Witam znowu, ech pewnie dostane od Was, ale przyjmę wszystko na klatę bo dzięki Wam się ogarnąłem i pewne postępy zrobiłem:) moją historię opisywałem na tym forum jakiś czas temu, sprawa jest następująca:
Wróciliśmy do siebie po rozstaniu, sprawa się ciągnęła, ale postanowiliśmy, że spróbujemy, po wysłuchaniu Was olałem sprawę, powiedziałem że to koniec, a jej się trochę poprawiło i po jakimś czasie podjęliśmy decyzje o zejściu. Mieszkamy razem i:
- brak wspólnych wyjść (ona wiecznie chce wychodzić sama, nie chce mnie widzieć w gronie swoich znajomych, chciałbym jednak aby związek był związkiem i raz na jakiś czas ja chciałbym ją mieć przy sobie w gronie swoich znajomych oraz znaleźć się w gronie jej, albo inaczej, aby ona chciała mnie w gronie swoich, zdrowa relacja, nie wszędzie razem, ale czasami gdzieś razem, np jakiś ważne wydarzenie raz na sto lat) - ja jej robię to samo i moich znajomych trzymam przy sobie.
- w sumie to, że zeszliśmy się jest mało znane jej znajomym, mało kto o tym wie, a i nie za bardzo chce to rozgłaszać, ktoś tam powoli się dowiaduje mimo wszystko
- brak seksu (nie mam ochoty, itp itd) brak odkąd się rozeszliśmy, po zejściu też nic.
- żyjemy wspólnie, trochę to wygląda jak brat z siostrą, niekiedy dochodzi do pieszczot, ale nie pełny seks, dziwne to jest dla mnie
- czasami wyjdziemy gdzieś ale brak u niej zaangażowania, wydaje się być w ogóle nie zazdrosna, może trochę bo pojawiły się jakieś dziewczyny nowe, koleżanki, ale tak jakby ją to nie obchodziło, wcześniej byliśmy bardzo przywiązani (byliśmy 5 lat)
- wydaje mi się cały ten związek cieniem tego to było, jej mało co zależy, mi przez to co wyżej napisałem także, chciałbym mieć ciepłą dziewczynę której by zależało. Próbowałem z nią rozmawiać, mówiłem jej to co teraz tu pisze, ale ona mówi, że nie jest gotowa (tu akurat o seksie mówię), że musimy poczekać, że zobaczymy co z tego wyjdzie. Teraz wg niej żyjemy w szczęśliwym związku i wszystko jest ok, ale brak zaangażowania, brak gotowości na zbliżenie. Jak czegoś nie dopisałem pytajcie. Jak rozwiązać ten powalony stan rzeczy? Kurde rzucić w cholerę i szukać innej, czy zostać przy niej i szukać innej, zostać i ją wychować? Nie bijcie:)
Łase na kasę się zrobiło co wcześniej to nawet bym nie podejrzewał, normalne dziewczę było, skromne, piękne, ogólnie nie ma problemu z kasą jeśli ją ma:)
Rozumiem, że można komuś zapewnić rozrywkę raz, dwa razy na tydzień, ale codziennie być w gotowości bojowej.
Ostatnio pytam się jej czy chce być w normalnym związku czy nie, i żeby się zastanowiła bo jestem bliski podjęcia decyzji, pojechałem równo, to ona z płaczem prawie w oczach mówi mi że 2tyg potrzebuje...
link do poprzedniego wątku:
http://www.podrywaj.org/forum/os...
na główną żeby pokazać jak "smakuje" odgrzewany kotlet...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
pewnie pyszny, bardziej soczysty ..
"Przegrany jest ten, który nie spróbował"
Nie Męcz Sie! Zostaw ją Stary CZy nie widzisż że to ty ciągle szlochasz pragniesz bardziej? Daj spbie z nią spokój póść ją wolno wiem wiem boli boli ale to najlepsze rozwiązanie w tej sytłacji!!!
