Witam forumowiczów. Ostrzegam, że post może być długi bo chcę przedstawić wszystko dokładnie.
Jest pewna dziewczyna X z którą chodziłem do klasy w podstawówce, nie za bardzo za sobą przepadaliśmy. X wyjechała do gdańska do gimnazjum i wtedy nam się kontakt urwał. Kontaktu nie mieliśmy przez jakieś 10 lat. 2 lata temu byłem na urlopie w Polsce z racji tego, że mamy wspólnych znajomych spotkaliśmy się razem w barze. Od tamtej pory sama zaczęła pisać do mnie. Zwykłe pisanie typu co tam, wysyłanie jakichś zdjęć. Widywaliśmy się jak byłem w Polsce. Na ostatnim urlopie przegadaliśmy 10 godzin siedząc na dworze i popijając piwko.Pojechaliśmy razem na koncert na którym mnie wycałowała. I tu historia nabiera rozpędu. Po wymianie paru zdań a propo Walii wyszło na to, że przyjeżdza do mnie i postaramy się ogarnąć jakoś jej tu życie. Zafascynowała się gdy jej napisałem, że możemy zamieszkać razem jak stwierdzi, że jej się tu spodoba i będzie chciała zostać. Zwykłe wspólne mieszkanie po koleżeńsku po prostu. Zaznaczę tylko, że nie ściągam jej tutaj bo chcę z nią być. Obawiam się, że może sobie pomyśleć, że tylko dlatego to zrobiłem a tak na prawdę nie jest. I sam się zastanawiam czy spróbować iść w to, czekać na rozwój sytuacji czy dać jej wolną rękę i zobaczyć czy sama będzie chciała czegoś więcej? Nie chce srać w swoim gnieździe. Nie ukrywam, że jest bardzo atrakcyjna.
Serio serio nic od niej więcej nie chcesz
?
Będąc szczerym sam ze sobą to nie. Od 4 miesięcy jestem singlem więc nie spieszy mi się tak bardzo. Ale z racji tego, że będziemy razem mieszkać przez jakiś okres czasu będzie dużo sytuacji aby coś zadziałać. Problem w tym, że serio nie chciałbym tego spierdolic i stracić w jej oczach jako osoba która chciała ją wykorzystać
. Problem w tym, że jest bardzo atrakcyjna no i jej charakter który sprawia, że staje się automatycznie również najlepszym ziomeczkiem.
Dopóki nie przekonasz swojej podświadomości, że jesteś zwycięzcą, będziesz nieudacznikiem. To się dzieje dzięki afirmacjom. PSTRYK i już.
Kumpela tak? A rozkminiasz co innego.
Moim skromnym zdaniem marzysz żeby ja przelecieć.
W tym jest cały ambaras, żeby dwoje chciało na raz.
Uwaga, bede stara marudzaca ciotka.
Niczego sie nie nauczyles po ostatnim wspolnym mieszkaniu?
Daj sobie moze czasu albo postaw sprawe jasno- mieszkanie po kolezensku i kolezanka doklada sie do oplat.
Wtedy uklad jest zdrowy, Ty nie masz " nasrane w gniezdzie" i nikt nie jest od Ciebie zalezny/ nie jestes za nikogo odpowiedzialny. Tym bardziej, ze cos miedzy Wami juz bylo...
Są cztery kategorie kobiet- byłe, obecne, przyszłe i niedoszłe. Całą resztę nazywamy koleżankami. Albo chcesz coś od niej i działasz, albo nie, tu nie ma "może, chyba, zobaczę". Układ zero-jedynkowy, będzie albo nie będzie. Nie chcesz, to nie działasz.
__________________________________________________________
Stado baranów prowadzone przez lwa groźniejsze jest niż stado lwów prowadzone przez barana.
A czego ty od niej oczekujesz?
Piszesz, że koleżanka, że nic więcej a srasz się co się stanie gdybyście się poruchali mieszkając razem.
Jeśli macie mieszkać razem to nie ważne czy koleżanka czy partnerka, dokłada się do wszystkiego i tyle.
Jeśli chcesz ją bzykać to nie ma szans, że nie nasrasz do gniazda jak nie chcesz z nią być. Kobiety w większości się przywiązują po regularnym seksie.
Moim zdaniem tu mamy książkowy przykład, mieć ciastko i zjeść ciastko.
Chcesz ją u siebie, żeby się bzykać ale nie chcesz się wiązać i chcesz tylko być na stopie koleżenskiej.
Nie ma bata ona odbierze to jak wykorzystanie, skoro ty chcesz ją tylko bzykać i dlatego proponujesz mieszkanie razem.
Możesz zaoferować jej punkt zaczepienia na początek, powiedzmy (to tylko przykład oczywiście), pierwszy tydzień za friko mieszkasz i szukasz pracy a później dokładasz się a jak się ogarniesz szukasz mieszkania. I wtedy umawiasz się z nią i bajerujesz.
Inaczej sobie tego nie wyobrażam, no chyba że od razu mówisz że tylko koleżenskie bzykanie bez zobowiązań.
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."