Hej Panowie. Tak jak w opisie mój chłopak napisał. Uważam, że to jest najlepszy portal do radzenia sobie z kłopotami, do szukania pomocy. Lepszy od wszystkich Kafeterii itd. A więc do dzieła. Tym razem to ja publikuje post. Ja, czyli Patrycja.Witam !! 
Mam 20 lat, jestem w krótkim, lecz szczęśliwy związku. Życie mnie nie rozpieszczało. Byłam zdradzana, nie szanowana i co tylko najgorsze. Po moim ostatnim związku, który doprowadził mnie do załamania nerwowego postanowiłam nie szukać żadnej miłości i jeśli tylko coś się trafi poważniejszego to musi być to człowiek, który będzie miał jakieś pasje, plany i będzie twardo stąpał po ziemi. Sama byłam 1,5 roku do momentu poznania Matiego... zakochałam się bardzo szybko, jak nigdy wcześniej, jak gówniara heh. Był/jest zaprzeczeniem wszystkich moich poprzednich facetów. Miły, uczynny, czarujący, kochany itd. Póki co żyjemy na odległość ale do września bo wtedy idziemy do tego samego miasta. Pokazał, że mu bardzo zależy tym, że z tęsknoty wskoczył w najbliższy pociąg, przejechał 10 godzin żeby się ze mną zobaczyć. To było naprawdę dla mnie bardzo wartościowe. Pobyliśmy razem kilka dni nad morzem i przekonałam się, że to jest na pewno TO.
Niestety całą sielankę psują moi rodzice. Czepiają się mnie, czepiają się go, że to nie jest facet dla mnie i na każdym najbliższym kroku wspominają, żebym sobie odpuściła, żebym sobie Matiego wybiła z głowy, żebym zaczęła myśleć, żebym znalazła sobie kogoś na swoim poziomie, żebym znalazła chłopaka na studiach wtedy będziemy się razem uczyć a nie Mateusza...
Problem jest w tym, że oni go w ogólę nie znają. Zaprosili go do nas i myślałam, że wszystko będzie ok bo były teksty od nich że jedzie zięć, że trzeba go przetestować itd. Mati przyjechał, kupił mi, siostrze i mamie kwiaty i nawet pocałował ją w rękę... No i później przywitał się z tatą i tak gadaliśmy na wpół oglądając mecze w tv no i tata zapytał Mateusza o plany. Ten powiedział o nich, że tymczasowo nie pracuje i chce zostać trenerem, robi potrzebne kursy itd ale nie jest pewny czy chce iść na studia ponieważ ma 24 lata i kończąc studia miałby 29 lat i nie wyobraża sobie by w takim wieku być bez pieniędzy. Tata przyznał mu rację i tak gadali o wojsku, życiu itd... mama nie odzywała się ani słowem.
No i od tamtej pory czepiają się wszystkiego. Dosłownie. Że Mati bez ambicji (najgorsze jest to że chłopak nie siedzi na dupie. Całe życie trenował, jeździł po ważnych imprezach sportowych, pracował za grosze ale i za większe pieniądze i nawet teraz trenuje dzieci, nie zarabia wielkich pieniędzy ale mówi że traktuje to jako doświadczenie. Realizuje swoje plany ) no i te ambicje że na studia nie chce iść, że bez pracy, że niski poziom, że znów będę cierpiała. Powiedziałam im, że pójdzie na studia to znów było i co mu po tych studiach . Mateusz się denerwuje mówiąc że chociaż brzydko mówiąc zes....łby się złotem to i tak będzie źle. Mati powiedział, że niedługo powiedzą, że nie dadzą mi kasy na studia jak nie odejdę od niego. Nie wierzyłam aż do dziś...
Przed chwilą z mamą się pokłóciłam i ... jesli tak bardzo chcę to mam z Matim wynająć mieszkanie i żeby on mnie utrzymywał...
Panowie jak to widzicie. Prosiłam aby Mateusz zapytał Was jak facet faceta ale powiedział, że już pytał i nie będzie się wygłupiał... Więc może ktoś, kto był w podobnej sytuacji czy coś w ten deseń udzieli rady mi, nam...
Dziękuję BAAAAARDZO !
tu jest większosć odpowiedzi: http://www.podrywaj.org/forum/je...