Właśnie napisałem jej długiego, spokojnego smsa, bez wyrzutów, wytłumaczyłem jak to widzę, i że dalej nic z tego nie będzie, pięknie podziękowałem za znajomość. Mieszkamy razem, jej akurat nie ma parę dni, muszę rozwiązać kwestię z mieszkaniem jeszcze. Wiem lepiej puścić wolno, ależ ona mi teraz jazdy będzie robić:D zacznie się od tego czy ja na serio tak, potem straszenie że znajdzie innego, później że to ja zerwałem i że będę miał to na sumieniu, ciekawe co jeszcze wymyśli żeby mnie podejść. Ja już to raz przeżywałem, chyba lepiej to zakończyć niż mieć powtórkę z rozrywki...
Tak, poczekaj to dwa tygodnie i napewno wroci do normy.
Jak wierzysz w takiej bajki to lepiej sam się wyprowadź. Widzisz że manipuluje tym wszystkim, ona ma 'ostatnie' zdanie .. chciało by się jej ruchać , to byś skakał ze szczęścia, a tak to czekaj na swoją Panią.
Sam napisałeś sobie wszystko na tacy, wiesz gdzie robisz błędy więc działaj.
Trzymam kciuki.
Urodziłeś się bez niej ,żyłeś bez niej i możesz żyć bez niej.
Kurde masz rację, ale ja się w te gierki i podchody bawię i bawię. Jadę do domu:) spokój cisza, niech sobie radzi. Ja sam widzę, że to popieprzone. Ciężko mi określić już jaką ona jest dziewczyną. Ma "dobrą" koleżankę z którą ostatnio spędza sporo czasu. Powiedziałem koleżance kiedyś, że dużą uwagę zwraca na kasę, że jest materialistką (nie użyłem słowa blachara - a powinienem). Zgadnijcie czy mnie lubi:D. Moja chyba pobiera lekcje od tamtej:D
Staje się po prostu średnią dziewczyną.
Rozumiem, że rozrywka jest ważna, urozmaicenie jest ważne, ale jest też czas na pracę, jest czas kiedy trzeba siedzieć na dupie, odłożyć coś choćby nawet na lepszy samochód, dla niej nie liczy się nic, bo niczym się przejmować nie musi.
Nie no to jest jakaś komedia.
Ale niektórzy ludzie chyba nie lubią żyć w szczęściu tylko muszą się katować w pojebanych związkach.
Sam jestem miesiąc po zakończonym związku, wiem co masz w głowie. Ale jeżeli tak opisujesz sytuacje musisz sobie postawić sprawę jasno.
Jak dasz radę to "naprawić" czyt. staniesz się panem sytuacji .. to powodzenia. Jeżeli Cie to przerasta, i nic nie działa, to dla mnie to jest skończone. Miałem taką sytuacje,że z dziewczyną 'nie wszystko się układało tak jak chciałem' zjebałem pare spraw, i musiałem ponieść tego konsekwencje, wiedziałem że nic z tym nie zrobię bo wszystko poszło za daleko. Dlatego skończyliśmy.
Nauczysz się teraz na błędach jak się nie zachowywać.
Urodziłeś się bez niej ,żyłeś bez niej i możesz żyć bez niej.
Też już nabrałem pewnego doświadczenia.
Stwierdzam dwie rzeczy.
1)Jestem "pie*dolonym" altruistą (dlatego czasami staję się cipą - walczę z tym jak cholera). Pewna osoba napisała mi to dobrze: jest źle, chce zrobić dobrze, słucham rad z tej strony, później jak jest dobrze włączam wszystkie działania, i znowu jest źle.
2) Myślałem, że mam problem z poznaniem nowych dziewczyn. Zapomniałem, że jednak nie mam, chyba jestem nawet dobry w te klocki. Problem polega na tym, że każda dziewczyna wyczuje, one to czują cholery, że chłopak myśli o kimś. Bo trzeba przyznać, że pomimo klejącej się gatki, ruchy ciała i innych bajerów, czasami siedzi Ci w głowie ta dziewczyna. Ciężko jest się zaangażować mając taki bagaż na du*ie.
