Witam Wszystkich, jest to mój pierwszy wpis na tym forum i jest to mój debiut związany z uwodzeniem. Ja i opisywana niżej dziewczyna jesteśmy w związku od 9 października. Poznaliśmy się w listopadzie tamtego roku, gdy ja byłem w związku z inną, zarywała do mnie jej koleżanka, koniec końców zacząłem z nią gadać przez przypadek w komentarzach na fb. Złapaliśmy kontakt, w między czasie związek w którym byłem się rozpadł, wymieniliśmy się numerami telefonów, planowaliśmy spotkanie ale długo nie mogło do niego dojść. Oboje mieliśmy swoje życia i chwile przed spotkaniem poczuliśmy, że będziemy kimś więcej niż kolegą i koleżanką. W między czasie mieliśmy parę awantur m.in o to, że 5 lata temu kręciłem z dziewczyną, która ona zna, po tym jak ona powiedziała mi, że mnie kocha (przez tel) spotkałem się ze swoją przyjaciółką z która przyjaźnie się od 6 lat i że 'zlajkowałem' na fb zdjęcie na moje oko artystyczne koleżanki z uczelni, na którym leżała w bieliźnie na łóżku z papierosem, gdzie tak na dobrą sprawę nic nie było widać. Na wstępie zaznaczyła, że nie będzie mi ufać, powiedziałem, że ja nie mam przed nią nic do ukrycia i może sprawdzać mi telefon, fb i co tam będzie chciała. Podkreśliła natomiast, że mimo 21 lat jest dziewicą i że czeka z tym co ma najcenniejsze do oddania właśnie "temu jedynemu". Spotkaliśmy się 5 października, przyjechałem do niej do szkoły, przytuliliśmy się, później zaczęliśmy się całować, na następnym spotkaniu było tak samo, zarzuciła mi, że nie rozmawiam z nią o związku. Wcześniej wiele razy mówiła, że najlepszym prezentem na jej urodziny (21 października) będę ja. Dlatego po jej słowach wywnioskowałem, że data oficjalnego rozpoczęcia związku powinna być właśnie 9.10. Dziś usłyszałem, że zjebałem jej urodziny i że to 5.10 powinna być data w której się zeszliśmy. Wielokrotnie podkreślała, że nie jest zwolenniczką sexu, ale w jej urodziny ręką poleciała mi na jej udo i poprosiła, żebym zrobił jej przyjemność. Na kolejnym spotkaniu właśnie m.in tak spędzamy czas, doszło tylko odwzajemnienie tego co ja zrobiłem w jej stronę. W między czasie powiedziała mi, że mimo tego, że jest dziewcią, to z byłym miała taką "przygodę" nie mówiła mi o niej, bo sam nie wnikałem. Przedwczoraj mieliśmy kłótnie o to, że ja się nie staram, że zależy mi tylko na macaniu i że zjebałem jej urodziny. Od samego początku jak ją zobaczyłem chciałem ją przytulić, przytuliłem, ale bez wzajemności, powiedziała tylko, żebyśmy poszli na ławkę, poszliśmy i zarzuciła mi brak uczuć, że właśnie jej m.in nie przytulam. Wczoraj rozmawialiśmy przed spotkaniem przez tel, mieliśmy rozmowę dokończyć na spotkaniu, ale powiedziała, żebym stanął bliżej, zaczęliśmy się całować i po chwili ona rozpinała mi spodnie. Dziś mam znowu pogadankę, że to ja myślę tylko o jednym i zależy mi tylko na tym. Chciałem w urodziny zabrać ją gdzieś, powiedziała, że nie będzie nic jeść, bo jest gruba, bo ludzie będą na nią dziwnie patrzeć itp. wczoraj byliśmy umówieni, że pójdziemy gdzieś na drinka, to powiedziała, że innym razem, bo boli ją żołądek. Zostało więc to samo miejsce i przeszliśmy do wiadomej czynności. W kłótni dziś, słyszę, że zepsułem jej urodziny, że rocznicę związku będę obchodził sobie sam, że to 5.10 powinien być oficjalną datę, że związek nie przetrwa skoro taki był początek, że ja się nie staram, że zależy mi tylko na jednym, że typy, którzy chcieli ją zmacać na imprezach mieli lepsze podejście, że wcisnąłem jej bajki, że jestem inny itp itd. Problem polega na tym, że ja nie wiem co zrobić, aby ona nie myślała, że zależy mi tylko na jednym, bo tak nie jest i co zrobić, żebyśmy jednak oboje mieli dobre wspomnienia z początku bycia razem i przede wszystkim co zrobić aby ten związek przetrwał. Ja do tej pory zawsze miałem takie podejście (możliwe, że błędne) że to My decydujemy jaki ten związek będzie, są kłótnie o byłe dziewczyny, że z nimi byłem. Zawsze jej mówię, że czasu nie cofnę, że tamte dziewczyny nie miały na czole napisane, że z nimi nie wypali tak samo jak jej byli nie mieli. Usłyszałem, że ja tylko potrafię siedzieć na "4 literach" i że odbijam piłeczkę w jej stronę. Podkreślam milion razy, że jej nie zdradzam, że nawet nie piszę z inną dziewczyną, w sumie to teraz nie mam pracy, nie studiuję i żyję tylko związkiem. Nie mam zbyt dużego doświadczenia w uwodzeniu, widzę tylko, że moje patenty się nie sprawdzają i proszę o pomoc. Np nie rozumiem tego faktu, że zarzuca mi zwalenie jej urodzin, skoro ja chciałem gdzieś ją zabrać, ona powiedziała, że jej wystarczy ławka. Teraz powiedziała, że jak np powie mi, że absolutnie mam się nie zaręczać i nie kupować pierścionka to znając życia ja tego nie zrobię i że np będzie miała związek z takim typem, który nie pamięta rocznicy ślubu itp. Tak w skrócie wygląda ten związek, chciałbym żeby było inaczej, ale jak wspominałem brakuje mi pomysłów, do tej pory starałem się z nią rozmawiać i proponować różne rzeczy, ale widać to nie przynosi rezultatu. Z góry dziękuję za wszelką pomoc. Pozdrawiam.
