Czołem, opiszę swoją historyjkę bo nie wiem czy dobrze wszystko kminię i planuję.
Jakieś 2 tygodnie temu zacząłem się umawiać z pewną niewiastą, na pierwszym spotkaniu (spacer) dziewczyna sama wykazała się inicjatywą i zaproponowała kino zamiast łażenia, odbiłem trochę i zaproponowałem film u mnie. Nie naciskałem za bardzo gdyż sam chciałem ją trochę poznać, koniec końców do niczego nie doszło.
Na drugim spotkaniu rozmowa szła nam znacznie lepiej, nie było momentów ciszy, kiedy nie wiedziałem co powiedzieć, ona sama zaczynała gadać, a ja po prostu słuchałem co wyniosłem z podst. lekcji tutaj
.
Nie widzieliśmy się poźniej jakieś 5-6 dni ze względu na sesję egz, ona studiuje zaocznie w innym mieście i jeździ tam średnio co 2 tyg. Podczas tego weekendu non stop ze mną pisała (sama zaczynała rozmowę) o tym jak jej poszło, co robiła i co u mnie. Po powrocie do miasta kontakt trochę ucichł, zacząłem więc sam do niej pisać i zapytałem o kolejne spotkanie - odpowiedziała, że da znać gdy będzie mieć czas. Zobaczyliśmy się środę ze względu (i chyba tylko dlatego) na posiadówę, na którą poszliśmy razem. Wtedy w sumie przełamałem barierę kontaktu fizycznego, dotykałem jej dłoni, nóg, poklepywałem po ramieniu (to sama też odwzajemniła). Odwiozłem ją do domu, opowiadała mi o tym, że nie może mieć teraz faceta takiego czy takiego bo to i tamto, nie przywiązywałem generalnie do tego uwagi. Podjechaliśmy pod dom, skończyła mówić i na pożegnanie buziak w usta z jej inicjatywy. Pomyślałem, że jest pięknie - gra i buczy.
Następnego dnia wymieniliśmy kilka smsów, stanęło na tym, że widzimy się w piątek. Naciskałem na spotkanie tego dnia, ale to dlatego, że w sobote wyjeżdzałem i chciałem ją zobaczyć. Mieliśmy się generalnie spotkać w czwartek ale poszła na jakiś koncert znajomych. Napisała mi, że zaczynam ją przerażać, dopiero później wyszło, że jest od 8h w pracy (o czym mi nie powiedziała, sama uparcie twierdziła że tak było). Obróciłem to w żart, nie było problemu - pojechałem ją odebrać z pracy, buziak w usta na przywitanie i transport do domu żeby mogła się wyszykować na kolejną posiadówę. Odebrałem ją po godzinie, pojechaliśmy na to party i wtedy się zaczeło, odsuwała się, nie chętnie ze mną gadała itd.
Nie wytrzymałem, zaproponowałem, żebyśmy złapali po jeszcze jednym drinku i pogadali. Ona wtedy "tak musimy pogadać". Idziemy do kuchni no i zaczął się monolog:
"ja w ogole nie sądziłam, że Ty coś w moim kierunku zamierzasz, myślałam, że po prostu spotykamy się jak kumple i dopiero 3 dni temu się zorientowałam, że coś nie tak"
zapytałem wtedy tylko czy coś zrobiłem i czy nie wiem, źle sie czuje w moim towarzystwie
"nie, nie chodzi o Ciebie, ja nie mogę się non stop spotykać z chłopakami*, matka mi suszy głowę, że zmieniam ich jak rękawiczki. Jest mi z Tobą zajebiscie ale nie jesteś facetem dla mnie, nie zrozumiesz tego"
*tutaj akurat mówiła prawdę bo w październiku rozstała się ze swoim chłopakiem, z którym była 2 lata, później spotykała się z trzema i niby była z nimi w związku. Jeden z nich jest moim kumplem ale ją olał i wróćił do ex.
pytam więc całkowicie obojętny: 'czyli co - rama kolegi?'