Eternal - myślę, że dałbym radę to naprawić, ja już przerabiam to od paru miesięcy, zdążyłem się odkochać, zdążyłem się pogodzić, mam jej dosyć ale... Ona potrafi dobrze manipulować. Jest dobrze, a zaczyna odstawiać numery. Niczym hiena, skrada się do Ciebie, jest słodka, żeby po chwili stać się gorzka. Ugryzie, a potem poliże.
Problem: wspólne mieszkanie.
Problem2: przyzwyczajenie (4 lata razem na mieszkaniu, było dobrze, aż się zepsuło)
Problem3: we mnie, nie chce mówić rodzinie, ona często bywała u mnie, a mi ciężko powiedzieć im że z nią skończyłem, wiem że gdy to zrobię to będzie finito na całej lini. Może to jest sposób.
Problem4: chyba tak na prawdę boję się że nie znajdę ładniejszej (ten wygląd ma chyba duże znaczenie, bo charakter to już nie ten co kiedyś, albo inaczej, nie dla mnie)
Problem5: jestem głupi, dobry, chce być dobry, lubię żyć dla kogoś, tak to jest problem...ona to wykorzystuje. Jak mówię, że się rozejdziemy to ona że my żyć bez siebie byśmy nie mogli...
Problem6: ona jest problematyczna, w najgorszym wypadku będę miał problem z nową, ale będzie to nowa dziewczyna:D
Kurde stary, wiesz co Ci powiem.. jesteś krok od sukcesu, ale Ty chcesz na siłę robić ten krok w tył.
Wypisałeś sobie 6, moim zdaniem głównych problemów- teraz przelej to na papier , wypunktuj każdy a do każdego spróbuj znaleźć rozwiązanie.
Wtedy bedziesz miał receptę. Zrób to wszystko z 'panującymi' zasadami .. badź twardy. A to że jesteś 'dobry' - w tym nie ma nic złego.. tylko badź taki dla kogoś kto zasługuje.
Urodziłeś się bez niej ,żyłeś bez niej i możesz żyć bez niej.
Aha to tak wygląda teraz związek każdej Ex która wróciła na stare śmieci! Gratuluje Panowie doskonałej decyzji.
To ja jestem SPRITE
Jak napisałem do niej że to koniec, ona mówi że ok, że przerwa pokaże czy możemy żyć bez siebie czy może musimy ze sobą być, już mi wszytko jedno...pięknie pisze że to wszystko jej wina, że nie jest szczęśliwa i że ona także nie może tak dalej...wreszcie się w czymś zgadzamy a ja jej powiedziałem ok, że to koniec. Nie wracajmy do tematu. I tyle.
Do wszystkich, którzy są w mojej sytuacji, odpuście od razu, wtedy może to się udać, ja najpierw prosiłem pół roku temu i płaszczyłem się przez dwa miesiące, i moja była się odsuwała coraz bardziej, zrozumiałem swój błąd po jakimś czasie, wziąłem się za siebie a jej dałem spokój i ona wróciła. Tylko, że za późno się ogarnąłem. Ona wróciła, ale już nie mogłem nic odbudować. Po prostu skończyło się, byliśmy razem przez jakieś 2 miesiące teraz i nic nie wyszło.
Ona zrezygnowana, ja zrezygnowany. Punkt w którym to wszystko się jakoś rozpryśnie (mam nadzieję bezboleśnie)
Za późno tu trafiłem, także jeśli ktoś tu trafił w czas niech posłucha. Aha i jeszcze jedno:
Czytasz to teraz, trochę nie do końca dowierzasz i myślisz że Twój związek jest wyjątkowy, że Ciebie łączy z nią coś więcej, NIE JEST. Jest dokładnie taki jak wszystkie inne związki, a Twoja sytuacja to nic innego jak każda inna sytuacja różniąca się tylko aktorami.
Wiesz troche to za krótka była przerwa , wróciła ale chuj z tego. Kończ ten związek i rozpocznij nowe życie. Ex dalej cie bedzie katować smskami i pięknymi słówkami.
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki i tyle.