Ehh a kiedys myslalem, ze programy typu "dlaczego ja" to science-fiction...
No właśnie ja kiedyś też myślałem, a najgorsze jest to, że nie wiem co robię źle, bo z jednej strony jest jakieś uczucie i przyzwyczajenie a z drugiej bym to olał.
a ja myślałem ze to moja eks była pojebana
''w sumie to teraz nie mam pracy, nie studiuję i żyję tylko związkiem'' tak naprawdę w tym tkwi problem. Jak laska kopnie Cię w dupę, znajdziesz robotę, zaczniesz się uczyć i realizować swoje pasje to zrozumiesz.
nie no... fajna jest...
To w koncu ile razy zjebałes jej te urodziny, bo naliczyłem chyba ze 4...
Ja mysle, ze musisz duuuuzo poczytac zanim cos jeszcze tu napiszesz.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Z tymi urodzinami podkreśla wiele razy. W związku jesteśmy od 9 października i nie robię sobie żartów z forum, zwyczajnie nie wiem co powinienem w tej sytuacji zrobić i jak radzić sobie z takimi jej tekstami. Np. Ona mówi, że to definitywny koniec, ja mówię, że szanuje jej zdanie i później jest afera o to, że nie walczyłem, bo jakbym kochał, to bym tak nie mówił. A to, że ona tak powiedziała to do niej nie przemawia...
kopara mi opadła z wrażenia...
kochany, jaki związek? 2 tygodnie i to się "związkiem" nazywa? wybacz, ale mnie oprócz określenia "zalążek, bo nawet nie początek toksycznej relacji z absurdalnie niestabilną emocjonalnie dziewczyną" nasuwa się... run dude, run!!!
“If she's amazing, she won't be easy. If she's easy, she won't be amazing. If she's worth it, you wont give up. If you give up, you're not worthy... Truth is, everybody is going to hurt you; you just gotta find the ones worth suffering for.” - Bob Marley
Dziękuję Wszystkim za odpowiedzi. Poczytam artykuły i ew będę się konsultował, bo na dzień dzisiejszy nie przychodzi mi żadne konkretne rozwiązanie...
Hmm... bałem się właśnie, że ona może być niestabilna emocjonalnie, ale liczę w duchu, że "dojrzeje" bo myślałem, że te problemy to efekt, że jest niedojrzała ew że oboje sobie nie radzimy.
EDIT: Przepraszam za dwa posty pod rząd, ale dwa razy mi się dodał wcześniejszy i nie widział opcji usunięcia.
Jeśli liczysz na to, że dojrzeje, ba! czekasz na to, ze dojrzeje to podziwiam Twoją cierpliwość i "siłę uczucia" do niej (co można by chyba zamknąć jednym słowem "masochizm"). Nie mnie oceniać co Ty mógłbyś zrobić, aby poprawić sytuację, bo lista shitowych torped z jej strony jaką przedstawiłeś jest nader długa... Chyba, że Panowie tutaj pomogą radą i doświadczeniem...
PS Sama przepraszam za edit powyżej, "się" pożarłam.Niech mi będzie wybaczone, na przyszłość będę uważać
“If she's amazing, she won't be easy. If she's easy, she won't be amazing. If she's worth it, you wont give up. If you give up, you're not worthy... Truth is, everybody is going to hurt you; you just gotta find the ones worth suffering for.” - Bob Marley
Człowieku masz 24 lata a zachowujesz sie jak jebany gimbus. Póki możesz kopnij tą pojebana babe w dupe i weź sie za siebie...
Przeżuje i wypluje, chłopcze nie masz z nią szans, ona ma najebane w głowie a ty jesteś miękka faja.
A dziewica z niej taka jak z Hitlera kandydat do pokojowej nagrody Nobla
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Cześć, dziękuję wszystkim za komentarze. Sprawa rozwiązała się tak, że jak ona mówiła milion razy podczas gdy były jakieś problemy, że zrywa, że odchodzi, że przyda mi się to z kimś innym, ja powiedziałem raz, że nie będę się prosił o związek. I usłyszałem, że traktuje ją jak śmiecia i szmatę. Np że myślę ch*jem, bo jak się z nią widziałem to dążyłem, żeby było jej przyjemnie, ale to ona pierwsza wkładała mi rękę w spodnie. Że nie umiem okazywać uczuć i że jestem beznadziejnym i żałosnym człowiekiem jak cała reszta. Nie proszę Was o pomoc, żeby to naprawić, bo sam widzę, że jest to pozbawione sensu, chciałem jedynie wiedzieć jakie błędy popełniłem, żeby wystrzegać się tego na przyszłość. Z góry dziękuję za wszelkie rady, pozdrawiam
"Na wstępie zaznaczyła, że nie będzie mi ufać, powiedziałem, że ja nie mam przed nią nic do ukrycia i może sprawdzać mi telefon, fb i co tam będzie chciała..." - jeśli chodzi o jakość spermy to się zgodzę, nawet kilka razy dziennie
jeśli fb, tel itp. to ma niezłe schizy. A Ty strażnika obozu zamiast panny 