Po raz pierwszy znalazłem się w sytuacji, którą normalnie bym już odpuścił. Tym razem jednak obiekt mojego zainteresowania jest na tyle intrygujący, że sam jestem zaskoczony faktem, że moje zainteresowanie nie spada. Ale do rzeczy.
Dziewczynę kojarzyłem od dawna. Po jakimś czasie okazało się, że studiujemy na tej samej uczelni. Spotkaliśmy się kiedyś przed uczelnią (jeszcze przed wakacjami), czego nie omieszkałem nie wykorzystać i zagadałem do niej.
Sprawna rozmowa, dziewczyna zainteresowana, sama zadawała też pytania, było ok. Na koniec, jako że wracaliśmy z zajęc, oboje przesiadaliśmy się do innych autobusów, więc zaproponowałem wymianę telefonów (teraz zrobiłbym to ciut inaczej), tym bardziej, że rozmowa była niedokończona. Odmówiła, ale dodała, że spotkamy się przecież na uczelni i że znajdzie mnie na fb. Nie negowałem.
Mój profil łatwy do znalezienia nie był, więc po tygodniu sam wysłałem jej zaproszenie i krótką wiadomość. Zaproszenie zaakceptowała, ale na nic nigdy nie odpisała.
Widywaliśmy się jednak na uczelni. Zawsze jak się widzieliśmy, uśmiechała się do mnie albo udawała niedostępną. Po krótkim czasie znów rozmawialiśmy. Wszystko fajnie, dobry humor, wreszcie zapytałem się, dlaczego mi nie odpisała. Usłyszałem, że dobrze jej tak jak jest. Powiedziałem, że wspólna kawa chyba tego stanu nie pogorszy. Stwierdziła, że ewentualnie.
Potem przyszły wakacje, w czasie których pisałem do niej 2 razy, ale tradycyjnie bez efektu. Po powrocie na uczelnie cały czas dziwnie się zachowywała. Albo udawała, że mnie nie zna lub nie widzi albo niezwykle uroczo się uśmiechała. Po zajęciach jeżdżę do pracy, a ponieważ pracuję niedaleko jej miejsca zamieszkania, to zdarzyło się kilka razy spotkać w komunikacji. Najczęściej jednak nie było jak zamienić zdania. Z różnych nie do końca zależnych ode mnie przyczyn. Ostatnio jednak trafiliśmy na siebie w drodze na zajęcia. Znów się uśmiechała, ale jednak trochę ignorowała. Powiedziała też, że to dziwne, że tak często się spotykamy w tej komunikacji, że się mnie boi i że nie chce ze mną gadać, bo się prawie nie znamy... P Mojej konsternacji końca nie ma do dziś;/
Sytuacja jest wkurzająca i irytująca. Zdaję sobie sprawę, że mogłem zrobić jakieś rzeczy lepiej, jednak ten przypadek zdaje się naprawdę być trudny i nieprzewidywalny. A ponieważ naprawdę wydaje mi się na tyle interesującą osobą, by nie rezygnować, proszę o radę i Wasze obiektywne spojrzenie na sytuację. Jeśli nie da się tu nic zrobić, trudno. Dziewczyn we Wro jest sporo, ale wolałbym, żeby jednak się dało.
Wydaje się interesująca dlatego,że taka niedostępna ? Bo w sumie nic więcej o niej nie wiesz. Może ma faceta, może woli kobiety, domysłów może być wiele niemniej jedno wydaje mi się pewne, skoro nawet nie wysiliła się aby odpisać i jeszcze twierdzi że się boi bo nie znacie się (a nie zrobiła totalnie nic w tym kierunku aby się poznać, bo uśmiech to raczej nie jest nic wielkiego) no to sprawa wydaje być przesądzona, raczej miłością do Ciebie nie pała czy jakimś większym zainteresowaniem
Niemniej mogę się oczywiście mylić.
Zamiast zagadać do niej między zajęciami to Ty pisałeś na gównianym portalu... Byś zagadał od czasu do czasu aż w końcu się umówił ale to wszystko w realu a nie przez pisanie chuj wie gdzie. Moim zdaniem więcej rozmowy między wami żeby się trochę poznać, powoli dąż do spotkania żeby się Ciebie nie bała.
Masz rację i szczególnie druga część Twojej odpowiedzi jest bardzo dobrą wskazówką, ale z zagadaniem między zajęciami nie byłoby problemu, gdyby nie wakacje i fakt, że zajęć w tym czasie nie było
Po wakacjach nie pisałem. Sam też cenię sobie real, a internet staram się traktować marginalnie.
Dlatego być może się przestraszyła. "Koleś się do mnie uśmiecha, bardzo rzadko zagada, a na internecie pisze dosyć często". Musisz ją ze sobą oswoić
Ja nie rozumiem poco się tak napinasz do niej.
Nie znasz jej a ona nie ma ochoty abyś ją poznał więc albo ją olej , albo hm...
To już zależy czy czujesz się na siłach aby zrobić coś konkretnego.
Nie rozumiesz tych sprzecznych sygnałów? To taki typ dziewczyny, która pogada z kolesiem tak z grzeczności i dla tego że w tej sekundzie nie ma nic lepszego do roboty, ale nie chce mieć z nim więcej kontaktu niż przypadkowa rozmowa. Tak na prawdę nie interesujesz ją, ale nie powie tego wprost, i przez to ty masz rozkmine.
Miałem do czynienia z takimi przypadkami, miałem identyczną rozkminę jak ty, i dopiero po czasie od dobrego znajomego dziewczyny dowiadywałem się że ma wyjebane.
Dzięki panowie za Wasze rzeczowe opinie. Właśnie o takie coś mi chodziło. Teraz wszystko sobie przeanalizuję i postanowię czy działać dalej. Chyba jednak za mocno wymknęło mi się to spod kontroli.
Po prostu się jej nie podobasz. W ogóle co to za osoba, która nie zna drugiego człowieka i nawet nie chce go poznać? No chyba, że masz wredną twarz albo zła energię...
. Tak jak wyżej: pokazałeś, że Ci zależy i koniecznie chcesz się z nią umówić. Z tego co piszesz, to z jej strony nie ma żadnego, najmniejszego znaku zainteresowania, więc zostawiłbym to...pozdr
Im bardziej będziesz naciskał tym bardziej ona będzie niedostępna. Jesteś w dupie stary. Jeśli zrobisz cokolwiek pogorszysz sytuacje. Jest jedno rozwiązanie.
Traktuj ją jak powietrze i nawet nie myśl o niej. Jeśli nie widzisz w tym sensu to znaczy że nie przeczytałeś podstaw.
Dziewczyna po prostu nie jest zainteresowana, za dużo dałeś jej znaków zainteresowania, a za mało robiłeś. Mogłeś ją np zaprosić gdzieś "przypadkowo" po zajeciach, oswoić ze sobą, znaleźć wspólne tematy, wziąć nr tel. i może coś by z tego było...
Haha, stary, a co Ty chcesz zdziałać z laską, która mówi Ci, że boi się z Tobą rozmawiać?? Albo ma nasrane w bani, albo beke z Ciebie ciśnie... Poza tym jak raz promienieje uśmiechem, a za chwilę udaje, że Cie nie zna i nawet "Cześć" nie odpowie to sorry, nie wiem czy warto...
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.