Witam,
Miałem kilka razy taką sytuację, że po fajnym 1 spotkaniu dziewczyna poznana na tinderze czy na innym portalu randkowym nie chciała się umówić na drugie i nawet jedna mnie skasowała (nie będę ściemniał, irytujące to z poniższego powodu):
Pytam, ponieważ:
1) na spotkaniu było ciekawie dla niej i dla mnie (bilard, spacery, zawsze jakiś kontekst interesujący dla mnie i dla niej)
2) była fajna energia i nie było sztuczności
3) był kontakt fizyczny i kupa śmiechu
4) nie byłem egocentryczny, słuchałem jej, ona mnie
5) inwestycja energii i zainteresowania z obu stron
6) Trzymałem tzw. "ramę", że ja prowadzę
Miał ktoś podobne sytuacje?
Czym to może być ewentualnie spowodowane?
No tak, tyle, że:
1) na spotkaniu było ciekawie dla niej i dla mnie (bilard, spacery, zawsze jakiś kontekst interesujący dla mnie i dla niej)
Tego nie wiesz. Może dla ciebie było, dla niej nie musiało.
2) była fajna energia i nie było sztuczności
Tego nie wiesz, może dla ciebie.
3) był kontakt fizyczny i kupa śmiechu
Tego nie wiesz, może po prostu się śmiała bo była miła.
4) nie byłem egocentryczny, słuchałem jej, ona mnie
To raczej logiczne, że na spotkaniu słuchamy się nawzajem?
5) inwestycja energii i zainteresowania z obu stron
Może po prostu była miła.
6) Trzymałem tzw. "ramę", że ja prowadzę
Ja kiedyś trzymałem długopis w ręce, bo się stresowałem.
Otóż morał jest taki: to, że dla ciebie było super hiper ekstra i leciało konfetti nie znaczy, że dla panny też.
-----------------------------------------------------------
Wiem o tym, bo Tyler o tym wie.
Chyba masz rację.
Ja się cieszę procesem, nie randkowałem dużo w porównaniu do kobiet, więc mam inny punkt widzenia.
Kobieta miała mnóstwo randek od czasu gimnazjum, a ja nieco później zacząłem randkowanie, więc dla niej kolejne wyjście jest w zasadzie przewidywalne i coraz trudniej zaskoczyć.
Ja też miałem tak czasami, że wydawało się świetnie, a drugie spotkanie już się nie zdarzyło, tak bywa no i tyle. Kreatywność, luz i do przodu cały czas, a będzie okej.
-----------------------------------------------------------
Wiem o tym, bo Tyler o tym wie.
W takim razie jesteś w błędzie, gdyby to co mówisz kryło się absolutnie z prawdą, to dlaczego miałaby odmawiać?
Problem rozwiążesz, jak przestaniesz poznawać dziewczyny na Tinderze.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
A ja miałem inaczej, poznana panna mówiła, że nie ma czasu na spotkanie w miesiącu, miała mnie za podrywacza, gadała z wielkim dystansem, non stop testowała .... a i tak ją ruchałem.
Czasami odmowa spotkania to test, ale baba sama nie wie co robi, potem sama żałuje i tak wkoło.
Musisz zrozumieć na poziomie logicznym, że kobieta to kobieta, baba to baba ona z logiką ma NIE WIELE wspólnego, natomiast z IRRACJONALNOŚCIĄ aż za wiele.
Nie rozumiem tego ciągłego na stronce ANALIZOWANIA na temat kobiet, za dużo tego, szkoda kurwa czasu. Facet ma mieć swój czas, swoje sprawy ważniejsze od jakiś tam cip. Poświęcanie wszystkiego dla kobiet to jakaś PARANOJA. Baba jest tylko babą facet ma robić swoje i pierdolić kwestie o co jej chodzi. Jak babie nie wiadomo o co chodzi to kop w dupę i niext. Szkoda czasu, szkoda życia.
A jak widzę, tych zaręczonych piesków albo zamęczonych w małżeństwach bo na chuj mam być sam to ŚMIECH mnie ogarnia.
Pierwsze spotkanie jest bardzo ważne bo jeśli je spierniczysz to drugiej szansy może już nie być.
Poznając kobiety przez internet kobieta buduje sobie w głowie pewne wyobrażenie Twojej osoby, które na spotkaniu zderza się z rzeczywistością i tutaj zasadniczo mamy dwie możliwości:
*Wyobrażenie o Twojej osobie jest lepsze niż Ty w rzeczywistości -> kobieta czuje rozczarowanie.