Czemu się odzywają?? z:
- z ciekawości ,żeby sprawdzić co u ciebie jak sobie radzisz po rozstaniu, albo jak sobie życie ułożyłeś. Czy lepiej Ci bez niej, czy się ogarnąłeś, a może nadal przegrywasz życie myśląc o niej. Przy okazji jak to EX mają nie omieszka ci opowiedzieć jak to u niej nie jest zajebiście, jakiego to ona nie ma zajebistego chłopaka, albo ilu to ją nie podrywa itd. Czy nadal może ciebie mieć. Ogólnie ciekawość kobieca to nasza potężna broń , którą możemy przeciwko nim wykorzystywać:)
- Z sentymentu , ale sentyment jest przeważnie wtedy kiedy ktoś ją w dupę kopnie, to nagle przypomina sobie o tych'' pięknych chwilach co z tobą przeżyła'', albo jeśli stwierdzi ,że jej obecny gach to jeszcze większa cipa niż ty byłeś. Albo jak pokłóci się ze swoim gachem to popisze sobie trochę smsków z tobą bo ma ciebie za frienda;] przy okazji sprawdzi czy nadal może ciebie mieć.
- Z nudów, gdy nie ma jej kto zapiąć. Więc pisze te swoje bzdurne smski bo ma pakiet 600 smsów:)
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
Gen, Scorpion - macie rację:) nie oczekuję żeby było Wam żal, piszę w ten sposób bo inni którzy przyjdą po mnie przeczytają to, i może ku*wa zrozumieją jak to działa, ja dopiero teraz to ogarnąłem. Macie rację!!! - jak ona zostawiała miała to w dupie, ja się wtedy miziałem z nią, to już było dawno.
Gen - przyznaję się od początku do tego, że chciałem być mądrzejszy, nie naprawię tego, ale następni będą to widzieć.
Bayt - sms o rozstaniu był wczoraj, dzisiaj ona pisze, że może pomóc mi w tym czy w tamtym że mogę liczyć na nią, kurwa gra jak ch*uj, pogrywała od dłuższego czasu, smski piękne jak jak ziemia widziana z księżyca:D a na boku już pewnie kogoś ma bo jak mówiłem wcześniej, dwa miechy razem, trzymała się jakoś teraz nagle zmiana decyzji, proszę Was to niemożliwe u niej, trzymała się mnie a teraz jakiś inny się znalazł. Plan jest prosty i ogólnie znany, chcę opanować świat:D
Może były tu podobne przypadki, ale mój dołącza do tych, które mówią wprost jak należy postąpić, albo inaczej, jak nie należy postąpić. Jeb*ecie mnie tu równo, ale nie przejmuję się tym, wytłumaczyliście mi, wiem jakim ciotą byłem i za to mogę podziękować:D
Ja już to skończyłem, ale potomni muszą wiedzieć:D
Skończysz jak się wyprowadzisz i się od niej odetniesz. Teraz co masz zrobić to nie reagować na jej smsy. Nic jej nie wygarniaj nie miej do niej żalu, po prostu olewaj jej smsy, odpisuj jej po kilku godzinach pół słówkami, bez żadnych emocji,albo w ogóle nie odpisuj. Nie szukaj pierwszy kontaktu, musisz zrozumieć, że ten związek jest już spalony i go nie da się uratować. Popełniłeś wszystkie możliwe błędy jakie było można popełnić. Teraz musisz zająć się sobą i swoim życiem i swoimi pasjami, odśwież stare znajomości, nawiąż nowe. Aha jeszcze jedno z doświadczenia wiem ,żebyś od razu nie wchodził z związku w nowy związek. Ponieważ nowy związek ci się też rozwali ,a i będziesz miał przyzwyczajenia ze starego. To działa w dwie strony, jeżeli ma kogoś to też będzie przyzwyczajenia ze starego związku przenosiła na nowy.
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
Półtora miesiąca zostało do wakacji, na razie muszę przemieszkać, tzn nie muszę tam bywać często. Mogę częściej do domu wracać, ale mieszkania nie znajdę na półtora miecha.
Tak popełniłem błędy, ale gdybym ich nie popełnił uratował bym w sumie siebie tylko, bo związek to chyba już tak czy siak przechodził do przeszłości.
