Witam,
Jako, że to mój pierwszy post tutaj to chciałbym się z wszystkimi przywitać 
Ale do rzeczy...
Moja przyjaciłóka wychodzi za jakieś 5 miesięcy za mąż, za gościa który jest od niej starszy o jakieś 7 lat.
Ja z nią znamy się już ponad 2 lata, od samego początku ją do mnie ciągło, lubiła spędzać ze mną dużo czasu w sumie zawsze razem się trzymaliśmy. Długi czas traktowałem ją jako przyjaciółkę (tak, da się) ale ostatnio pękła jakaś granica i znacząco się ku sobie zbliżyliśmy, całujemy się itd to tytułem wstępu.
Moje pytanie brzmi co z tym fantem zrobić ?
Bo dziewczyna zaczyna mi siedzieć w głowie, zależy mi na niej i to bardzo...
Gdyby to był zwykły związek albo początek narzeczeństwa to bym to ładnie rozbił i ją przygarnął ale kwestia już zrobiła się dość skomplikowana :/
Jak to teraz ugryźć by wszyscy byli zadowoleni (bo by byli szczęśliwi chyba się nie da) ?
Pozdrawiam
ona podziela twoj entuzjazm? Jezeli tak to zerwie zareczyny... a jezeli tylko Ci sie tak wydaje, to biegaj na buziaczki do kogos innego...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
własnie podziela...
i najgorsze jest to, że to wszystko wisi na mnie (wszystko ode mnie zależy co będzie dalej) :/
no to czas zadac sobie kolejne pytanie: czego Ty chcesz?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Szczerze mogę powiedzieć, że dziewczyna ma taki charakter, że chciałbym by była ze mną.
Jedynie co mnie powstrzymuje to kwestia co będzie jak nam nie wyjdzie, teraz ma przynajmniej pewny ślub i męża...
Jeśli przeze mnie zostanie sama ?
pewny slub... meza.... tiaaaaaa... I zapewne jest z nim szczesliwa i go kocha... i z tej milosci do niego caluje sie z Tobą.... tiaaaaaa.... Coś jeszcze?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
jesli masz taki dylematy to wracamy do pytania czego Ty chcesz?
Pieprzyc to, co o nas mówią, jesteśmy ludźmi z pasją,
Nie ma takiej opcji żeby zapał nasz miał zgasnąć
serio chcesz sie pchać w takie gówno ?
życie to nie komedia romantyczna ...
they hate us cause they ain't us
o matko...
no może szczęśliwa nie jest ale coś takiego jak przyzwyczajenie występuje...
Napisałem ten post bo serio nie wiem co mam zrobić, to nie jest sytuacja jak każda inna...
Rozłożyć związek to nie jest nic szczególnego ale ślub ?
a czego mam chcieć ?
czy chcę ?
nie, nie chcę się pchać ale czuję, że powinienem.
trolikov pisza Ci i pytaja sie juz kilka razy, czego Ty chcesz? Skoro wisi na TObie to badz facet z jajami i zdecyduj, zrob ten powazny-odwazny meski krok do przodu i koneic tematu. A martwil to sie bedizesz jak przyjdzie co do czego. Sam sobie komplikujesz, po jaka cholere?
COOL AS ICE - ICE-COOL!
"I think the most important thing is to be happy with yourself beacause if you're not happy with yourself you can't be happy with somebody else." - Solarstone-Greenlight (Original Mix)
Jeśli jeszcze przed ślubem ta dziewczyna odwala narzeczonemu takie akcje, to ich związek technicznie już nie istnieje - i tak się rozejdą. Nawet jeśliby doszło do ślubu w końcu coś w niej pęknie i wszystko się posypie. Powiedziałeś "a" to powiedz "b" i bierz się za nią. Uratujesz tylko tego kolesia przed rozwodem, który i tak pewnie by nadszedł, jakby się o was dowiedział. Nie bądź sadystą, zgarniasz dziewczynę i koniec. Sprawy nie ma. Szybko i możliwie jak najmniej boleśnie dla wszystkich.
Showtime, motherfucker, it's on.
staram się nie komplikować ale wolałem się zapytać innych osób, bardziej doświadczonych, może takich które miały podobny "problem"...
by nie powielać błędów, których można uniknąć.
