Jakoś przed świętami poznałem na uczelni fajną dziewczynę, z którą do tej pory byłem na dwóch randkach. Na pierwszej bilard i brak jakiegoś większego kontaktu fizycznego z mojej strony (ale gadka kleiła się całkiem nieźle), na drugiej kawa i KC przy pożegnaniu. Wydaje mi się, że dziewczyna jest zainteresowana naszą znajomością, bo niemal zawsze pisze pierwsza, ale w sumie kto to wie? Sprawia również wrażenie bardzo dobrego materiału na ewentualną poważniejszą relację (ułożona, inteligentna, zabawna), dlatego narzuciłem takie ślimacze tempo, bo chcę od niej czegoś więcej niż tylko seksu. A teraz do rzeczy, zastanawiam się co dalej i wpadł mi do głowy taki oto pomysł.
W poniedziałek idę ze znajomymi na laser taga (laserowy paintball), mamy 2 wolne miejsca i chciałbym ją zaprosić w ramach trzeciej randki. Nie wiem jednak czy to nie za wcześnie na poznawanie ją z moimi znajomymi, czy nie będzie czuła się jakoś skrępowana itd. Łącznie będzie aż 20 osób, z czego sam będę znał ok. 12-13, dużo z nich to pary. Ponadto też nigdy wcześniej nie byłem na tego typu rozrywce, więc nie do końca wiem czego się spodziewać. Z jednej strony może być fajna zabawa, dużo emocji, ruchu, będzie miała okazję poznać mnie z zupełnie innej strony, z drugiej jednak boję się o to, że nie jest na tyle przebojowa, aby czerpać frajdę przebywając wśród kilkunastu zupełnie jej obcych ludzi. Oczywiście po rozgrywce zaproponowałbym jej, abyśmy resztę wieczoru spędzili już we dwójkę i pojechali do mnie, albo zostali na mieście i usiedli w jakiejś knajpce.
Co o tym sądzicie? Dobry pomysł na randkę, czy lepiej nie kombinować i na tym etapie kontynuować spotykanie się z nią sam na sam? Macie jakieś doświadczenie w tej kwestii, którym moglibyście się ze mną podzielić?
Jeżeli znajomi nie będą starać się umniejszyć twojej wartości to jak najbardziej tak. Wprowadzenie jej do swojego grona(świata) doda jej trochę pewności siebie, nie zwalniaj co najwyżej ograniczaj emocje.
"Jedynym sposobem, by uwolnić się od pokusy to jej ulec" Oscar Wilde
Ja tam wole ustawiać się sam, a też czas można spędzić ciekawie. Zapoznanie z ziomkami to już troche inny szczebel - jak dla mnie.
Ja słyszałem że człowieka trzeba poznać 3 razy : Sam na sam , po pijaku i w towarzystwie. Jeśli jesteś pozytywną osobą , otwartą i masz dobrze zbudowany social w grupie może taka randka dużo Ci pomóc
Jeśli masz wolne miejsca, to zaproś ją z koleżanką. Będzie łatwiej się podzielić, aby mecz był wyrównany, a przy okazji poznacie nawzajem swoich znajomych. Hypnotizer ma rację, niech nie umniejszają Twojej wartości. Jednak jeśli otaczasz się znajomymi, którzy przy kobietach dostają burzy hormonów, to przy umiejętnym odbiciu piłeczki możesz wyjść na takim umniejszaniu jeszcze lepiej, jako cyniczny lider. A panie kochają cyników.
To, kiedy zapoznasz ją ze swoimi znajomymi zależy od stopnia waszej znajomości, nie opisałeś jej dostatecznie, ażebyśmy mogli stwierdzić, czy to odpowiedni moment. Poza tym jest to sprawa zależna również od tej kwestii, w jaki sposób znajomość chcesz prowadzić. Zrozumiałem, że chciałbyś czegoś więcej, zatem uważam, że przy odpowiednich okolicznościach na pewno Ci to pomoże.
Są takie miejsca w duszy i myślach człowieka, w które zaglądać nigdy nie należy.
Pomysł z koleżanką może i niezły, ale widzę tutaj dwa minusy. Ciężej mi będzie i jedną i drugą jednocześnie zaznajamiać z moimi znajomymi, a po rozgrywce głupio będzie ją zostawić samą, abyśmy mogli z targetem kontynuować wieczór we dwoje.
Znajomi są naprawdę w porządku i nie wyobrażam sobie, aby którykolwiek z nich palnął coś przy niej negatywnego w kierunku do mojej osoby.
