, żeby móc podjąć jakąś decyzje.
Sprawa wygląda tak, że cały pierwszy tydzień unikała kontaktu, ja chciałem normlanie pogadać, spotkać się i pogadać, jak ludzie. Nie była na to gotowa. Utrzymywaliśmy mało kontaktu przez ten pierwszy tydzień.
W tym tygodniu coś się zmieniło. Widać, że znów otworzyła się na mnie, widzę jak budzą się w niej emocje ale ona z nimi walczy, chce się przytulić, pocałować ale odpycha to od siebie. Mówi, że nie wiem w jak trudnej jest sytuacji bo z jednej strony nie wie czy będzie w stanie ze mną być, z drugiej jej rodzice, a z trzeciej dalej tęskni za mną.
Ostatnie kilka dni widywaliśmy się na neutralnym gruncie, wyszliśmy zjeść, na spacer bez mocnego poruszania tematu naszej relacji. Ona liczy, że wizyta u psychologa pomoże jej w podjęciu jakiejś decyzji.
Wczorajszy dzień był dla mnie przełomowy ale tak bardzo czuje, że zjebałem. Byłem u niej i ona nie mogła wytrzymać już odpierania bliskości ze mną, zaczęliśmy się całować, chcieliśmy bardzo uprawiać sex ale ja przez 2 tygodnie stresu nie dałem rady, opadł mi po założeniu gumki i nie mogłem już nic zrobić z psychiką. Ona to rozumie, mówiła, że nic się nie stało bo widzi ile stresu nas to kosztuje.
Ja jednak czuję się źle, wydaje mi się, że może to by coś zmieniło, niepotrzebnie dobijam się tym, że ten sex po 2 tygodniach przerwy coś by w niej zmienił, a tak widziałem zawód w jej oczach, a nie mogłem nic z tym zrobić.
Co robić dalej ? Jak postąpić w tej sytuacji ? Ona dalej nie wie na czym stoimy, nie może podjąć decyzji, niby dopuszcza mnie do siebie ale za chwile się dystansuje.
A jesteście w stałym związku? Bo jeśli jesteście parą dłuższy czas, jesteście dorośli i niezależni finansowo, to czemu razem nie mieszkacie? Wtedy takich rozkmin nie ma i rodzice nie mają nic do gadania. Jak dziewczynie zależy na pieniążkach tatusia bardziej niż na Tobie, to trochę słabo.
Razem jesteśmy pięć miesięcy , rodzice jej w ogóle już nie utrzymują. Dziewczyna zarabia bardzo dużo. Utrzymuje się sama . Ona najbardziej boi się tego, że nie będą się do niej odzywać. Kiedyś poruszałem kilka razy temat mieszkania razem, początkowo podobał jej się ten pomysł ale mama powiedziała jej, że to za wcześnie i temat zanikł. Ona jest bardzo podatna na to co mówią inni.
"Ona to rozumie, mówiła, że nic się nie stało bo widzi ile stresu nas to kosztuje."
Tu problemu nie szukaj. Zaufaj jej odrobinę, jak będziesz się tym dodatkowo stresował to raczej to nie wytrzyma.
Jeśli masz pewność, że ta historia jest prawdziwa, to pokaż trochę zrozumienia.
Plus na pewno nie zaszkodzi delikatnie zasugerować że jest dużą dziewczynką i nikt nie musi decydować za nią.
Z drugiej strony 5 miesięcy to nie jest dużo czasu. Pamiętaj o tym.
"Ona to rozumie, mówiła, że nic się nie stało bo widzi ile stresu nas to kosztuje."
Tu problemu nie szukaj. Zaufaj jej odrobinę, jak będziesz się tym dodatkowo stresował to raczej to nie wytrzyma.
Jeśli masz pewność, że ta historia jest prawdziwa, to pokaż trochę zrozumienia.
Plus na pewno nie zaszkodzi delikatnie zasugerować że jest dużą dziewczynką i nikt nie musi decydować za nią.
Z drugiej strony 5 miesięcy to nie jest dużo czasu. Pamiętaj o tym.
5 miesięcy to jeszcze nie jest poważny związek. Nie jest fajnie być z kobietą która tak bardzo liczy się ze zdaniem rodziców w tym wieku, więc dobrze się zastanów czy chcesz w to brnąć. Nawet jak się z nią zwiążesz na poważnie to bardzo możliwe że będą się we wszystko wtrącać a ona będzie się na to godzić. To słabo rokuje. Ja bym się poważnie zastanowił. Problem nie jest z jej rodzicami tylko z nią.
Historia, jak najbardziej prawdziwa. Dziewczyna jest słaba bardzo psychicznie i nie może przeciwstawić się ojcu. Spotykamy się chwilowo, a ona nie mówi im o tym bo się boi.
Jej ojciec całe życie jej mówił co ona ma robić i ona robiła to dla spokoju w domu. Tłumaczę jej, że już nie chodzi o nas ale o to, że to jej szczęście jest najważniejsze i nie może robić czegoś co chcą inni, a to co sama uważa. Że to jest jej życie i ona powinna być szczęśliwa, a normalni rodzice powinni akceptować jej wybory, bo jest dorosła i sama się utrzymuje. Wiele razy próbowałem z nią o tym rozmawiać, ona to wie ale jak sama mówi, nie jest w stanie się przeciwstawić. Chce jechać ze mną na wakacje ale nie może, bo rodzice się nie zgodzą na to. Rozumiecie ? 27 lat, sama zarobiła i nie pojedzie, bo boi się ich rekacji.
Główny problem jest w ojcu, który ją demotywuje do spotkania ze mną. Dziewczyna jest po medycynie, na początku swojej drogi. Ja jestem 3 lata młodszy ale pracuje jako DH w salonie aut premium. Nie zarabiam źle. Mam perspektywy na rozwój ale i tak ciągle dąże do własnego biznesu. Dużo czytam, uczę się nowych rzeczy. Jej to wszytsko imponowało, mój zapał i chęć rozwoju ale ojciec (jak sama mówiła) nawpychał jej do głowy, że mi się nie uda i to nie jest takie proste coś założyć. Dodam, że ojciec jest starym wojskowym. Powtarza jej, że jestem za młody i pewnie inne wyjęte z czapki teorie.
I w tym problem, ona chce, dzwoni znów do mnie, potrzebuje tego kontaku, bliskości ale nie jest w stanie wybrać nic, bo rodzice, Liczę, że sesje u psychloga pozwolą jej dojrzeć problem, bo na chwilę obecną chyba nie ma z tego wyjścia.
"Główny problem jest w ojcu, który ją demotywuje"
Pisałem w poście powyżej. Problem nie jest w jej ojcu. Problem jest w niej samej. Dopóki nie wbijesz sobie tego do głowy nie wróżę Ci sukcesów.
Idealizujesz sobie kobietę, dla której jesteś daleko na liście na liście priorytetów. Jeśli godzisz się na taki układ i jeszcze się w to angażujesz to na prawdę słabo.