Cześć! Sprawa wygląda następująco. Jeździmy w grupce 4 osobowej na miejscowe lodowisko ja z kumplem i dwie dziewczyny ( kuzynki). Jedną z nich znam już od roku, chodzi ze mną do grupy językowej w szkole. Oczywiście w zeszłym roku byłem frajerem ( co nie znaczy że dalej nim nie jestem - do ideału mi dużo brakuje), nei znałem tej stronki i wiece, żadnej dobrej znajomości z nią nie wywiązałem. Aczkolwiek od kiedy czytam tą stronę przechodzę radykalne zmiany - co jest oczywiste, stałem się dużo bardziej pewny siebie ( lecz nie na tyle pewny by bez problemu robić następne kroki w znajomości z dziewczynami - z przyjacielską gadką szmatką nie mam żadnych problemów, znajomość ciągnie następną, gorzej już jak obieram sobie jakąś za target, szybko wpadam w sferę excuzów i wiecie jak to potem jest... Problemy początkującego niby "PUA" lol). Wracając do merituum. Ta dziewczyna zaczęła zauważać we mnie zmiany, zaczęliśmy się przyjaźnić - ja początkowo na nic nie liczyłem, ona też nie, w tym sezonie zimowym zaczęliśmy razem jeździć na lodowisko ze wcześniej wspomnianym kumplem oraz jej kuzynką. Na zeszłym naszym wypadzie zacząłem jakieś sygnały od niej zauważać ale z jednego powodu nie chciałem się ingerować - mamy zgraną ekipę w naszą 4kę, szkoda by to było rozwalić przez to że ja z nią się pokłócę - reszta też na tym ucierpi. Można powiedzieć że to jest swojego rodzaju excuz z mojej strony, lecz ja uważam to jako zasadę, wkońcu to forum uczy mieć własne wartości i zasady, to ustaliłem że jeżeli miałoby to rozwalić naszą grupkę to nie warto próbować i mam zamiar się tego trzymać. Dzisiaj byliśmy znowu na łyżwach, sytuacja podobna, tylko że już wyczuwałem od niej ewidentne sygnały, pytała się jak tam moje życie "miłosne", czy mam jakąś kobitę na oku, ja jej powiedziałem, że była pewna dziewczyna parę lat temu która mnie zdradziła, jak się dowiedziałem o tym zrobiłem jej awanturę i zerwałem, przez to narazie staram się zachowywać dystans do kobiet, szukam jakieś wyjątkowej kobiety, co prawda historia była ciut inna ale wkońcu Gracjan uczył przeinaczać historie tak by nadawały tobie wartości ( Tu pytanie czy dobrze to zinterpretowałem, czy raczej na tym straciłem, możecie mnie tempić, uczę się na własnych błędach, więc wasze rady będą bardzo cenne
), widziałem jak źrenice jej się powiększały, o ile pamiętam jest to znak gdy kobieta jest zadowolona / podniecona ? Później mi opowiedziała, że z jej chłopakiem byłym jest podobna historia i przez to też z nim zerwała. Ale niestety, ja jestem "małym" człowiekiem, gdzie JA to słowo klucz, brakło mi pewności siebie by ją przyciść do bandy i pocałować. Czasami wydawało mi się że widzę ciut zawiedzenie na jej twarzy, że nie zrobiłem z tym nic, ja oczywiście pełen luz spontan, rozmowa sie kleiła do samiutkiego końca spotkania ( później już byłem trochę zmęczony jazdą, w busie lekko przymulałem jak wracaliśmy ekipą). Teraz pytanie, czy na następnym spotkaniu, które może się odbyć jutro ponownie na lodowisku warto spróbować ją pocałować ? Jestem na straconej pozycji, czy warto zaryzykować ? Jakoś spróbuję zebrać w sobie tą odwagę by to zrobić - przecież nie mogę wiecznie przed tym uciekać. Wiem że Gracjan mówił że zazwyczaj po 3 spotkaniach wszystko się już psuje, bo kobieta traci nadzieję. Przy okazji powiem że kumpel z naszej ekipy próbuje z jej Kuzynką, aczkolwiek wpadł anjprawdopodobniej w tzw. Friend zone więc sam jestem ciekaw co dalej z tego wyniknie. Aktualnie sama wyszła z inicjatywą napisania do mnie na FB, wiem, najgorsza z możliwych drog komunikacji, ale ja to robie just 4fun, nie traktuje takiej rozmowy na poważnie, raczej jako rozluźnienie czasu
. Wypomnijcie mi wszystkie błędy jakie popełniłem, wezmę to na klatę i przeanalizuję w swoim zaciszu, by stać się lepszym PUA - nie lubię tego słowa 
Warto zaryzykować, przynajmniej ja tak uważam. Ty musisz podjąć decyzję, ale jeżeli ma to Ci później szkodzić w ekipie to warto się zastanowić czy faktycznie się opłaca. Pamiętaj - Wszystko zależy od Ciebie.
to Ty kreujesz swoje życie!
To czekaj, nie wiem czy dobrze rozumie...
Masz zasadę, że nie wchodzisz w związek z kobietą z "twojej paczki" a pytasz nas co zrobić aby ją sobą zainteresować, pocałować i kiedyś tam być??
Chłopie na kilometr od Ciebie wali frajerstwem totalnym, pracuj nad sobą a dupy na bok odłóż.
Sam ze sobą nawet nie jesteś szczery i spójny.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Po pierwsze, to nigdy nie rozmawiaj z laskami o swoich bylych nawet jesli pytaja, najlepiej ucinac takie rozmowy tekstem typu: " po prostu nam nie wyszlo, mam nadzieje, ze teraz moje zycie toczy sie w odpowienim kierunku" . Mowiac ta lzawa historyjke wyszedles na frajera, "kilka lat temu mialem dziewzyne, ktora mnie zdradzila" o takich rzeczach sie nie mowi! (jesli chce sie poruchac) nie lepiej bylo odpowiedz w prost, ze narazie nie jestes z nikim bo nie spotkales dziewczyny godnej powazniejszej znajomosci.
Brak Ci pewnosci siebie, jestes z nia sam nas, prawie na randce, byc moze to wlasnie ona Cie zaprosila, przypomina mi sie teksty lasek z LO, jak chcialem sie z nimi umowic, a one pytaly- "po co?" zachowujesz sie dokladnie jak one. hehe
Laska ewidentnie leci na Ciebie, mysle, ze nic nie spiepszyles, bo widac, ze jej zalezy i ze lubi spedzac z Toba czas, do Ciebie nalezy kolejny krok.
PS: POCAluj JĄ DURNIU!
Panowie, dzięki wam za odpowiedzi. W szczególności tobie Nomen. NIENAWIDZĘ GDY KTOS PO MNIE JEDZIE tak jak ty to zrobiłeś i jestem ci za to bardzo wdzięczny, bo właśnie dzięki takim kopom w dupę mam największą motywację do działania, wreszcie ktoś mi powiedział co tak naprawdę mi brakuje, do pewności siebie myślę że każdą z rad rozpatrzę i podejmę stosowną decyzję co do siebie i jej.
"Szczęście zawsze kosztuje, ale warto oddać wszystko, by później zyskać jeszcze więcej..."