Witam wszystkich.
Sytuacja wygląda następująco. Jestem w półrocznym związku z G. Od września chodzimy do nowej szkoły. Wcześniej 3 lata w jednej klasie, wiem, wiem "Nie rwij dupy z własnej grupy" ale mówię sobie chuj w to, zostały 2 miesiące szkoły to co mi szkodzi, i warto było
Ogólnie mam dobry social i powodzenie, przeszedłem długą drogę by być kim jestem i zdecydowanie mi się udało.
Jednak mam pewien problem, którym jest kolega z klasy G. Gość przypomina mi mnie jest otwarty i kontaktowy, i "świruje" do każdej dziewczyny w klasie. I tu jest właśnie problem, jestem pewny siebie i mam wysoką samoocenę, nigdy nie byłem zazdrosny, ale problem jest taki, że typek przypomina mi mnie (G. powiedziała, że żadnego podobieństwa nie widzi) i stąd moje obawy. Moja dziewczyna jest porządna i poukładana, (+ twierdzi, że jestem inny niż wszyscy) aż się dziwię, że można taką perełkę w tym wieku spotkać. Ale nie wiem co zrobić. To jedna sprawa.
Jeszcze nie tak dawno bo z 2 miesiące temu, przytulałem się na przywitanie z każdą koleżanką, eskalowałem je itd. Oczywiście nie licząc na cokolwiek, tak po prostu. Ale teraz już tak nie robię bo uznałem, że skoro ona jest wobec mnie w porządku i nie przytula się do kolegów to ja też nie będę tak robił w stosunku do koleżanek. Ustaliliśmy też, że będziemy sobie mówić wszystko np. z kim i gdzie wychodzimy, czy ktoś próbuje nas podrywać itd.
I mam kilka pytań:
1. Co zrobić z tym gościem? Wydaje mi się w porządku i G. zapoznała nas na początku roku, czy złapać z nim lepszy kontakt i zramować?
2. Czy to nie przytulanie się z innymi i ustalenia o mówieniu sobie wszystkiego są dobre dla związku?
3. Dziewczyna potrzebuje codziennego kontaktu: szkoła (zawsze ona przychodzi ja od początku roku byłem 2 razy bo to zespół szkół i ja mimo że jestem w technikum mam lekcje w budynku liceum), zalewa mnie esami, dzwoni itp. odpisuje tak po godzinie, czasami mówię, że jestem zajęty, chyba jest dobrze.
Co myślicie o takiej sytuacji?
ja myślę, że jest ok. jeżeli poprawnie wpisałeś wiek, masz pewnie z 5% szans żeby być z nią do końca życia.
so - wrzuć na luz i czerp przyjemność z możliwości jakie ci daje świat i tego związku jaki masz. rób to co uważasz za najlepsze DLA CIEBIE w danym momencie i co jest spójne z tobą (to mistyczne odpisywanie po godzinie, albo udawanie, że coś się robi - rób coś.., nie ograniczaj się TYLKO dla kogoś, jeżeli uważasz, że taka zmiana wynika z rozwoju twojej osobowości - zrób to.)
Koncentruj się na tym, co cię czeka, czyli przemianie z chłopaka w mężczyznę, a nie na jakimś typku, bo nic z nim nie jesteś w stanie zrobić. Znam sytuacje, w której najlepszy kolega, był najlepszym kolegą tylko do czasu, aż nie odbił dziewczyny (stało się to akurat mojemu najlepszemu kumplowi z tamtych czasów) po 6 latach (całe liceum + początek studiów) mimo, że we trzech wypiliśmy morze wódki. Jeżeli on rozwinie swoją atrakcyjność szybciej, to po prostu będzie bardziej atrakcyjny i cześć..
Im szybciej staniesz się facetem. Oparciem, ogrodnikiem tego pojedyńczego kwiatka, tym większa szansa, że ona będzie CHCIAŁA być przy Tobie, a zazdrościć będzie każdy inny.
"jeżeli poprawnie wpisałeś wiek, masz pewnie z 5% szans żeby być z nią do końca życia"
aż 5% ?
ja bym dał jeden
they hate us cause they ain't us
Jestes inny, jestes jedyny, jestes pewny siebie. Rob swoje , ten "drugi" dla ciebie nie istnieje. Nie zmieniaj toru, nie gadaj z nia o nim. Badz tak jak byles.
Każda panna chce 300 smsów dziennie
A jak ich nie dostaje, to na nią działa stresogennie
Ty w tym sensu pewnie nie widzisz, proste
Ona nie kocha ciebie, ona kocha swoją Nokię.
1. Nic z nim nie rób, przecież on nic tobie ani twojej dziewczynie nie robi. Wytłumacz jak go chcesz "zramowac"?
2.To że ustaliliście, że mówicie sobie wszystko to nie znaczy że wszystko będziesz wiedział o swojej dziewczynie.
Jeżeli się zadurzy w kimś, to będziesz ostatnia osobą, która się o tym dowie.
3. Ty też potrzebujesz codziennego kontaktu? Nie masz nic innego do roboty?
Nie szukaj problemów tam gdzie ich nie ma...
Macie racje, gość po prostu taki jest, a że sobie tam próbuje bajerować to chuj z nim i tak nie byłby w stanie mnie zastąpić. Chwilowy spadek formy koledzy