Cześć,
Od niedawna siedzę w temacie NLP czy uwodzenia, ale wydaje mi się, że trochę wiedzy teoretycznej już mam, natomiast mam problem z dopasowaniem jej do mojej konkretnej sytuacji.
Generalnie chodzi o to, że interesuje się jedną dziewczyną, a nie idę na ilość, a poza tym jest moją koleżanką ze studiów, do tego niestety dość nieśmiałą i tą z gatunku bardzo rozsądnych, w dodatku jedyną przy której czuję się zestresowany i tracę pewność siebie.
Wcześniej moje podejście było beznadziejne, moje bardzo specyficzne podejście do rozmów typu "Hej, co sądzisz o koncepcji Dasein w filozofii Heideggera" raczej się nie sprawdziło.
Teraz jest moją koleżanką, ale nie jakoś szczególnie bliską, ot czasem pogadamy o studiach, a że dziewczyna rzadko imprezuje to nie mogę nawiązać dłuższej dyskusji, i mam problem z samym początkiem. Nie wiem jak przełamać ten pryzmat kolegi i co dokładnie zrobić, żeby zachęcić ją do jakiejś rozmowy w 4 oczy, wtedy to mam wrażenie, że jakoś to poleci 
Ale ten początek wydaje mi się trudny... każda pomoc czy rady są mile widziane, sprawa jest z gatunku tych istotnych!
Pozdrawiam.
Z tą filozofią strzeliłes jak łysy o beton. Stare powiedzenie mówi "nie bierz dupy ze swej grupy" i zawsze się to sprawdza, bo w razie niewypału przesrane do końca nauki. Poczytaj podstawy i dopiero kombinuj.
Time is a flat circle...
"Gdzie się uczy lub pracuje tam się chujem nie wojuje" - ja głupi przetestowałem to na sobie i podpisuję się pod tym.
Poznasz jeszcze dużo fajnych dziewczyn, nie bierz pierwszej lepszej bo jest blisko bo to się może skończyć paskudnie.
Taka moja rada, zrobisz jak zechcesz.
Moze sie z nia spotkaj? Zapros na spacer, pogadajcie, poznajcie sie (bo na pewno wiele o sobie wiecie, jak ciagle gadacie o studiach). Reszte masz na stronie. Jesli bedziecie zadowoleni ze spotkania- umow drugie. I ucz sie ze strony, ale nie przesadz z jakimis technikami, bo ta techniczna nienaturalnosc moze ja zrazic do Ciebie.
Jesli nie wiesz gdzie ja zabrac i co z nia robic, to jest o tym blog (masz tam mase ciekawych pomyslow). Linka niestety nie dam, bo jestem na komie.
I nie daj sie zaszufladkowac jako kolega, stosuj kino (jest BARDZO WAZNE).
EDIT: Kolega z gory ma racje. Jesli ruszasz kogos ze swojego stada, to miej swiadomosc tego, ze jak nie wypali to atmosfera w waszej grupie bedzie bardzo specyficzna.
Bardzo prosto! Podejdź do niej i zapros do parku na czekoladę. Będzie miała możliwość otworzyć się przed Tobą przy rozmowie, a jeżeli jest nieśmiała to będzie to wyglądało mniej zobowiązująco niż inne propozycje wypadów
"Od niedawna siedzę w temacie NLP czy uwodzenia, ale wydaje mi się, że trochę wiedzy teoretycznej już mam, natomiast mam problem z dopasowaniem jej do mojej konkretnej sytuacji."
nie, kolego.... Ty nie masz problemu ze zrozumieniem, czy dopasowaniem... Ty po prostu zesrany jestes:)
Większosc ma taki stosunek do tych informacji: niby wiedzą o co chodzi, a nie stosują. A potem mój ulubiony komentarz się pojawia: "tak, tak, wiem, ze nie powinienem, ale..., wiem że zjebałem, ale..." itd. itp.