*Wyobrażenie o Twojej osobie jest gorsze niż Ty w rzeczywistości -> kobieta czuje pozytywne zaskoczenie.
Zastanów się nad tym
Życie to fala podjętych działań w oceanie możliwości.
Podobno ten cały tinder to dla ogarniętych typków jak darmowa roksa. Ja gdybym bawił się w tindera to cisnąłbym od razu na seks i szczerze... myślę że sporo bym pobzykał. Tak słyszałem, nie testowałem. Nie lubię marnować czasu na randki z nie wiadomo kim ;p
W sensie przystojnych?
W sensie takich którzy umieją się wypromować i są ogarnięci z laskami. Znałem typka który non stop działał na takich portalach i ciągle ruchał. Koleś chyba poniżej 170 cm, okulary, długie paskudne(wg mnie) włosy. Ale umiał się ubrać, miał gadane, na portalach miał fotki od profesjonalnego fotografa. No i ruchał. Miłości tam na pewno nie szukał.
A ogarnięty facet z łaskami co to Wg Ciebie?
Zapytaj kilku lasek na ulicy, właśnie wymyśliłeś spoko otwieracz. Jeśli tego nie zrobisz nawet dla beki to ty tym nieogarniętym facetem zapewne jesteś. Dobra ja wypadam z tego tematu, powodzenia.
To ja się dorzucę z prostym pytaniem (poza tym, że - fuj - Tinder!) - a jak na tych spotkaniach było ze eskalacją? Jak reagowały na próby pocałunku?
Była eskalacja, jeżdżenie ręką po ciele oczywiście w pewnym kontekście np. Sprawdzałem czy ma jabłko Adama, zartujac ze jest facetem. Potem po nodze, ze niby taka blada itd. Ja się z tym normalnie czułem, więc Wg teorii neuronów lustrzanych ona także.
Czytam Twojego bloga. Co złego w tinderze jest?
Nie wiesz jak się ona czuła. Widziałem już creepy kolesi, którzy uważali, że zajebiście eskalują, a dziewczyny chciały jak najszybciej wrócić do domu i wziąć długi, gorący prysznic.
To jak dziewczyna się czuje widzisz po tym jak się zachowuje. Czy jak się odsuwasz to ona się przysuwa? Czy jak przerywasz pocałunek to przyciąga Cię do siebie? Czy proponuje kolejne spotkanie (albo zgadza się na propozycję kolejnego)?
Jeżeli nie próbowałeś jej pocałować, to to jest siara, a nie eskalacja.
Co do samego tindera - powodów jest multum. Do dziewczyn tam piszą dziesiątki, nawet setki facetów (nie wierzysz - załóż konto jako dziewczyna i sprawdź); masa lasek siedzi tam tylko po to, żeby poczuć się lepiej i nie ma zamiaru się spotykać; w mojej krótkiej przygodzie z tinderem (ale potwierdzają to też znajomi) nie zdarzyła się dziewczyna, która wyglądałaby równie dobrze co na zdjęciach; ale przede wszystkim - odcinasz sobie po trochu jaja unikając rzeczywistych interakcji z kobietami (podchodzenie w "prawdziwym świecie"); nie ma porównania pomiędzy pisaniem na tinderze, a rozmową na żywo. W długim terminie - strata czasu.
Może faktycznie za bezpiecznie grałem. Pocałunku na 1 spotkaniu nie było. Ale "creepy" kolesie mają świadomość, że tacy są i dlatego tak "creepy" eskalują. Ja się czuję z tym dobrze.
Co do tindera to masz 100 % racji. Nawet na tym forum gość się żalił o dziewczynie, z którą ja też pisałem
.
Dzięki za Twojego bloga http://pl.blog.tddaygame.com i merytoryczne , bez lania wody wpisy oraz statystyki
.
Ja mam pytanie @tddaygame co do eskalacji. @kontotestowe napisał o tym dotyku że czuje się z tym dobrze. Więc w jaki sposób dziewczyna ma się z tym creepowato czuć skoro on się z tym dobrze czuje a stan emocjonalny przechodzi z chłopaka na dziewczynę? Pocałunek na 1 spotkaniu, czyż to nie jest już dla dziewczyny szaleństwo(bycie DOSTĘPNYM)? Bo zabijamy w ten sposób tą niepewność u dziewczyny. Dziewczyna sobie myśli że jesteśmy zbytnio napaleni bo pocałunek tak szybko, a jak poczekamy z tym do 3 spotkania to wtedy dziewczyna zacznie się zastanawiać czy on mnie pocałuje w końcu czy nie na tym kolejnym spotkaniu? Ja taaak baaardzo bym tego chciała a on mi się podoba. Jestem spragniona... Hejty mile widziane bo się uczę (mam wyjebane na to ile dostanę minusów ) i jestem początkujący ale mam dużo teorii i ta teoria zderza mi się z tym co ja widzę. A mianowicie, że kobiety się odizolowują właśnie z powodu tego bycia dostępnym...