Ja to nazywam wychowaniem. Dziewczyna była słaba, ale przez kilka lat ze mną dużo się nauczyła (nie przypisuje tu sobie żadnych zasług), chciałem żeby była bardziej zaradna, żeby sobie lepiej radziła w większym mieście. Ja musiałem mocno po ziemi stąpać od małego, idąc na studia i teraz mam taki sam charakter, to miasto mnie mało co zmieniło, ale ona chłonęła wszystko co się tam działo jak gąbka. Dobre koleżanki, niektóre mają dzieci a męża nie ma już dawno, potrafiły dobrze namieszać jej w głowie, wiecie te ich prawdy życiowe, jak to by nie postąpiły, same zjebały a radzą innym, następne koleżanki, brzydkie jak noc, co to faceta znaleźć nie mogą, gadają o tym, o tamtym, uczyła się pięknie od nich. Rozumiem, że wszystko jest dla ludzi, ale powoli ona z takiej ułożonej, zwariowanej pozytywnie dziewczyny, która miała pomysły na życie, na zabawę, zaczęła się zmieniać w dziewczynę, która nagle wydaje mnóstwo kasy, wdzięczy się przed lustrem godzinami, stała się zwykła. Taka jak reszta. Nie chce obrażać, niech sobie radzi. Dobrze, że decyzja w sumie poszła z obu stron, bo wcześniej jak jej mówiłem, że to skończę to zaczynała płakać, denerwować się. Jeszcze by mi jakieś numery wywijała, a teraz jak sama chciała to jej wybór. Dobrze, że ja jej trochę wcześniej o tym powiedziałem a ona się zgodziła.
Co mnie stopowało przed słuchaniem rad z tej strony. I nie są to jakieś tajemnicze rady, każdy zdrowo myślący człowiek sam by do tego doszedł. Niestety nie myślałem zdrowo, a do tego byłem przekonany, że mój związek jest inny...
Najgorsze jest to, że każdy gra pod siebie. Przez całe tamte wakacje wydawało się, że jest ok. Wspólne wyjazdy, duperele. I nic nie przeszkadzało wtedy. Zaraz po powrocie na studia po wakacjach się zachciało przygód, bo wiadomo są wakacje jest zabawa, ale powrót na studia, praca, no nie da się wiecznie bawić. Trzeba na chwile przystopować, żeby później znowu gdzieś coś zrobić. Jej to się nie podobało najwidoczniej, nudno było, no i poleciała do innego. I to w tamtym punkcie popełniłem błąd, który ciągnął się do teraz.
Na szczęście idzie lato:) przez cały czas, kiedy była rozłąka udało mi się poznać 4 dziewczyny, z żadną nic nie wyszło bo najzwyczajniej w świecie nie potrafiłem:) ale teraz jestem wolny, poznałem nową dziewczynę, umawiam się z nią wkrótce, na pewno miło będzie z kimś wyjść, pochodzić, odreagować po tym wszystkim. Nie myślę, żeby była moją dziewczyną bo na razie nie chcę mieć dziewczyny, stałego związku. Wolny w wakacje. Po raz pierwszy od 5 lat:D nie wiem od czego zacząć
I bardzo dobrze sie stało, zrobiła ci tylko przysługę tym sposobem. Wiem 5 lat to cholernie długo czasu, znacie się jak łyse konie. Kto wie czy byś nie zmarnował sobie życia przy niej, skoro otacza się toksycznymi ludźmi i jest wpływowa. Dobrze, że się to pierdolnęło ci teraz,a nie jakbyś dziecko miał dziecko lub jakieś kredyty.