Więc skoro wiesz to może po prostu to zrób?!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
samo czytanie teorii nic nie daje. Bo ważne są informacje zwrotne jakie dostajemy od świata, kiedy wykorzystujemy teorię. Wtedy można zauważyć, że 90% teorii to zwykłe gówno, które w większości sytuacji się nie sprawdza:) Jeśli jesteś początkującym i Twoje ego czuje się już bezpieczne usprawiedliwiając się, że nie idziesz na ilość, to powiem Ci jedno. Zostaniesz przyjacielem z penisem. I w tym przypadku to może być nawet dobre, bo będziesz miał w niej kumpelę i feedback, spróbuj się z nią zaprzyjaźnić, bo raczej nic nie ugrasz -Bo po prostu nie masz doświadczenia z kobietami. Jest taka złota zasada.. "Żeby być dobrym z tą jedną jedyną kobietą, to najpierw trzeba być dobrym z kobietami w ogóle". Dla mnie wniosek jest oczywisty - trzeba napierdalać dg/ng ile wlezie aż uznasz, że potrafisz już zainteresować kobietę, którą chcesz zainteresować, nie masz problemu z podejściem "przy okazji", to właśnie jest idealny moment na zastanawianie się nad wejściem w związek, bo prawdopodobnie w tym momencie masz PRZESYT KOBIET. Nie wiem czy to zrozumiesz, więc od razu wytłumaczę.. laski same do Ciebie piszą, proponują spotkania, Ty w każdej chwili możesz do którejś z nich zadzwonić i któraś z nich na pewno się zgodzi żebyś wpadł do niej tego samego wieczora. Niby gra liczb(pójść na ilość), ale kiedy wszystkie te kobiety Ci się podobają(jakość) to chyba jest zajebiście, nie? ;d
Skupiasz się na tym co was łączy, ok, chcesz "nawiązać komfort". Ale wiesz co? Pieprz to. Skup się na tym jaka jest piękna, powiedz jej komplement i zapytaj swoim niskim głosem czy umie robić kurczaka, a następnie podrocz się z nią odnośnie terminu, w którym Ci go zrobi, jak będzie dziwnie zmień temat i powiedz jej jakąś historię ze swojego życia itd. Nie ważne jest to co mówisz, tylko jaką energię przekazujesz mówiąc cokolwiek. Bo niedoświadczeni mogą używać najlepszych na świecie tekstów żeby zainteresować pannę, a one go spławią bo wyczują za sprawą tej energii że to puste słowa, a ja mogę zapytać o pieprzonego kurczaka i będzie zainteresowanie. Dlaczego? Bo napierdalałem i za tydzień znowu zaczynam napierdalać!
jak jesteś z okolic Katowic to możemy się ustawić i wszystko Ci w rzeczywistości przedstawię 
Pozdrawiam
life = risk
Podchodzisz do niej i zagadujesz. Jeżeli dobrze Ci się z nią gada i uważasz, że jest Ciebie warta to umów się z nią
To, co odróżnia nas od małp, to intelekt,
choć niektórzy zamiast mózgu mają, Brat, dwa kamienie
Dzięki wszystkim za odpowiedzi:)
Generalnie z zaproszeniem jest ten szkopuł, że już ją 2 razy na piwo zaprosiłem, ale nie wiedziałem, że miała wtedy chłopaka i coś tam się wykręcała, że nie ma czasu itp.
Jakiś czas temu z nim zerwała i stwierdziłem, że pora odpowiednia, ale nie chcę znowu walić zaproszeniem, tylko najpierw ją trochę "obadać" żeby lepiej wypaść.
Guest - ogólnie to nie mam żadnego problemu z podejściem do jakiejkolwiek laski i z większym lub mniejszym skutkiem na luzie flirtować (vide juwenalia, które się właśnie skończyły), ale jednak w tym wypadku chyba za bardzo się przejmuję, że jak coś spierdolę, to kicha i już nic z tego nie będzie...
Foton - dzięki za radę
może faktycznie coś w tym stylu zastosuję. Jestem na psychologii to zdaje sobie świetnie sprawę z teorii komunikacji, tylko jak zwykle teoria a praktyka w tym przypadku...