Witam. Właśnie wróciłem z klubu i piszę tu bo wiem że mam problem z NG. Nie mam problemów w kontaktach z kobietami, z rozmową, z zapoznaniem na ulicy, ale w klubie to porażka.
Nie wiem z czego to wynika. Na imprezy klubowe zacząłem chodzić dopiero od września bo wcześniej w liceum po prostu nie miałem takiej możliwości.
Przykład spierdolonej akcji.
Znajoma pisze czy pójdę z nią do klubu. No ok. Poszliśmy, dobry balet. Było trochę ludzi z uczelni. Odłączyłem się na chwilę, wracam a jej nie ma. Nie przejąłem się tym. Wiem że w tamtym momencie powinienem się dalej bawić ale tu pojawia się mój główny problem z tym że nie potrafię uderzyć do nieznajomych dziewczyn w klubie. Nie wiem jak to zrobić. Jest to paradoksalne dla mnie bo jeśli chodzi o codzienne sytuacje to nie mam z tym problemu...
Doradźcie coś sensownego.
Winy szukałbym w złym nastawieniu, bo jeśli na NG czujesz się niekomfortowo, to nie ma co na dobre wyniki liczyć. Same podejścia na parkiecie są proste, podchodzisz, rzucasz jakiś otwieracz, idziecie tańczyć, report, itd, jeżeli jednak idziesz tam z miną skazańca to oczywiste jest, jak to się skończy.
Kael
"Każdy szermierz dupa, kiedy wrogów kupa"
Za każdym razem gdy pojawiają się opory, to powiedz "zamknij mordę" temu głosowi, który mówi Ci "nie rób tego". Olej go, podchodź do dziewczyn i miej w dupie to, czy dostaniesz zlewkę czy nie. Rzuć jakiś opener (jest tutaj wiele blogów na ten temat) i zacznij gadać. Uważaj tylko, żeby to nie była gadka szmatka o duperelach, tylko dąż do tematów wzbudzających w kobietach emocje (np. związki - ostatnio rozmawiałem z kumplem, który się rozstał z dziewczyną...), pytaj o jej zdanie i powiedz jej co sam na ten temat sądzisz nie podlizując się jej. Mam również nadzieję, że nie muszę wspominać o tym, żebyś od samego początku włączył kino do rozmowy, buziak w policzek to standard przy poznaniu nowej dziewczyny! Najważniejsza jest praktyka, po kilku podejściach uświadomisz sobie, że NG jest super
Nawet jak Ci się pierwszym razem nie uda, to próbuj dalej i zdobywaj doświadczenia. Zobaczysz, że każdym razem pójdzie Ci lepiej i lepiej. Kto ma dać radę, jak nie Ty?
Wszystko jest w głowie. Po prostu próbuj i staraj się przełamac. Jeśli gra dzienna idzie Ci dobrze to akcje w klubie również powinny. Teoretycznie NG jest łatwiejsze. Wszyscy są zrelaksowani, nie spieszą sie, nastawiają na zabawę.
Oczywiście w NG pewnie dostaniesz bardziej dosadne zlewki niż zaczepiająć na ulicy. No ale tak jak zlewki sa ostrzejsze, tak samo udane podejścia łatwiejsze, szybsze.
Pozdro
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
Dzięki Panowie za porady. Szczególnie za odnośniki od henka.
Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych.
A jak sobie poradziłeś ze strachem przy podejściu do dziewczyny na ulicy? Musiałeś znaleźć jakiś sposób(swój) na okiełznanie tych głupich myśli w głowie, które podpowiadają ci najgłupsze rozwiązania - poradziłeś sobie z nimi, więc jesteś na tyle silny, żeby poradzić sobie z exusami na NG... tylko musisz sobie uświadomić, być świadomym tego, że to jest ostatnia blokada jaka dzieli cię przed kobietą i podejściem do niej... dalej już jest tylko dobra zabawa, więc odważysz się przekroczyć swoje słabości?
Zwycięzca zaczyna tam, gdzie przegrywający rezygnuje - PAMIĘTAJ!
Też kiedyś miałem takie problemy
Pierwszy raz przełamałem się tak że powiedziałem sobie , liczę do 3sekund i podbijam jeśli nie to jestem cipą
Udało się , nic wtedy nie zdziałałem ale się KURWA PRZEŁAMAŁEM
Nawet jak dostaniesz zlewkę, to zobaczysz że w ogóle nie będziesz się tym przejmował , tylko będziesz w chuj zadowolony z siebie że to zrobiłeś i polecisz do innej
Przynajmniej u mnie tak było 
Piszesz , że na imprezy chodzisz dopiero od września , czyli ponad miesiąc
Ja po takim czasie , też miałem takie opory. Minęło to dopiero po około 3 miesiącach intensywnego imprezowania
Także cierpliwości 
Ps. I nie nastawiaj się od razu na coś wielkiego, tylko postaw sobie za cel SAMO PODEJŚCIE - nie ważne czy zakończy się zlewką , czy pozytywną reakcją - PIERDOL TO I RÓB TO NA CO MASZ OCHOTE BO ŻYCIE MASZ TYLKO JEDNO