A nasza znajomość jest taka jak opisałem. Dwa spotkania (po 2-3h), sporo wiadomości na messangerze pomiędzy, wcześniej nie znaliśmy się w ogóle, mimo iż studiujemy na tej samej uczelni. No i jak tak teraz o tym pisze, to chyba sam dochodzę do wniosku, że jeszcze jest trochę za wcześnie, ja bym się poczuł niekomfortowo gdybym teraz musiał nagle odnaleźć się w gronie kilkunastu bliskich jej osób, dla mnie z kolei zupełnie obcych. A jestem raczej ekstrawertykiem i nie mam problemu z nawiązywaniem nowych kontaktów, więc dla niej może to być jeszcze większy stres
Ty nie wnioskuj, bo i tak w kobiecy umysł się nie wczujesz. Bierz pannę z kolegami! A co do drugiej dziewczyny - możesz nieźle zapunktować w oczach swojej kobiety, jeśli odpowiednio zadbasz o komfort obu pań.
Zdarzało się, że na wyjście z moją paczką brałem aktualny obiekt zainteresowania wraz z jej koleżankami. Świadomie rezygnowałem z możliwości zwieńczenia dnia pierwszym seksem, ponieważ wybierałem silniejszy komfort mojej towarzyszki i myślałem długoterminowo. W całej zabawie chodzi przecież o to, by wkręcić się w umysł kobiety i tam pozostać, prawda?
A więc robiąc wspaniałe wrażenie na jej koleżankach pomagałem sam sobie, ponieważ byłem tematem do rozmów i miałem pewność, że dziewczyny będą nakręcać się nawzajem. Poza tym jestem czuły na komplementy, a więc nie obrażałem się, gdy słuchałem o sobie miłych rzeczy.
Zapewne domyślasz się, że zdarzało się również to, iż między dziewczynami budowało się napięcie i rywalizacja. Kolejny argument. No bo przecież niepewność co do osiągnięcia celu powoduje, iż starasz się o niego mocniej i podświadomie wywyższasz ponad to, jaki jest naprawdę. No ale! Zapewniam Cię, że jeśli odpowiednio poprowadziłbyś spotkanie, na które poszłyby razem i nie spartolił nic do czasu następnego spotkania - miałbyś mniej oporów, a ona ogromną chęć na zbliżenie się. Poza tym... Daj dziewczynom temat do rozmów. One kochają gadać!
A stres jest tylko ogromnym bodźcem do działania. Wszystkiego dobrego!
Są takie miejsca w duszy i myślach człowieka, w które zaglądać nigdy nie należy.
"Sprawia również wrażenie bardzo dobrego materiału na ewentualną poważniejszą relację (ułożona, inteligentna, zabawna), dlatego narzuciłem takie ślimacze tempo, bo chcę od niej czegoś więcej niż tylko seksu."
Banalnie rzecz ujmujac, rozumiem ze boisz sie ja stracic co przewaznie jest kluczowym bledem. Poprzez takie podejscie twoja pewnosc siebie jaka owa jest bedzie stopniowo spadac. Nie zgodze sie rowniez z tym zeby od razu serwowac jej 20 nowych twarzy, osobiscie uwazam ze bedzie sie czula nieswojo i aby jej dodac komfortu lepiej poczekac na wieksza chemie miedzy wami. Proponuje cos spontanicznego, zaskakujacego jako ze na trzeciej randce przypuszczamy schematycznie ze powinno juz ladnie wejsc.
Co mozesz fajnego zrobic? Masz czym jezdzic? Moge ci podac przyklad z mojej ostatniej zachcianki
Wiesz, być może jest tak jak mówisz, a ja udaje przed sobą co innego, ale szczerze to byłem nią mega zajarany po pierwszym spotkaniu. Potem pojechaliśmy na święta, minęły dwa tygodnie, w międzyczasie spotkałem się z jakąś inną, wyskoczyłem z koleżanką na kluby i już się do tego wszystkiego zdystansowałem, na zasadzie co ma być to będzie. Mimo wszystko jednak nie chce niczego zjebać, żeby później nie żałować straconej okazji na coś, co naprawdę fajnie rokuje, stąd to moje planowanie następnego kroku. A z seksu na pierwszej randce jak dotąd żadnego związku nie zbudowałem, więc tutaj akurat uważam, że wolniejsze tempo jest jak najbardziej na miejscu.