Chciałem się po prostu poradzić, co inni by zrobili na moim miejscu ?
Co ja bym zrobil na Twoim miejscu? skoro kobieta wywija taka cha - che przyszlemu mezowi to sory nie masz pewnosci ze z Toba nie zagra w tym samym rytmie za 10 lat
Pieprzyc to, co o nas mówią, jesteśmy ludźmi z pasją,
Nie ma takiej opcji żeby zapał nasz miał zgasnąć
no i o to mi chodziło

dzięki panowie
Niezle masz przyjaciolki
. Nie zazdroszcze takowych.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Zastanów się tylko nad tym czy nie istnieje opcja ze jeśli ona odejdzie od niego dla Ciebie to czy nie ma opcji żebyś TY potem był na miejscu na jakim jest jej obecny narzeczony...a potem zadaj sobie pytanie czy warto?
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
a gdyby sie "przypadkiem" o was dowiedział to moze by sam zerwał. Ty bys mial czyste sumienie dajac mu znak jaka jest, ona by była wolna a ty bys ją zdobył. Przemysl to
"Nie mysl o lasce jak o tej na stałe
juz wielu przed Toba trzaskała gałe
nie daj przewagi, nie znaj litosci
bo rozpierdoli wasz statek miłosci"
karlkoninan~
Hehe i przy okazji zarobił kilka prostych i sierpowych
Jeżeli to byłby bardziej 'bezpośredni' przypadek. Według mnie to przerost formy nad treścią i niepotrzebne komplikowanie sobie sprawy. Do tego może się zmienić jedynie to, że gościu będzie ją trzymał 'pod kluczem'. Znam taki jeden przypadek, nie wyssałem tego z palca. Wtenczas cały misterny plan w pizdu.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
A zastanawiałeś się nad jedną zajebiście ważną sprawą? A mianowicie czy sprawa jest warta zachodu? Czy to jest aż tak niesamowita dziewczyna bo nie wydaje mnie się.
Rozważ sytuację co będzie gdy wyjdzie na jaw jakie szopki robicie na boku. Koleś albo urwie Ci jaja przy samej szyi (o ile jest typem rozbójnika), albo będzie siedział i płakał jak kot w ekstremalnym przypadku koleś pochlasta się nożykiem (o ile jest typem słabiutkiego chłopczyka). Nie wiem jeszcze w jakim środowisku żyjesz, ale jeśli jest to mała mieścina masz jak w banku obgadywanie i wieszanie psów na Tobie i na niej. Chcesz tego? Naprawdę jest taką wartościową dziewczyną?
Wydaje mi się, że gdyby taka była to by się ogarnęła wcześniej gdy się poznaliście, ewentualnie odłożyła zaręczyny czekając na rozwój sytuacji z Tobą. A ona po prostu zwykle wali w rogi swego przyszłego męża. Ma niezły cyrk w którym ty i on gracie główne role, a ona siedzi z popcornem i bije brawo.
Życie to nie komedia romantyczna. Ja bym spierdalał w podskokach. Przede wszystkim z szacunku do siebie samego...
co do kwestii "urwania jaj przy samej szyi" czy "zarobieniu kilku prostych i sierpowych" jest to delikatnie mówiąc nie możliwe z 2 powodów...
1. od 5 lat trenuję boks i karate
2. gościu nie jest typem zabijaki raczej jest typem dość spokojnym wręcz flegmatycznym
Aczkolwiek i tak tego nigdy się nie bałem i bać nie będę bo czasami gra jest warta świeczki (innymi słowy warto oberwać).
co do dalszych kwestii to już się naprostowałem i wiem, że muszę sobie znaleźć sobie nowy obiekt zainteresowań tylko znając moje szczęście znów trafię na jakąś dziwną...
Rozmarzyłam się czytając Twoją historię. I znam podobny przypadek ze swojego otoczenia. Facet dostrzegł coś mega wyjątkowego w swojej the best przyjaciółce dopiero jak przy niej pojawił się poważny partner. Nie tam żadne kręcenie, filtry czy inne ale konkretny gość który wyłożył pierścionek i biały domek z płotkiem.
