historia jakich wiele...
mam 29 lat, byla to moja pierwsza dziewczyna. bylismy razem 3 lata. rozeszlismy sie. Tak jak BENE pisal w swoim blogu, ona miala alternatywe, wiec odeszla. Sama mi o tym powiedziala. O pieskowaniu po rozstaniu nie bede pisal ( bylo tego duuuuuzo), kochalem mocno, kocham nadal aczkolwiek wiem ze ten obecny ja posuwa. Wiem ze nie bede z nia juz nigdy lecz moje uzalezniejnie od niej daje mi sie we wznaki.
problem jest taki ze wygrala ze mna, zniszczyla mnie psychicznie wrecz uzaleznila swoja postawa osoby z pelnym dystansem, ktora przybrala poze osoby skrzywdzonej. mamila mnie, ze sama nie wie czy wrocic itp... ja glupi robilem nadzieje.
rzecz w tym ze nie jestesmy juz pol roku ze soba. wszystko bylo by dobrze gdyby nie fakt, ze zaczela chodzi do mojej grupy na zajecia z techniki plastycznej. byla i jest to nasza wspolna pasja. do tego czasu wyciszalem sie emocjonalnie (mniej myslaem o nie, zaczalem dostrzegac jej wady). teraz gdy ja widze czuje ze mam do mnie strasznie nagatywne emocje, wrecz zlosc, mam wrazenie ze mna gardzi i poniewiera. dodam jeszcze ze jest osoba zimna, ktora nigdy nie lubia ukazywac i mowic o uczuciach, po prostu zimna kobieta. Mysle ze jej celem bylo dolaczenie do mojej grupy, zeby sie troche mam pobawic i calkowicie sie przekonac i uwolnic ode mnie. z zajec nie zrezygnuje, bo jak pisalem , jest to moja pasja.
pytanie do was. jak sie otrzasnac z letargu i nie dac sie jej wiecej bawic emocjonalnie? dodam ze kur..wa wczoraj pisalem do niej wiadomosc...oczywiscie bez odp...wiem ze zjeba...lem, ale czasu nie cofne. chce stwaic jej czolo i podjac walke
wiem ze jestem slaby, zaczynam budowac siebie od podstaw, stad pisze bo mam nadzieje ze wygram nie ją, lecz SIEBIE.
licze na solidna krytyke z waszej strony...
Skoro jest taka zła , zimna i cie zniszczyć chce to po jakiego ty sobie zawracasz nią głowe ? Ona ma cie w dupie i już tak zostanie jesteś dla niej zerem a swoim zachowaniem tylko pokazujesz że ma racje . Aż tak było to kuszące żeby do niej pisać ? Nie dało sie wytrzymać ? Nastepnym razem jak cie tak bedzie cisnąć by takie glupoty robic i jeszcze bardziej sie poniżac to weź sobie kij i sie po jajach bij , moze ochloniesz i ci wyleca z glowy takie pomysly . I tak po za tym to bys sie zajął sobą i wziął za podrywanie innych , bo z tego co widze ze ty chcialbyś jeszcze wrocic do tej osoby która robi z cb szmate tylko by powiedziała przepraszam żałuje a ty bys znow zaczal merdac ogonkiem . A na zajeciach znajdz sobie jakichs znajomych , znajome bys mogł z nimi pogadac a na ex nie zwracaj uwagi
One nie chcą
faceta dla, którego będą całym
światem. One chcą być z facetem który
dla nich będzie całym światem.
Dziś zrobie to , czego innym sie nie chce . Jutro zrobie to , czego inni nie będą w stanie ..
Płacz na treningu , śmiej się podczas walki
Hmm....a jak tam masz jakieś inne panie?
na oku?
Dam Ci do myślenia
napisałeś wiadomość? No głupiutki jesteś, sorry....
