Hello Experts,
Kontaktuję się z Wami w sprawie relacji ze starszą kobietą.
Liczę na to że mi pomożecie/doradzicie. Apeluję zwłaszcza tych forumowiczów którzy mają «dobre» doświadczenie w takich relacjach i związkach. Oczywiście nie wykluczam nikogo i zapraszam każdego do wypowiedzi 
Moja sytuacja:
Mam 25 lat, a mój target jest o 10 lat starszą kobietą. Nie jest rozwodką, nie ma dzieci. Jednakże problem tkwi w tym że pracujemy razem, co gorsza w jednym zespole. Jest też typem osoby karierowiczki.
Spotykam się z nią od blisko dwóch tygodni, choć znajomość sie rozwija już od dłuższego czasu, a znamy się już blisko półroku. Jednakże są jeszcze opory z jej strony, pomimo tego że już były pocałunki. Mówi że tego nie chce, ale odczuwam w jej zachowaniu co innego...
Główną blokadą jest miejsce pracy, co gorsza, praca w tym samym zespole. + wg. niej różnica wiekowa (jak to mówi i zaczęła się przyznawać, boi sie być wytykana palcem, choć jest tolerancyjna, to nie dla niej). Dopowiem że chwile wcześniej mnie pocałowała (choć krótko, to z własnej inicjatywy, co się dla mnie liczy w tym przypadku - może sama siebie zdradziła zachowaniem i potem tłumaczyła się właśnie tym głupio, nie wiem jak to odebrać...)
Przy tym ostatnim spotkaniu (w piątek), zapytała się mnie również "CO DALEJ" (jak będzie to wyglądało).
Oczywiście miałbym z nią plany, i tu moje pytanie, czy warto być z taką osobą bezpośredni i proponować współny wyjazdy/plany życiowe itd? Oczywiście odbiłem ten ST w sposób zabawny i tak to też przyjęła, ale pod koniec wieczora ponownie zadała to pytanie. Chciałbym wiedzieć jak się tu zachować.
A więc warto być bezpośredni i odpowiedzieć jej co dalej...
Jeśli nie, to jak to rozegrać?
Jeśli tak, to o czym mogę mówić, a co unikać w rozmowie?
Jak zadbać o taką relacje w pracy? Czy dobrym rozwiązaniem jest ukrywać tą relacje i zachowywać się w pracy profesjonalnie (takie jest obecnie nasze zdanie), nie zdradzająć przy tym samych siebie? Kiedy i przy czym człowiek się może zagubić przy takiej relacji/związku?
Potrzebowałbym Waszych rad.
Powdrawiam,
OB
"....Przy tym ostatnim spotkaniu (w piątek), zapytała się mnie również "CO DALEJ" (jak będzie to wyglądało).
Oczywiście miałbym z nią plany, i tu moje pytanie, czy warto być z taką osobą bezpośredni i proponować współny wyjazdy/plany życiowe itd? Oczywiście odbiłem ten ST w sposób zabawny i tak to też przyjęła, ale pod koniec wieczora ponownie zadała to pytanie. Chciałbym wiedzieć jak się tu zachować...."
To nie żaden shitest, a pytanie dojrzałej kobiety, czego od niej chcesz. Znasz ja 2 tyg, parę razy ją pocałowałeś i już byś chciał mieć plany życiowe?
Dziewczyna 35 lat, bezdzietna, bez przeszłości małżeńskiej. Zapal sobie pomarańczowe światło, bo coś może z nią być nie tak. Poszukaj gdzieś na forum, wiele razy było wałkowane, żeby nie wyrywać dziewczyn z pracy, szkoły, swojej paczki. Rozstaniecie się i co? prace będziesz zmieniał?
Dzięki za przeczytanie tekstu i wypowiedź. Poprawie Cie tylko przy jednym - Znam się z nią od półroku. Co powiedziałem i zrobiłem dwa tygodnie temu jest już nieodwracalne. Teraz szukam odpowiedzi na pytania które sobie zadałem. Co do pomarańczowego swiatła to sie z Tobą w pełni zgodzę.
W uwodzeniu od kilku lat... Jeśli tu jestem, to tylko ze względu na większą okoliczność która wymagała doradzenia wsród lokalnych Eskpertów. Jak będą dalej podążał i postępował jest tylko moją osobistą sprawą. Jestem indywidualistą w tej dziedzinie.
Nalezy postawic pytanie. Dlaczego kobieta w wieku 35 lat, ktorej zegar biologiczny dziala jak nalezy, w dalszym ciagu jest sama. Dobrze bedzie wypytac ja o poprzednich partnerow a przy tym dobrze sie wsluchac w to co mowi. Jesli za wszystko obwinia poprzednich facetow to pewnie szuka ksiecia z bajki i nie zauwaza swoich bledow.... a moze po prostu poswiecila siedo reszty karierze. Jesli to pierwsze, to ja bym sie dlugo nie zastanawial i odpuscil.
Takiej relacji nie da sie ukrywac w pracy.
Sa zawody w ktorych mozna sobie na to pozwolic a sa takie w ktorych nie ma na to szansy. Poza tym jesli mielibyscie pozniej razem mieszkac... w domu baba w pracy baba. Ocipiejesz.
