Dobra, ponieważ przez najbliższe miesiące, zanim zostanę tym superkokspodrywaczem z Monciaka, zapewne będę dostawał cyklicznej małpy i dołów z powodu pewnej dziewczyny której imię widnieje w moim podpisie, chcę podjąć jeszcze jedną próbę kontaktu z nią.
Tyle, że zablokowała mnie:
a) na FB
b) na Whatsappie
c) mój numer telefonu
Ostatni raz próbowałem się z nią skontaktować 2 i pół miesiąca temu, po miesiącu bez próby kontaktu.
Mam jej maila, ale wiadomo że to może polecieć sobie w próżnię.
I moje pytanie: spróbować zadzwonić z innego numeru telefonu? I kiedy spróbować?
Przecież to byłoby czyste szaleństwo, jeżeli uważałaby mnie za najgorszego wroga tylko z powodu napisania do jej byłego-byłego (jest o tym temat)
Nie.
Dałbym Ci radę co zrobić, ale i tak nie skorzystasz.
Ok. Czyli już w ogóle się do niej nigdy nie odzywać? Ból jest nie do zniesienia, to taka rana która się otwiera w różnych momentach.
Skoro nie zamierzasz dać, to nie musisz głośno mówić że byś dał gdyby nie coś i motywować tego być może błędnym założeniem co do mojej osoby.
Do konkretnych działań zostało również 2 i pół miesiąca, może do tego czasu zrobię PPS2 i spróbuję DC, ale póki co muszę poczekać na sygnał do startu.
Parszywy... parszywy never changes
Paskuda, zrozum jest pewien moment po zerwaniu w którym Twoja była bierze Cię za najgorszego wroga jakiego ma, cokolwiek powiesz szuka w tym ukrytego ataku, albo widzi Cię jako mięczaka. Czasami ten moment się nigdy nie kończy w zależności od osoby i od tego jak bardzo zjebałeś.
Na ten moment Ona nie chcę Cię znać i to się nie zmieni po Twoim telefonie, co najwyżej będzie miała temat dla koleżanek przy kawce "a ten znowu dzwonił"
______________________________________________________________
Byłem małolatem co chciał się pobawić cipką
I mi wyszło, i to wszystko.
Ziomek.
Przeczytaj sobie jeszcze raz, najlepiej na głos, to co napisałeś.
Ponownie, są o tym blogi. Ból jest dobry, ból napędza i daje motywację.
Wykorzystaj go do wprowadzenia w swoim życiu potrzebnych zmian, a nie do robienia z siebie idioty.
Zastanawiam sie czy da sie tobie w ogóle pomóc.
Laską. Do pewnego momentu M. tak działała
Parszywy... parszywy never changes
jak ten gość kiedy znajdzie spokój, długi związek i wyjdzie na prostą w życiu osobistym to już mnie nic nigdy nie zdziwi.
Co do pytania "I moje pytanie: spróbować zadzwonić z innego numeru telefonu? I kiedy spróbować?"
Nie, nigdy.
Jakbym był w czymś gorszy od Was. Coś jeszcze by mi tu dojebać?
Parszywy... parszywy never changes
Prawda w oczy kole.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Idź być mówcą motywacyjnym gdzie indziej
Parszywy... parszywy never changes
Wielu z nas kiedyś mialo taką Madzie. Jedni Pauliny, inni Kasie.
Madzia W. to twój znak od Boga/losu/karmy, że czas na zmiany.
Madzia odeszła i nie wróci już, parafrazując klasyka. Ten ból, który czujesz to normalne, oswój się z nim, nie pielęgnuj.
Jako porównanie przedstawię sytuację jak przeciąłem nerw w palcu 6 lat temu. Na co dzień nie boli, jak patrzę na Blizne to sobie przypominam, ale czasem z dupy zaczyna tak boleć, że ciężko wysiedzieć. Z tą Madzią też tak będzie, ale chodzi o to, by zrobić coś ze sobą i ruszyć w świat. Możesz poczytać o pewnej lasce w moich tematach sprzed kilku miesięcy. Bolało, ale żeby nie ona, ten ból, to pewnie nie znalazłbym motywacji by coś robić ze swoim małym bagnem.