"Jestem pipą. Powiedzcie, jak nią nie być"
no, k..., nie bądź!!! Ale Ty cały czas karmisz się nadzieją!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Chev Chellios i Tantos12:
masz racje. jestem w jej oczach zerem. jestem tego calkowicie swiadom. to ze pisalem do niej, tak jak zauwazyles- po prostu nie moglem sie powstrzymac. zaluje i tyle. moja ulomnosc i slabosc emocjonalna.
wcale sie nie oklamuje, czuje ze moglbym wrocic do niej. to mowi moje uzaleznienie, a rozum co innego. wiem ze milosc do niej zrobila ze mnie kogos na ksztalt alkoholika, tylko inne uzaleznienie. poszukuje w sobie impulsu ktory powie mi: juz dosc sie ponizasz, wyrzuc ja z mysli, olej...ona nie jest dla ciebie... ktos inny ja wlasnie dzisiaj w nocy posuwal. nie moge sie od niej uwolnic... to jest moja najwieksza bolaczka.
numery pokasowalem (choc jeden pamietam), na fejsie juz jej nie mam.
tylko te zajecia sa dla mnie udreka (bo ona jest). nie zrezygnuje z nich za nic w swiecie, jestem zbyt uparty. pragne tego, gdy ja widze na zajeciach, zeby odczuwac pustke po prostu nie czuc dziwnych emocji. sama mysl ze ide na zajecia i ona tam bedzie powoduje ze zaczynam powoli upadac. nie poddam sie, musze wygrac i sie podniesc to jest walka o mnie.
TYAB:
dzieki niej czuje sie o wiele mocniejszy w relacja z kobietami. to jest moj duzy plus jaki dostalem od niej. moje odczucja co do innych pan z zajec sa takie, ze czuje ze moglbym spokojnie pofiltrowac. robie to, ale mysl o mojej bylem stanowi dal mnie hamulec i nie moge sie dalej rozwinac. wiem ze jest to złe i musze sie go pozbyc. czasem sobie mowie rowiez ze mam wyjebane, po czesci tak jest, lecz czesc mej podswiadomosci mowi ze tak nie jest ( oklamuje sie).
wszystko to wynika z mojej slabej psychiki i bycia frajerem.
musze wziac sie za siebie i podrywac inne (brakuje mi odwagi = mala pewnosc siebie)...a to wbrew pozorom nie jest takie latwe. wiem ze trenig czyni mistrza. pragne sie uwolnic od bylej, pokazac ze z nia wygralem. mysle ze to dalo by mi satysfakcje (moja wewnetrza proznosc). co do podrywania, napisze jeszcze raz, brakuje mi odwagi...
Zeby sie walilo i palilo, jestem tutaj na tym portalu, zeby w koncu kur...wa z tym cos zrobic.
wiedze mam, tylko musze ja w koncu wykorzystac, czuje sie jak piz...da
pozdr
Trochę miałem podobnie. To uzależnienie to jest rzecz śmiechu warta, wyidealizowaliśmy sobie laski żeby nam wartość siebie podniosły. Jesteśmy/byliśmy z takimi kurwa księżniczkami to na pewno musimy być 007.
Z frajerstwa można się wyleczyć, tak jak to zrobił np. BANE,o którym wspomniałeś. Wiesz co masz robić, wykorzystać wiedzę (podchodź do lasek,musisz się przełamać), pokonywać samego siebie i mięć wyjebane na swoją byłą.
"..dodam jeszcze ze jest osoba zimna, ktora nigdy nie lubia ukazywac i mowic o uczuciach, po prostu zimna kobieta.." Co więc trzymało Cię przy niej i w ogóle zainteresowało?
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
To była twoja pierwsza dziewczyna jak napisałeś, każdy z nas chyba był pieseczkiem dla swojej pierwszej i nie mógł się otrząsnąć po rozstaniu. Ja do tej pory wale konia myśląc o pierwszej(żenada stary).