Ok będziesz mieszkał z nią teraz 1,5 miesiąca. Teraz napiszę ci czego możesz się spodziewać przez ten czas i radze ci moje rade wziąsc sobie poważnie do serca jeśli chcesz zachować twarz,honor i zdrowie psychiczne. Po pierwsze przebywaj w tym mieszkaniu jak najrzadziej. Szczególnie jak ona jest, najlepiej żebyście się mijali tylko. Piszę to dlatego, gdyż byłeś z nią 5 lat i możesz się oszukiwać ,że jest ci obojętna, ale wiem po sobie ,że jak przyjdzie co do czego to emocje skaczą. Teraz przez ten czas będziesz atakowany niezliczoną masą SHIT TESTÓW. Tak dokładnie SHIT TESTÓW, które bedą próbowały rozjebać twoją psychikę. EX nie zniesie tego ,że masz ją już w dupie i jest ci obojętna. Bedzie próbowała sobie udowodnić ,że jeszcze coś do niej czujesz i będzie próbowała wszystkiego nawet wywołać zazdrość. Teraz się przygotuj na jej opowieśći ,że ''ten'' i ''tamten'' ją podrywał, ''że tak zajebiście było na imprezie'', Teraz ona będzie imprezowała non stop. Przygotuj się na to ,że może nawet przyprowadzać innych facetów do waszego domu pod twoją nieobecność,a także w ekstremalnych sytuacjach jak panna ma zrytą banie podczas twojej obecności. Przygotuj się na opowiadanie o jej nowej miłości itd. Oczywiście ty nie siedzisz w domu tylko też imprezujesz, poznajesz masę ludzi, kobiet. I powtórzę jeszcze raz, jak najmniej przebywaj w tym domu. Najlepiej przenieś się do jakiegoś kumpla na miesiąc. Zobaczysz jak będziesz cierpiał 5 lat to dużo, żeby być obojętnym wobec kobiety na takie zagrywki trzeba od początku związku trzymać ramę i odpowiednie przekonania. Ale ta sytuacja może cie wzmocnić bardzo psychicznie. Musisz opanować emocję, to będzie niezły sprawdzian dla ciebie. Twoja ex będzie chciała sexu z toba zobaczysz, będzie chciała cie pocałowac i będzie wspominała czasy jak byliscie razem. To są SHIT TESTY pamiętaj, tak samo jak bedzie biegać nago po domu:) udawaj obojętnego i nie zwracaj na nią uwagi.
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
Na razie proste shit testy:
a) wzmianka o tym, że kiedyś udało się jej przeczytać archiwum gg - poczucie winy
b) próba przebywania ze mną - wywoływanie we mnie pozytywnych emocji, jest bardzo miła, tu trzeba uważać, żeby na dłuższą metę w to nie uwierzyć, albo inaczej, nie zapomnieć się.
c) zaproszenia na spacer itp
Nie zwracam uwagi. Po prostu skończyliśmy to. Ona nie może już ode mnie nic wymagać. A ja nie muszę na palcach przy niej latać:)
Przerabiałem, przerabiam taką samą sytuację. Byłem z nią 2.5 roku.
Mieszkam do końca czerwca w pokoju przechodnim przez który przechodzi moja ex do swojego.
Będziesz poddawany masie shit testów (przykładowe którymi ja byłem bombardowany):
1) Jak to zajebiście się nie bawiła na imprezie, kto to się po imprezie do niej nie odezwał - wszystko robione TAK DYSKRETNIE, żebym przypadkiem nieUSŁYSZAŁ.
- zlewaj, nie warto sobie nerwów strzępić - wkręć sobie sam, że to już koniec i nic dla Ciebie nie znaczy - koniec GAME OVER.
2) Opowiadała pozostałym współlokatorom niestworzone historie jak jej teraz zajebiście - chciała aby to do mnie dotarło - ucinaj takie tematy od razu, że nic Cię to nie obchodzi może robić co chce jest wolna.
3) Próbowała zagadywać - totalnie zlewałem, nawet cześć jej nie odpowiadałem, dała sobie spokój. Czuć było frustracje w powietrzu, że nic na mnie nie działa - zaczęła nocne rozmowy z koleżankami darcie mordy, trzaskanie drzwiami - zlałem - dała sobie spokój znowu brak efektów.
4) Przyszedłem raz z koleżanką o którą dawniej była zazdrosna na stancję zwyczajnie pogadać a ona robiła mi muffinki w tym czasie - zaczęła sprowadzać koleżanki które ewidentnie wiedziała, że będą mnie wkurwiały swoim prostackim i chamskim zachowaniem - zlałem nie dałem satysfakcji.