Mam czym jeździć, więc jakby co to nie problem. A co fajnego mogę zrobić? No nie wiem, może jakieś łyżwy? Escape room? Karaoke? Każdy pomysł mile widziany
wypad w gronie kilku znajomych jest fajny ale aż 20 osób to tłum. Ty musisz z nią zbudować intymność a to np. na tych łyżwach. Z sexem nie czekaj też nie wiadomo ile bo uzna, że jest we friendzone i da się na studenckiej bibce puknąć randomowemu gościowi
oczywiście nieco "śmieszkuje" ale wiesz o co chodzi, to Twoje zadanie pchnąć ją i znajomośc do przodu, kobiety są gotowe na to, że facet będzie się do nich dobierał także jeżeli odwzajemnia działaj.
To tymbardziej powinienes byc szalonym, zdystansowanym czlowiekiem.
W castoramie kupisz za jakies 6 dych kuchenke na naboje. Wywiez dziewczyne w las czy gdzies na ubocze, preferuje las. Dzieki zakrytym oczom nie bedzie wiedziala gdzie jest co juz jest fajne i tak do konca no chyba ze chce to nie tajemnica. Dojedziecie na miejsce, zrob jej grzanca, zima jest. Przepis na necie. Ja nigdy nie przejmuje sie reakcja, poprostu robie swoje. Wyłoż lapka z horrorem i ogladajcie film. Tak, ogladajcie film. Ekscesy same przyjda.
Na ironie w moim przypadku zrobilem to po grze w bilarda. Mozna zalozyc koc na dach dla niejasnosci. Detale sa wazne. Duzo kocy na siedzenia, zadbaj o przytulnosc, tutaj buzuje twoja kreatywnosc. To jest ogolnie opisane. Ja jestem zwolennikiem pierdół, w jeden dzien mi przychodzi pomysl i go robie. Wg mnie to najlepsza strona zabawy i zapoznania sie z kobieta
To naprawde pierwszy lepszy przyklad ale warto inwestowac w pomysly
Napiszę może jak się cała historia dalej potoczyła, gdyby ktoś był zainteresowany, albo tak po prostu "dla potomnych"
Zdania były podzielone, więc po długich namysłach postanowiłem zaryzykować i zaprosiłem ją na tego laser taga. Propozycję przyjęła bardzo pozytywnie, żadnych wymówek, wykrętów, napisała jedynie że trochę się stresuje tym, że okaże się najsłabszym ogniwem i będzie kulą u nogi dla swojej drużyny. Uspokoiłem ją oczywiście, że dla mnie to również będzie pierwszy raz, że liczy się dobra zabawa i takie tam, później okazało się, że nawet oglądała jakieś tutoriale na youtubie, aby się odpowiednio przygotować, co traktuję jako oznakę dużego zainteresowania (stara się wypaść przede mną i moimi znajomymi z jak najlepszej strony). Cały wypad w mojej ocenie wypadł naprawdę bardzo dobrze. Początkowo oczywiście była lekko speszona, więc cały czas byłem przy niej, starałem się lekko wprowadzać ją w grono moich znajomych, natomiast już podczas samej rozgrywki widziałem, że naprawdę jej się podoba, dużo śmiechu, emocji, dotyku. Muszę przyznać, że duża zasługa w tym moich najbliższych przyjaciół, bo przyjęli ją bardzo pozytywnie i ewidentnie starali się, aby od początku czuła się częścią naszej paczki. Po wszystkim wróciliśmy we dwójkę na piechotę, odprowadziłem ją pod mieszkanie, KC i dobrej nocy. Tak, nie było żadnego ciągu dalszego, pewnie wszyscy teraz łapią się za głowę i zastanawiają się, jak mogłem tak zjebać, ale cóż, moja decyzja, gdyby chodziło mi tylko o seks to doprowadziłbym do niego już wcześniej, ale tym razem w planach mam chyba coś poważniejszego i pomyślałem, że warto dla tego zaryzykować ewentualną straconą okazję...
Kolejny raz widzieliśmy się wczoraj, znowu moja propozycja spotkania napotkała zielone światło, postanowiłem już się nie patyczkować i zaprosiłem ją do siebie na film oraz wino, a jak się wieczór zakończył to już pewnie każdy z Was jest w stanie samemu wydedukować
Reasumując, wydaje mi się, że podjąłem słuszną decyzję i jak na razie wszystko zmierza w dobrym kierunku. Co z tego wyjdzie czas pokaże, ale z pewnością dziękuję wszystkim za Wasze wypowiedzi! Na koniec jeszcze odnośnie Twojej propozycji sequel87, to już kilka razy w życiu zorganizowałem podobnego tripa i jak najbardziej zgadzam się, że taka randka to istna fontanna pozytywnych emocji, ale... Jest styczeń, wrócę do Twojego pomysłu jak tylko zrobi się odrobinę cieplej