Zerwałem z dziewczyną, dlaczego? Bo coś się wypaliło i zostało przyzwyczajenie. I teraz pojawiło się poczucie winy, że ona przeze mnie cierpi i w sumie brakuje mi tego hmm spotykania się w soboty i jakis tam dzien w tygodniu. Nie, to nie ma nic wspólnego z uczuciem tylko to przyzwyczajenie. No i jeszcze poczucie winy, jestem zbyt wrazliwy i źle mi z tym jak ktos przeze mnie cierpi. Jak to zwalczyc? miał ktos podobne doswiadczenia?
na pewno nie dawaj jej dalej nadziei, bo przez to bedzie dalej cierpiec. zajmij sie soba, swoim zyciem, swoimi pasjami.
moim zdaniem koleżko powinieneś zostać wychłostany pokrzywami bo takich tematów i blogów jest 100000000000000000000000000000000000 po kiego ch... nast. temat ? ciężko wyszukiwarki użyć ?
they hate us cause they ain't us
Wez konsole, fife pojdz do kumpla i za kazdy wygrany/przegrany mecz dostajesz browra lub go tracisz. Emocje gwarantowane, szybko o niej zapomnisz i dodatkowo mozesz grać z nim regularnie to bedziesz mial zajecie.
Lepiej , że zerwałeś teraz. Gdybyś z nią nadal był to tylko byś ją ranił. A więc to, że teraz cierpi to mniejsze zło:)Po za tym cierpienie uszlachetnia:D Pozdro
Wygrywając z kimś jesteś silny wygrywając z samym sobą jesteś potężny!
Spotykaj się z innymi kobietami ,ten sposób nigdy mie nie zawiódł
„ ŻYJ WOLNY, SILNY, SZCZĘŚLIWY.”
„Amor Vitae nostra lex”
Ulrich, każdy człowiek jest inny i potrzebuje zrozumienia, indywidualnego podejścia. Nie zamieniajmy się w ZUS
Cóż, jeśli uważasz, że to nie uczucie, nie będziemy pieprzyć jakichś głupot o NLP i kotwicach...
W/w rady są świetne, tylko się nie zatrać
Metoda 'Fuck 10 Other Women' na nic się tu jednak nie zda. Musisz zdać sobie sprawę, że to, co zrobiłeś było dobre. Zarówno dla Ciebie, jak i dla tej dziewczyny. Po co ciągnąć dalej to, co na pewno się rozpadnie w przyszłośći [powodując jeszcze większy ból]?
Miałem coś takiego. Możesz zapomnieć, lub zrobić sobie coś, by "uciąć" kawałek z tej wrażliwości. Ja wybrałem tę drugą opcję, chociaż jest bardzo ryzykowna - możesz po paru takich razach stać się zgorzkniałym palantem.
Osobiście radzę Ci:
- Wykonać czynności powierzone przez moich przedmówców,
- pograć sobie w piłkę z kumplami/ pobiegać,
- pojechać na dalszą wycieczkę [wakacje ;)]
- posłuchać jakiejś skocznej muzyki. Ważne, by była pozytywnie zabarwiona,
- po wszystkim miej już co najmniej 20 bliższych lub dalszych nowych znajomych [dziewcząt, chłopaków, staruszek, dziadków].
Po wszystkim Twoja była powinna być już taka, jak reszta ;)Po prostu spróbuj o niej zapomnieć, na dobrą sprawę tyle mogłoby wystarczyć... Baw się dobrze!
Pomogło?
Powiedz: "dziękuję!"
Oj bardzo dobrze Cię rozumiem.
Byłem z kobietą 2 lata. Wspólne mieszkanie. Też pozostało przyzwyczajenie. Było niesamowicie ciężko się pozbierać. Jeździłem nawet 2 razy w ciągu miesiąca na 3 - 4 dni nad morze by zapomnieć, podnieść się.
Kluczem do podniesienia się w moim przypadku byli znajomi, praca i w końcu nowe kobiety. Myśl ile mogę jeszcze poznać - posiąść kobiet tak mnie zmotywowała że zupełnie o niej zapomniałem po pierwszym KC
Pozdrawiam
"Dyskrecja jest cnotą.
Gdy ona mówi: Nie tutaj...
Ty odpowiadasz: Oczywiście..."