ona: 'jezu to nie jest take proste, ale jak już musisz wiedzieć to tak'
Na tym sie moja impreza skończyła, wypiłem drinka i poszedłem spać (wszyscy akurat zostaliśmy na noc). Dowiedziałem się od kumpla poźniej, że ona już w środę to mówiła tylko czekała na moment. I to mnie zbija z tropu bo niby po co w takim razie chciała, żebym ją pocałował w usta (swoja drogą żałuję, że wtedy nie poszedłem na całość tylko jak debil sie wahałem). Rano odwiozłem ją do domu, przeprosiłem (błąd!) za swoje mylne wyobrażenie sytuacji. Odpowiedziała tylko, że daje sobie spokój z chłopakami, ma dość i tyle. Reszta drogi w grobowej ciszy, na pożegnanie to myślałem, że chce żebym dał jej buziaka w ucho - tak się odwróciła :/.
Podsumowując mniej więcej wiem gdzie popełniłem błędy. Za bardzo się spiąłem i wykreowałem pewnie obraz związku. Mój plan jest taki żeby odezwać się do niej za 2 tyg po walentynkach i od razu przejść do działania, tj na przywitanie wyciągniecie reki (jako kolega) i odbicie z przytuleniem i całusem, poźniej wiadomo będe sie starał coś zdziałać dalej jeśli chodzi o kontakt fizyczny.
Chciałbym wiedzieć co myślicie o tej sytuacji i czy warto w to brnąć. Nie pisałbym gdyby mi na tej dziewczynie nie zależało, ale po prostu po kilku spotkaniach z dziewcyznami z którymi kompletnie nie miałem o czym gadać, to tutaj mam wrażenie, że chyba z nikim sie tak niedogadywałem jak z nią (wspólne tematy, podobne historie rodzinne, podobne podejście do życia, styl ubierania, ogólnie bardzo dużo cech wspólnych)
'I to mnie zbija z tropu bo niby po co w takim razie chciała, żebym ją pocałował w usta' - bo w odróżnieniu od niej, Ty przywiązujesz do tego jakąkolwiek wagę, ona jak widać nie. Pewnie po prostu miała ochotę, albo chciała trzymać Cię jako odwód - kolesia nakręcającego się na nią, który będzie mile wypełniał jej czas. Tyle tylko, że Ty zacząłeś widocznie szybciej i intensywniej dążyć do czegoś więcej - może myślała, że będzie mogła pogrywać sobie Tobą aż się znudzi, no ale Ty wyłożyłeś karty na stół, więc przecięła to w zarodku.
'Jest mi z Tobą zajebiscie ale nie jesteś facetem dla mnie, nie zrozumiesz tego' - bujda na resorach. Krótko mówiąc zostałeś spławiony, a pitolenie o 'rozumieniu tego' to typowy 'argument', gdy chce się zachować pozory miłej panny.
'Odpowiedziała tylko, że daje sobie spokój z chłopakami, ma dość i tyle' - jasne, daje sobie spokój dopóki nie spotka takiego, który faktycznie będzie dla niej interesujący. Z Twojego opisu wnioskuję, że Ty nie jesteś. Po prostu.
Na Twoim miejscu bym nie brnął. Dostałeś czytelny komunikat, że nie jest zainteresowana. Po co próbować wyważać otwarte drzwi? Mam wrażenie, że doszukujesz się drugiego dna tam gdzie go nie ma. A wiesz jak może się to skończyć? Panna stwierdzi, że jednak możesz się do czegoś przydać (ot, wypełniacz wolnego czasu) i będzie Cię wodziła za nos miesiącami, bo widzę że chyba masz predyspozycje do zajmowania się 'trudnymi pannami'. A po co Ci taka znajomość, jeśli już na samym początku są takie kwasy?