5) Przyszła wczoraj jak domniemam ze swoim nowym - przywitałem się z nim z bananem na mordzie po czym wróciłem do swoich dalszych zajęć (broń boże nie spierdalaj wtedy ze stancji - pokażesz słabość, że to Cię ruszyło). Efekt? Wkurwienie, którego nie mogła w żaden inny sposób okazać jak ostentacyjne napierdalanie drzwiami od pokoju gdy spałem - zlałem, nie dam satysfakcji.
Generalnie chłopie - MIEJ JĄ TOTALNIE W DUPIE
Wkręć sobie, że już dla Ciebie nic nie znaczy a tak będzie! Przestań o niej myśleć, zacznij spotykać się z innymi kobietami, znajdź sobie zajęcie! Dużo się uśmiechaj spędzaj dobrze swój czas i NIE MYŚL O ŻADNYCH POWROTACH!
Mnie tłukło jakieś dwa miesiące żeby zagadać, spróbować naprawić blablabla
Po prawie pół roku wiem, że była to najlepsza decyzja w moim życiu.
Gdy emocje już opadną, gdy wszystko na spokojnie przeanalizujesz dostrzeżesz jej wszystkie wady, to co Cię wkurwiało i po raz pierwszy zdasz sobie sprawę jaki kamień nosiłeś na sercu. Wiem, że teraz może to głupio brzmieć ale dopóki ten kamień nie spadnie - nie zdajesz sobie sprawy, że tam jest!
Trzymaj się, nie jest łatwo ale zdecydowanie warto! Inwestuj swój wolny czas w teraźniejszość i przyszłość!
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
No właśnie jak to się mówi '' Od miłości do nienawiści''. Nie wiem czemu po zakończeniu związku większość kobiet jest taka złośliwa. Takim swoim zachowaniem kończącym związek, pokazuje swój charakter jaki ma naprawdę. Ja też dziękuje Bogu, a w szczególności moim dwóm kolegom z pracy ,że mi ją ,że tak powiem ''odbili''. Jestem teraz naprawdę szczęśliwym, owszem pierwsze 3 miesiące były naprawdę trudne, ale teraz to ja sie sobie sam dziwie z kim ja byłem:)
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
Shit test w postaci przebieranek (przymierzania) przy Was też był, doszło nawet dzisiaj, to co już było wcześniej, że czas pokaże co będzie z nami:D hahah muszę tu mniej przebywać:)
"Czas pokaże co będzie z nami"
- Dziewczyno, Ty już dla mnie nie istniejesz, życzę Ci jak najlepiej - nie jestem zawistny, ale nie chce mieć więcej nic z Tobą do czynienia.
Wychodzisz.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Nomen dokładnie tak powiedziałem.
Ale Panowie, zaczęło się istne bombardowanie. Dosłownie.
Jestem niczym czołg z nowoczesnym polem siłowym:D strzela do mnie bez ostrzeżeń z konwencjonalnej broni, na szczęście technika z tej strony skutecznie mnie broni. Aż mi się śmiać miejscami chce. Trochę ją denerwuje to, że stwierdziłem koniec tego wszystkiego i jestem...spokojny jak łania. Sory za te porównania:)
Wzbudzanie litości, zazdrości. Pytania czy jestem pewny. Groźby, że jeszcze mi pokaże. Nerwy. Bije mnie:D hahah chyba sposób na zbliżenie. Śniadania. Obiady. Kolacje. Szkoda, że tego nie widzicie. Chociaż zaraz zaraz. Wy mieliście to samo:P:D
Moja była robi to samo, dzisiaj fajnie się ubrałem bo byłem ustawiony z nowo poznaną dziewczyną.. wchodzę do kuchni ona coś tam wpierdala wyszedłem słyszę jej śmiech samej do siebie..
Zlałem, jak zawsze zresztą.
Dlaczego? Bo od kąd jestem sam zmieniłem swój styl, więcej przykładam wagi do ubioru - ona to widzi, wszystkie kobiety to widzą. Parę razy usłyszałem od kobiet z którymi mam do czynienia na co dzień, że fajnie dziś wyglądam co mi się wcześniej nie zdarzało.
Aktualnie spotyka się z kolesiem który obiektywnie mówiąc chujowo się ubiera, takich butów obdartych to ja nawet do gry w piłkę w dzieciństwie nie miałem.. No ale cóż, nie moja sprawa.