W ogóle to 30 lat temu ludzie inaczej się zachowywali na spotkaniach a efekty mieli lepsze patrząc na statystyki. Dlaczego? Bo nie siedzieli w necie, gdyż go nie było. A teraz laska naczyta się w necie głupiego artykułu i tak funkcjonuje - zaraz zaraz wyszłam na łatwą dziewczynę? O nieeee i koleżanki też z nią o tym rozmawiają że to nie wypada tak...
Kto Ci nagadał, że "stan emocjonalny przechodzi z chłopaka na dziewczynę"? Że niby jak przyjdę na spotkanie wyposzczony jak marynarz po dwumiesięcznym rejsie to i ona od razu musi być napalona? Zapomnij.
Czasami jasno widać jak się dziewczyna czuje, ale częściej - nie. Dlatego warto sprawdzić - np. całując. Wykręca się, ale się uśmiecha - jest ok. Jest zszokowana/obrażona - słabo, popełniliśmy po drodze błąd, nic tu po nas. Całuje - jest dobrze. Itd., itp. Nie wiesz jaka jest na co dzień, może po prostu dla wszystkich jest miła a Ty odbierasz to jako zainteresowanie...
Co do szybkiego pocałunku - jeśli zagadałem dziewczynę na mieście, wyciągnąłem na spotkanie, to logiczne, że będę chciał ją pocałować. Co to za udawanie niedostępnego, kiedy wszystko inne mówi "tak, podobasz mi się"?
Bez fizycznej eskalacji do trzeciego spotkania to większość pomyśli albo "o matko, ale niedoświadczony/nieśmiały", albo "czego on w ogóle ode mnie chce?!".
Transfer stanu emocjonalnego - jak ja czuję że jestem zajebisty i tak się czuję przy kobiecie, tak kobieta akceptuje to, że jestem zajebisty
Choćby ten temat nie był zajebisty dla niej samej, to dla niej i tak jest zajebisty booo ja się czuję zajebisty iii ja go kurde poruszam 
Moja rada - wyjdź na miasto, zacznij obcować z kobietami i przestań wkładać do głowy zbyt dużo materiałów - później i tak ten bajzel będziesz musiał posprzątać.
... but you always got a choice.
@Kecpres32
"Rób swoje, a dziewczyna pojawi się na twojej drodze. Pasja, cele, marzenia, rób to, a pojawią się ludzie."
Największe kłamstwo świata. Możesz mieć mega ciekawe życie, robić mnóstwo rzeczy, ale dziewczyn nie uświadczyć. Masa ekscytujących zajęć przyciąga zero atrakcyjnych kobiet, także nie tędy droga. Nawet jeśli realizujesz pasje/cele/marzenia i jakimś cudem będziesz trafiał na kobiety - i tak musisz wykonać pierwszy krok.
Mało kto będzie "światowej sławy kimś", żeby dziewczyny same do niego lgnęły. Większość musi być w tym temacie aktywna - podejść, zagadać, umówić się.
Ambicje są dla Ciebie, nie dla innych. Żyj dla siebie. Zdobywaj dla siebie. Rozwijaj się dla siebie. Napotkasz innych ludzi po drodze? Super, będzie jeszcze lepiej. Ale nie licz na to, bo to prosta droga do rozczarowania, że tych ludzi nie ma.
Znajomy zjeździł ostatnio Azję, złapał bakcyla nurkowania, zrobił jakieś wyjebane uprawnienia, nurkuje, podróżuje i oczywiście spotkał zero kobiet robiących to samo. Ale nie robi tego dla nich, ani dla poznawania nowych ludzi - chce, więc robi.
Popełniasz jakieś gruby błąd zakładając, że "dziewczyny szukają facetów". Dziewczyny mają dostęp "jedynie" do tych, którzy będą je podrywać. Nie szukają, nie podrywają, nie zapoznają nowych facetów, nie są stroną aktywną.
