Witam
Poznałem przez internet pewną dziewczynę. Nie był to żaden portal randkowy. Od razu nawiązaliśmy dobry kontakt. Po kilku dniach rozmowy spytałem ją: skąd jest. Okazało się, że dzieli nas niecałe 300 km 
Ale ona po chwili napisała mi, że będzie w moich okolicach za 2 miesiące bo wybiera się do kolegi na imprezę i mogliśmy się zgadać na jakąś kawę.
Ucieszyłem się.
Po tym co zaobserwowalem, to dziewczyna jest bardzo wylewna i wrażliwa. Opisuje mi swoje problemy, więc zastanawiałem się czy nie wpadłem w friendzone. Pewnie trochę tak ale myślę, że to normalne gdy nie zna się siebie nawzajem.
Przyznam też, trochę mnie to zdziwiło, że ona tak mi się zwierza.
Oczywiście ja dawałem jej sygnały, że ona mi się podoba.
Gdy nie pisałem do niej 1 dzień, ona zaczynała pisać pierwsza i dopytywala co u mnie.
Wymyślałem śmieszne, luźne historyjki, w których robiliśmy coś razem.
Ona jest bardzo inteligentna, nawet trochę dowcipna co kilka razy pokazała rozbawiając mnie (a co jest trudno zrobić).
Przyznała też, że jest nieśmiała czym mnie zadziwila bo nie każdy przyznał by się przed kimś o tym. Ogólnie jest szczera.
Ma też pesymistyczne podejście więc kilka razy starałem się ją pocieszać bo ostatnio nie powodzi jej się w życiu.
Gdy nadszedł dzień spotkania okazało się, że jednak nie przyjedzie czym mnie bardzo zasmuciła. Miała problem z pociągami. Zaczęła mnie przepraszać, pisała że tamten kolega wkurzył się na nią bo obiecała przyjechać a tego nie zrobiła.
Płakałem pół dnia. W wiadomości napisała mi, że ona podobnie to przeżywała.
Pisała czy moglibyśmy ustalić kolejny termin, zgodziłem się. Napisała, że planuje wybrać się w moje okolice ale nie wie czy to wypali.
Konkretnego terminu nie podała ale prawdopodobnie do końca roku miałoby się udać.
Nie powiem, zrobiło mi się szkoda tej dziewczyny.
Nie chciałbym zrywać z nią kontaktu bo to mogła by być moją przyszła partnerką a nawet żoną.
Podobają mi się jej zainteresowania (rzadko spotykane) mamy kilka wspólnych oraz podobne charaktery.
Jak wy to widzicie? Co polecalibyscie zrobić?
Czy to ma szansę przetrwać?
Też jak to czytam to nie wiem czy się śmiać czy płakać razem z autorem
ja sie z tego zaczelem smiac a potem mi sie przypomnialo moje i troche współczucia tyle że ja nie płakałem
Nie odkładaj niczego na jutro nawet jak nie widzisz sensu zagadania do laski i tak zagadaj utwierdzisz sie w tym przekonaniu lub wygrasz
) Działaj a kiedyś ci się to obróci w profity.
Janko ile ty masz lat? Strzelam że max 15. Ja rozumiem że się fajnie z kimś pisze ale za mocno to przeżywasz, ostatecznie to tylko zbiór literek a ty opowiadasz o związku. Jeszcze jej na oczy nie widziałeś a już chcesz się żenić. Z takim nastawieniem, jeżeli dojdzie do spotkania, spieprzysz wszystko koncertowo. Ochłoń i przerób podstawy
Fakt, podchodzę trochę emocjonalnie dlatego bo jestem wrażliwy i kochliwy, co może wydawać się śmieszne
Widziałem ją na zdjęciach.
Czy ktoś ma jakieś podobne doświadczenia? Jak wyglądały u Was takie relacje?
Proszę o radę.
Czytałem na forum wpis o tym że facet mieszkał w Gdańsku, ona w W-wie (czyli jeszcze dalej niż w moim przypadku) i udawało im sie podtrzymywać tą relacje.
Zależy mi na tej dziewczynie, czuję przyciąganie do niej (myślę, że ona do mnie też), jakąś więź.
Miałem bardzo podobną sytuację. Poznałem laskę przez neta na jakimś czacie, nie było jeszcze Fb ani nawet Nk. Miałem właśnie 15 lat. Zajebiscie się z nią pisało. Potem telefony. Wymiana zdjęć. Odleglosc ok 400km. Miałem w planach do niej jechać. Już nawet planowałem że dam jej czerwoną róże na dworcu jak mnie odbierze
Starzy mi mówią że chyba mnie pojebało. Jakbym się uparł to bym pojechał ale odpuściłem. Potem coraz rzadszy kontakt i koniec love story.
Ale wiesz co Ci powiem? Sam do niej jedź. Zrobisz z siebie głupka to trudno, a może okazać się że będziecie razem do końca życia. Ja już mam swoje lata i odpierdalałem bardzo różne dziwne rzeczy ale żałuję tylko tych, których nie zrobiłem.
Ale dlaczego od razu taką ironia?
Czytam podobne starsze wpisy na forum i jakoś inaczej inni podchodzili do takich sytuacji.
Czemu ironia. Poważnie mówię. Zachowaj się jak facet. Jeżeli uważasz że coś was połączyło na jakiejś płaszczyźnie to się z nią spotkaj. Tylko nie płacz że nie dojechała. Bierz sprawy w swoje ręce. Sam do niej pojedź. Większość ludzi na tej stronie wie co mówi, ale to TWOJE życie i ty o nim decyduj.
