Witajcie!
Siedzę już troszkę w temacie, ale dopiero od niedawna zająłem się praktyką (tak, tak, możecie mnie za to zganić!) 
Mój problem jest zgoła odmienny, tudzież można powiedzieć nawet dziwny. Nie mogę się przełamać do podejść, to znaczy potrafię podejść do kobiet i zacząć rozmowę, ale tylko wtedy kiedy ta rozmowa nie będzie kierunkowana w stronę podrywu.
Przykład :
Stoję w kolejce na targu i potrafię otworzyć dziewczynę na "Słuchaj, możesz mi pomóc z wyborem kiełbasy na grilla?"
i potem nie mam już żadnych problemów z rozmową, zdarzyło się też parę NC.
Ale gdy już dochodzi to tego, że idę gdzieś sam przez miasto widzę ładną dziewczynę, lecą excusy, ręce mi się pocą, zasycha mi w gardle, itp.
Od razu mówię, że była tak zwana "lewa strona", były Misję Gracjana, ankiety itp. gdzie nie było problemu.
Może po prostu mam problemy z nastawieniem, to znaczy, że kiedy nie jestem nastawiony na podryw przychodzi mi poznawanie kobiet w sposób naturalny, ale kiedy moja mentalność przechodzi w tryb : "podryw" jakbym się dezaktywował.
Pozdrawiam hajtcik!
PS. Jakby ktoś czegoś nie rozumiał, to z góry przepraszam za język... Miałem romans z polonistką 
@edit
Jakby miał ktoś jakieś pytania (byle nie o rozmiar buta) to PW i komentarze mile widziane 
Idź w plener i działaj. Nikt nie zrobi tego za Ciebie. Praktyka - ot odpowiedź na Twoje pytanie.
Skoro miałeś romans z polonistką to nie powinno być problemu...
stiwen
z biegem czasu minie.
Pomyśl sobie co mozesz zyskać
bo stracic to chyba nic
"Strach" to tylko rzeczownik
Ubierz się w ciuchy w których dobrze się czujesz, weź mp3 czy co tam masz słuchawki na uszy puść sobie muzę taką że jak ją usłyszysz to poczujesz że możesz wszystko, sucho w gardle? mała butelka wody którą możesz przecież nieść i popijać i po problemie. Idąc spróbuj najpierw zagadać bo kobiet przeciętnych które Cię nie pociągają w żaden sposób wręcz są Ci obojętne kiedy zakończysz z nią rozmowę podejdź do ładniejszej która Cię już trochę onieśmiela wtedy będziesz na pewno bardziej pewny siebie.
Na suche gardło polecam gumę do żucia.
Nie, nie jestem oschły.
Jeśli chcesz podrywać kobiety to nie nastawiaj się od razu na podryw. Bo jeśli ten tryb o którym piszesz jest log-on to Twój organizm reaguje tak jak napisałeś.
Więcej zagadywania, gadania o zwyczajnych tematach łamanie swoich wewnętrznych granic w stosunku do kobiet.
Jesteś człowiekiem z pasją (uwielbiam perkusje) to już gwarantuję Ci atrakcyjność u potencjalnych celów. Kobiety same nie podejdą, no chyba że będzie tak samo jak z polonistka (bo podejrzewam, że od Ciebie romans nie powstał)
..więc kimże w końcu jesteś? - Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro -- Michaił Afanasjewicz Bułhakow
Just_Use ma rację. Nie nastawiaj sie na podryw. Rozmawiaj z kobietami. Po prostu. O pierdołach. Zaczep zamień kilka słów i odejdź. To CI powinno pomóc złapac trochę naturalnosci.
Pozdro
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
Najlepszym sposobem na to jest latanie po centrum i otwieranie kobiet, mówienia im komplementów (bez interesownych i spontanicznych- to znaczy że nie oklepanych tylko szczerych), zagadywanie we wszystkich możliwych sytuacjach- w kolejce po kiełbasę(tak jak wspomniałeś), po masło, kluski, dziewczyn sprzedających w kiosku, nieznajomych na mieście pytając o to co sądzą o tym i o tym, gadając z koleżankami, OGÓLNIE ROZMAWIAJ Z KOBIETAMI.
Kolejną kwestią, bardzo znaczącą jest to że:
1- musisz znać swoją wartość i wiedzieć że Ty tu jesteś Kolos, Wariat itd. Podłoże psychiczne, nastawienie gra ogromną rolę!
2- na wstępie nie możesz zakładać że Ci się nie uda! Bądź świadomy że to jest na porządku dziennym, bo może kiedyś poznasz tak swoją żonę, hah.
3- wyznacz sobie zasadę 3 sek. zobaczysz dziewczyne, sprawdzasz czy się nie spociłeś, sprawdzasz oddech i idziesz
Pomaga też zabawa w grupie, jeżeli masz kogoś kto Cię nakręca i mobilizuje głupio jest nie podejść
Trzymaj się!
Chłopaki mają rację - polać im!