Ja pierdolę, ale to trwa już piąty czy szósty miesiąc.
I ewidentnie widzę, że przybiera na sile gdy w zasięgu ręki nie ma żadnej laski. To takie nawrotowe, epizodami. Ale mega bolesnymi dla mnie i otoczenia.
Sposób w jaki M. mnie znalazła i się zapoznała (tak, to wyszło od niej) był taki, że uch. Nie wiadomo czy to się powtórzy, zapewne nie. Po prostu ciężko mi uwierzyć, że będzie jakaś następna.
Parszywy... parszywy never changes
Może te działania, które planujesz za 2.5 MSC wprowadź dzisiaj w życie.
Ja stałem w tym samym miejscu,.co ty, tylko mój dramat miał inne miejsce.
To działań z kobietami musisz stworzyć barwny świat, gdzie okresowy brak baby nie wytrąci Cię z twojego naturalnego rytmu życia i dobrego nastroju.
Z perspektywy czasu mogę Ci powiedzieć, że masz do zrobienia najtrudniejszy, ale też największy krok, który najwięcej zmieni.
Widzisz, jakoś kilka dni temu spotkałem tą dziewczynę na Badoo, przez moment wróciły złe emocje, właściwie te wszystkie demony z tamtego czasu. Plus jest taki, że jak raz je ogarniesz to potem za każdym razem jest łatwiej.
Czytam twoje tematy i odpowiadam,.bo widzę tam trochę siebie, może nawet takie "bardzo trochę".
Moim zdaniem jeżeli nie zaczniesz działać wbrew sobie i na siłę to już jest po tobie.
Proponuję czekać u niej pod domem czy tak mieszkaniem. Najlepiej z samego rana. Musisz też mieć cały czas uśmiech na twarzy. Jak cię zobaczy. To odrazy uciekaj. Rób tak przez miesiąc. Czy coś to zmieni? Powinna to docenić i zobaczyć jaki jesteś spoko. Np.w ramach podziwu zadzwoni po policję i będzie opowiadała wszystkim swoim znajomym o tobie jak i rodzinie
Tak, a potem jeden policjant będzie robił kółka samolotem z nadmuchiwanymi literami MADZIA przy ogonie, a drugi grał nam rzewne melodie na skrzypcach gdy będziemy jedli dania które kolejno będzie nam podawał trzeci
Parszywy... parszywy never changes
Co trzeba mieć w głowie żeby odzywać się do laski po tym jak Cię zablokowała.
Zachowaj resztki honoru.
Pokłady desperacji, niedostatków uczuć i wspomnień z kilkumiesięcznego tornada uniesień fizycznych i emocjonalnych.
Parszywy... parszywy never changes
No i co z tego? To powody żeby chwytać po kolejną kartę sim aby do niej zadzwonić?
Że ją odzyskasz to jest nikła szansa. Zresztą jak z nią nawiążesz kontakt, to ci to tylko zaszkodzi i będziesz bardziej cierpiał. Zrozum że wszystko co mogłeś już zrobiłeś. Pozostaje ci tylko czekać aż ona sama wróci, ale problem w tym że ona nie wróci. Więc musisz jakoś zacząć żyć. Jedyne co ci teraz pomoże to nowa kobieta i leki od psychiatry (mówię poważnie, zapisz się prywatnie i szybko ogarniesz leki które ci pomogą).
Spróbuj na jakiś czas totalnie odciąć się od relacji damsko męskich,
może sport (rower, siłka, sztuki walki) i rozwijaj sam siebie - to jest Twoja najlepsza inwestycja.
Większość z nas przechodziła podobny stan jaki masz teraz, jest kurewsko ciężki, ale też nauczy Cię bardzo wiele. Daj sobie czas i panuj nad emocjami (spacery, modlitwa, medytacja).
Będzie dobrze za jakiś czas
. A o tej dupeczce będziesz wspominał z grymasem niczym jak rzygasz po zatruciu mocnym alkoholem.
I rozejrzyj się dookoła jest ich mnóstwo, jak już wzmocnisz siebie wracaj na pole działania.