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
Cześć Bali,
dzięki za ta odpowiedź. Uwierz ze zadałem sobie to pytanie, choć wciąż szukam jeszcze wiele odpowiedzi.
Nie ukrywam że zwierzała mi się i potrafię zrozumieć jej celibat. Jednakże wciąż chcę się przekonać że to co powiedziała jest prawdziwe. Jedyny słuszny argument który mi to potwierdza jest pewna rzecz która mi powiedziała na początku grudnia i która mi powróciła na myśl podswiądomie w ostatnim czasie. Czas mi odpowie na to pytanie, a ja ją wciąż badam pod tym kątem i kiedyś jej mowa ciała/lub coś co powie potwierdzi lub zdradzi mi prawdę, prędzej czy póżniej.
Co do pracy, to się nie przejmuj, ona zna moje cele zawodowe
Choć mam dużo szczęścia być tam gdzie jestem, to tak na prawdę, traktuję to tylko jako przystanek... Więć się nie przejmuje na tyle tym co ona, choć pozostaję profesjonalny w zachowaniu. Pracujęemy w korporacji.
OB
W uwodzeniu od kilku lat... Jeśli tu jestem, to tylko ze względu na większą okoliczność która wymagała doradzenia wsród lokalnych Eskpertów. Jak będą dalej podążał i postępował jest tylko moją osobistą sprawą. Jestem indywidualistą w tej dziedzinie.
Ja tu widze 4 konflikty.
1. Ty i praca.
2. Ona i srodowisko pracy.
3. Roznice wiekowe i zwiazek
4. Roznice statusu spolecznego.
Jak zacznie byc zle w robocie to Ty sie ewakuujesz a laska zostanie z burdelem na glowie.
Roznice wiekowe... Ona juz o malzenstwie i dzieciach, funduszu emerytalnym a Ty ... a Ty pewnie zaraz bedziesz musial szukac nowej roboty.
Jesli juz jakims cudem zaczniecie zyc razem to zacznie sie kolejny problem. Insynuacje ze zastepuje Ci matke, pomylki sasiadów, przechodniow na ulicy, pani w kiosku ze jestes jej synem/ bratem / kuzynem.
No ale jesli jednak macie to wszystko w dupie to powinienes ja traktowac dokladnie tak samo jak rownolatke. Zalozyc ze nie ma zadnej roznicy wiekowej i uciekac od tego tematu jak najdalej sie da. Masz o ochote na wyjazd to go proponujesz...pewnie bedzie fajnie
Laska do ktorej ja kiedys udezalem, byla starsza o 7 lat... i pracowalismy razem. O roznicy wieku zapomnielismy dosc szybko. Wystarczylo zjebac ja za jakis konkretny wybryk, postawic na swoim. W moim wypadku, moglem liczyc nawet na znajomych w pracy.
Mialem z nia zgrzyty. Nawet czesto ale nie zaleznie od tego jak bylo zle, mozna bylo na nia liczyc(na polu zawodowym). To bylo fajne. Z tym ze w moim przypadku pracowalismy na tym samym szczeblu.
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
Może wyjdę na chama och ach, ale i tak to powiem. Zapytałeś "czy warto być z taką osobą bezpośredni i proponować współny wyjazdy/plany życiowe itd?". Dla mnie to jest takie małe WTF. Jakie plany życiowe? Ty jesteś młody facet, ona ma już 35 lat. Fajnie z takim milfem przeżyć przygodę, ale nie planuj sobie życia z nią. Za 10 lat ty będziesz wyglądał dużo lepiej niż teraz, a ona zacznie już przypominać spróchniałe drewno.
zaiste, jak masz doświadczenie w uwo\związkach (niby) to powinieneś wiedzieć że taka różnica wieku to nic dobrego, ponadto karierowiczka i romans w pracy ?
jak to mówił Kelso w "That '70s Show"
potrójna skrucha
they hate us cause they ain't us
Ona Cię zaliczy i odstawi na półkę. Wnioski wyciągnij sam.
Pozdrawiam
Masz 25 lat i pytasz o zdanie innych? To tak jak by ktoś miał kierować twoim życiem zastanow się i sam wyciagni wnioski czy to ma sen czy nie !
Zyj tym co jest, a nie tym co bylo!
Jestem w związku z dziewczyną o 9 lat starszą. To samo stanowisko w pracy. Robimy na innych zmianach, widujemy się w weekendy. Jesteśmy od 3 miesięcy. Mimo to nie potrafię Ci doradzić bo każda osoba jest inna. Mam gdzieś społeczeństwo, zdziwienie kolegów czy tez jej koleżanek. Myślałem ,że wyjdzie z tego romans ale nie zdążyłem się zorientować a już się zaangażowałem, ona tak samo. I to, że dziewczyna po 30stce nie ma dziecka nie oznacza, że jest coś z nią nie tak. Wystarczy, że miała dwa długie związki po 4 lata z przerwami między dwoma i już czas poleciał...związki się rozpadły, a na szczęście nie zostawiły za sobą dziecka(znam przyczyny tych rozpadów i są dla mnie bardzo logiczne i zrozumiałe). Czas zap**rdala, nie myślę co będzie za 10 lat.