Dlaczego tak się dzieje? Czyżby zasada doceniasz to co tracisz? Bo nie ukrywajmy posiadanie męża delikatnie ogranicza relacje z facetem= przyjacielem chyba że to jawny gej.
dlaczego tak pozno faceci dostrzegają w swoich oddanych przyjaciolkach materiał na swietną partnerkę? pozostawmy te pytania jako retoryczne.
Musisz własnie sie zastanawic czy zaatakował was strach przed zmianiami. Wiesz, jej życie po slubie sie diametralnie zmieni. Dla kobiety to duza historia, nowa rodzina, zmiana nazwiska ( czasem), starania o potomka ( czasem), zawierzenie się facetowi.. i takie tam. Może ten lęk zmian i tęksnota do beztroskich czasow jakie spedzała przy Tobie gdy byliscie kumplami wywołały w niej emocje i wahania czy aby ten slub to dobre posuniecie.
Poza tym laska boi sie, że po 2-3 latach stwierdzi że to jednak Ty jestes jej drugą połowka i sie rozumiecie bez slow. Moze ten slub to zasługa wygranej rozsadku a Ty to uczucia? I teraz wszystko w niej sie gryzie..
W ogole to mega nie fair wobec jej przyszłego męża, koles mysli że jest cudownie, cieszy sie a laska kombinuje czy aby ten slub nie odwołać.. Czy aby pochopnie ona nie podjeła tej decyzji, bo Ty długo nic nie robiłes a bała sie samotnosci i chciała juz jakies stabilizacji?
Nie chce Ci wrzucac iluzji, nie wiem jak jest. Jednakże szkoda gdybyscie za 15 lat stwierdzili że gdybyscie byli odwazni i postawili wszystko na jedną szalę to oszczedzilibyscie sobie 15 lat marnotrawienia czasu. Bo co to za zwiazki będą i sluby jesli w głebi bedziecie sie "kochac" zakazaną miloscią..
Tak tylko rozważam.
Nie wiem co ja bym zrobiła na Twoim miejscu. Chyba pokierowała sie po prostu sercem. Poki nie ma dzieci, oficjalnego sakramentu i nie zraniła tego kolesia co do oddaje jej się przed Bogiem.
Moi znajomi odwołali slub i są razem chociaż było to trudne. Rodzina robiła wyrzuty że to jakies szczeniackie akcje i takie tam.. Nie było to łatwe
Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.
VanityFair trafiłaś w samo sedno, bo czym bliżej terminu ślubu tym nasza więź się zacieśnia...
Cóż...
mam całkowicie 2 skrajne odpowiedzi, ryzykować albo kopnąć w jej w dupę...
tylko teraz pozostaje wybrać mądrze... albo posłuchać serca jak to ujęłaś
historia owszem i ciekawa ale wolałbym jej jednak nie przerabiać i w sumie nie życzę jej nikomu nawet największemu wrogowi :/
Najbardziej się boję tego, że ślub się odbędzie a później okaże się, że jednak ona była tą jedyną.
Trolikov może tak być. Wiesz ja wolę załowac że coś zrobiłam niż żałować że nic nie działałam. To jest teoria. W praktyce często nic nie robię i nie wiem dlaczego, co mnie ogranicza. Znajdz podłoże tej blokady. Co jest ścianą hamującą was.
Spotkajcie się sam na sam i musicie pogadac wprost. Złamać tą kurtynę wstydu, racjonalizmu.. Jak ona to widzi, gdybyscie zdecydowali byc razem. Jak ona zamierza odwołać ceremonię. I takie tam.
Ciężka sytuacja co nie wybierzecie wiąże się to z ryzykiem. Jednak chyba dużo przyjemniejsze będzie spróbowanie związku. Najwyzej się kiedys rozstaniecie ( tak samo nikt nie daje jej gwarancji na małzenstwo do konca zycia). Jeśli ma ona jakiekolwiek wahania to wg mnie nie powinna podejmowac tak powaznego kroku jakim jest slub, no bo wiąże się to z przysięgą.
Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.
chyba podjąłem jedyną możliwą i sensowną decyzje...
poczekam jeszcze chwilę i zobaczę jak akcja się rozwinie, jeśli temat zaczynie nabierać jeszcze bardziej rumieńców zrobię jak mówisz, usiądę z nią i porozmawiam na ten nie wygodny temat, wtedy powstanie jakaś jedna wspólna decyzja.
dzięki za pomoc