Witajcie, moi drodzy. Mam taki oto problem...
Gdy zaczynam poznawać dziewczynę, to z łatwością daję sobie radę z jej gierkami, manipulacją. Jednak gdy wchodzimy w związek, ja się wykruszam. Nie zauważam jej gierek, jestem nią tak jakby zafascynowany. Włażę w dupę, cukruję, pudruję, słodzę, robię z siebie psa. Ha, "psa"... Ratlerka jakiegoś... No, a co dalej? Łatwo się możecie domyślać. Laska przejmuje kierownice, nasz związek rozbija się na drzewie. Ewentualnie wypycha mnie ze związku, zwalając na mnie.
Jeśli któryś z Was mógłby powiedzieć mi, w jaki sposób mogę pozbyć się tego problemu, będę wdzięczny. Jeśli rada któregoś z Was okaże się trafna, zmieni sytuację - postawię piwo.
Pozdrawiam.
Coś Ci opowiem.
Mam koleżankę, nazwijmy ją Jolka, i owa Jolka miała kawalera, nazwijmy go Zenek i ten właśnie Zenon był taki:
spotykali się i Zenon składał u jej stóp bukiet kwiatów, a potem ujmował w swoją dłoń, dłoń Jolki i wlepiał w nią te swoje psie ślepia i patrzył.... i wzdychał i patrzył i wzdychał i jęczał - Joluniu kochana... pyłki z ziemi sprzątał i glebę całował...
Kiedyś gdy byłam tego świadkiem, prawie się popłakałam ze wzruszenia
Później spotkałyśmy się z Jolką na drinku i ja jej mówię, wiesz, ten Zenek to cię adoruje jak świętą, jakby do kapliczki jakiejś przychodził a nie do dziewczyny. Te kwiaty, te uniesienia... Ty Jolka, jak mu powiesz, że czasami do WC chodzisz, chłopak się załamie.
Przy kapliczce Jolka prawie się udławiła (drinkiem).
Jeśli rozbawiła Cię choć trochę ta opowiastka, następnym razem zanim zaczniesz pudrować przypomnij sobie słowo "kapliczka" - powinno pomóc
Powodzenia.
Widzę, że koleżanka na piwo chętna
Fajnie wszystko, ładnie bardzo, tylko ja mam również problem z durnymi gierkami w związku (chyba za mało o nich wspomniałem). Przed związkiem to jak kaczka jestem, wszystko po mnie spływa. Ponoć ta ewolucja i inna magia... W związku zmieniam się w gąbkę, wchłaniam każdą gierkę, nie odpowiadam jak powinienem. Ewolucja potwierdzona.
Panna mnie pyta "ładnie mi w tym?", no a ja odpowiem, że bardzo ładnie. Mimo, że ropuchę przypomina. No i na 132536552 innych sukienek też powiem, że ładnie. A przed związkiem to mówiłem, że wygląda jak opona z bieżnikiem albo inna kulka. To jest istota problemu.
Ale dzięki, kapliczka może okazać się przydatna, jeśli kiedykolwiek będę ją wychwalał pod niebiosa, to sobie przypomnę. Trafnie, trafnie...
PS w jakie piwo mam celować?
Są takie miejsca w duszy i myślach człowieka, w które zaglądać nigdy nie należy.
Nie lubię piwa, ale dzięki
BTW - co za miękka faja mi dała minusa? Zenek to Ty? Nie wierzę
Miękka faja, to raczej by Ci plusów nawaliła, bo by stwierdziła, że słoneczko takie z Ciebie (niby raka skóry powodujesz, no ale ciepło jest!), że taki pączek jesteś (kaloryczny, no ale przecież słodki!), że różyczkę przypominasz (kolce masz, ale co tam, pachniesz ładnie!). Wiem coś o tym...
Zenek na 100%.
Są takie miejsca w duszy i myślach człowieka, w które zaglądać nigdy nie należy.
To taka faja, co to odważna za monitorem, ale przy spotkaniu face to face sika po nogawce

Są tu tacy, a że ja się nie obcinam to i zaboli takiego. I bęc. Minus
A jeszcze jedno: porównanie kobiety do pączka BARDZO RYZYKOWNE - nawet takiej wyglądającej jak Kate Moss w szczytowym momencie kariery
No ryzykowne, ryzykowne... Raz powiedziałem tak do dziewczyny, która straaaaaaaasznie mi się podobała to stwierdziła, że z jednej strony fajnie, bo nadzienie w pączku jest najważniejsze, a z drugiej ma ochotę zdzielić mnie przez łeb... I straciła pewność co do tego, czy mi się podoba.
Są takie miejsca w duszy i myślach człowieka, w które zaglądać nigdy nie należy.
Jak dla mnie to masz braki w wewnętrznych przekonaniach.
Bo tu niby stal ostry grzmot, podczas podrywu ST odbijasz jak piłeczki od pingponga, a gdy jesteś już z nią bliżej i nie jest dla Ciebie HB10 tylko Twoją "Jolką" (pozwolisz Elba, że sobie pożyczę dla przykładu imię bohaterki) schemat się kończy maska opada i dają o sobie znać prawdziwa pewność siebie, przekonania i zachowania podświadome. Zależy Ci zależeć i próbujesz to okazać wg wzorców które posiadasz.
Nie martw się jeśli to zauważasz to już jest dobrze, trzeba kalibrować z zależności od doświadczeń. Tylko, żeby się nie okazała, że następny związek się rozleci bo będziesz jak z kamienia.
HAVE FUN!
_Alvaro_
Prowadzę stronę z historiami nieudanych randek. Ciekawy opowieści? A może sam chciałbyś się czymś podzielić? Zapraszam - http://NieudanaRandka.pl/
Widzisz, tu nie chodzi o rozlatywanie się związku w sumie... tylko o to, że potem CZUJĘ się jak miękka pała, co nawet gumka na niej jest twardsza. Obawiam się właśnie, że ja się bardzo zakochuję, a człowiek zakochany, to człowiek nieracjonalny. No i wychodzi potem sidło z worka. Laska oponę przypomina, a ja mówię, że się przy niej fiołki z różami chowają.
Są takie miejsca w duszy i myślach człowieka, w które zaglądać nigdy nie należy.
"To wzrost w mózgu poziomu dopaminy, hormonu spokrewnionego z amfetaminą, który sprawia, że na obiekt swoich uczuć patrzysz bezkrytycznie, a jego wady wydają ci się urocze." - może to wynika z dopaminy i fenyloetyloaminy ?
http://www.poradnikzdrowie.pl/ps...
Mam nadzieje, że mogę ten link tu wrzucić. Jeśli nie to proszę moderatora o usunięcie.
Prowadzę stronę z historiami nieudanych randek. Ciekawy opowieści? A może sam chciałbyś się czymś podzielić? Zapraszam - http://NieudanaRandka.pl/