-----------------------------------------------------------
Wiem o tym, bo Tyler o tym wie.
Nie, tam nie a rad jak postępować z rodzicami tylko jakieś głupie domysły i czepianie się
to tak jak założyć na forum post o tym że samochód się zepsuł i nie wiemy dlaczego a wy byście pisali "a po co kupowałaś tę marke przecież każdy wie że ona się psuje" ...
matiz12
Przed chwilą z mamą się pokłóciłam i ... jesli tak bardzo chcę to mam z Matim wynająć mieszkanie i żeby on mnie utrzymywał...
O jeny ! Przed chwila wspomnialas ze malo zarabia a teraz chcesz zostac utrzymanka.
Wiekszosc rad na tej stronie odnosi sie do logicznego rozumowania umyslow meskich. Cokolwiek Ci nie powiemy i tak nie bedzie to mialo znaczenia z racji ze nie operujesz faktami w glowie a emocami.
Moja rada - zamieszkaj z nim i zobaczysz post swojego bylego faceta jak go laska omamila i ma teraz kisiel w glowie
czytaj ze zrozumieniem...
To mama chce żeby on mnie utrzymywał skoro nie chcę się zgodzić na zerwanie z nim...
my chcemy póki co mieszkać osobno.
matiz12
ok dziękuje za jakies konkrety
matiz12
Znajdź pracę na pół etatu i wynajmin z chłopakiem jakieś mieszkanie. Zerwij kontakt z rodzicami, jeśli nie chcesz aby mieli wpływ na twoje życie. Wtedy dopiero poznasz czym jest dorosłość i prawdziwe życie...
Po za tym żenujący wpis, 20 latka była sama 1,5 roku, wcześniej tyle związków, zdradzana itd. Żenada, nie masz pojęcia o życiu dziecko, a mówisz, że tyle już przeszłaś. Postaw na swoim i pokaż na co Ciebie stać.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
tu bedzie problem ponieważ z siostrą chcemy cos wynająć
matiz12
Nie no nie miałam zastrzeżeń do zaprezentowania się...
może poza jednym
gadali o sporcie i bycie trenerem i ojciec mówił, że teraz to znajomości. Mati się zgodził ale powiedział, że ma takie znajomości (menago Lewandowskiego) ale chce sam gdzieś dojść i nie chce korzystać ze znajomości i tu był zgrzyt mały. A poza tym ok
matiz12
To samo co wyżej. Nie przejmuj się, stańcie jak najszybciej na nogi. Rodzice pewnie blefują, bo martwią się i chcą na Ciebie wpłynąć sięgając po ostateczność. A jak znam większość rodziców, to gdyby twoi nie blefowali już dawno zrobiliby to, czym tak grożą.
Poza tym tu nie jest ważne co oni o tym sądzą, tylko jak udowodnić im, że się mylą, bo wasza sytuacja finansowa i perspektywy faktycznie nie wróżą w najbliższej przyszłości życia za milion dolców.
Więc miast kminic jak zmusić swoich rodziców do zaakceptowania tego romeojulianskiego związku, lepiej kmiń jak wyjsć na prostą.
------------------------------------
"Rzeczą ludzką jest błądzić"
nie mam nic do oclenia
rozumiem...
No nasze wspólne plany to trenerzy personalni i otworzenie swojej siłowni. Mati chce sprzedać działkę ok 25 tys dostanie i zobaczymy. Nie chcę od niego brać kasy. Ale to tez nie jest łatwe. Z siostrą zamieszkam razem.
Co sądzisz o tym by napisać mms z naszym zdjęciem i powiedzieć im że jestem szczesliwa i że skoro chcą tego to nie chcę ich kasy ale niech będą świadomi że tracą córkę.
Rozmowa nic nie dają więc może wiadomość da.
matiz12
Ale po co takie ostateczne ruchy
To nie pierwszy taki konflikt pokoleniowy i nie ostatni. Dacie sobie radę. Powiedz im, że sie wygrzebiecie i nie odpłacaj im tanią manipulacją za tanią manipulacje, bo pomóc nie pomoże, a napewno zaszkodzi. Nie wykonuj ruchów pod presją i odstaw emocje na bok, bo to normalne, że się martwią.