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
odbijaniu ramy? mozna jedynie relacje przeramowac, jest to dluga i zmudna droga do nikad:) aczkolwiek jak Ci zalezy po 3 spotkaniach to dzialaj, ja bym u Ciebie skupil sie nie na samej relacji z Nia ale Twojego postrzegania siebie. W takich relacjach czesto mowi sie ze musisz byc lepszy od kogos, byc lepsza wersja bylego, kolegow. Bullshit. musisz byc lepszy niz Ty sam, nie wiem po co ja odwoziles jak pies ogrodnika, przeprosiny za cos, zbyt malo pewnosci siebie, skup sie najpierw na sobie i pracuj nad soba, zobaczysz poprzez to ogromne i pozytywne skutki
Pieprzyc to, co o nas mówią, jesteśmy ludźmi z pasją,
Nie ma takiej opcji żeby zapał nasz miał zgasnąć
Panowanie, a ja mam takie pytanie: Nie macie swego rodzaju "urazu" do laski która was odrzuciła? Bo rama kumpla to znaczy tyle co "nie jestem zainteresowana", moim zdaniem takie próbowanie za jakiś czas ponownie mija się z celem, przecież ona Cie już troche zna, czasu nie cofniesz. Nie lepiej poszukać nowej dziewczyny?
Odrzucenie boli i nie wciskajcie kitu, że was to nie rusza w żaden sposób...
Dzięki, mam trochę jaśniejszy obraz. Z widzenia znamy się od 2 lat, poznaliśmy się tak na prawdę dopiero teraz odkąd jest sama. Generalnie należy do przebojowego typu dziewczyn, rozkręcajacych imprezy, 900+ znajomych na fb i te sprawy. Ale wiem, że w wielu kwestiach nie ściemnia jak większosc, ktore spotykłem i to mnie właśnie intryguje
Ja po prostu mam takie szczęscie albo zboczenie jeśli chodzi o dziewczyny. Za każdym razem jak koń pod góre z różnymi skutkami. Mówię oczywiście o tych na których mi tam w jakimś stopniu zależy.
Byłem kiedyś w podobnej ramie i udało mi się wyjść, laska nie była tego warta ale jak to sie mówi "co poruchane to Twoje". Fakt faktem zajęło mi to około 5 miesięcy.
Ogólnie moje nastawienie zmieniło się o 180 stopni 2 dni po całej sytuacji gdyż spotkałem się z inną "koleżanką" i było całkiem miło. Dzień po to była masakra, jechałem w trasie i zero mózgu.
Zależy mi ale jak sie nie uda to płakać też nie będe. Plan mam taki, żeby mieć banana cały czas na twarzy nie ważne od tego co się stanie. Nie pojadę po nią ani jej nie odstawie bo jesteśmy w relacji 'kolezenskiej' no chyba, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.
Rama przyjaciela - do odratowania ? Owszem do odratowania. Tylko po co ?
Zajmij się lepiej poznawaniem dziewczyn, które nie mają tego typu problemów co Twoja koleżanka.
Strasznie dużo błędów popełniłeś... to ona decydowała, co będziecie robić na 1 spotkaniu... no bez kitu stary
Trzeba było pokazać, że masz głowę pełną pomysłów a tak ugrałeś tyle co nic. Co z tego, że poszliście do Ciebie skoro do niczego nie doszło.. Trzeba było zabrać ją na miasto, powiedzieć, że niczego nie planowałeś i "przypadkiem" znaleźć jakieś fajne miejsce do pogadania (pokazujesz wtedy swoją kreatywność)... Ponad to, ciągłe podwożenie jej ciężkiej dupki, smski, gadanie przez neta.. to psuje relacje, która dopiero się zaczęła rozwijać, za szybko kolego ! Nie dziw się teraz, że wyjechała Ci z tekstem "Jest mi z Tobą zajebiscie ale nie jesteś facetem dla mnie, nie zrozumiesz tego"...
Moim skromnym zdaniem powinieneś ją teraz olać. Zajmij się przede wszystkim pracą nad sobą, poznawaj inne laski, umawiaj się z nimi, zobacz jak reagują na różne zachowania.
