Witam,
Wpadłem już całkiem z świata podrywanie kobiet. Spowodowane jest to tym że ponad 4,5 roku byłem w stałym związku po czym moja"ukochana" poszła w pizdu:) po pół roku przemyśleń postanowiłem wziąć się w garść i zacząć przygodę z kobietami od nowa. Przez te dokładnie 5 miesięcy cały czas balowalem (w tygodniu praca a w weekend balety...) teraz zastanawiam się nad szukaniem kobiety na stałe. Jakiś czas temu poznałem jedna. Coś mnie cały czas do niej ciągnie (w weekend koledzy zabrali mnie na imprezę wiadomo alkohol dziewczyny ale było strasznie nudno więc przed 2 wróciliśmy, tylko zamiast w miasto lub do swojego domu poszedłem do tej koleżanki i tak sobie rozmawialiśmy prawie do 6) następnego dnia zabrałem ja nad Wisłę. Było miło rozmawialiśmy di momentu aż jej rodzice zadzwonili że musi gdzieś po nich przyjechać. W tygodniu nie miała czasu,planuje w najbliższą niedzielę znowu wyciągnąć ja z domu. Macie jakieś propozycje co do miejsc? Wstępnie myślałem nad Kazimierzem lub Zoo w Warszawie a później jakieś jedzenie na starym mieście:) Kontakt nam się nie urywa prawie wcale (piszemy całe dnie jak na początku każdej nowej znajomości) . Często powtarza mi że lubię się lansować (pracuje w prestiżowej firmie więc lubię się dobrze ubrać + mam cabrio i kilka fajnych samochodów w rodzinie z których też czasami korzystam)
Czekam na podpowiedzi 
Czyli co? Sprzedać samochód kupić malucha
jak mam możliwość wziąć auto z firmy to też biorę bo są fajne i nie zamierzam z tego zrezygnować:) bardziej uważam że to jest takie gadanie z jej strony...
Spoooontan
" Często powtarza mi że lubię się lansować" - znalazła Twój słaby punkt i tak kontrolnie Ci docina, nie przejmuj się tym... Gdzie ją wyciągnąć w niedzielę???. jak to gdzie!!!, do kurwa najbliższego pubu z dużym tv, zimnym piwem i mecz oglądacie... niech panienka wie, że są ważniejsze rzeczy niż ona... i tyle...
Mecz jest wieczorem
to raczej byłby zły pomysł oglądać z kobietą mecz 
Nie znam laski której nie interesowałby mecz Polski na euro ;p To jest bardzo dobry pomysł, zawsze lepiej jest coś robić z laską wspólnie(np. kibicować) niż tylko siedzieć i gadać. Szczególnie, że po tak długim czasie posuchy możliwe, że twoja bajerka nie jest w szczytowej formie
Z racji tego, że mnie sport w ogóle nie rusza, to mam alternatywną propozycję. W zasadzie to standardową: zaproś ją do siebie na "film i wino" albo "kolację i wino". Albo - cholera, niech wam będzie - "mecz i piwo".
Skoro już "rozmawialiście do 6 [rano]" i "rozmawialiście nad Wisłą", to ile jeszcze masz zamiar czekać z konkretnym działaniem?
Eeeeeej no nie lubisz w pubie śpiewać "nic się nie stało" z ludźmi?
Prowokacja, ale odpowiem: nie, nigdy nie miałem nawet cienia zainteresowania jakąkolwiek formą kibicowania. Wywołuje to we mnie mniej więcej tyle emocji, co wybory prezydenckie w Peru.
Śmiesznie, że o tym wspomniałeś bo kilka dni temu w peru prezydentem został polak
no dobra, pewnie koleś polskiego pochodzenia, nie wnikałem.
Mecz otwarcia już za Tobą, potem będzie mecz o wszystko....meczu o honor w Twoim wypadku może nie być;)
Chcesz żebyśmy zaśpiewali nic się nie stało?
Weź ją na gokarty Mateuszku;)
Stary masz cabrio i trochę floty to co się czaisz z piciem piwa w pubie... Pakuj graty, spuszczaj dach i jazda nad zalew. Masz więcej wolnego? Kręte drogi na mazurach, powolna przejażdżka, wiatr we włosach i obiad w Mikołajkach. Można fajnie spędzić cały dzień a może i kolacja ze śniadaniem wpadnie. Będzie wieczór, kajaki i odludna zatoczka na drugim końcu jeziora, fajnie spędzony dzień, butelka wina i zachodzące słońce zdejmą z niej majtki szybciej niż kaloryfer Lewandowskiego widziany w TV.
P.S jaranie się piłką nożną to pedalstwo- gównoburza za 3 2 1
Jej docinki możesz kwitować, że dobrze zarabiasz i nie wstydzisz się tego, dodatkowo przecież lubisz spontan i dobrą zabawę.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.