Bardziej kontrowersyjna teoria jest taka, że mało które dziewczyny w ogóle robią coś interesującego/ambitnego. Przechodziłem przez kilka różnych hobby i jeżeli coś kręci facetów, to zwykle nie ma tam kobiet.
Oczywiście wyjątki zawsze się znajdą, ale przecież my nie o tym.
Jestem z natury introwertykiem, odpoczywam będąc samemu i takie też były/są moje hobby - bieganie, perkusja, motocykle, podróże, żeglowanie, ... Nie liczę, że poznam za ich pomocą jakąkolwiek dziewczynę, bo w tych aktywnościach dziewczyny to zaledwie kilka do kilkunastu procent. I to w większości, hmmm, dyskusyjnej urody.
Zdecydowanie wolę zagadać na ulicy, gdzie stosunek kobiet do facetów przynajmniej oscyluje w okolicy 50:50.
Jeżeli ktoś ma bardziej społeczne hobby, to na pewno może tam jakieś dziewczyny poznać. Ale znów: to będą cały czas te same osoby. Przez głupią stację metra przewijają się tysiące osób, ciągle inne, więc codziennie mam szansę poznać kogoś nowego. Żadne hobby mi tego nie zapewni.
Hobby i pasje - dla siebie. Poznawanie dziewczyn - na ulicy, w centrum handlowym, w kawiarni, w barze, itd., itp.
One tam co chwila z kimś innym się umawiają, jedna koleżanka mi opowiadała że jej koleżanka zerwała z chłopakiem, założyła konto na badoo i gdy tylko ona do niej zadzwoni to ona za każdym razem jest na randce i to na każdej z innym. Raz się z taką 1 umówiłem a po tygodniu przez przypadek natknąłem się na nią w 1 barze jak sączyła driny z innym typem a wcześniej mi pisała że ona to b. rzadko się z kimś umawia.
No wiadomo, tylko co w związku z tym?
Unikać portali randkowych?
Dokładnie tak! Po co się pchać gdzieś, gdzie jest trudniej (bo przebiera w setkach facetów i gada z kilkudziesięcioma na raz), a ewentualne korzyści są mniejsze (podobno gdzieś na świecie jest jeden gość, któremu na spotkaniu przyszła ładniejsza niż na zdjęciach).
Tak sobie wszedłem z ciekawości na link ze stopki kolegi i jestem w szoku, poważnie masz skuteczność na poziomie 1-2%? ku*** jakbym ja miał taką skuteczność to chyba by mi ręka odpadła od kręcenia śmigłem. Chyba ten tinder nie jest wcale taki zły, nie mam zbyt dużego doświadczenia w zaczepianiu lasek na ulicy, zagaduję tylko gdy atrakcyjna dziewczyna ładnie się do mnie uśmiechnie co nie zdarza się codziennie ale zdarza i wtedy mam skuteczność niemal 100%, no ale zagadać 70 lasek na ulicy żeby raz zaruchać to trochę przypał zwłaszcza gdy mieszka się w małej miejscowości, zresztą nawet w wawie nie ma takiej anonimowości bo sporo znajomych kręci się po ZT i arkadii.
Większość ma taką skuteczność, jeżeli chodzi o tzw. cold approach czyli zagadanie dziewczyny, która w życiu Cię na oczy nie widziała.
I wolę mieć skuteczność 2% w stosunku do dziewczyn, które naprawdę mi się podobają niż "prawie 100%" (co jest oczywistą bzdurą) dziewczyn, które akurat zwrócą na mnie uwagę. Wybieram, a nie jestem wybierany.
Traktować je z dystansem jako zapychacz wolnego czasu gdy nie mamy nic lepszego do roboty. Ja też miałem sporo spotkań które trwały po 3h a później laski mnie usuwały z pary ale co się dziwić skoro na spotkaniu taka jedna mi np. powiedziała że ona w ciągu ost. 2 tyg. umówiła się z 6 facetami.
Jedna rzecz rzuciła mi się w oczy, te laski od których dostałem zlewki kilkanaście miesięcy temu to ciągle na fb mają status wolnej albo brak jakiegokolwiek statusu, żadnego zdjęcia z ukochanym, kompletnie nic, zero, nada, ja rozumiem że fb to nie całe życie ale żeby 100%
Nie wyobrażam sobie, żeby ze wszystkich sposobów na spędzanie czasu najbardziej atrakcyjnym było siedzenie na Tinderze czy innym Badoo.