Do tej jak będziesz chciał to jeszcze wrócisz ale nie teraz.. Tylko nie myśl w ten sposób "Dobra odczekam miesiąc lub dwa i wtedy znów spróbuje.." bo zmarnujesz ten czas na wyczekiwaniu.. Praca nad sobą przede wszystkim teraz
,,pytam więc całkowicie obojętny: 'czyli co - rama kolegi?' " Mogłeś powiedzieć po prostu ,,No nie dziwię ci się, jak niby taki AFC jak ja mógłby kręcić z taką SHB jak ty. Eskalacja kina była znikoma, a ty ciągle te ST waliłaś. Ale będzie lepiej przecież uczę się jak być PUA. A jak nie rozumiesz co mówię to wpisz sobie te wyrażenia w google." Chłopie trzy czwarte pierwszej strony wyników wyszukiwania google dla wyrażenia ,,rama kolegi" prowadzi do tej strony a reszta na inne tego typu portale. Od razu daj jej ten adres i powiedz, że tu czesto siedzisz.
Dobra, nie musisz być taki cięty
To była impreza, inaczej odbiera się takie rzeczy 'po spożyciu' i różnie się gada. Dla mnie to był lekki szok bo mylnie wydawało mi się jak wspomniałem wyżej, że 'gra i buczy'.
Przeczytałem chyba wszystkie możliwe tematy o ramach kolegi z wyszukiwarki. Tak btw wpis o rąsi i przyciąganiu ciekawe skąd mam
?
Siedziałem może z rok temu ostatni raz gdyż nie było takiej potrzeby bo co trzeba było zapamiętałem z lekcji, teraz po prostu musiałem sprawdzić czy jestem na właściwym torze. Tyle.
Za bardzo się wkręcasz. Facet powinien wzbudzić zainteresowanie, pożądanie po czym być jak mały lizaczek dla dziecka - dziecko zjadło posmakowało, ale mu za mało i chce więcej i więcej! Ale na więcej trzeba sobie zasłużyć. Trzeba być wyzwaniem, ale żeby być trzeba najpierw odpowiednio zainteresować, być atrakcyjnym.
Tutaj po prostu to wyglądało jak wciskanie niedobrego lizaka wielkiego dziecku, które raz powiedziało że nie chce i kolejna próba.
Można próbować zaa jaaakiś długi czas ale to raczej marne szanse i szkoda zachodu i nie żadne 2 tygodnie tylko raczej kilka miesięcy po gruntownej przemianie siebie i swoich przekonań.
Lepiej bierz się za inne panny. Takich jak ona jest mnóstwo, tylko uwierz i otwórz szerzej oczy.
pozdro
Dzieki, jeśli chodzi o to pierwsze spotkanie to nie wiem czy wyszło źle bo w sumie ten spacer był i chciałem żebyśmy poszli potem do knajpy na coś ciepłego (było -10 wiec logiczne, że bez sensu łazic nie wiadomo ile), plan się zmienił jak zaproponowała kino wiec do samochodu i do mnie.
Z więzią fizyczną działałem od początku, zachodzenie drogi, łapanie za bark, ręke itp.
Jeśli chodzi zaś o wkręcenie - wiem, panowałem nad tym przez pierwsze kilka dni, nie okazywałem większych emocji. Dopiero jak zaczęła sama do mnie pisać o tym co robi itd błędnie oceniłem to wszystko i zacząłem grać w głupią grę.
Zależy mi jednak na tym żeby sprobować ostatni raz już na kompletnym luzie, robieniu tego co chce itd bo nie mam nic do stracenia. Jak nie zadziała to odpuszczam i ruszam dalej
Przy założeniu, że się spotkamy, sytuacja będzie neutralna, warto coś wspomniać, że np jestem jeszcze umówiony na poźniej (z inna kolezanka) ? Chodzi mi o to żeby nie myślała, że swiat sie wokół niej kręci tego dnia
Mogłeś Jej powiedzieć że może Cię nawet wujkiem nazywać tylko niech się da macać po cyckach. I nic więcej.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Dokładnie takie mam podejście, zero spiny. Jak będzie okazja to w ogóle sie zapytam czy pamieta przeprosiny bo jesli tak to je cofam
.
Odpowiedziałby mi ktoś czy temat innych dziewczyn powinien być poruszany ? Tzn załóżmy, że rozmowa jakoś płynie ale nic z niej nie wychodzi i rzucam textem, że ide się jeszcze spotkać z jedną 'koleżanką' ?
No właśnie chce w ten sposób (po reakcji) wybadać po jakim gruncie chodzę. Dzięki wielkie za pomoc