Witajcie drodzy użytkownicy. Mam ze sobą taki problem, iż nie potrafię rozmawiać z kobietami o uczuciach. Nie mam praktycznie żadnych barier do rozmowy z nimi o byle czym,o życiu, ale gdy już dochodzi do tego, że mi się kobitka spodoba i chcę ją zaprosić na spotkanie by ją poznać, zawrócić jej w głowie ( wiecie dobrze o co chodzi, zbliżenie się do niej), to momentalnie mi cała pewność siebie ucieka. Z dotykaniem kobiet takim typowo przyjacielskim nie mam żadnego problemu, ale jak już dochodzi do czegoś więcej to momentalnie cała pewność siebie ucieka. Wiecie, będąc na imprezie potrafię np. po zwalczeniu trzystu excusów wzbudzić w sobie pewność siebie i podejść do laski by z nią zatańczyć, wtedy też zauważam, że ona się świetnie bawi i ja też odrazu zyskuję pewność siebie. Wtedy postanawiam ją poderwać, po tańcu siadamy gadamy ale nagle bariera, nie potrafię jej powiedzieć nic poza zwyczajną rozmową, nie potrafię się przełamać by porozmawiać o odczuciach do niej. Próbowałem tą barierę już pare razy przełamać, ale po prostu NIE POTRAFIĘ, mimo iż sobie w myślach powtarzam, że nawet jak mnie zleje, wyśmieje to nie zmieni to mojej wartości, pewności siebie ( a nawet ją zwiększy), to jest coś co mnie poprostu blokuje, pozatym nie mam w głowie żadnego pomysłu w jaki sposób zacząć robić następne kroki. Do tego dochodzą excuzy które mi się w głowie pojawiają typu a bo ona jest moją koleżanką i znam ją już parę miesięcy szkoda to psuć, a bo jak mnie zleje to mnie inne laski z imprezy też zleją no poprostu schizuję. Walczę z tym cały czas ( z excusami) i widzę efekty, ale ta bariera mnie bardzo irytuje :/ Jakieś porady drodzy użytkownicy ?
Przypomniała mi się pewna sytuacja .
Ale nie będę o tym pisał
Moja rada jest następująca.
Podejdź do dziewczyny nie ważne gdzie i zapytaj się jej czy nie zostanie twoją kochanką ?
Nie ważne co odpowie .
Reszta to tylko praktyka i praktyka .
Ej! ale fajny otwieracz, co prawda nie szukam teraz kochanki, ale koniecznie go wypróbuję
sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!
Nie bardzo rozumiem, chodzi Ci o tą jedną koleżankę czy ogólnie o kobiety? Raz piszesz tak a raz inaczej. I po co w ogóle mówić kobiecie o uczuciach? Podstawy przepierdol dokładnie kilka razy bo nic mi się nie klei w Twoim poście...
tak, tak powidz jej zaraz po tancu ze ja kochasz to juz jest Twoja... Stary, takie rzeczy mozesz powiedziec jak juz z nia jestes albo doszło do seksu. Nie wczesniej, no chyba ze jestes pewny ze ona tez Cie kocha. Nie mow jej o miłosci co piec minut, mow to raz na ruski rok, wtedy to ja podnieci. Nie gadaj tylko o miłosci bo wrzuci cie do jednego pojemnika z frajerami i pizdami. Wierz mi stary - ona ma swoja pizde i jeszcze jedna jej nie jest potrzebna. Chcesz jej powiedziec ze Ci sie podoba to podejdz i to powiedz. Powiedz cos w stylu "hej, podobasz mi sie i chce Cie poznac" to jest kurwa najlepszy tekst, zadne spadanie z nieba czy inne "pierdolamento". To Ty masz miec jaja, Ty masz kontrolowac rozmowe, zrozum - Ty tu kurwa jestes facetem. Badz pewny siebie, ale nie wypadaj z tymi uczuciami! Powodzenia bracie
"Nie mysl o lasce jak o tej na stałe
juz wielu przed Toba trzaskała gałe
nie daj przewagi, nie znaj litosci
bo rozpierdoli wasz statek miłosci"
karlkoninan~
Siema
Napisałeś " Nie mam praktycznie żadnych barier do rozmowy z nimi o byle czym,o życiu, ale gdy już dochodzi do tego, że mi się kobitka spodoba i chcę ją zaprosić na spotkanie by ją poznać, zawrócić jej w głowie ( wiecie dobrze o co chodzi, zbliżenie się do niej), to momentalnie mi cała pewność siebie ucieka."
Nie masz barier przy przyjaciółkach/kolezankach podejrzewam bo po co mieć przy nich bariery, znają Cię wiec mała rzecz która będzie inna w twoim zachowaniu nie zmieni obrazu na temat Ciebie w ich głowach. Zgadza sie
? Co innego z nowa laska. Po co chcesz nowej dziewczyne zawracać w głowie? Odpowiedz sobie w głowie na pytanie. Odpowiedzią na twoje pytanie nie było czasami "bede zajebisty, atrakcyjny etc"? Jesi tak to masz prace nad przekananiem "nie akceptuje w sobie elementu cipowatosci etc". Jesli nie wiesz jak to zrobic napisz do mnie pomoge Ci. 2ga sprawa to to ze sam stwarzasz sobie bariere pt:musze wypasc jakos. To jest prosty schemat. Przypomnij sobie co sie dzieje w sytuacjach dnia codziennego gdy masz jakis plan i on nie wyjdzie. Czy zaczynasz sie czasem stresowac? Jesli tak to spoko bo to reakcja jak kazda inna, ale w chwili gdy pojawia sie stres tracisz zasoby(nie wiesz co powiedziec, flow sobie gdzies odlatuje). Jaki na to sposob? Prosty nie tworz zrodla stresu czyli planu. (plan->nie wychodzi zgdonie z planem->stres->brak zasobow). Nie planuj bo to gowno daje, czlowiek to nie komputer i nie zaplanujesz kazdej reakcji
. Jesli sie stresujesz powiedz jej to, myslisz ze od ilu kolesi uslyszala w zyciu ze sie stresuja, nie wiedza co powiedziec bo im tak bardzo zalezy na tym zeby dzisiejszy wieczor byl wyjatkowy i zebyscie sie dobre bawili? Pomysl nad tym
Zycze powodzonka