------------------------------------
"Rzeczą ludzką jest błądzić"
nie mam nic do oclenia
Mateusz powiedział, że rozmowa nic nie da bo do nich nie docierają argumenty. Oni zarzucą mnie swoim zdaniem i tyle.
Dlatego chce w sms wytłumaczyć wszystko bo tylko tak dojdę do głosu i tylko w ten sposób może się zastanowią nad sobą...
matiz12
Miałem bardzo podobną, wręcz identyczną sytuacje, z tym że chyba bardziej grube akcje
...otóż..
moja "wybranka" (wtedy miała 20 lat, ja 23), miała niesamowicie delikatnie mówiąc irytujących rodziców.
Zawsze ale to zawsze coś im we mnie nie pasowało. Kiedy po raz pierwszy zaprosiła mnie do siebie, żebym poznał rodzinę (była to wigilia) to stwierdzili, że - "wpierdalam jakbym nigdy nie jadł' choć tak na prawdę mało co zjadłem, bo byłem już mega najedzony wcześniej. Później czepiali się, że nie napiję się z nimi wódki, a dobrze wiedzieli, że przyjechałem samochodem i do domu mam 20 km, po za tym tak nawiasem - dla mnie picie wódki przy wigilijnym stole to jakaś porażka.
Podsumujmy...to było pierwsze spotkanie z jej rodzicami, nie chcę mówić co było dalej.
Zawsze kiedy zamykały się za mną drzwi od ich domu, to jebali mi tak dupę, że masakra !!! i to od najgorszych choć nic im nie zawiniłem. Pracować pracowałem, zarabiałem, ale źle bo że w firmie ojca. Auto choć 1000 razy lepsze od grata jej starych i tak złe bo coś tam..kiedyś nawet doszło do tego, że jej stary oklepał mi samochód pięściami ! wyjechałem za granicę na 2 miesiące to źle bo według nich za krótko i źle bo nie chciałem powiedzieć ile zarobiłem (co ich to gówno obchodzi zresztą).
Przez bite 2,5 roku gadali swojej córce,a mojej "wybrance", że MUSI ZE MNĄ SKOŃCZYĆ, że ZNISZCZĘ JEJ ŻYCIE itd itp
Ona oczywiście ochy i achy, że mnie "kocha" do bólu i nie zerwie ze mną. wręcz broniła mnie przed nimi itd.
Koniec końców, bo nie chcę tu felietona wyjebać..
po setkach grubych patologicznych akcji, ja powiedziałem, że moja noga w jej domu nie postanie i tak też zrobiłem.
do póki byliśmy razem starych nie nawidziła, uciekała z domu przed nimi do mnie itp.
koniec końców kiedy zerwaliśmy ze sobą i tak trzymała starych stronę i zaczęła podzielać ich zdanie.
Wiem, że mój przypadek to trochę hardcore, ale niech każdy wyciągnie wnioski i pomyśli, czy warto pakować się tam gdzie na prawdę nas nie chcą i za FREE po prostu nie nawidzą/nie lubią/o gówno się czepiają
CHEERS !!
Mati wypadł podobno źle mimo, że mało jadł. Nawet w rękę mamę pocałował. Jedynie zdanie jakie do niego powiedziała to czemu nie jesz..
Pisałam z nią i nadal nie, że za niski poziom, że się nie uda, że poznam na studiach kogos odpowiedniego itd...
ona uciekła do faceta 12 lat starszego urywając kontakt gdy jej o tym przypominam to mówi, że to była inna sytuacja.
Mati tez nie pił
Smutne to wszystko, co piszesz...
matiz12
Dokladnie... Nie pchaj sie tam gdzie cie nie chca. Chyba, ze to firma. Tyle, ze w tym mozna emocje trzymac na wodzy. A w rodzinie niebardzo. Bo to zresta jest zeby czuc sie swobodnie.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Śmierdzi mi to wszystko trollem...
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
To po co z nimi rozmawiasz o nim? Zdobisz co chcesz i tak, jak zaczną temat to urywaj i tyle. Pewnie jeszcze się z nimi kłócisz o to i nakręcasz.
Miej wyjebane i tyle.