Chłopy! Ja doskonale wiem, że to kwestia braku innej laski/lasek w zasięgu, bo jak takowe się pojawiają to wówczas wszelkie Madziuwróć mi odchodzi, ale jednak czasem przypominają mi się pewne chwile z nią i bierze mnie mega smutek.
Dzięki za wypowiedzi w temacie, większość była bardzo budująca.
Parszywy... parszywy never changes
Ja Ci powiem co Ci siedzi w bani, chociaż zrozumiesz to pewnie dopiero za parę lat.
W piździe masz tę babę. Masz ją kompletnie W DUPIE. Srasz na jej dobro, nie masz do niej za grosz szacunku.
Ty masz kompleks(y), które jej obecność wyłącza.
Ona nie jest dla Ciebie bliską osobą, tu nie ma miłości ani żadnych uczuć. Ona jest dla Ciebie narzędziem, środkiem przeciwbólowym na Twój weltschmerz.
Dopóki sobie z tym nie poradzisz, to każda wartościowa baba Cię osra, i będzie mieć 100% racji. Jedyna relacja jaką możesz stworzyć to z desperatką. I chuj, może Ci to starczy, nie każdy musi być PUA.
Jakby Ci na niej zależało, to zamiast zawracać jej dupę, zrobiłbyś coś z sobą. Znalazł robotę, uniezależnił się finansowo od toksycznego ojca. Stał się na tyle silny żeby być oparciem dla bliskich, a nie mazgajem. Podjąłbyś się trudnej i niewdzięcznej pracy nad sobą, żeby stanąć twardo na nogach.
Ja wiem że Ci ciężko. Każdemu bywa ciężko. Ale jesteś mężczyzną. W relacji masz być tym który prze do przodu wtedy kiedy inni już nie mają siły. Masz jebać na 3 etaty jak trzeba, żeby zapewnić bezpieczeństwo bliskim. Urodzi Ci się (odpukać) chore dziecko i co Ty możesz zrobić żeby mu pomóc? Rozbeczeć się? Baby chcą typów którzy potrafią zadbać o siebie i swoich bliskich.
Tym masz być, a póki co jesteś pizdeczką która płacze w kącie że obca baba ma lepsze plany na siebie niż leczyć Twoje kompleksy.
Co Ty jej niby masz do zaoferowania? Wdzięczność za to że Cię znosi? Po to to se może wziąć psa ze schroniska, zamiast rozkładać przed Tobą nogi i usta.
Zmężniej paskudny. Przestań skamleć jak pies błagając jakąś babę o kolejną dawkę leku na swoje kompleksy. Weź ten ból który odczuwasz, i wykuj sobie z niego w końcu jaja.
Trzeci akapit to modelowy przykład tego jak dojebać w kwestii inner game. Jesteś do dupy, żadna poza zdesperowanymi Cię nie zechce . I od razu odchodzi chęć by podchodzić i próbować.
Napisałem Ci coś na priv zresztą.
Parszywy... parszywy never changes
Ziomek Ci napisał od serca a Ty to jako atak odebrałeś
Jesteś niereformowalny.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
jak chcesz to możemy się tutaj nawzajem w komentarzach lizać po chujach. Na pewno będzie nam wszystkim od tego bardzo przyjemnie.
Ale nie wydaje mi się żeby Madzie czy tam inne Weroniki przestały przez to od Ciebie spierdalać.
Motywacja negatywna, czy pozytywna, jeden chuj. Może być nawet spirytualna. Wypisz sobie najlepiej na profilu instrukcje w jaki sposób się do Ciebie zwracać żeby nie było Ci przykro.
Przestań się nad sobą użalać, i daj tej babie spokój.
Hej, hej, to ja od niej uciekłem, bo zauważyłem że mi wchodzi na łeb. Ale nie wykluczam, że ona też by uciekła, gdy mój fajfus przestałby ją już tak kręcić
Parszywy... parszywy never changes
Paskudny Ty powinineś na forum mieć zresetowaną liczbę punktów pomocy i zaczynać z poziomu minus 500.