Sądzę, że kobiety które widzą powoli co straciły w ten sposób się zachowują.
Dlaczego? Dobre pytanie, myślę, że to jakiś element uspokojenia swoich myśli, wpajania sobie iluzji, że dobrze się stało bo blablabla... Potrzebują same się utwierdzać w tym, że nie mają racji aby zagłuszać to co na prawdę myślą.
Grunt to nie dać się złamać, twardo trzymać się tego co postanowione.
Po pierwsze hartuję swój charakter w ten sposób. Po drugie nie dam jej tej satysfakcji, póki co jestem dla niej nieosiągalny a to ją cholernie frustruje.
Nie daj się, zlewaj nawet z nią nie rozmawiaj traktuj jak powietrze, nie daj się bić nawet w żartach.
Ten człowiek bądź co bądź nie poszanował Cię, w jakiś sposób skrzywdził - nie zasługuje na NIC od Ciebie.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Myślę, że teraz rzeczywiście będzie dużo gier z jej strony.
Im bardziej ona przekonuje się co do tego, jak poważny jestem w swoich postanowieniach, tym bardziej narasta w niej frustracja.
Miała fajnie kiedy była ze mną i kręciła na boku. Nic nie traciła. A teraz zdaje sobie sprawę, że nagle jest inaczej. Mnie nie ma, a cały bunt przeciwko mnie zniknął, braknie czegoś, nadzwyczajne rzeczy nawet robione z innym facetem stracą blask, codzienność straci blask.
Pojawiają się pytania czy ktoś u mnie był, gdzie wychodzę, co będę robił i z kim. Widzę po niej tą ciekawość. Ona pewnie już kręci sobie z jakimś gościem, może nawet z tym samym co wcześniej, ale ja już nawet nie jestem zazdrosny. W sumie to nie muszę się za bardzo pilnować, bo mi to najzwyczajniej w świecie nie przeszkadza. Chyba przyszedł czas gdzie się odkochałem:D Teraz oczywiście ona próbuje wywołać zazdrość, ubiera się, piękni. A ja - robię to samo:D
Obojętność to największa broń:)
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
Stwierdzam, że na prawdę ciężko jest mieszkać z byłą:D
Pomimo, że wykazuję wielkie chęci współpracy, staram się żeby było ok na mieszkaniu, ustaliłem pewne zasady, ona nadal robi jazdy. Na razie widzę, że jeszcze względnie wytrzymuje moją postawę i postanowienia, ale dzisiaj np. mocno wjeżdża na mnie, z tym że ją odrzucam, że pożałuję. Mocno próbuje wpłynąć jakimiś gierkami. Czuję, że może przeistoczyć się w coś wielce niedobrego.
Powtarzane teksty, że ja jeszcze jestem zakochany, że jeszcze będziemy razem na zmianę z groźbami, ze zdenerwowaniem na mnie. Nie chce mi się tu z nią walczyć. heh Ma przecież to czego chciała, jest wolna. Czego chce więcej. Męczy mnie to trochę. Przecież to ona to wszystko zaczęła. Czy one nie myślą, czy nie chcą myśleć, że spieprzyły to na własne życzenie?
Nie wiem już czy ona mi się tu piękni bo chce mi coś pokazać, czy piękni się dla kogoś, czy cokolwiek.
Nie daję się. Do wakacji już niedługo. Mimo tego, że to ona wszystko rozpoczęła, że ona to zawaliła, teraz traktuje to tak jakby to była moja wina.
Hahaha zaczęło się
Zafundowałeś jej porządny rozpierdol w tym pustym łbie!
Nie daj się, nie wdawaj się w ŻADNE płytkie rozmowy. Ona już NIE ISTNIEJE.
No i broń Boże co kolwiek jej tłumaczyć! Nie mów jej, że ma to co chciała jest wolna blablabla... niech sama do pewnych wniosków dojdzie.
Jeżeli już będą sytuacje, że rozmowy po prostu nie da się uniknąć wszystko odbijaj tekstem "Nie czuje się w żaden sposób zobowiązany do rozmowy z Tobą."
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”