Dobrze MgR piszesz. czasem jestem przerażona jak wiele opisów komentujecie 'next' to chyba nie o to chodzi w tej stronie
z punktu widzenia dziewczyny, mi czasem brakuje takich konkretnych działań u facetów. tylko wciągacie dziewczyny w jakieś gry i potem robi się takie zamieszanie, że już nic nie wiadomo, aż w końcu ktoś rezygnuje ;p uważam, że jak dziewczyna jest szczerze zainteresowana to pomaga znajomości a nawet jej zachowania mogą być odebrane jako zbyt nachalne. może faktycznie miała problem z tymi pociągami, ja bym nie spisywała tego na straty, zwłaszcza, że to początek, gdzie facet powinien więcej inwestować
no chyba, że podrywa chłopaka, to inna sprawa ;p
ja nie żartuję
to nigdy nie wypala ... zostaw ją i zajmij się dziewczynami w twojej okolicy bo one też chcą ciebie
Nie odkładaj niczego na jutro nawet jak nie widzisz sensu zagadania do laski i tak zagadaj utwierdzisz sie w tym przekonaniu lub wygrasz
) Działaj a kiedyś ci się to obróci w profity.
Mam niedaleko większe miasto problem w tym, że nic się w nim nie dzieje. Jedyny klub gdzie kilka razy w nim bywałem jest mały, i do tego dziewczyny do których miałem podbić tańczyły prawie non stop (W tańcu nie podbijam bo trochę słaby jestem w te klocki). Prawie w ogóle nie schodzily z parkietu. Nwm czy ochroniarze tak im karzą czy co?
trudno tam nawiązać jakiś kontakt, do tego większość ludzi są tam z okolicznych wsi a laski niezbyt urodziwe. Może wyoblrzymiam, może mam pecha, nie wiem.
Na ulicach chodzą kobiety w wieku 35+ albo w wieku licealnym bo większość w przedziale 20-26 wyjechała stąd daleko albo do miasta oddalonego o 50 km albo gdzieś dalej, albo za granicę.
Większość wyjeżdża stąd bo tu nie ma żadnej przyszłości. Smutna okolica i miasto.
Jedynie w tym mieście oddalonym o 50 km mógłbym coś poznać - całkiem inni ludzie, coś się tam dzieje, inna świadomość.
Lub pozostają kursy (W tym mieście niedalko) gdzie można poznać dziewczyny ale też nie zawsze. Jest wtedy jakiś wspólny kontekst do czego można nawiązać w rozmowie bo na ulicy to trochę lipa.
Takie kursy też kosztują zresztą.
Ja nie szukam dziewczyn na siłę ale gdy trafia się okazja to z niej korzystam.
Ostatnio miałem trudny okres pod względem psychicznym.
Tak to wygląda.
Ochłoń chłopie... Na oczy jej nie widziałeś, popisałeś jakiś czas i już w głowie masz zaplanowany ślub itp.
Chyba jeszcze w życiu mało doświadczyłeś. Jeśli nawet dojdzie do spotkania to może okazać się, że laska jest drętwą mumią - w ogóle mało rozmowna, oschła itp.
Na kilometr wieje od Ciebie desperacją.
Wirtualne znajomości mają się nijak do rzeczywistości. To tak jak z zakupem używanego samochodu. Widzisz ogłoszenie na internecie, auto igła - idealne zdjęcia, barwny opis, stan perfekcyjny. Wybierasz się obejrzeć auto na drugi koniec Polski. Jesteś na miejscu i już z daleka widzisz, że to auto znacznie odbiega od tego ideału z ogłoszenia. Wytarte wnętrze, przygody z lakierem i problemy z silnikiem. Jesteś zawiedziony, bo przecież sprzedawca zapewniał idealny stan.
Podobnie sprawa wygląda z podrywem przez neta. Trzeba zachować zimną głowę i nie emocjonować się. Widać u Ciebie, że mocno się wkręciłeś.
Co do wrażliwości to popracuj nad tym. Z Twoją miękką dupą nie wróżę sukcesów z kobietami. Laski nie lubią kolesi, którzy byle gówno płaczą. Dziewczyny mają swoją pizdę i druga im jest niepotrzebna.
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Nie mam zaplanowanego ślubu.
Rozmawialiśmy przez telefon i nie wydawała się dretwą mumią.
Mam świadomość tego o czym piszesz ale wolę przekonać się osobiście jaka jest.
I wtedy łzy poleciały, nie tylko z powodu tego, że spotkanie nie wypaliło tylko, że zawsze k... kłody pod nogi.
Jak wyglądają takie relacje? Szkoda czasu chłopie, oszczędzisz sobie nerwów i energii. Rozumiem że jakoś Ci tam spodobała, ale z tego co widzę to jesteś jeszcze młody więc dużo dziewczyn przed Tobą. Głowa do góry i poznawaj dziewczyny bliżej siebie.
Związki na odległość nie mają sensu, udają się bardzo rzadko A wy jeszcze nie jesteście razem więc trudno co kolwiek tu wywalczyć.
Happiness is nothing
"Płakałem pół dnia." xD
W tych czasach.Jedyne związki na odległość, które mogą przetrwać to te na odległość penisa.
Podejmuj takie decyzje ,które przyniosa ci najlepsze wspomnienia~ Mr.X