Od siebie mogę dodać, że jakieś 2 lata temu też tak miałem.
Widziałem, że na ulicy laska idzie w moją stronę, zacząłem myśleć co jej powiem, jak to powiem, jak ona zareaguje - w efekcie przechodziła obok mnie i nic nie zrobiłem (zaschnięte gardło również miałem). Oczywiście po nieudanym zagadaniu jak to sobie mogłem tłumaczyć? "W sumie, nie była wcale taka ładna..."; "pewnie i tak by miała chłopaka"; "średnio się czuję, nie chciało mi się" itp. itd.
Dam Ci pewną motywację, którą kiedyś gdzieś odnalazłem tutaj na forum podrywaj.org - mianowicie widzisz ładną dziewczynę i chcesz do niej zagadać, no ale już zaczynają się excusy. Myślę sobie wtedy, że przyjdzie jakiś inny typ, zagada, sprzątnie ją sprzed nosa i będzie ruchał. Jak na mnie - działa to po prostu zajebiście.
Druga sprawa. Jak idę gdzieś z buta, to czasem głupio się nastawiam, że spotkam jakąś laskę i zdobędę numer. Jeszcze mi się nie udało (z takim nastawieniem), natomiast kiedy idę na zajęcia, do sklepu i w ogóle nawet mi się nie śniło podrywanie podczas przechadzki, zazwyczaj coś udaje się upolować.
Odpowiednie nastawienie i trening!
Nie, nie jestem oschły.
Ja osobiście polecam robienie "misji socjalnych", daje to większą pewność siebie a po za tym kupę zabawy. Oczywiście nic się nie zmieni jak sam nie będziesz chciał.
Szczęście jest tak bardzo blisko, jeśli tego chcesz, wejdź na podrywaj.org i zmieniaj się.
Co do misji socjalnych to w moim przypadku nie podziałały. Wprawdzie łatwiej jest po nich wyczyniać różne zabawne akcje ze znajomymi ale w podrywie nie czułem progressu.
Ale czy to jest taki problem, że wolisz podryw sytuacyjny i indirect? Nie nastawiaj się na podrywanie, tak jak inni już Ci radzili. "Ale gdy już dochodzi to tego, że idę gdzieś sam przez miasto widzę ładną dziewczynę, lecą excusy, ręce mi się pocą, zasycha mi w gardle, itp." - to wymyśl jakiś sposób rozpoczęcia rozmowy nie związany bezpośrednio z podrywem, np. nawiązujący do miejsca, w którym właśnie jesteście. Nie każdy przecież musi walić oklepanym tekstem: "Cześć, spodobałaś mi się i chciałbym Cię poznać".
Periculum in mora.
Szkoda, że nie jesteś z okolic Szczecina. Zabrałbym się z Tobą na DG i jakoś bym Cię napędził. Takie podchodzenie z czasem staje się bardzo przyjemne
Sam pamiętam jak zaczynałem i ciężko mi było cokolwiek z siebie wydusić, a teraz robię to z przyjemnością. Pamiętaj - pozwól sobie na każdą reakcje i ciesz się, że masz jaja, żeby robić to, na co masz ochotę.
Ważne, żeby to był luz, bo jeśli będziesz chciał przewidzieć "jej" reakcję, to możesz się zawieźć. Ewentualnie wejdź w emocje jaką będziesz czuł, powiedz dziewczynie, że się denerwujesz i od razu będzie lżej.
Zaczniesz praktykować, a efekty same przyjdą.
Taka malutka rada jeszcze - skup się na jakości, a nie długości rozmowy.
Po pierwsze to fajnie by było wyskoczyć do Kaskady albo do jakiegoś klub w ZS np Rocker czy coś w ten styl Owned-zie
a moja rada na stres, to gdzieś znalazłem taką fajną metodę, jak mój głos wewnętrzny zaczyna świrować i pierdoli - a nie podchodź teraz, pewnie ma chłopaka, a nie warto to zaczynam się droczyć - nio cio mały Kubuś się boi podejść dziubusiek malutki, i tak podkręcam podkręcam - ojoj jaki nie śmiałay mciupki bedziesz dziś siedział i marscył fredka, a potem nagle DZIAŁAJ KURWA DZIAŁAJ TAKE ACTION no wtedy napierdalam prosto w oczy i ogień. Wiadomo, czasami może to głupio wychodzić, z chłopakami na Błoniach całe dnie spędzaliśmy jak normalnie do roboty po 5-6 godzin. W dziennej grze może nie mam sukcesów wielkich, ale takie działanie daje kurewskiego mocnego kopa jak masz sytuacyjny podryw ;D po prostu ogień w szopie i nie da rady skopać masz 90% szans, że Ci uda. 5% to laska ma najebane w głowie a drugie 5% nie bo nie ;D
Z góry dzięki za wszystkie pomocne i troszkę mniej rady. Muszę jeszcze to przemyśleć i w końcu wziąć dupę w troki