Musisz nam po prostu zaufać i olać ją całkowicie, nie pisać do niej, na zajęciach traktować jak zwykłą koleżankę. Wiem, że łatwo się tak mówi, ale spróbuj.
oon 24
pytasz sie co mnie trzymalo przy niej?
juz ci odpowiem. byla osoba z mocnym meskim charkterem, ktorego ja wczesniej nie mialem. duzo sie od niej nauczylem w zyciu za co jestem jej wdzieczny. teraz zyje mi sie latwiej i prosciej. jak ja poznawalem to od razu zauwazylem jej niezaleznosc i meski charakter. wszystko robila sama, zawsze sie dowiadywalem na koniec ze cos zrobila, czy zalatwila. czylem sie niepotrzebny. mowilem jej o tym. odpowiadala ze wczesniejsi faceci ja tego nauczyli (po prostu nie raz dostala w dupe, a przejscia miala dosc mocne). coz zakochalem sie...i juz pozniej na to nie zwracalem uwagi..ale czulem ze w koncu moze sie to obrocic przeciwko mnie. w zwiazku to ja na poczatku bylem bardzo czuly jesli chodzi o dotyk, slowa (nie mowie tutaj o jakimkolwiek podlizywaniu sie czy przypodobaniu), po prostu tak mam. mowila ze nikt inny jak tak nie traktowal i nie byl dla niej tak dobry, nie klócilismy sie. pytalem sie jej z pelna powaga i szczeroscia: czy ty jako osoba mocna z charakteru uwazasza mnie za osoba pewna siebie? mowila ze tak. wierze w to, bo mowila szczerze. problem byl w tym ze ja sam sie postrzegalem jako osobe mniej wartosciowa i mniej pewna siebie. a jak sami wiecie ten moj wlasny poglad na mnie ogranicza kontakt w uwodzeniu.
dobrze ze o tym pisze bo wlasnie sobie uswiadomilem (jej powyzsze slowa) ze dam rade w ogarnieciu sie i swobodnosci poznawianiu innych kobiet.
po prostu bylem za dobry i tyle. teraz widze bledy, w zasadzie co chwile cos wychodzi jak czytam blogi. dobrze bo mgla z oczu mi schodzi...a wiem ze bez wlasnych doswiadczen nigdy bym tego nie zrozumial.
Dasz sobie rady, tylko potrzeba trochę czasu i spojrzenia trochę z dystansu.
Poczytaj trochę blogi, zrób sobie bilans zysków i strat i otwieraj się na nowe znajomości.
Dobrze by Ci zrobiło, gdybyś pokazał się z jakąś dziewczyną tak , żeby ona to zobaczyła. Może na tych zajęciach coś pokombinuj
Powodzenia
Najlepszą decyzją jaką możesz teraz podjąć to dokładnie tak jak mówili powyżej - olać ją i zerwać kontakt. Ciężka decyzja, bo powracają wspomnienia, ale jak przełamiesz siebie i weźmiesz się w garść to po czasie zobaczysz efekty. Żyj swoim życiem, zajmij się czymś pożytecznym. Byłem w podobnej sytuacji, jeśli nawet nie w identycznej, bo mnie panienka również zostawiła dla innego. Pieskowałem, prosiłem o powrót i gówno to dało. Dopiero jak olałem byłą to zobaczyłem totalną przemianę - zaczęła się mną interesować, pisać, czasami wkurwiać, że nie odpisuje i mam ją w dupie. Słuchaj rad doświadczonych gości na tej stronie, bo to kurwa cudotwórcy!
Przemawianie koledze do rozsądku nic nie da, w końcu to emocje, na które ma sie niewielki wpływ... Poczytaj:
http://www.podrywaj.org/blog/zmi...
http://www.podrywaj.org/blog/aut...
Niech sobie chodzi na te zajecia. Czym sie masz przejmować? Miej wyjebane. Rozmawiaj z innymi dziewczynami, a ją zlewaj. Skoro się zachowywała jak bura suka, to po co się nią teraz przejmować. A niech Ci przyleci z tekstem, tak jak mi moja ex "ale Marek, precież byliśmy ponad rok razem, ile można się nie dogadywać po rozstaniu?". Można! można wogóle sie nie kontaktować i miej naturalnie wyjebane, bez jakiś fochów.
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
Twierdzisz autorze, że przegrałeś z kobietą. W moim odczuciu pomimo tego co napisałeś to koniec końców wygrałeś, bo zdałeś sobie sprawę z błędów jakie popełniłeś. Niestety jest już tak, że człowiek najwięcej uczy się na własnych błędach i dopiero zimny prysznic otwiera nam oczy. Zajmij się swoimi sprawami, pracuj nad sobą, poznawaj nowe kobiety, a o tamtej zapomnisz szybciej niż ci się wydaje.
Gomissim
przegralem, bo przegralem w jej oczach. ona wie ze zrobilem sie na pieska, ma ta przewage nade mna i mysle ze w zwiazku z tym czuje sie wolna ode mnie, jest zwyciezca.
pomimo tego ze wiele sie nauczylem po prostu chce pokazac jej ze jestem warosciowym facetem, zeby zaczela sie zastanawiac czy faktycznie zrobila dobrze ze mnie zostawila.
chodzi tu o moja pyche. mysle ze te slowa przedstawiaja mnie jako egoiste. takie male odkucie sie na niej. nie chce jej krzywidzic, tylko pokazac jej podswiadomosci ze popelnila blad. czeka mnie duzo pracy nad samym soba, nad mym wewnetrznym rozwojem i wtedy to ja juz bede wolny od niej.
z drugiej strony to co pisze o moim "odkuciu" bedzie powodowalo to ze wciaz moja byla bedzie mnie nachodzila w myslach. Co jak wiemy jest zle dla mnie. moze minie pare dni i dam sobie z pomyslem "odkucia" spokoj, zeby szybciej i latwiej zaomniec bez zalu i pretensji.
bede pisal co i jak. o moich postepach rowniez
" Mysle ze jej celem bylo dolaczenie do mojej grupy, zeby sie troche mam pobawic i calkowicie sie przekonac i uwolnic ode mnie. z zajec nie zrezygnuje, bo jak pisalem , jest to moja pasja."
pierdolenie i smutki dla naiwnych gimnazjalistów... gówno a nie pasja - a raczej potrzeba widzenia tej "jedynej", tylko po kiego???, bo liczysz na cud, czy tylko masochistą jesteś???, bo jeśli ona byłaby klawiszem, to co - przestępcą byś się stał? - nie przemawia to do mnie - pasja to jedno, a instynkt samozachowawczy to drugie... a Tobie się samozagłada włączyła... nie ma pasji która by to usprawiedliwiała...
to ona dolaczyla do mojej grupy, nie ja!
a pasje rozwija od 5 lat i widze po dluzszej stagnacji postepy w rozwoju z czego sie bardzo ciesze.
wiem ze teraz zalatuje tutaj masochizmem.
wcale nie mam ochoty widziej tej mojej jedynej...ale powiedz czy przez nia mam zrezygnowac z czegos co robie kilka lat?
nie zrezygnuje i dam rade
'wcale nie mam ochoty widziej tej mojej jedynej' zwroc uwage co napisales. Jedynej? Chlopie baba kopnela Cie w dupsko, wysmiala, a Ty nadal sie nad soba udreczasz. Popatrz na to z tej strony. Niby wspomnienia i wogule, ale patrz jaka w tej chwili dla Ciebie jest.Sukowata, wredna, zneca sie nad Toba psychicznie, a Ty dalej swoje! Trzezwo myslenia troche! Co sie liczy bardziej przeszlosc, czy terazniejszosc? Jesli ciagle bedziesz do tego wracal, to nigdy sie nie wyleczysz.
oswieciles mnie Tonamini...
"'wcale nie mam ochoty widziej tej mojej jedynej' zwroc uwage co napisales. Jedynej?"
pkazalas mi, ze moja podswiadomosc mowi: wroc do niej. nawet nie zdawalem sobie sprawy z sensu zdania jakie napisalem. dopiero ty otworzyles mi oczy. dziekuje
aaa... i zrezygnowalem z zajec... gdzies indziej sie zapisze i juz wiem gdzie:)
Wez sie zaprzyjaznij z jakas fajna dupa z grupy a byla olewaj. I nic wiecej nie potrzeba. Zobaczysz jak szybko zrezygnuje ze wspolnych zajec.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...